Zapragnijmy być z Jezusem w Ogrójcu – z archiwum wspólnoty dusz najmniejszych

Ogrójec – to niezwykłe miejsce. Niezwykłe – z powodu wydarzenia oraz Osoby Jezusa Chrystusa. Przyjmijmy zaproszenie do tego miejsca, bowiem rozważanie, co się tam wydarzyło, pomoże nam zagłębić się w niezwykłą tajemnicę Bożą. Pomoże również zrozumieć, jak układać relacje z Bogiem, jak przeżywać swoją drogę wiary.

Jezus w OgrójcuJezus bardzo często przebywał w Ogrodzie Oliwnym, często modlił się tam nocą. Dzisiaj zaprasza nas do tej jednej, jedynej nocy przed swą męką. Tak zupełnie po ludzku spróbujmy sobie to wyobrazić. Jest noc, świecą jedynie gwiazdy, nie ma – tak jak współcześnie – lamp elektrycznych, które mogą rozświetlić mroki, a więc jest ciemno. Jezus jest sam. Co prawda Jego Apostołowie są niedaleko, ale choć mieli czuwać, posnęli. Jezus nieco odszedł od nich, aby spotkać się ze swoim Ojcem, by porozmawiać z Nim o męce i prosić Go o umocnienie. Noc – to sprzyjające warunki na modlitwę, na zagłębienie się w swojej duszy, na stanięcie przed Bogiem i na zrozumienie również samego siebie. To pewna konfrontacja z prawdziwym swoim „ja”. Kiedy warunki zewnętrzne tak bardzo nie absorbują wzroku, wtedy człowiekowi łatwiej jest zagłębić się w siebie. Jezus staje przed Ojcem z tym wszystkim, co dzieje się w Jego Sercu i przedstawia Mu to.

To, że Jezus narodził się na ziemi, nie oznacza, że zaczął istnieć w momencie poczęcia w Matczynym łonie Maryi. On jest odwiecznym Słowem i odwieczną Miłością Boga Ojca. Kiedy więc modli się do Niego, jest Miłością. To prawda, ma naturę i Boską, i ludzką. Ta ludzka sprawia, iż w Jego Sercu pojawia się lęk przed cierpieniem. Jednak nie jest to lęk taki, jaki zna człowiek, który boi się cierpienia – na przykład: bólu głowy, ręki, żołądka… Człowiek lęka się tego ze względu na samego siebie. U Jezusa jest to inny rodzaj lęku. On przygotowywał się do tej najważniejszej misji zbawczej przez całe ziemskie życie. Jego Serce przy tym cały czas wypełniała miłość i kierowała Nim. Świadomie dążył do tej nocy Wielkiego Czwartku, a potem – do Wielkiego Piątku. Nie uciekał.

Jezus już tu, w Ogrodzie Oliwnym, doświadcza męki, którą widzi w swoim Sercu – widzi dokładnie to, co będą czynić z Nim oprawcy. To męka niewyobrażalna, ale nie ona jest ostatecznym powodem strachu. Do obrazu dołącza się jeszcze coś innego – Jezus widzi straszliwość grzechów ludzkich; widzi wszystkie grzechy, które popełnił i jeszcze popełni człowiek – od początku po kres życia na ziemi. I te straszne, przerażające grzechy niejako uderzają w Niego, sprawiając, że Jego Serce drży przed ich obrzydliwością. Jezus widzi, co uczynił grzech z ludzkim sercem, jak wielkiego spustoszenia dokonał w ludzkiej duszy. Zna przepiękną przyszłość, jaką Bóg przygotował w wieczności dla człowieka, a wie, że to straszne spustoszenie, które czyni grzech, pozbawia go tej przyszłości. Widzi różnicę pomiędzy pięknem świętej duszy a brzydotą tej skażonej ciężkimi grzechami. W końcu – widzi piekło oczekujące na potępionych. To jest straszliwy, przerażający widok. Pod naporem tej wizji Jezus ugina się i cały drży. Czytaj dalej

Nie potrzebują lekarza zdrowi, ale ci, którzy się źle mają – Wieczernik w Gietrzwałdzie

Gietrzwałd_podczas WieczernikaNa pierwszy wielkopostny Wieczernik Modlitwy Maryja zaprosiła nas do Gietrzwałdu. Ona – Matka dusz maleńkich – chce poprowadzić nas poprzez te dni, abyśmy przeżyli ten czas bardzo głęboko jako czas jednoczenia się z Bogiem, otwierania się na Bożą rzeczywistość prawdziwej miłości i pracy nad przemianą własnych serc. Zarówno podczas piątkowego dnia skupienia, jak i sobotniego Wieczernika przekonywaliśmy się coraz bardziej, iż punktem wyjścia w przeżywaniu czasu Wielkiego Postu jest pytanie o miłość. Na ile kocham? Poruszało nas to pytanie w czasie piątkowej Eucharystii, zwłaszcza liturgii słowa. Czytanie dnia (Iz 58, 1-9) i oparta o nie homilia ks. Krzysztofa Bielawnego, który sprawował Mszę św., przypominały nam jeszcze raz, że jesteśmy wezwani do modlitwy, postu i jałmużny. I zazwyczaj podejmujemy je podczas Wielkiego Postu. Nasz wysiłek jednak w dużej mierze ukierunkowany jest na formę zewnętrzną, nie dokonuje się przemiana serca. A Bóg oczekuje przede wszystkim przemiany serca. Konsekwencją właśnie tej przemiany mają być odpowiednie postawy, słowa i czyny – wobec Boga i innych ludzi, zwłaszcza tych wokół nas. Bóg nie chce takiej ofiary, postu, jałmużny czy modlitwy, gdy serce daleko jest od Niego, a to co czynimy, zaprzecza miłości lub hołduje tylko nam samym. Bóg pragnie miłości. Czy to, co podejmuję, płynie więc na pewno z miłości? Czy nie wkrada się w to jakaś nieczysta intencja – skażona moją pychą, próżnością, egoizmem…? Trzeba być czujnym i badać swoje serce. W piątkowy wieczór rozważyliśmy też wspólnie Drogę Krzyżową, a potem trwaliśmy u stóp Pana Jezusa na całonocnej Adoracji Najświętszego Sakramentu. Na ile kocham? Znów powróciło to pytanie podczas sobotniego Wieczernika Modlitwy. Tym razem postawił je ks.  Bartłomiej Matczak, celebrujący Mszę św. Na pewno każdy z nas uderzył się w piersi, przyznając, że niewiele w nas miłości. Jednak Bóg nie chce nas przygnębić ani zasmucać. Powróćmy do czytanej Ewangelii dnia (Łk 5, 27-32): „Nie potrzebują lekarza zdrowi, ale ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem powołać do nawrócenia sprawiedliwych, ale grzeszników”. Bóg oczekuje naszej przemiany, ale  wie, że jesteśmy mali i słabi. Nie pozostawia nas samych. On jest z nami i chce nam dać swoją moc, siłę, łaskę i błogosławieństwo – jeśli tylko Mu na to pozwolimy; jeśli słuchać będziemy Jego słów. „Daj się więc poprowadzić Bogu przez ten czas Wielkiego Postu. Nie realizuj własnych pomysłów” – zakończył homilię ks. Bartłomiej. Eucharystia tego dnia ubogacona była obecnością diecezjalnych Szafarzy Najświętszego Sakramentu. Dziękujemy Bogu za dar wspólnej modlitwy. Dziękujemy za to kształtowanie naszych maleńkich serc przy Sercu Matki. Dziękujemy za wszystkich kapłanów, którymi Bóg się posłużył, aby formować nas na drodze pokuty i nawrócenia. Zatopić się w Bożej obecności bez wątpienia pomaga też muzyka i śpiew. Dlatego z wdzięcznością wspominamy Reginkę, Ewę, Wiolę.  Za wspólną modlitwę dziękujemy wszystkim uczestnikom Wieczernika. I zapraszamy za miesiąc (16 – 17 marca). Gosia.

W Sercu Maryi przeżywajmy czas Wielkiego Postu – z archiwum wspólnoty dusz najmniejszych

droga-krzyzowa-w-jerozolimieU progu czasu Wielkiego Postu uświadamiamy sobie, że Bóg dał nam, jako dzieciom maleńkim, Matkę. Ta najukochańsza, najczulsza z Matek, Przeczysta Dziewica Maryja nieustannie przytula nas do swojego Serca. I pragnie, byśmy razem z Nią, w Jej Sercu spędzili ten czas. Dlatego już teraz niech każdy z nas mocno przylgnie do Serca Matki, aby w zjednoczeniu z Jej Sercem, niejako doznając, doświadczając tego wszystkiego, co jest w Niepokalanym Sercu Maryi, przeżyć bardzo głęboko czas jednoczenia się z Bogiem, czas otwierania się na Bożą obecność, na Bożą rzeczywistość. Ona poprowadzi nas poprzez te wszystkie dni. W sposób szczególny stawać będzie z nami przed Najświętszym Sakramentem, byśmy zanurzeni w Jej Sercu mogli poznawać cudowną Bożą prawdę, kim jest Bóg, jakim jest. Ona wyjaśniać nam będzie wielką Bożą tajemnicę miłości, tajemnicę Bożego Serca, tajemnicę samego Boga, który chociaż nie ukrywa Swoich tajemnic, a one są tak wielkie, że dla duszy niepojęte.

  1. Jesteśmy Wspólnotą, która zawierzyła się Niepokalanemu Sercu Maryi

Serce Najświętszej Dziewicy Maryi żyje w Bogu, jest z Nim mocno zjednoczone. Poprzez to zjednoczenie Serce Maryi poznaje, rozumie i żyje prawdami, tajemnicami Serca Bożego. Stąd są one wszystkie w Niej. Maryja nosi je w sobie tak, jak nosiła Jezusa. Dlatego każdy z nas, żyjąc w zawierzeniu, słuchając Matki, zapraszając Ją do swojego życia, może poprzez Jej Serce poznawać Boże tajemnice, Bożą miłość. Każdy z nas może wraz z Maryją spotykać się z Bogiem w Najświętszym Sakramencie, spotykać się z Jezusem przeżywającym Swoją mękę, spotykać się z Bogiem w Eucharystii, z Jego Słowem. I tak z Maryją możemy jeszcze owocniej przeżyć czas Wielkiego Postu. Pod Jej matczyną opieką doświadczyć pogłębienia swojej wiary, kiedy dusze nasze rzeczywiście rozwiną skrzydła i wejdziemy jeszcze pełniej w świat ducha, by w nim prawdziwie żyć. Czytaj dalej

Na czym ma polegać nasza droga podczas Wielkiego Postu? – z archiwum wspólnoty dusz najmniejszych

Drodzy maleńcy! Dzisiaj Środa Popielcowa. Rozpoczynamy okres Wielkiego Postu. Przypominamy wam rozważanie, które podejmowaliśmy w naszej wspólnocie kilka lat temu (Wielki Post 2012 r.). Niech pomoże nam wejść w ten święty czas.

Baner, Wielki Post 2Jezus powiedział słowa, które znają właściwie wszyscy, nawet niewierzący: Nie przyszedłem wezwać do nawrócenia sprawiedliwych, lecz grzeszników. Jezus przyszedł nawrócić grzeszników. Jezus przyszedł dla wszystkich po to, by wszystkich zbawić. Każdy człowiek jest grzeszny, każdy jest słaby, każdy jest mały, każdy potrzebuje Boga. Owszem, patrząc w kategoriach zewnętrznych, kiedy widać od razu, kto jest osobą wierzącą, próbującą żyć zgodnie z przykazaniami, a kto osobą niewierzącą, osobą, która żyje w sprzeczności z Bożymi przykazaniami, człowiek dokonuje swojego podziału, segregacji, po zewnętrznych oznakach. Jednak tymi, którzy potrzebują nawrócenia, są wszyscy. Każdy człowiek, choćby wydawał się nam najbardziej świętym, potrzebuje nawrócenia. Jakże często ci, co uważają siebie za prawych, sprawiedliwych, wierzących, w swoim sercu niosą większą zgniliznę, niż człowiek, którego uznaje się za grzesznika; który być może nie przejawia spektakularnie zachowania osoby wierzącej.

Każdy człowiek potrzebuje nawrócenia. I do każdego Jezus przyszedł. Zatem i okres Wielkiego Postu jest dla każdego. Kościół nie wyodrębnia w tym czasie świętych i grzeszników, ale woła do nawrócenia wszystkich – i świeckich, i konsekrowanych. Każda dusza ma w sobie nędzę, z której powinna wyjść. W każdym sercu jest jakieś błoto, czasem bagno, z którego dusza powinna się wydobyć. W każdym z nas są takie sfery, które należałoby zupełnie porzucić, opuścić, odciąć się od nich, by rozpocząć nawrócenie. Do każdego z nas przyszedł Jezus, ponieważ wszyscy potrzebujemy nawrócenia, każdy z nas jest chorym, potrzebującym lekarza. Każdy. Ten, kto uważa inaczej, grzeszy pychą.

Zatem dzisiaj pragniemy zwrócić naszą uwagę na nasze serca, na dusze i na świadomość swoich słabości. Zazwyczaj przyzwyczajamy się do swoich słabości, zazwyczaj przywykliśmy podczas spowiedzi wymieniać już z pamięci wszystkie swoje grzechy. Wydaje się nam, że dobrze wiemy w jaki sposób grzeszymy raniąc Boga. Ta spowiedź niestety często jest bardziej przyczyną smutku Bożego niż radości. Bóg cieszy się z każdego nawróconego grzesznika. Czym jest nawrócenie? Porzuceniem starego życia, a wybraniem życia nowego, Bożego. Czymże jest nasza spowiedź? Wymienieniem tego, co od lat drąży nasze serca, niczym kornik drzewo. Ale brakuje wyrzucenia tego kornika. Stwierdzenie faktu, jeszcze nie uleczyło drzewa. Trzeba podjąć jakieś kroki. Nie przyzwyczajać się do tego, że korniki są, ale zacząć coś z nimi robić. Bo jeżeli przez lata kornik będzie drążył drzewo, to wystarczy jeden mały kornik, a całe drzewo spróchnieje i w końcu zawali się, upadnie, przestanie żyć. I co będzie z naszych spowiedzi co miesiąc czynionych? Wymieniane były stale jakie to są korniki, ile ich jest, ale one nadal drążyły drzewo. I podzieli dusza los takiego drzewa. Po to jest Wielki Post, aby każdy zastanowił się nad sobą, nad swoją duszą, uczynił refleksję nad tym, co tak teoretycznie wszystko wie na temat swojej duszy, ale warto wejść głębiej, aby poznać prawdziwą przyczynę takiego stanu rzeczy, stanu swojej duszy. Aby w końcu dotrzeć do źródła zła i zacząć wyrywać to zło z korzeniami, aby choć trochę dokonać nawrócenia; jeśli nie radykalnie, całkowicie, to chociaż troszeczkę, by zmieniło się coś w nas, co przyniesie światło duszy i radość Bogu. Czytaj dalej

Czy jesteśmy głodni duchowo, a jeśli tak to czy chcemy być nasyceni? – Wieczernik w Różanymstoku

Różanystok_AdoracjaJak co miesiąc Wspólnota Dusz Najmniejszych spotkała się w Różanymstoku, by skupić się na modlitwie i rozważaniu Słowa Bożego. Podczas Dnia Skupienia towarzyszyły nam relikwie Bł. s. Euzebii Palomino – córki Maryi Wspomożycielki (salezjanki), której wspomnienie obchodziliśmy 9 lutego. Modlitwę prowadził ks. Artur. Dzięki Jego słowom mogliśmy sobie przypomnieć jak ważna jest wierność Bogu. Każdy bowiem rozłam w rodzinie, we wspólnocie dzieje się  z powodu odejścia od realizowania Woli Bożej. Owocem zaś wiary jest radość, która pochodzi od Boga. Radość głęboka, której nie gaszą trudności i smutki. Pod skorupą smutku chrześcijanin powinien szukać radości wynikającej z faktu bycia Dzieckiem Boga i obietnicą z tym związaną. W Bazylice Różanostockiej Dusze Maleńkie trwały na wspólnej modlitwie. Mimo zimowego chłodu nasze grono powiększało się o nowe osoby, które przychodziły do Sanktuarium. O przeprowadzenie naszego stałego programu modlitewnego troszczyli się księża Salezjanie. Do Boga Ojca zanosiliśmy nasze prośby związane z Kościołem i naszą Wspólnotą. Podczas homilii ksiądz namawiał nas do zadawania sobie pytania: czy jesteśmy głodni duchowo, a jeśli tak to czy chcemy być nasyceni? Dziękujemy wszystkim osobom, kapłanom oraz służbie muzycznej za ucztę duchową, w której mogliśmy uczestniczyć. Monika.

Człowiek potrzebuje Jezusa Eucharystycznego, aby żyć, aby kochać… – Wieczernik w Szczytnie

Szczytno_lutyW mroźny czwartek 8.02.2018 Dusze Najmniejsze, skierowały swoje kroki do Szczytna, gdzie tradycyjnie w klasztorze Sióstr Klarysek Kapucynek, odbył się Wieczernik modlitwy. Myślą przewodnią spotkania było dziękczynienie za dar  obecności Boskiego Ciała Jezusa w Eucharystii. Sprawujący liturgię Mszy św. ks. Janusz Piaskowski, rozwinął ten wątek w czasie Adoracji Najświętszego Sakramentu. Wcześniej natomiast wysłuchaliśmy wspaniałej homilii, dotyczącej służby drugiemu człowiekowi. A taką jest właśnie nasze życie. Jednak aby dobro czynić, należy wszystko to, co się posiada, złożyć w ręce Boga. Taka formuła służby bliźniemu, to nawiązanie do Ewangelii, w której Jezus na prośbę Apostołów karmi tysiące ludzi niewielką ilością chleba i ryb. Ich skromne możliwości, złożone w ręce Boga, zostały pomnożone. Tak również jest z nami. Nasze dobra, nawet najskromniejsze, ofiarowane drugiemu człowiekowi przez Boga, uczynią go szczęśliwym. Z kolei Adoracja Najświętszego Sakramentu, to wielkie dziękczynienie za obecność Boskiego Zbawiciela w Chlebie Eucharystycznym i wśród nas. Człowiek ochrzczony zostaje włączony w miłość Bożą i uzdolniony, aby kochać bliźniego, ale przede wszystkim swego Stwórcę, którego Chrystus ukazał nam jako Ojca. Eucharystia jest dziełem najwyższej miłości Jezusa do człowieka. Człowiek zaś potrzebuje Jezusa Eucharystycznego, aby żyć, aby kochać, aby mieć światło w drodze do nieba – mówił ks. Janusz. Spotkanie zakończyła wspólna modlitwa na zakończenie dnia oraz błogosławieństwo kapłańskie. Muzycznie Wieczernik przygotował zespół „Grono 19”. Składamy serdeczne podziękowania ks. Januszowi za przewodniczenie modlitwie oraz uczestnikom za ich obecność. Kolejne spotkanie Wieczernikowe  w Szczytnie 8 marca br. Zapraszamy. Waldek.

UWAGA! W dniu dzisiejszym, tj. 9 lutego br., zapraszamy na kolejny dzień skupienia do domu rekolekcyjnego w Różanymstoku. Początek o godz. 18:00. Jutro natomiast, tj. 10 lutego, w przeddzień Światowego Dnia Chorego zapraszamy na kolejny Wieczernik Modlitwy do sanktuarium maryjnego w Różanymstoku. Począrek spotkania o godz. 10:30. Posługę muzyczną podejmie zespół „Najmniejsi” z Ząbek k/ Warszawy.

Zobacz video… Czytaj dalej

Musimy wiedzieć, dlaczego idziemy za Jezusem, do Jezusa – Wieczernik w Czerwińsku

Czerwińsk_WieczernikW miniony piątek w Czerwińsku nad Wisłą odbył się dzień skupienia dla naszej wspólnoty, w którym wzięły udział dusze maleńkie m. in. z Płońska, Dzierżąrzni, Domaniewic, Sochaczewa, Płocka i Warszawy.  Dobrze było spotkać się na wspólnej modlitwie i doświadczyć ciepła tylu otwartych serc. Mszę świętą odprawił ks. Piotr z czerwińskiej wspólnoty Salezjanów, któremu jesteśmy bardzo wdzięczni za tę posługę. Po zakończeniu wspólnej Adoracji Najświętszego Sakramentu, trwaliśmy indywidualnie na cichej Adoracji nocnej. W sobotę kontynuowaliśmy naszą modlitwę w gronie wielu osób przybyłych na kolejny comiesięczny Wieczernik Modlitwy. Również i tego dnia w modlitwie poprowadził nas ks. Piotr, a pomagał mu w tym zespół „Najmniejsi” z Ząbek k. Warszawy. Myślę, że bardzo mocno wybrzmiały w nas wszystkich słowa, które usłyszeliśmy podczas okolicznościowej homilii. Najpierw pytania, niby proste, mogłoby się wydawać, że bezpodstawne. A jednak nie były takie. „Po co ty przyjeżdżasz do Czerwińska? Dlaczego tak naprawdę się modlisz? Dlaczego chodzisz do kościoła? Czego tak naprawdę szukasz?” – to pytania, które domagały się odpowiedzi. Bowiem „musimy wiedzieć, dlaczego idziemy za Jezusem, do Jezusa”. Jest to ważne, bo trzeba oczyszczać naszą motywację – powody, dla których wybieram w swoim życiu Jezusa. „Bo można podążać latami nie za Jezusem, ale za swoimi wyobrażeniami Pana Boga.”  Ksiądz Piotr zachęcił nas również, byśmy przyjrzeli się swojej modlitwie. O co prosimy Boga? Czy o to, by zaspokoił nasze pragnienia, „czy też o to, co jest nam realnie w danym momencie potrzebne? Bo czasem modlimy się o dobre rzeczy, ale niekoniecznie nam w danym momencie potrzebne.” A czasem Bóg na naszą modlitwę odpowiada: „ Zaczekaj.” Bogu niech będą dzięki za ten kolejny Wieczernik i Dzień Skupienia w Czerwińsku, za wszystkich, którzy włączyli się w jego przygotowanie i przeprowadzenie – kapłanów i osoby świeckie – oraz za wszystkich, którzy przybyli na wzgórze czerwińskie, do Matki Bożej Pocieszenia. Następny Wieczernik odbędzie się w sobotę po Wielkanocy, tj. 7 kwietnia br., w Wigilię Święta Miłosierdzia. Spotkajmy się tam, bo jak powiedziała jedna z uczestniczek spotkania, obecnie każda dusza, każda modlitwa jest na wagę złota. Nagrania ze spotkania w Czerwińsku można wysłuchać w naszym internetowym Radiu Konsolata. Wiola.

W szkole Ducha Świętego – z doświadczeń duchowych św. Teresy

Ojciec Święty Jan Paweł II w uroczystość Zesłania Ducha Świętego (7.6.1981 r.) przemówił do Episkopatu całego świata, zebranego w bazylice watykańskiej: „O, jakże szczodry jest Pan! Dał Apostołom Ducha Świętego. (…) Powiedział: «Weźmijcie». Czyż nie bardziej jeszcze oddał ich Duchowi Świętemu? Czyż człowiek może wziąć Boga Żywego i posiadać Go «na własność»? Więc Chrystus oddał Apostołów, tych, którzy byli zaczątkiem nowego ludu i fundamentem Jego Kościoła, Duchowi Świętemu. Oddał, aby Go przyjęli jako Dar”.

Duch ŚwiętyTe słowa rzucają snop światła na wizję św. Teresy streszczającą w geście Ojca Niebieskiego jej relację do Trzeciej Osoby Trójcy Przenajświętszej. Pisze ona: „Zdało mi się, że Osoba Ojca przygarnia mnie do Siebie. Między innymi powiedział do mnie na dowód swojej miłości: „Oddałem ciebie Synowi mojemu i Duchowi Świętemu (…) Cóż ty za to możesz oddać Mnie?”.

Oddanie domaga się wzajemnego oddania. Teresa zaczęła je od codziennego poddawania się działaniu Ducha Świętego, bez względu na to, dokąd i w jaki sposób prowadził. Przede wszystkim trwała przy Nim wiernie, gdy doświadczała pustki, nieładu, bezkształtu i ciemności swego serca. Przez więcej niż połowę życia przeżywała w sobie mękę chaosu i mogła odnieść do siebie słowa Księgi Rodzaju: „ciemność była nad powierzchnią bezmiaru wód, a Duch Boży unosił się nad wodami”. Ku unoszącemu się nad jej wewnętrznym chaosem Duchowi wyciągała błagalnie swe ręce, aż poczuła szelest Jego skrzydeł, wzywający ją do lotu. Wierzyła, że mocen jest zaprowadzić w niej Boży ład, że jest Sprawcą nowego stworzenia. Kiedy w wierze dotknęła Jego potęgi i sama doznała Jego dotknięcia, została przemieniona tak, że prawdziwie mogła napisać w autobiografii: „Odtąd zaczyna się inna, nowa księga, to jest inne, nowe życie, życie, którym Bóg żył we mnie, bo bez Niego niepodobna, bym mogła w tak krótkim czasie wyzwolić się. Chwała niech będzie Panu, iż mnie wybawił ode mnie”.

Łaski mistyczne

Kontemplacja ziemskiego życia Jezusa i wzorowanie się na nim to najowocniejsza współpraca z Duchem Świętym. Przełom w życiu Teresy – jak wiemy – spowodował wstrząs na widok wizerunku skatowanego Chrystusa. Po raz pierwszy pojęła straszliwą rzeczywistość Ubiczowania; była do głębi wstrząśnięta, „oglądając Pana w takim stanie„. Żal, skrucha, poczucie niewdzięczności, a jednocześnie miłość i jakaś wyzwalająca moc rozrywały dotychczasowe ograniczenia jej duszy, tak że – jak pisze – zdawało się jej, że serce w niej pęka. Rzuciła się na kolana i błagała Chrystusa o umocnienie. aby Go już więcej nie obrażała.

To przeżycie z 1555 r. zapoczątkowało jej nową relację do Boga – modlitwę wewnętrzną – i przygotowało „jej ducha na niebieskie zaślubiny z Duchem niestworzonym„.

Więcej na stronie: http://www.karmel.pl/w-szkole-ducha-swietego/

Z periodyku „La piccolissima via d’amore di Suor M. Consolata Betrone”

Listy-bannerInformujemy czytelników naszej strony, że podjęliśmy się tłumaczenia krótkich listów, które ludzie z całego świata wysyłają do sióstr w Moncalieri, dzieląc się swoim doświadczeniem duchowym i prosząc o wstawiennictwo Sługi Bożej s. M. Konsolaty Betrone. Są to swego rodzaju krótkie świadectwa i modlitwy prośby. Umieszczamy je na naszej stronie internetowej, aby zachęcić was do dzielenia się swoimi świadectwami na maleńkiej drożynie miłości. Czytaj więcej…>>

Podajemy też adres e-mail do redakcji periodyku „La piccolissima via d’amore di Suor M. Consolata Betrone”: suorconsolata.betrone@gmail.com

Nasze adresy kontaktu…>>

Teraz jest czas, aby pójść za Jezusem jako Jego uczniowie

Bóg przyszedł na ziemię. Jezus narodził się jako Bóg i człowiek, aby wypełnić swoją misję mesjańską. Przyjęliśmy Go do swoich serc w Tajemnicy Bożego Narodzenia. Teraz czas, aby pójść za Nim jako Jego uczniowie.

Modlitwa_banerRozpoczynamy kolejny okres liturgiczny w Kościele – okres zwykły. Jako Dusze Maleńkie zawierzyliśmy się na ten czas Bogu podczas spotkania modlitewnego w naszym Domu w Olsztynie, w poniedziałek. Towarzyszył nam i przewodniczył Eucharystii ksiądz Karol Gresik – kapelan Szpitala Miejskiego w Olsztynie. We wtorek w naszym Domu odbyła się wizyta duszpasterska – kolęda. Przez posługę ojca Szczepana, Werbisty – proboszcza parafii św. Arnolda w Olsztynie – otrzymaliśmy Boże błogosławieństwo na nadchodzący rok, a także (poprzez fragment Słowa Bożego – „Wesele w Kanie Galilejskiej” (J 2,1-12) zapewnienie o szczególnej obecności i wstawiennictwie Matki Bożej. Wierzymy, że Maryja w tym roku wyprosi nam wiele cudów przemiany wody w wino, zwłaszcza w naszych sercach. To spotkanie zakończyliśmy Adoracją Najświętszego Sakramentu, dziękując Panu Jezusowi za Jego obecność z nami. Już dziś kolejny wspólnotowy wieczór modlitwy w Domu Maleńkich (Różaniec, Eucharystia, Adoracja Najświętszego Sakramentu, Apel Jasnogórski). Będzie modlił się z nami ks. kanclerz Tadeusz Marcinkowski. A jutro, jak zawsze w drugi czwartek miesiąca, Wieczernik modlitwy u sióstr Klarysek Kapucynek w Szczytnie. W piątek wyruszamy do Matki Bożej Różanostockiej, by formować serca i modlić się w czasie comiesięcznego dnia skupienia i Wieczernika Modlitwy (druga sobota miesiąca). Wszystkich serdecznie zapraszamy – również do łączności duchowej. Dziękujemy Bogu za ten kolejny bogaty czas na naszej drodze Maleńkich. Gosia.

Tu znaleźliśmy cieplarniane warunki dla rozwoju duchowego naszych maleńkich serc

Poprosiliśmy Jankę o relację z ostatniego Wieczernika Modlitwy w Mrągowie. Oto ta relacja:

20171230_185236[14459]Piszę w dniu św. Bazylego, który cenił w swoim życiu ascezę i medytację służące braterskiej wspólnocie. Zacznę od słów pieśni śpiewanej na Wieczernikach: „Za radość przebywania z Tobą, za bycie z Tobą sam na sam  bądź uwielbiony Panie mój, bądź uwielbiony Panie mój”. Wieczerniki w Mrągowie odbywają się co miesiąc w czwartą sobotę miesiąca od ponad dwóch lat. Byliśmy z mężem na pierwszym i na ostatnim – w grudniu 2017. To miejsce szczególnie polubiliśmy dzięki patronowi tej parafii – błogosławionemu ojcu Honoratowi Koźmińskiemu, założycielowi wielu zakonów bezhabitowych. Doświadczył on wychowania w wierze chrześcijańskiej i odstąpienia od niej na studiach. Jednak tragiczne losy (więzienie w Cytadeli) i stan bliski śmierci oraz wstawiennictwo matki modlącej się o jego nawrócenie powodują, iż wraca do zdrowia,  odzyskuje wiarę i wolność. Wstępuje do zakonu, chcąc zadość uczynić, a siebie z okresu zaparcia się wiary nazywa dosadnie ,,wieprzem”.

My również chcemy powstawać, a to miejsce (Mrągowo) pozwala nam jednoczyć się na modlitwie różańcowej, pozwala odbyć dobrą spowiedź, wzbudzić żal za grzechy, uczestniczyć we Mszy św., Adoracji Najświętszego Sakramentu, otrzymać błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem (nie tylko z ołtarza zbiorowo, ale w warunkach iście cieplarnianych –  indywidualnie, tam gdzie klęczymy). Te cieplarniane warunki tyczą się również modlitwy połączonej z indywidualnym błogosławieństwem kapłańskim. Nawet kościół jest dogrzany specjalnymi lampami. Wszystko jest okraszone śpiewem często towarzyszy nam zespół „Najmniejsi”, podpora wielu wieczerników, a ostatnio: Wiola, Basia ,Waldemar i grupa bardzo młodych chłopców z mamą Ewą. Sługa Boża Konsolata Bertone właśnie takich jak oni sobie wyobrażała, kiedy zostało jej objawione, że jest posłana do dusz najmniejszych z nieustającym aktem miłości: „Jezu, Maryjo, kocham Was ratujcie dusze”. Wciąż potrzeba osób, które potwierdzą radość z życia nieustannym aktem miłości. Parafia pod wezwaniem Honorata Koźmińskiego w Mrągowie, której proboszczem jest ks. Janusz, wraz z grupą księży są przystanią, gdzie czujemy się przygarnięci do serca Maryi i Jezusa. Czytaj dalej

Bogaty dzień przeżywany u tronu Matki Bożej Gietrzwałdzkiej

Gietrzwałd, grudzień (2)W atmosferze adwentowego czuwania, w sobotę 16 grudnia,  przeżywaliśmy wspólnotowy comiesięczny Wieczernik Modlitwy w Gietrzwałdzie, podczas którego wspólnie wkroczyliśmy w liturgiczny okres bezpośredniego już przygotowania do Świąt Bożego Narodzenia. Wieczernik poprzedził – jak zawsze – dzień skupienia, który poprowadził bliski naszej wspólnocie ksiądz Janusz z Mrągowa. (W tym miejscu przypominamy, iż w Mrągowie nasze najbliższe spotkanie odbędzie się w sobotę, 30 grudnia br.). Ks. Janusz, podczas homilii zwrócił naszą uwagę m.in. na to, co to znaczy „czekać” w życiu duchowym; jakimi cechami charakteryzuje się postawa duchowego oczekiwania. Głęboka modlitwa i całonocne spotkania z Jezusem w Najświętszym Sakramencie przygotowały nas i wszystkich przybyłych na sobotni Wieczernik do otwarcia serc na Boże działanie i rozlew Bożej miłości.

Podczas Wieczernika Eucharystii przewodniczył i Adorację Najświętszego Sakramentu poprowadził ks. Kamil z Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej w Olsztynie. Podczas wygłoszonej homilii ks. Kamil dzielił się z nami refleksją, że chociaż to pierwsza część Adwentu akcentuje oczekiwanie na drugie przyjście Jezusa na ziemię w dniu ostatecznym, to jednak ta druga – przygotowanie na spotkanie z Chrystusem Dzieciątkiem przy żłóbku – powinna być również przygotowaniem do bezpośredniego spotkania każdej duszy z Panem w chwili śmierci. W naszych rozważaniach i modlitwie cały czas towarzyszyła nam Maryja – najdoskonalszy wzór oczekiwania i przyjmowania Boga. Drugą część Wieczernika, Adorację Krzyża i modlitwę koronką do Bożego Miłosierdzia, poprowadził ks. dr Michał Tunkiewicz.

Dziękujemy z serca kapłanom prowadzącym spotkanie, a także posługującym w konfesjonałach za wspólną modlitwę i pomoc w przygotowaniu naszych serc na ważny czas zbliżających się Świąt. Dziękujemy szczególnie ks. Józefowi, który – podsumowując ten prawie już kończący się rok kalendarzowy – wspominał z radością jak wiele modlitwy i Bożych łask popłynęło u stóp Pani Gietrzwałdzkiej podczas naszych Wieczerników od chwili ich rozpoczęcia. Bogu niech będą dzięki! Nie sposób nie dziękować naszym niezawodnym muzycznym: Regince, Ewie, Wioli, Beatce i Piotrkowi. Bóg zapłać!

Ten dzień był szczególnie bogaty, gdyż przeżyliśmy również u Matki Bożej Gietrzwałdzkiej nasze spotkanie opłatkowe. Wiele pięknych życzeń i dzielenia się miłością – wierzymy, że te chwile stworzą nową rzeczywistość, w której królować będzie Nowonarodzony Bóg. Ale to jeszcze nie koniec. Ważnym wydarzeniem było w tym dniu pierwsze zebranie nowego Zarządu Stowarzyszenia Katolickiego „Konsolata”. Czas bogaty i owocny – mamy nadzieję, że nie tylko dla nas, ale dla całego Kościoła i wielu, wielu dusz. „Jezu, Maryjo, kocham Was, ratujcie dusze!” Gosia.

Wieczernik pod patronatem św. Jana od Krzyża – Szczytno, 14 grudnia br.

20171214_183106 (2)W czwartek, 14 grudnia, w liturgiczne Wspomnienie św. Jana od Krzyża, spotkaliśmy się w klasztorze sióstr klarysek kapucynek w Szczytnie, aby wspólnie modlić się na kolejnym Wieczerniku Modlitwy. Była to szczególna okazja, ponieważ świętowaliśmy piątą rocznicę tychże Wieczerników, było więc za co dziękować Bogu i ludziom – siostrom klaryskom, księdzu Tadeuszowi Pawlukowi, księdzu Januszowi Piaskowskiemu i wszystkim członkom wspólnoty ze Szczytna, którzy swoją troską obejmują ten Wieczernik, zwłaszcza zespołowi muzycznemu „Grono 19″.

Nasze spotkanie rozpoczęliśmy Modlitwą Różańcową, którą poprowadził ksiądz Janusz, a następnie uczestniczyliśmy we Mszy Świętej, której przewodniczył i homilię wygłosił Ksiądz Dziekan Andrzej Wysocki. W homilii kaznodzieja nawiązał do patrona dnia – św. Jana od Krzyża, który zanim został doceniony, miał wielu przeciwników i wiele przeciwności. „Musiał sam brnąć, iść tą drogą, którą wskazał mu Chrystus (…) Krzyż był wpisany w jego życie tak, jak wpisany jest w życie każdego chrześcijanina.” – mówił kaznodzieja. I chociaż wciąż dla wielu krzyż jest głupstwem, wielu sprzeciwia się krzyżowi, to przecież właśnie krzyż prowadzi do zwycięstwa. Właśnie w nim jest zbawienie. Święty Jan od Krzyża pokazuje nam, że warto nieść krzyż. Po zakończeniu Eucharystii pozostaliśmy na Adoracji Najświętszego Sakramentu. A po przyjęciu błogosławieństwa udaliśmy się do klasztornego refektarza, aby podzielić się opłatkiem i spędzić kilka chwil na wspólnej Wigilii. Była to również okazja, żeby spotkać się z siostrami kapucynkami, których tak na co dzień nie widzimy. Wiola.

20171214_200437 (2)20171214_203033 (2)

Przyjdź, Panie Jezu, z darem pokoju – druga konferencja adwentowa

guadalupe2Pokój wam! Adwent to szczególny czas, kiedy Serce Boga może spotykać się z duszami, które posłusznie otwierają serca, by napełniać się Światłem, Miłością, Pokojem. Pokój wam! Bo prawdziwie ten pokój Jezus przynosi nam. Na ten pokój czeka cały świat, tak jak oczekiwał dwa tysiące lat temu, tak jak oczekiwał jeszcze wcześniej przed wiekami, tak też oczekuje teraz. Jedni oczekują, bowiem nie przyjęli Jezusa, czekają nadal. To smutne, że ich serca są nadal zamknięte. Ale smutne jest także to, że i inni pozostali są tak bardzo nieświadomi tego, że odrzucili Boży pokój. Nie wiedzą jak bardzo potrzebują Bożego pokoju. Świat żyje w nieustannym lęku, strachu, obawie, w nieustannej pogoni, w nienawiści. I choć w sercach wielu jest pragnienie pokoju, nie potrafią zrozumieć jak bardzo go potrzebują. Pokój jest taką podstawą do życia, podstawą do życia jednostki, każdego człowieka, ale także podstawą do istnienia narodów i całego świata. Człowiek, by mógł normalnie żyć, funkcjonować, być zdrowym potrzebuje pokoju. Od samego poczęcia po kres swoich dni na ziemi. Brak pokoju powoduje przeróżne choroby zarówno somatyczne i psychiczne, Jednak człowiek robi wszystko jakby tego pokoju nie widział. Dramatem tego świata jest to iż mimo braku pokoju, mimo tego, że potrzebuje tego pokoju, robi wszystko odrzucając pokój. Dramatem tego świata jest to, iż przyjmuje panowanie szatana, który przynosi lęk i strach, nienawiść.

Czas Adwentu mógłby być dla świata czasem przygotowania na przyjęcie pokoju. Niestety tak nie jest, tak bardzo człowiek zagmatwał się we własnym bagnie, że nie rozumie, nie widzi tej potrzeby, nie uświadamia sobie, że Adwent to naprawdę nie jest czas dla Boga ale dla każdego człowieka, jest czasem łaski przez wielu niewykorzystanym. Aby ten dar przyjąć trzeba przygotować serce, duszę, trzeba być przygotowanym. Inaczej człowiek nie uczyni miejsca w swoim sercu. I choć Bóg przyjdzie z łaską, na tę łaskę nie znajdzie miejsca. I to jest dramat. Jezus przychodzi do nas, przychodzi do ludzi z łaską pokoju, ale człowiek tej łaski nie zauważa, jej nie przyjmuje. Przychodzi wcześniej z łaską przygotowania, ale człowiek jej nie przyjmuje. Tak wiele mówi się wszędzie na około, we wszystkich mediach o Świętach, ale cóż to za święta, o jakich świętach mówią ci ludzie. Do czego się przygotowują, bo to nie jest przygotowanie do Bożych narodzin. Tymi przygotowaniami rządzi pieniądz, rządzi szatan i to on będzie świętował. I będzie zbierał wielkie żniwo, bowiem nie zagości pokój, nie zagości miłość, nie zagości miłosierdzie. Czytaj dalej

Trwać w pokoju – konferencja adwentowa dla dusz najmniejszych

Fatima_MB_NiepokalanaW okresie Adwentu oczekujemy na przyjście Mesjasza, Tego, który jest Księciem Pokoju. Tego, który jest Królem Pokoju, Dawcą Pokoju. Ten kto jest z Nim, kto jest przy Nim ma w sobie pokój i w tym pokoju trwa. Trwanie w Jezusie, prawdziwe trwanie w Nim, to trwanie w pokoju, to posiadanie tego pokoju w swoim sercu i w swoim umyśle, to światłość jaką daje ten pokój. Światłość ta jest w sercu, to światło jest w umyśle. Człowiek, który trwa w Jezusie, który napełniony jest pokojem potrafi rozpoznać wszelkie zakusy szatańskie, są mu jasne. Dlatego Jezus przynosi nam pokój, abyśmy w dobie tak wielkiego niepokoju, panoszącego się tak straszliwego niepokoju, który targa sercami ludzkimi, ten pokój, Jezusowy pokój posiadali. Bóg dając nam Jezusa chce, abyśmy zanurzali się w pokoju, który sprawia, że serce ludzkie bije spokojniej, że serce ludzkie idzie za swoim Panem bez żadnych obaw, bez lęków, bez patrzenia na otaczający świat, bez rozpraszania się na to co jest w wokół. Dlatego nieustannie zanurzajmy się w pokoju, abyśmy za wszelką cenę tego pokoju pilnowali, abyśmy nie pozwolili, by ten pokój został nam zabrany.

Trwając w pokoju mamy odpowiedni pogląd na wszelkie sprawy. Kiedy niepokój ogarnia serce patrzy się wtedy zupełnie z innego punktu widzenia, nie potrafi się dobrze rozpatrzyć sprawy, nie ma się jasności umysłu, bo umysł opanowany jest przez lęk, przez strach. Toteż starajmy się trwać w pokoju. Mówimy o tym nieustannie od pewnego czasu, mówimy o trwaniu w Jezusie, o byciu nieustannie w zjednoczeniu ze swoim Bogiem. Jednocześnie mówimy o tym, aby swoich myśli, swojego serca nie rozpraszać na świat zewnętrzny. To jednak często dajemy się rozproszyć. Idziemy za tym co daje świat, co proponuje świat, z czym świat wciska się w nasze serca, w nasze życie. Bóg pragnie nas przestrzec, ponieważ widzi jak we Wspólnocie mimo tak wielu pouczeń pozwalamy, by zewnętrzny świat wchodził, wciskał się w nasze serca. Ulegamy słowom, namowom, obrazom. Gubimy się i tracimy pokój, zajmujemy swoje umysły i serca tak wieloma wiadomościami, informacjami, które bombardują nas. A Bóg prosi, abyśmy zamykali oczy i uszy. A jednak otwieramy oczy, otwieramy uszy na świat. Zdaje nam się, że to nic nie zaszkodzi, jeśli zaczerpniemy trochę wiadomości ze świata, tylko wiadomości… Jednak, wraz z tymi wiadomościami do serca wchodzi niepokój, lęk, obawa, niepotrzebne myśli i zajmujemy się nie tym, co trzeba, rozpraszamy się, a serce nie trwa przy Jezusie, umysł, myśli nie trwają przy Nim. Są w świecie i pokój, który nam Bóg daje gdzieś powoli znika, bo zastępuje go co innego. Czytaj dalej