O rekolekcjach w Gietrzwałdzie

na stroneChcę kochać jak dziecko i walczyć jak nieustraszony wojownik (św. Teresa od Dzieciątka Jezus)

Sierpniowe rekolekcje dusz najmniejszych przeżywane na ziemi warmińskiej, w sąsiedztwie Matki Bożej Gietrzwałdzkiej były wyjątkowe. Już sama możliwość modlitwy przed cudownym wizerunkiem Matki Bożej sprawiała, że cały czas czuliśmy się otoczeni płaszczem Bożej opieki. Czytaj dalej

Rekolekcje dla dusz najmniejszych w Różanymstoku

Różanystok-Bazylika (2)W dniach 6 – 11 sierpnia br. przeżywaliśmy nasze doroczne rekolekcje dusz maleńkich u stóp Różanostockiej Wspomożycielki. Rozpoczęliśmy je w Święto Przemienienia Pańskiego i stały się one nam swoistą Górą Tabor. Czytaj dalej

Letnie rekolekcje

Królowa Pokoju 2 (2)Zapraszamy na coroczne rekolekcje formacyjne dla dusz najmniejszych. Odbędą się one, jak co roku, w Czerwińsku n.Wisłą (31 lipca – 4 sierpnia); w Różanymstoku (6 – 11 sierpnia); w Gietrzwałdzie (20 – 24 sierpnia). Zgłoszenia przyjmują osoby odpowiedzialne za poszczególne wspólnoty. Można też dokonać zgłoszenia na adres e-mail: biuro(at)skkonsolata.pl z podaniem Imienia i nazwiska osoby zainteresowanej, miejsca zamieszkania, informacji o tym, na który termin rekolekcji pragnie się zapisać oraz kontaktu zwrotnego (telefon lub e-mail)

„Czas odbudowy naszych dusz” – Przypominamy rekolekcje z 2010 r.

Dzień drugi: Zacznijmy od fundamentu – Chrztu św.

Czytaj całość rekolekcji…>>

Bóg wzywa nas do odbudowy świątyni naszych dusz. Bóg pragnie w naszych duszach mieszkać, jako w swojej własności. Bóg szuka miejsca pośród nas. Zauważmy, że to On wychodzi do nas pierwszy! To On mówi o pragnieniu powrotu naszego do pierwotnej świętości. To On podaje nam pouczenie, co czynić, by mogła dusza nasza być na powrót ze swoim Bogiem.

Baner-rekolekcjeZacznijmy od początku. Od samych podstaw. Budowę zaczyna się od fundamentów. Fundamentem naszym, jaki został już położony jest Chrzest. Nie doceniany, często pomijany w późniejszym okresie życia, jako Sakrament, który był pierwszy, a potem przychodzą następne, więc o tym się zapomina. To błąd. Do tego Sakramentu należy często powracać. To Sakrament, w którym wyznajemy swoją wiarę w Trójjedynego Boga; w Ojca, Syna i Ducha Świętego. Wyznajemy wiarę w Jezusa Zbawiciela i w Jego Zbawcze Dzieło. Mówimy z wiarą o Duchu Ożywicielu naszych dusz. Zwracamy uwagę na wieczność życia, na istnienie Świata Duchowego, na przebywanie w nim naszych zmarłych. Wyznajemy wiarę w Kościół – Mistyczne Ciało Chrystusa, w panującą jedność w tym Kościele wszystkich wierzących, tych co są,  byli i będą. Wyrzekamy się złego ducha. Stwierdzamy, że tylko Bóg jest naszym Panem i pragniemy tylko do Niego należeć.

To wyznanie wiary jest istotnym elementem całego Sakramentu. Bez niego trudno byłoby powiedzieć, że ktoś zalicza się w poczet ludzi wierzących. Wprawdzie polanie wodą i wypowiedzenie słów, jest szczególnie ważne, ale w skład Sakramentu Chrztu wchodzi również wyznanie wiary. W przypadku maleńkich dzieci, czynią to w ich imieniu rodzicie, biorąc na siebie odpowiedzialność wprowadzania w życie Kościoła swego dziecka. Przecież właśnie w czasach pierwszych chrześcijan tak było. Chrzest przyjmowali ludzie w różnym wieku, ale najpierw wyrażali pragnienie chrztu i wiarę w Boga. Kościół natomiast poucza, iż należy często powracać do tego Sakramentu. Nie znaczy, iż można wielokrotnie go przeżywać. Chrzest przyjmuje się raz w życiu. Ale powracanie do niego, odnawianie przyrzeczeń chrzcielnych można czynić często, a nawet wskazane by było, aby tak czynić. Ciągłe powracanie do chwili, w której dusza obmyta Krwią Chrystusa, staje się świętą, rozważanie tej tajemnicy odkupienia, wielkiej Bożej Miłości, Miłosierdzia spływającego z Krzyża – to powinno być częstą naszą praktyką. Bowiem dopiero uświadomienie sobie, czym tak naprawdę jest Sakrament Chrztu, który już na samym początku zapewnia nas o wieczności, daje duszy właściwą perspektywę, z której ma ona patrzeć na świat.

To ten Sakrament wprowadza nas do ogromnej wspólnoty wierzących. On wprowadza nas do Rodziny Boga! Czyni Jego dziećmi, czyni dziedzicami, spadkobiercami Misji dokonanej przez Jezusa. Bóg w momencie Chrztu św. daje nam, zupełnie za darmo, wszystko, co jest dziedzictwem Jego, Jego Syna i całego Kościoła! Żadne inne wejście w jakieś środowisko, rodzinę, wspólnotę, nie czyni człowieka tak bogatym. Nigdzie nie jesteśmy tak hojnie obdarowywani. W dodatku bez własnego wysiłku, bez włożonej pracy, bez jakiegoś tzw. „wkładu własnego”. W momencie Chrztu stajemy się najbogatszymi na świecie, bowiem w naszej duszy oczyszczonej łaską Boga zamieszkuje Bóg uświęcając ją, ubogacając niebywale, dając nam siebie samego. Dając łaskę, by wzrastać w wierze, w nadziei, ufności, w miłości. Otwierając przed nowym członkiem Kościoła wszystkie drzwi do całego dorobku wieków wspólnoty chrześcijańskiej. A co najważniejsze dając możliwość rozwoju, dojrzewania, formowania się,  przygotowywania do następnych cudownych, ubogacających i wprowadzających na kolejne stopnie doskonałości chrześcijańskiej  Sakramentów Świętych. Czytaj dalej

„Pragnienie doświadczenia Boga”. Przypominamy rekolekcje z 2016 r.

Baner, Wielki Post 4Pragniemy doświadczyć Boga. Wydaje nam się, że wystarczy raz zachwycić się Bogiem i człowiek potem już będzie żył tylko wiarą, miłością, ufnością. Będzie żył jak święty w Niebie. Owszem, wybranym duszom czasem Bóg i takiej łaski udziela. Ale zazwyczaj jest tak, że Bóg udzielając łaski doświadczenia Jego obecności, Jego miłości czyni to po to, aby pobudzić duszę, by cały czas Go szukała, aby rozbudzić tęsknotę w duszy, pragnienie Boga. Wtedy człowiek pragnąc, tęskniąc za Bogiem, choć już nie doświadczając nieustannie niezwykłej obecności, w taki cudowny sposób, dąży do Boga. Szuka Go, tęskni i podejmuje działania. Ma siły, które otrzymał od Boga, by rozważać Jego Słowo, bo w Słowie znajduje obecność Boga. Modli się, bo na modlitwie spotyka się z Bogiem. Idzie na Eucharystię, bo tam w sposób cudowny i niepojęty jednoczy się ze swoim Bogiem, karmiony Jego Ciałem i Krwią. W tych momentach Bóg daje Siebie, odsłania, objawia Siebie. I znowu człowiek może dotknąć Jego Ran, włożyć palec w dziury po gwoździach, włożyć rękę do Rany w boku. To doświadczenie, które nie musi trwać długo, może to być moment, daje kolejne siły, jest kolejnym pobudzeniem dla duszy, która żyje Bogiem, która ma siły, aby iść w codzienności znosząc przeciwności. Ma siły, aby odrywać się od tego, co ziemskie i patrzeć w górę, w Niebo i by radować się Bogiem. To jest trud duszy. Dusza ta nie chodzi nieustannie po wodzie, bo i Piotr nie chodził nieustannie po wodzie. Po wodzie Piotr szedł krótko. Ale dusza otrzymuje siły, by próbować. Otrzymuje jasność w swoim wnętrzu, co ma czynić i biegnie do tego źródła, które znajduje w kościele, na Eucharystii, które znajduje w Piśmie Świętym. Zanurza się w sobie, bo tam czeka na nią Ten, który ją wzywa po imieniu. Do tego potrzebne jest doświadczenie Boga.

Nie wyobrażajmy sobie, że Bóg dotknie nas i będziemy trwać w tym dotknięciu już przez całe swoje życie, przez wiele, wiele lat. Ale wiedzmy, że gdy Bóg nas dotknie, to mocą tego dotyku, doświadczenia Bożej miłości będziemy mogli iść w swojej codzienności. I w tej codzienności będziemy zauważać Jego obecność, tęsknić za Nim i Jego szukać. W tej codzienności zrozumiemy, że On jest tak blisko, że trudno to wyrazić słowami, bo jest w nas, zjednoczony z nami tak bardzo, że przeżywa nasze życie razem z nami. Doświadcza wszystkiego będąc w nas. On czuje naszą radość i doświadcza naszych przykrości. On cierpi, doświadcza naszych chorób, bo jest w nas. Do tego dusza dojrzewa, dochodzi, otrzymuje łaskę.

Módlmy się, byśmy doświadczyli tej Bożej obecności, która nasze serca porwie mocą swojej miłości, bowiem umiłował nas Bóg. Mówi do nas, jako do swojej małej trzódki, bo spodobało się Jemu właśnie nam, tym małym, słabym podarować Królestwo Niebieskie. Spodobało się Bogu właśnie nam objawiać miłość Bożą i tajemnice swoje. Ale potrzeba wszystko zostawić, aby swój skarb znaleźć w Nim i w Nim osadzić całe swoje życie. Aby serce już tylko w Nim spoczęło, bo dopiero wtedy prawdziwie zaczniemy żyć z Bogiem w zjednoczeniu. Prawdziwie żyć! Więcej …>>

Przypominamy rekolekcje z 2015 r. – komnata z łaską przebaczenia

Baner_PrzebaczenieW Sercu Boga jest komnata, w której odnajdziemy coś, co odgrywa ogromną rolę w naszym życiu, a do czego aż tak bardzo nie przywiązujemy wagi. Nie zdajemy sobie sprawy, jak ważne jest to, co Bóg pragnie nam dać. A jest to łaska przebaczenia. Nie chodzi tutaj tylko o przebaczenie nam przez Boga, o Boże miłosierdzie wobec nas. Chodzi raczej o nasze przebaczanie sobie nawzajem.

Przebaczenie pozwala duszy wzrastać. Daje jej wolność, pozwala kochać i zbliżać się do Boga. Kiedy dusza zraniona, skrzywdzona przebacza, staje się mocna. Kiedy natomiast nosi w sobie urazę, rozpamiętuje swoją krzywdę, gdy powraca do zadanych jej ran i nie wyraża pragnienia przebaczenia, zaczyna żyć w sposób niewłaściwy. Całe jej postępowanie skażone jest tym zranieniem, krzywdą, cierpieniem. Nie potrafi ona spojrzeć w sposób obiektywny na różne sprawy, sytuacje i ocenić ich właściwie, ponieważ nieustannie patrzy przez pryzmat swego zranienia. Jej reakcje, zachowanie, słowa są naznaczone tym zranieniem. Jeśli dusza nie próbuje przebaczyć, zamyka się w sobie, tworząc pewną skorupę i żyje własnym życiem, rozpamiętując doznaną krzywdę. I staje się to jadem, który powoli zatruwa duszę.

Aby żyć w wolności, w otwartości na Boga, na Jego obecność i miłość, trzeba przynajmniej wyrazić pragnienie przebaczenia. A ponieważ przebaczenie bardzo często nie jest łatwe – doznane krzywdy mogą być wielkie – dlatego trzeba prosić Boga o tę łaskę dla swego serca. Trzeba prosić o to, aby dusza miała siłę przebaczyć, by chciała spojrzeć na nowo na tę osobę, od której doznała zranienia. Prawdziwe przebaczenie wiąże się z umiłowaniem na nowo. Przebaczyć – znaczy pokochać od nowa; spojrzeć na nowo na tę osobę i ją pokochać. Czytaj dalej

Podczas rekolekcji Bóg przyszedł do nas ze swoją łaską – Rekolekcje w Różanymstoku

Różanystok-Bazylika (2)Dziękujemy w dniu dzisiejszym za czas kolejnych rekolekcji, które w mijającym tygodniu odprawialiśmy w gronie dusz najmniejszych w Różanynstoku. Dla uczestników rekolekcji był to owocny czas trwania w zjednoczeniu z Bogiem. Bóg widzi, że człowiekowi jest trudno żyć w jedności z Nim. Dlatego On sam przychodzi z pomocą, ze swoją łaską. Pragnie współczesnemu człowiekowi pomóc powrócić do swego Pana. To co się dzieje na świecie – również pośród nas, w naszym otoczeniu – często sprawia, że człowiek zupełnie „traci głowę” i odwraca się od Boga. W dzisiejszych czasach bardzo trudno jest zapragnąć, a następnie dążyć ku zjednoczeniu duszy z Bogiem. Niełatwo być przy Nim tak naprawdę, tak do końca i traktować wiarę poważnie. Bóg pragnie, aby każdy z nas odnowił w sobie Jego Oblicze, aby zaczął traktować Go jako Osobę żyjącą, realną; jako Kogoś, kto ciebie bardzo pokochał i kto pragnie z tobą żyć w zjednoczeniu. W otwieraniu naszych serc na jedność z Bogiem z pomocą przychodzi Matka Najświętsza. Jej Serca Bóg dotknął tak mocno, tak bardzo doświadczył swoją miłością, że zakochała się w Nim, otworzyła na Jego miłość i doświadczała Bożej obecności. Otwierała się na żywego Boga cały czas – najpierw jako dziecko, potem młoda dziewczyna i wreszcie kobieta. Nieustannie żyła w zjednoczeniu z Nim. To łaska i miłość Boża dokonała tego. Teraz Maryja wstawia się za nami u Boga i prosi o to samo dla każdego z nas. I każdy został niemalże wezwany, aby przyjąć dar zjednoczenia z Nim. Podczas rekolekcji byliśmy niczym lud, który gromadził się wokół Jezusa, o którym czytamy w Ewangelii. Wszyscy spragnieni chcieli słuchać Go. Potrzebowali pocieszenia, pokrzepienia, miłości, uzdrowienia. I szli do Jezusa. On dał im wszystko. Nakarmił ich dusze i ich ciała. To samo Bóg czynił w tych dniach dla nas. Chciał zaspokoić nasze potrzeby. Pragnął napełnić nasze serca miłością, dotknąć naszych dusz Duchem Świętym. A skoro On nas zaprosił, to znaczy, że zatroszczył się o wszystko – dla nas i naszych rodzin. Pozostawiamy więc swoje troski. Oddajemy je Bogu za pośrednictwem Maryi. Od tej pory pragniemy radować się Bożą miłością, która otacza nas, która nas wypełnia. A nasze serca z wdzięczności za wszystko co dokonało się i dokonywać się będzie, śpiewają Bogu cześć, chwałę, uwielbienie.

Dziękujemy za kolejną turę wspólnotowych rekolekcji

Gietrzwałd_rekolekcje.2017W dniu dzisiejszym dobiegła końca druga tura wspólnotowych corocznych rekolekcji, które w tych dniach odbywały się w Archidiecezjalnym Domu Rekolekcyjnym w Gietrzwałdzie. Z racji obchodów 140 Rocznicy Objawień Gietrzwałdzkich i 50 Rocznicy Koronacji Cudownego Obrazu czczonego w Gietrzwałdzkim Sanktuarium rekolekcje tegoroczne miały szczególny charakter i cieszyły się licznym uczestnictwem wiernych uczestniczących w Wieczernikach Modlitwy, dniach skupienia, rekolekcjach i pielgrzymkach organizowanych przez nasze stowarzyszenie „Konsolata” tak w Gietrzwałdzie jak i w innych miejscach naszego kraju. Dzięki zaangażowaniu wielu osób rekolekcje te były prawdziwą ucztą duchową i zblizyły jeszcze bardziej serca uczestników do Boga, do Matki Najświętszej, jak i do siebie nawzajem w duchu miłości Boga i bliźniego. Liczne świadectwa zebrane w ostarnim dniu rekolekcji potwuierdzały, wśród wiernych uczestniczących w nich, ożywienie relacji do Boga i doświadczenie Jego miłosiernej miłości, co zaowocowało prawdziwym pokojem w sercu i wielką radością. Z pewnością czas tych rekolekcji przeniesie się teraz na naszą codzienność i dawanie świadectwa w podejmowanych przez Wspólnotę dzieł nowej ewangelizacji, co też przyczyniać się będzie do odnowy duchowej w naszych rodzinach i środowiskach. Tego też nasze serca pragną i w tym pragnieniu powierzamy się Bogu i Jego Matce.

Dziękujemy ks. Krzysztofowi, który podjął się przeprowadzenia tych rekolekcji za wielkie serce i cierpliwość do nas – dusz małych i bardzo słabych. Dziękujemy wszystkim kapłanom wspierającym nas duchowo w tym czasie i za ich sakramentalną posługę. Dziękujemy Zarządowi SK „Konsolata” za przygotowanie i organizację tych rekolekcji, a także Regince za posługę muzyczną i wszystkim osobom posługującym podczas Liturgii i w rekolekcyjnej codzienności. Wszystkim uczestnikom i całej Wspolnocie Dusz Najmniejszych dziękujemy za duchową jedność, modlitwę i wszelką życzliwość, której wszyscy mogliśmy doświadczyć w tych dniach. Wszystkjm za wszystko składamy staropolskie Bóg zapłać!

„Nie wyście mnie wybrali, ale ja was wybrałem.” (J 15,12-16)

Moditwa w Ziemi Świętej„Nie wyście mnie wybrali, ale ja was wybrałem” (J 15,16). Tak mówi Jezus dzisiaj do każdego z nas. Nasze serca powinny rozradować się, bowiem to Bóg nas wybrał. Ale wybrał w konkretnym celu. Chce, byśmy przynosili owoce. Chce w nas te owoce widzieć. A tymi owocami będą kolejne dusze. Tymi owocami będzie miłość, która zapłonie w kolejnych duszach, ale najpierw musi zapłonąć w nas.

Bóg ukazuje nam swoją miłość. O niczym innym nie mówi, tylko o miłości. Zaprosił nas do swojego Serca, byśmy w nim mogli tej miłości słuchać. Przyrównuje nas do piskląt, do niemowlęcia, do oblubienicy, w końcu do narodu wybranego. Poucza, jak ta miłość wygląda, czym jest, jak powinna dusza odpowiedzieć na tę miłość, jaką przyjąć postawę. A wszystko to czyni, bo nas umiłował pierwszy. Dzisiaj podkreśla szczególnie postawę miłości jako daru, dlatego zatrzymamy się nad tym dłużej.

Jezus mówi o Sobie, że jest dla każdej duszy wzorem postępowania, na czym polega miłość. A polega na oddaniu swojego życia tym, których się kocha. Dar Jezusa z Siebie samego jest Darem uczynionym w wolności, Darem, który nie jest obwarowany żadnymi warunkami, Darem, w którym Jezus nie oczekuje od nikogo wdzięczności, niczego. A jednocześnie jest Darem najwyższym, największym, ponieważ Jezus oddaje całego Siebie, wszystko. Taki Dar miłości trudny jest do zrozumienia przez człowieka i na pewno trudny, wręcz niemożliwy do zrealizowania w sposób doskonały przez duszę. Mimo to Jezus pokazując wzór miłości mówi do nas, iż oczekuje, że my również będziemy takim darem dla siebie nawzajem, dla Boga. Nie przyniesiemy owoców, jeśli nie będziemy składać z samych siebie daru. Nie ma takiej możliwości. Ziarno musi obumrzeć, by mogła wyrosnąć roślina, która zaowocuje, która przyniesie kolejne nasiona. Chleb jest po to upieczony, aby ktoś mógł go spożyć całego. Aby z winogron powstało wino, winogrona muszą być zmiażdżone, wyciśnięty sok. Wtedy będzie wino.

O darze z samego siebie właściwie mówimy nieustannie. Mówimy o zaparciu się samego siebie, o wyrzeczeniu się wszystkiego. Nie jest to proste i właściwie każdy z nas w swojej codzienności zapomina o tym. Pamięta w sytuacjach znaczących lub też w sytuacjach, w których pragnie pamiętać. Natomiast jest wiele sytuacji, w których nie pamiętamy o darze z samego siebie. Wtedy do głosu dochodzi pycha czy egoizm. A jednak Jezus cały czas prosi, mówiąc o tym darze jako niezbędnym warunku, by prawdziwie urzeczywistniała się Jego miłość w każdym z nas, urzeczywistniała się miłość w Kościele. Co uczynił św. Franciszek, że Kościół odradzał się? Uczynił dar z samego siebie i ci, którzy poszli za jego przykładem uczynili dar z siebie! Miłość opanowała serce świętego Biedaczyny z Asyżu, całe jego życie. Stał się miłością i ta miłość odrodziła Kościół. O czym mówiła mała Tereska? O miłości. O darze miłości. Zapragnęła stać się sercem Kościoła i rezygnowała z siebie na każdym kroku, by miłość mogła się realizować. Co czynili i czynią inni świeci? Nie czynią nic innego, tylko dają siebie w darze miłości. Bowiem jakiekolwiek podejmują posługi, prace, jakkolwiek wygląda ich powołanie, to zawsze jest to dar miłości; miłości zbliżonej do doskonałej. Jest to dar z całego siebie, z całego swego życia. Oddają wszystko. Czytaj dalej

Dziękujemy za rekolekcje z MB Pocieszenia

Czerwinsk_czuwanieW dniu wczorajszym, tj. 5 sierpnia br. podczas comiesięcznego spotkania w Wieczerniku Modlitwy dziękowaliśmy Bogu i Jego Matce Maryi za kolejną turę wakacyjnych corocznych rekolekcji. Był to szczególny czas łaski. Jak powiedziała odpowiedzialna z ramienia Stowarzyszenia Katolickiego „Konsolata” za organizację tej tury rekolekcji –  Hania: „Jak tylko przyjechaliśmy do Czerwińska nieustannie byliśmy obdarzani łaskami.” Rekolekcje trwały od wtorku do soboty, a poprowadził je ks. Przemek z Czerwińska. Kapłan ten przyznał się, że na początku był przerażony, ponieważ nigdy z dorosłymi nie miał rekolekcji, zawsze z młodzieżą. Rekolekcje były owocne, każde serce zostało dotknięte przez Boga, co zostało wyrażone podczas rekolekcyjnych świadectw uczestników tych świętych dni.