Zapragnijmy być z Jezusem w Ogrójcu – z archiwum wspólnoty dusz najmniejszych

Ogrójec – to niezwykłe miejsce. Niezwykłe – z powodu wydarzenia oraz Osoby Jezusa Chrystusa. Przyjmijmy zaproszenie do tego miejsca, bowiem rozważanie, co się tam wydarzyło, pomoże nam zagłębić się w niezwykłą tajemnicę Bożą. Pomoże również zrozumieć, jak układać relacje z Bogiem, jak przeżywać swoją drogę wiary.

Jezus w OgrójcuJezus bardzo często przebywał w Ogrodzie Oliwnym, często modlił się tam nocą. Dzisiaj zaprasza nas do tej jednej, jedynej nocy przed swą męką. Tak zupełnie po ludzku spróbujmy sobie to wyobrazić. Jest noc, świecą jedynie gwiazdy, nie ma – tak jak współcześnie – lamp elektrycznych, które mogą rozświetlić mroki, a więc jest ciemno. Jezus jest sam. Co prawda Jego Apostołowie są niedaleko, ale choć mieli czuwać, posnęli. Jezus nieco odszedł od nich, aby spotkać się ze swoim Ojcem, by porozmawiać z Nim o męce i prosić Go o umocnienie. Noc – to sprzyjające warunki na modlitwę, na zagłębienie się w swojej duszy, na stanięcie przed Bogiem i na zrozumienie również samego siebie. To pewna konfrontacja z prawdziwym swoim „ja”. Kiedy warunki zewnętrzne tak bardzo nie absorbują wzroku, wtedy człowiekowi łatwiej jest zagłębić się w siebie. Jezus staje przed Ojcem z tym wszystkim, co dzieje się w Jego Sercu i przedstawia Mu to.

To, że Jezus narodził się na ziemi, nie oznacza, że zaczął istnieć w momencie poczęcia w Matczynym łonie Maryi. On jest odwiecznym Słowem i odwieczną Miłością Boga Ojca. Kiedy więc modli się do Niego, jest Miłością. To prawda, ma naturę i Boską, i ludzką. Ta ludzka sprawia, iż w Jego Sercu pojawia się lęk przed cierpieniem. Jednak nie jest to lęk taki, jaki zna człowiek, który boi się cierpienia – na przykład: bólu głowy, ręki, żołądka… Człowiek lęka się tego ze względu na samego siebie. U Jezusa jest to inny rodzaj lęku. On przygotowywał się do tej najważniejszej misji zbawczej przez całe ziemskie życie. Jego Serce przy tym cały czas wypełniała miłość i kierowała Nim. Świadomie dążył do tej nocy Wielkiego Czwartku, a potem – do Wielkiego Piątku. Nie uciekał.

Jezus już tu, w Ogrodzie Oliwnym, doświadcza męki, którą widzi w swoim Sercu – widzi dokładnie to, co będą czynić z Nim oprawcy. To męka niewyobrażalna, ale nie ona jest ostatecznym powodem strachu. Do obrazu dołącza się jeszcze coś innego – Jezus widzi straszliwość grzechów ludzkich; widzi wszystkie grzechy, które popełnił i jeszcze popełni człowiek – od początku po kres życia na ziemi. I te straszne, przerażające grzechy niejako uderzają w Niego, sprawiając, że Jego Serce drży przed ich obrzydliwością. Jezus widzi, co uczynił grzech z ludzkim sercem, jak wielkiego spustoszenia dokonał w ludzkiej duszy. Zna przepiękną przyszłość, jaką Bóg przygotował w wieczności dla człowieka, a wie, że to straszne spustoszenie, które czyni grzech, pozbawia go tej przyszłości. Widzi różnicę pomiędzy pięknem świętej duszy a brzydotą tej skażonej ciężkimi grzechami. W końcu – widzi piekło oczekujące na potępionych. To jest straszliwy, przerażający widok. Pod naporem tej wizji Jezus ugina się i cały drży. Czytaj dalej

W Sercu Maryi przeżywajmy czas Wielkiego Postu – z archiwum wspólnoty dusz najmniejszych

droga-krzyzowa-w-jerozolimieU progu czasu Wielkiego Postu uświadamiamy sobie, że Bóg dał nam, jako dzieciom maleńkim, Matkę. Ta najukochańsza, najczulsza z Matek, Przeczysta Dziewica Maryja nieustannie przytula nas do swojego Serca. I pragnie, byśmy razem z Nią, w Jej Sercu spędzili ten czas. Dlatego już teraz niech każdy z nas mocno przylgnie do Serca Matki, aby w zjednoczeniu z Jej Sercem, niejako doznając, doświadczając tego wszystkiego, co jest w Niepokalanym Sercu Maryi, przeżyć bardzo głęboko czas jednoczenia się z Bogiem, czas otwierania się na Bożą obecność, na Bożą rzeczywistość. Ona poprowadzi nas poprzez te wszystkie dni. W sposób szczególny stawać będzie z nami przed Najświętszym Sakramentem, byśmy zanurzeni w Jej Sercu mogli poznawać cudowną Bożą prawdę, kim jest Bóg, jakim jest. Ona wyjaśniać nam będzie wielką Bożą tajemnicę miłości, tajemnicę Bożego Serca, tajemnicę samego Boga, który chociaż nie ukrywa Swoich tajemnic, a one są tak wielkie, że dla duszy niepojęte.

  1. Jesteśmy Wspólnotą, która zawierzyła się Niepokalanemu Sercu Maryi

Serce Najświętszej Dziewicy Maryi żyje w Bogu, jest z Nim mocno zjednoczone. Poprzez to zjednoczenie Serce Maryi poznaje, rozumie i żyje prawdami, tajemnicami Serca Bożego. Stąd są one wszystkie w Niej. Maryja nosi je w sobie tak, jak nosiła Jezusa. Dlatego każdy z nas, żyjąc w zawierzeniu, słuchając Matki, zapraszając Ją do swojego życia, może poprzez Jej Serce poznawać Boże tajemnice, Bożą miłość. Każdy z nas może wraz z Maryją spotykać się z Bogiem w Najświętszym Sakramencie, spotykać się z Jezusem przeżywającym Swoją mękę, spotykać się z Bogiem w Eucharystii, z Jego Słowem. I tak z Maryją możemy jeszcze owocniej przeżyć czas Wielkiego Postu. Pod Jej matczyną opieką doświadczyć pogłębienia swojej wiary, kiedy dusze nasze rzeczywiście rozwiną skrzydła i wejdziemy jeszcze pełniej w świat ducha, by w nim prawdziwie żyć. Czytaj dalej

Na czym ma polegać nasza droga podczas Wielkiego Postu? – z archiwum wspólnoty dusz najmniejszych

Drodzy maleńcy! Dzisiaj Środa Popielcowa. Rozpoczynamy okres Wielkiego Postu. Przypominamy wam rozważanie, które podejmowaliśmy w naszej wspólnocie kilka lat temu (Wielki Post 2012 r.). Niech pomoże nam wejść w ten święty czas.

Baner, Wielki Post 2Jezus powiedział słowa, które znają właściwie wszyscy, nawet niewierzący: Nie przyszedłem wezwać do nawrócenia sprawiedliwych, lecz grzeszników. Jezus przyszedł nawrócić grzeszników. Jezus przyszedł dla wszystkich po to, by wszystkich zbawić. Każdy człowiek jest grzeszny, każdy jest słaby, każdy jest mały, każdy potrzebuje Boga. Owszem, patrząc w kategoriach zewnętrznych, kiedy widać od razu, kto jest osobą wierzącą, próbującą żyć zgodnie z przykazaniami, a kto osobą niewierzącą, osobą, która żyje w sprzeczności z Bożymi przykazaniami, człowiek dokonuje swojego podziału, segregacji, po zewnętrznych oznakach. Jednak tymi, którzy potrzebują nawrócenia, są wszyscy. Każdy człowiek, choćby wydawał się nam najbardziej świętym, potrzebuje nawrócenia. Jakże często ci, co uważają siebie za prawych, sprawiedliwych, wierzących, w swoim sercu niosą większą zgniliznę, niż człowiek, którego uznaje się za grzesznika; który być może nie przejawia spektakularnie zachowania osoby wierzącej.

Każdy człowiek potrzebuje nawrócenia. I do każdego Jezus przyszedł. Zatem i okres Wielkiego Postu jest dla każdego. Kościół nie wyodrębnia w tym czasie świętych i grzeszników, ale woła do nawrócenia wszystkich – i świeckich, i konsekrowanych. Każda dusza ma w sobie nędzę, z której powinna wyjść. W każdym sercu jest jakieś błoto, czasem bagno, z którego dusza powinna się wydobyć. W każdym z nas są takie sfery, które należałoby zupełnie porzucić, opuścić, odciąć się od nich, by rozpocząć nawrócenie. Do każdego z nas przyszedł Jezus, ponieważ wszyscy potrzebujemy nawrócenia, każdy z nas jest chorym, potrzebującym lekarza. Każdy. Ten, kto uważa inaczej, grzeszy pychą.

Zatem dzisiaj pragniemy zwrócić naszą uwagę na nasze serca, na dusze i na świadomość swoich słabości. Zazwyczaj przyzwyczajamy się do swoich słabości, zazwyczaj przywykliśmy podczas spowiedzi wymieniać już z pamięci wszystkie swoje grzechy. Wydaje się nam, że dobrze wiemy w jaki sposób grzeszymy raniąc Boga. Ta spowiedź niestety często jest bardziej przyczyną smutku Bożego niż radości. Bóg cieszy się z każdego nawróconego grzesznika. Czym jest nawrócenie? Porzuceniem starego życia, a wybraniem życia nowego, Bożego. Czymże jest nasza spowiedź? Wymienieniem tego, co od lat drąży nasze serca, niczym kornik drzewo. Ale brakuje wyrzucenia tego kornika. Stwierdzenie faktu, jeszcze nie uleczyło drzewa. Trzeba podjąć jakieś kroki. Nie przyzwyczajać się do tego, że korniki są, ale zacząć coś z nimi robić. Bo jeżeli przez lata kornik będzie drążył drzewo, to wystarczy jeden mały kornik, a całe drzewo spróchnieje i w końcu zawali się, upadnie, przestanie żyć. I co będzie z naszych spowiedzi co miesiąc czynionych? Wymieniane były stale jakie to są korniki, ile ich jest, ale one nadal drążyły drzewo. I podzieli dusza los takiego drzewa. Po to jest Wielki Post, aby każdy zastanowił się nad sobą, nad swoją duszą, uczynił refleksję nad tym, co tak teoretycznie wszystko wie na temat swojej duszy, ale warto wejść głębiej, aby poznać prawdziwą przyczynę takiego stanu rzeczy, stanu swojej duszy. Aby w końcu dotrzeć do źródła zła i zacząć wyrywać to zło z korzeniami, aby choć trochę dokonać nawrócenia; jeśli nie radykalnie, całkowicie, to chociaż troszeczkę, by zmieniło się coś w nas, co przyniesie światło duszy i radość Bogu. Czytaj dalej

Zapraszamy na kolejny Wieczernik Modlitwy do Gietrzwałdu

Już w dniu jutrzejszym, tj. 16 grudnia br., zapraszamy na kolejny Wieczernik Modlitwy do Sanktuarium Maryjnego w Gietrzwałdzie. Spotkanie rozpoczniemy o godz. 10:00 – Adoracją Najświętszego Sakramentu i Modlitwą Różańcową. O godz. 12:00 uroczysta Msza św., która zostanie odprawiona w intencji pielgrzymów i członków stowarzyszenia katolickiego „Konsolata”. Po południu modlitwa w Godzinie Miłosierdzia: Adoracja Krzyża i Koronka do Bożego Miłosierdzia. W przerwie Wieczernika odbędzie się spotkanie opłatkowe dla wszystkich uczestników naszych spotkań.

Informujemy także, że w dniu dzisiejszym w Gietrzwałdzie odbędzie się kolejny dzień skupienia dla wszystkich uczestników Wieczernika. Początek spotkania o godz. 18:00. Miejsce – kaplica w Domu Pielgrzyma. Zapraszamy!

Przyjdź, Panie Jezu, z darem pokoju – druga konferencja adwentowa

guadalupe2Pokój wam! Adwent to szczególny czas, kiedy Serce Boga może spotykać się z duszami, które posłusznie otwierają serca, by napełniać się Światłem, Miłością, Pokojem. Pokój wam! Bo prawdziwie ten pokój Jezus przynosi nam. Na ten pokój czeka cały świat, tak jak oczekiwał dwa tysiące lat temu, tak jak oczekiwał jeszcze wcześniej przed wiekami, tak też oczekuje teraz. Jedni oczekują, bowiem nie przyjęli Jezusa, czekają nadal. To smutne, że ich serca są nadal zamknięte. Ale smutne jest także to, że i inni pozostali są tak bardzo nieświadomi tego, że odrzucili Boży pokój. Nie wiedzą jak bardzo potrzebują Bożego pokoju. Świat żyje w nieustannym lęku, strachu, obawie, w nieustannej pogoni, w nienawiści. I choć w sercach wielu jest pragnienie pokoju, nie potrafią zrozumieć jak bardzo go potrzebują. Pokój jest taką podstawą do życia, podstawą do życia jednostki, każdego człowieka, ale także podstawą do istnienia narodów i całego świata. Człowiek, by mógł normalnie żyć, funkcjonować, być zdrowym potrzebuje pokoju. Od samego poczęcia po kres swoich dni na ziemi. Brak pokoju powoduje przeróżne choroby zarówno somatyczne i psychiczne, Jednak człowiek robi wszystko jakby tego pokoju nie widział. Dramatem tego świata jest to iż mimo braku pokoju, mimo tego, że potrzebuje tego pokoju, robi wszystko odrzucając pokój. Dramatem tego świata jest to, iż przyjmuje panowanie szatana, który przynosi lęk i strach, nienawiść.

Czas Adwentu mógłby być dla świata czasem przygotowania na przyjęcie pokoju. Niestety tak nie jest, tak bardzo człowiek zagmatwał się we własnym bagnie, że nie rozumie, nie widzi tej potrzeby, nie uświadamia sobie, że Adwent to naprawdę nie jest czas dla Boga ale dla każdego człowieka, jest czasem łaski przez wielu niewykorzystanym. Aby ten dar przyjąć trzeba przygotować serce, duszę, trzeba być przygotowanym. Inaczej człowiek nie uczyni miejsca w swoim sercu. I choć Bóg przyjdzie z łaską, na tę łaskę nie znajdzie miejsca. I to jest dramat. Jezus przychodzi do nas, przychodzi do ludzi z łaską pokoju, ale człowiek tej łaski nie zauważa, jej nie przyjmuje. Przychodzi wcześniej z łaską przygotowania, ale człowiek jej nie przyjmuje. Tak wiele mówi się wszędzie na około, we wszystkich mediach o Świętach, ale cóż to za święta, o jakich świętach mówią ci ludzie. Do czego się przygotowują, bo to nie jest przygotowanie do Bożych narodzin. Tymi przygotowaniami rządzi pieniądz, rządzi szatan i to on będzie świętował. I będzie zbierał wielkie żniwo, bowiem nie zagości pokój, nie zagości miłość, nie zagości miłosierdzie. Czytaj dalej

Trwać w pokoju – konferencja adwentowa dla dusz najmniejszych

Fatima_MB_NiepokalanaW okresie Adwentu oczekujemy na przyjście Mesjasza, Tego, który jest Księciem Pokoju. Tego, który jest Królem Pokoju, Dawcą Pokoju. Ten kto jest z Nim, kto jest przy Nim ma w sobie pokój i w tym pokoju trwa. Trwanie w Jezusie, prawdziwe trwanie w Nim, to trwanie w pokoju, to posiadanie tego pokoju w swoim sercu i w swoim umyśle, to światłość jaką daje ten pokój. Światłość ta jest w sercu, to światło jest w umyśle. Człowiek, który trwa w Jezusie, który napełniony jest pokojem potrafi rozpoznać wszelkie zakusy szatańskie, są mu jasne. Dlatego Jezus przynosi nam pokój, abyśmy w dobie tak wielkiego niepokoju, panoszącego się tak straszliwego niepokoju, który targa sercami ludzkimi, ten pokój, Jezusowy pokój posiadali. Bóg dając nam Jezusa chce, abyśmy zanurzali się w pokoju, który sprawia, że serce ludzkie bije spokojniej, że serce ludzkie idzie za swoim Panem bez żadnych obaw, bez lęków, bez patrzenia na otaczający świat, bez rozpraszania się na to co jest w wokół. Dlatego nieustannie zanurzajmy się w pokoju, abyśmy za wszelką cenę tego pokoju pilnowali, abyśmy nie pozwolili, by ten pokój został nam zabrany.

Trwając w pokoju mamy odpowiedni pogląd na wszelkie sprawy. Kiedy niepokój ogarnia serce patrzy się wtedy zupełnie z innego punktu widzenia, nie potrafi się dobrze rozpatrzyć sprawy, nie ma się jasności umysłu, bo umysł opanowany jest przez lęk, przez strach. Toteż starajmy się trwać w pokoju. Mówimy o tym nieustannie od pewnego czasu, mówimy o trwaniu w Jezusie, o byciu nieustannie w zjednoczeniu ze swoim Bogiem. Jednocześnie mówimy o tym, aby swoich myśli, swojego serca nie rozpraszać na świat zewnętrzny. To jednak często dajemy się rozproszyć. Idziemy za tym co daje świat, co proponuje świat, z czym świat wciska się w nasze serca, w nasze życie. Bóg pragnie nas przestrzec, ponieważ widzi jak we Wspólnocie mimo tak wielu pouczeń pozwalamy, by zewnętrzny świat wchodził, wciskał się w nasze serca. Ulegamy słowom, namowom, obrazom. Gubimy się i tracimy pokój, zajmujemy swoje umysły i serca tak wieloma wiadomościami, informacjami, które bombardują nas. A Bóg prosi, abyśmy zamykali oczy i uszy. A jednak otwieramy oczy, otwieramy uszy na świat. Zdaje nam się, że to nic nie zaszkodzi, jeśli zaczerpniemy trochę wiadomości ze świata, tylko wiadomości… Jednak, wraz z tymi wiadomościami do serca wchodzi niepokój, lęk, obawa, niepotrzebne myśli i zajmujemy się nie tym, co trzeba, rozpraszamy się, a serce nie trwa przy Jezusie, umysł, myśli nie trwają przy Nim. Są w świecie i pokój, który nam Bóg daje gdzieś powoli znika, bo zastępuje go co innego. Czytaj dalej

„Jesteśmy napełnieni Duchem Świętym” – rozpoczynamy nowy rok duszpasterski

W pierwszą Niedzielę Adwentu, rozpoczynamy nowy programu duszpasterski na lata 2017-2019, którego głównym celem jest odkrycie Osoby Ducha Świętego, otwarcie się na Jego działanie oraz refleksja nad Sakramentem Bierzmowania i jego skutkami. (…) Z tej racji opracowany na najbliższy rok program duszpasterski, którego hasło brzmi: „Jesteśmy napełnieni Duchem Świętym” odnosi się w sposób szczególny do Sprawcy tego dzieła – do Trzeciej Osoby Boskiej, Osoby Ducha Świętego i stawia sobie za zadanie „ponowne odkrycie obecności Ducha Świętego, który działa w Kościele, zarówno na sposób sakramentalny, zwłaszcza poprzez bierzmowanie, jak i za pośrednictwem licznych charyzmatów, zadań i posług przez Niego wzbudzanych dla dobra Kościoła” (TMA 45).

Baner 5 (2)Duch Święty działa w Kościele. Udziela się każdemu wierzącemu. Już na Chrzcie św. każdy człowiek obdarzany jest Jego darami. Podczas Sakramentów Pokuty i Pojednania oraz Eucharystii przemawia do serc wiernych. W sposób szczególny namaszcza dusze w Sakramencie Bierzmowania, w którym udziela umocnienia w wierze również poprzez charyzmaty. Każdy, zatem wierny doświadcza działania Ducha Świętego, posiada łaskę daną od Boga, by korzystać z darów w nim złożonych. Ponadto Bóg dał człowiekowi sumienie, będące głosem Bożego Ducha, a pomagające ludziom odróżniać dobro od zła. Człowiek w swoim życiu uczy się kierować rozumem, który także jest darem Boga, danym, by się nim posługiwać. Duch Święty przemawia do dusz przez ludzi, przez wydarzenia, sytuacje. Przemawia wprost do serca, poprzez sumienie oraz rozum. Dał każdej duszy najwspanialszy środek porozumiewania się z Bogiem – modlitwę. Dał wiarę, która jest łaską. Człowiek posiada cały „arsenał”, aby lepiej poznawać wolę Bożą i ją wypełniać. To, co dane, trzeba wykorzystywać. Nieraz należy podjąć trud poznania Bożej woli. Nieraz wymaga to czasu. Ale Duch Święty poprzez ten trud i ten czas kształtuje duszę. On ją wyrabia jak rzeźbiarz glinę. Im dłużej wyrabia tym jest elastyczniejsza. Im częściej pracuje w glinie, tym większe doświadczenie i piękniejsze wychodzą prace. Podobnie z duszami. Im częściej i więcej pracują nad poznaniem Bożej woli wysilając serce, duszę, umysł, wolę, charakter, tym efekty będą lepsze. Czytaj dalej

11 rocznica śmierci śp. ks. Józefa Gregorkiewicza – salezjanina, współzałożyciela Wspólnoty Dusz Najmniejszych

Ks. Józef.Gregorkiewicz.SDB30 listopada 2006 r., w Uroczystość Św. Andrzeja Apostoła, odszedł do domu Ojca nasz drogi kapłan, współzałożyciel naszej wspólnoty – ks. Józef Gregorkiewicz – salezjanin. W 11 rocznicę jego śmierci pamiętajmy o tym świątobliwym kapłanie w swoich modlitwach, dziękując Bogu za oddane nam jego kapłańskie, pełne miłości serce. Aby doświadczyć jego bliskości, zachęcamy do przeczytania konferencji o Najświętszej Maryi Pannie, którą ks. Józef bardzo umiłował i o której często kierował pełne miłości i czci słowo.

Módlmy się wraz z Maryją Matką naszą

(Ks. Józef Gregorkiewicz)

Na naszej drodze życia duchowego, w naszej modlitwie często dostrzegamy brak żarliwości, zapału, płomienia w sercu, który sprawiałby, że bieglibyśmy do Jezusa i Maryi na spotkanie. Brakuje często w sercach naszych tej chęci wielkiej, która sprawia, że wszystko podporządkowuje się tej jednej sprawie.
To brak miłości. Módlmy się o prawdziwą miłość w sercach naszych. Módlmy się o miłość, jaką mieli święci, pierwsi chrześcijanie, apostołowie, wielcy szaleńcy Boży. Módlmy się o taką miłość, która przenosi góry, która będzie budzić nas rano aktem miłości i uskrzydlać nasze dusze, która w serce wlewać będzie radość pomimo trudów codzienności, pomimo cierpienia. Módlmy się o miłość, która pobudzać będzie nas do czynienia wszystkiego dla naszej Najświętszej Matki, która sprawi, że serca będą gotowe zrobić wszystko dla Jezusa i Maryi, włącznie z szaleństwem w działaniu i myśleniu. Brak nam jeszcze takiej miłości! Módlmy się koniecznie o nią! Bo tylko wtedy doznamy, jak cudowna jest Miłość Boga do nas, jak cudowne łaski przygotował dla nas nasz Ojciec Niebieski, jak cudownym jest życie w zawierzeniu z Jezusem i Maryją! Czytaj dalej

W dniu Ofiarowania NMP ofiarujmy Bogu siebie jako – dusze najmniejsze

ofiarowanienmp2Ofiarowanie siebie Bogu będzie miało ogromny wpływ na nasze życie, szczególnie wtedy, kiedy bardzo poważnie podejdziemy do niego, kiedy prawdziwie uczynimy to przed Bogiem, i gdy nie będzie to dla nas jedynie kolejną jakąś zaliczoną modlitwą lub swego rodzaju aktem wobec Boga. Dopiero wtedy, gdy dusza przeżywa autentycznie ofiarowanie, kiedy autentycznie z wielkiego pragnienia serca swojego oddaje siebie Bogu, kiedy powraca potem do tego myślą, gdy stale odnawia to ofiarowanie, wtedy prawdziwie zaczyna należeć do Boga, bo ona prawdziwie oddaje siebie Bogu. Człowiek ma różne słabości i im ulega, ale ciągłe ponawianie ofiarowania siebie Bogu, ciągłe oddawanie się Mu na własność sprawia, że dusza jest coraz bliżej Boga. Słabości jej będą nadal wychodzić na wierzch, jest tylko maleńką duszą, ale żyć będzie coraz bliżej Boga i coraz łatwiej będzie się jej do Boga zbliżać, z Nim jednoczyć. Jej serce teraz łatwiej będzie się otwierać na Bożą rzeczywistość, a jej dusza zaznawać będzie obecności, kosztować jej. Zatem, potraktujmy bardzo poważnie to ofiarowanie siebie Bogu.

W ciągu roku liturgicznego przeżywamy różne wydarzenia zbawcze. Jak płytko przeżywają to dusze, świadczy fakt, iż nie kroczą ku świętości, nie zbliżają się ku Niebu za każdym razem. A przecież przeżywany Adwent, Boże Narodzenie, Wielki Post i zjednoczenie z Jezusem Ukrzyżowanym, uczestnictwo w Jego Śmierci, a potem w Zmartwychwstaniu, mogłoby nawrócić, uświęcić wielu. Chociażby sakramenty święte czynione z głęboką wiarą, czynione prawdziwie otwartym sercem prowadzą do świętości, pogłębiają wiarę. Tak i dzisiejsze ofiarowywanie dokona zmian w życiu tej duszy, która prawdziwie, autentycznie czynić będzie to ofiarowywanie siebie przed Bogiem. Gdy nie będzie to kolejna jakaś sytuacja we wspólnocie, ale prawdziwie oddanie siebie, całego swojego życia Bogu. I ciągłe powracanie do tego, pamięć o tym, na każdej modlitwie codziennej odnawianie tego ofiarowania, czynienie tego szczególnie podczas każdej Eucharystii, z prośbą by Bóg, który sam siebie złożył w Ofierze i dał nam Siebie w postaci Hostii, teraz również i z nas uczynił hostię dla Siebie, aby z nas czynił ofiarę całopalną. To wszystko przemienia duszę, to wszystko ją uświęca, prawdziwie wtedy możemy stawać się świętymi. Trzeba tylko z wiarą, autentycznie, głęboko w sercu, nie gdzieś tam z wierzchu, nie tylko w swoich myślach, ale całą duszą czynić to. Modlitwa ofiarowania… Czytaj dalej

To Bóg jednoczy naszą Wspólnotę – IV Zwyczajne Zebranie Stowarzyszenia

Każdorazowo, gdy decydujemy się razem spotkać, to sam Bóg jednoczy nas w swoim Duchu, jednoczy nas przywołując do siebie, gromadząc nas. Jednoczy nas w wokół swojego Krzyża, jednoczy nas w swoim Sercu. Daje nam Serce swojej Matki Maryi. Jedno serce, które w każdym z nas bije. Jedność polega na tym, że Bóg żyje w nas, w każdym z nas żyje On, Jezus. Dzięki temu nasze serca, myśli, czują to samo. Są jednakie, bowiem to Jego Serce, Jego myśli, Jego Duch nami kieruje. Dlatego tak bardzo ważne jest zjednoczenie z Jezusem. Pojęcia ludzkie, dotyczące wiary, dotyczące Boga, życia duchowego są tak różne. Ilu ludzi, tyle pojęć, tyle wyobrażeń.

Gietrzwałd_podczas WieczernikaIV Zwyczajne Zebranie Delegatów SK „Konsolata” jest także dla nas sposobnością, by sam Jezus naprostował nasze ścieżki, byśmy jedno myśleli, jedno mieli serce. On chce zjednoczyć tę Wspólnotę, by jeden Duch ogarnął wszystkich, by rzeczywiście nastąpił wielki wylew Ducha, który niczym Pięćdziesiątnica obejmie wszystkich członków Wspólnoty, ich myśli, serca, umysły. Toteż sam Jezus gromadzi nas, przywołuje, zaprasza. Za każdym razem zaprasza nas do siebie pod Krzyż. A Krzyż, męka, konanie na Krzyżu i Eucharystia, Najświętszy Sakrament, to jest to samo. I zgromadzeni wokół Jezusa, wokół Krzyża, wokół Ołtarza, wokół Ofiary będziemy coraz bardziej zbliżać się ku Prawdzie, będziemy coraz bardziej ją poznawać a światło będzie wchodzić w nasze dusze.

Małość i słabość nasza jest tak ogromna, dlatego wszystko idzie maleńkimi kroczkami. Ale mocą Ducha Jezusowego powoli ta Wspólnota zaczyna żyć. Prawdziwie żyć miłością. Jezus udziela tej Wspólnocie, jako swojemu umiłowanemu dziecku, ogromu łask. Dał tej Wspólnocie Opiekunkę, Matkę, Maryję. Niepokalaną, czystą, wypełnioną Bożą miłością, znającą, rozumiejącą doskonale Jezusa. I Ona prowadzi nas. Jej opieka, Jej troska, Jej czuwanie nad nami zapewnia, iż idziemy tą właściwą drogą. Ona czuwa nad wszystkim. Okryci Jej płaszczem, ukryci w Jej Sercu będziemy wchodzić w głąb, w głąb poznania Bożych tajemnic. Jednocześnie zbliżając się do Boga, poznając miłość jaką On jest. Czytaj dalej

16 listopada – Święto NMP Ostrobramskiej, Matki Miłosierdzia

Kult Matki Miłosierdzia z Ostrej Bramy jest ogromny i niezrównany w swej sile. Sięga drugiej połowy XVII w. i wiąże się z obroną murów miasta. Jednakże wyraźne jego wzmożenie nastąpiło w I połowie XVIII w. Szczególny rozwój czci Matki Miłosierdzia nastąpił po rozbiorach Polski. W 1993 roku modlił się w kaplicy w Ostrej Bramie św. Jan Paweł II. Ofiarował wtedy Matce Bożej Miłosierdzia złotą różę. Kult Matki Bożej Ostrobramskiej jest ciągle żywy i obecny nie tylko na terenie Litwy, ale także w sąsiednich krajach. W Polsce około 30 parafii ma za patronkę Matkę Bożą Ostrobramską.

wilno_2016Rozważanie: Bóg dał człowiekowi pomoc na drodze wiary. Dał nam Matkę. Uczynił Matkę Najświętszą Pośredniczką pomiędzy Sobą a nami, pomiędzy Bogiem a człowiekiem. Jego Syn zszedł na ziemię zstępując najpierw do łona Najświętszej Maryi Panny. Bóg zjednoczył Jej Serce z Synem, aby z jednej strony mogła żyć w niezwykłej relacji z Bogiem, aby mogła wypełniać powołanie, które dał Jej Bóg, a jednocześnie, aby mogła lepiej rozumieć potrzeby dusz. To Boskie macierzyństwo przyniosło ze sobą dla Maryi niezwykle łaski, czyniąc Jej Serce otwartym na sprawy Boże, na sprawy Ducha, dając poznanie i zrozumienie tych spraw, by wprowadzała dusze w to poznanie, by prowadziła dusze do Boga. Nie da się prowadzić kogoś, jeśli samemu nie zna się drogi i celu.

Bóg stworzył Maryję do macierzyństwa, do bycia Matką Syna Bożego. Jednocześnie powołał do niezwykłego macierzyństwa wobec wszystkich dusz, po to, by w Jej Sercu mogło dokonywać się spotkanie duszy z Jezusem. Bóg powołał Maryję, aby niejako matkowała naszej wierze, a więc by każdą dusze poprowadziła drogą wiary, przyprowadzała do Boga.

Zatem nie jesteśmy sami, chociaż niektórzy z nas mogli doświadczyć własnej bezradności, niemocy, niemożności stawania przed Bogiem, otwierania się na Niego. Dzisiaj uświadamiamy sobie, iż ta niemoc, słabość, małość ma ogromne znaczenie, sens, ponieważ dopiero wtedy, kiedy jest się małym, jest się dzieckiem, wtedy potrzebuje się matki. Wtedy woła się matkę, wtedy dziecko w sposób wręcz naturalny lgnie do matki, w niej znajdując wszystko, jej ufając, wierząc. W ramionach matki dziecko znajduje poczucie bezpieczeństwa, choćby zagrożenie było ogromne, to jednak wystarczy wtulenie się w matkę, by dziecko poczuło się bezpieczne. Czytaj dalej

Wskazania na czas naszego przygotowania do IV Zwyczajnego Zebrania Delegatów SK

Nie lękajmy się. Niech nasze serca będą pełne pokoju!

Za tydzień, tj. 18 listopada br. w Gietrzwałdzie odbędzie się zaplanowane na ten rok kolejne Zebranie Delegatów naszego stowarzyszenia. Pozostał zatem już tylko tydzień na bezpośrednie przygotowanie się do tego ważnego dla wszystkich dusz maleńkich spotkania. Pomocą w tym niech będą wskazania, które usposobią nasze maleńkie serca i nasze relacje międzyludzkie do wspólnego podjęcia decyzji, na kolejny etap realizacji powierzonego nam dzieła, o tym poniżej.

Jezus i dzieci (3)Nasza maleńkość i powołanie na maleńką drożynę ma nieustannie łączyć się z przekonaniem, że jesteśmy w matczynych objęciach. Przecież Matka Boża, Wspomożycielka Wiernych, Matka i Królowa dusz najmniejszych, prowadzi nas. Odkąd zawierzyliśmy Jej siebie, Ona nie wypuszcza nas ze swoich ramion. Dlatego zawsze i w każdej sytuacji przypominajmy sobie o tym, że należymy do Maryi i że idziemy prowadzeni za rękę przez Nią. Z mamą dzieci są bezpieczne. Kiedy dzieci idą z mamą nie myślą o niebezpieczeństwie. Jakże często małe dzieci wtedy wręcz robią różne rzeczy i gdyby nie ręka mamy dawno by upadły, zrobiłyby sobie krzywdę. Ale mama je prowadzi, o wszystkim myśli, przewiduje każde zdarzenie, uprzedza każdy krok. W chwili, kiedy doświadczamy dużego zamieszania, kiedy wkrada się niepokój, kiedy nie widzimy przed sobą jasnej drogi, kiedy wydaje się, że dookoła zaciemnia się Niebo i napływają chmury burzowe, tym bardziej chrońmy się w Jej Matczynym Sercu; tym bardziej, tak jak dzieci, przybiegajmy do swojej Mamy. I czyńmy to z ufnością. W Sercu Niebieskiej Mamy nic złego nie może się nam stać.

W życiu człowieka są różne chwile – i te radosne, i te trudne. W życiu dzieci również. Ale dziecko czuje się bezpieczne, bo to matka dba o wszystko, chroni je, zajmuje się wszystkim, więc dzieciństwo może być beztroskie. Niech w naszych sercach będzie ufność i to ciągłe zawierzenie się Matce. Niech będzie nieustanne wpatrywanie się w Jej Serce, by z tego Serca odczytać wolę Boga, by odczytać kolejny krok, co należy czynić, jak postąpić, by otrzymać łaski. Czas, który przeżywamy nie jest łatwym, ale czyż Maryja nie zaprosiła nas do swego Serca i nie zapewniła o tym, że jesteśmy w Jej Sercu – w Sercu Matki Boga? Czy wcześniej Jezus nie ukazał nam swego Najświętszego Serca po to, byśmy zjednoczeni z Nim mogli przeżywać wszystko dla zbawienia dusz, dla ich ratowania?

To prawda, że wiele jest zamętu w różnych sercach. Wiele serc już się gubi i nie wie, jaką drogą iść. Jak słabi jesteśmy! A przecież nieustannie, nieustannie Bóg mówi o miłości. I nie mówi dlatego, że nie ma innego tematu. Skoro mówi nieustannie o miłości, to znaczy, że ona jest najważniejszą. To znaczy, że ona nas poprowadzi, że ona daje rozwiązania na wszystkie problemy. To znaczy, że ona pomaga przezwyciężać trudności. Tak, miłość wymaga pewnej odwagi, stawania w prawdzie. Miłość jest wymagająca, a jednocześnie miłość jest miłosierna. Czytaj dalej

9 listopada – Święto Rocznicy Poświęcenia Bazyliki Laterańskiej

Bóg dał nam Kościół. W Kościele zostaliśmy ochrzczeni, przyjęci do Kościoła. To pierwszy wyraz cudownej Bożej miłości. Tym pierwszym to rzeczywiście było powołanie nas do życia, ale tym drugim – zaproszenie do Kościoła. I w Kościele możemy wzrastać, rozwijać się. Możemy kosztować tej miłości, w którą bogaty jest Kościół; miłości przejawiającej się w sakramentach; miłości przejawiającej się w świętych, w różnych pismach Kościoła, w nauce Kościoła, w osobach, kapłanach, zakonnikach, zakonnicach. To niezwykłe bogactwo Kościoła i dar Bożej miłości. Takim darem jest również wspólnota, w której dusza może dalej się rozwijać, iść pewną drogą duchową. Bóg powołuje dusze na różne drogi duchowości, stwarza przecież tak różnorodne dusze. Każdy potrzebuje czegoś innego. I Bóg łączy pewne dusze, by mogły iść jakąś drogą. Nas pragnie powołać na maleńką drogę miłości; na tę drogę miłości, o której wcześniej mówiła św. Tereska od Dzieciątka Jezus; na tę drogę miłości, o której mówił Pan Jezus sł.B. Konsolacie Betrone; na tę drogę miłości, którą szło wielu świętych, którą idą całe zakony. Jakże jest ich wielu! Jakże jest wiele serc, które tę drogę poznają dzięki Bożej łasce, które się zachwycają tą drogą i próbują, starają się nią iść.

Cudownym darem jest wspólnota, bowiem człowiekowi samotnie bardzo trudno byłoby iść jakąś drogą. Bardzo trudno byłoby doskonalić się, rozwijać się duchowo. Stąd też we wspólnocie, w powołaniu wspólnoty przejawia się ta Boża mądrość. Bóg wie, że człowiek potrzebuje innych dusz, by wspólnie kroczyć, by wspólnie poznawać Boga. I Bóg powołał wspólnotę dusz najmniejszych. Rozrasta się. Dusz maleńkich jest już bardzo dużo, tu w Polsce, ale i na całym świecie. Jesteśmy zaproszeni do życia w takiej wspólnocie. I to nie szkodzi, że jesteśmy w różnych częściach kraju, w różnych okolicach. To nie szkodzi, że jesteśmy tak rozsiani. Dla Bożego Ducha nie ma żadnych ograniczeń, odległości nie istnieją, czas nie istnieje. Bóg tworzy z nas wspólnotę. Jeśli pragniemy, możemy otworzyć się na ten dar i żyć we wspólnocie. To, co dokonuje Bóg współcześnie we wspólnocie dusz najmniejszych jest niezwykłe, bowiem Bóg pragnie w sposób szczególny ujawniać swojego Ducha, działanie swojego Ducha. I pokazuje ludziom, że Duch istnieje i że Duch działa w Kościele, działa w ludzkich sercach, że jest to jeden Duch, który te serca jednoczy. I różne serca, w różnych częściach Polski, doświadczają tego samego: tego samego Ducha, tej samej miłości, prowadzeni są przez Ducha Świętego i idą tą samą drogą, cudowną maleńką drogą miłości. I wiele dusz już doświadcza tej łączności duchowej. Żyją razem, choć w różnych miejscowościach i kochają siebie nawzajem, choć są daleko od siebie. I modlą się za siebie nawzajem, i doświadczają tego cudu wstawienniczej modlitwy, i wiedzą o sobie bardzo dużo. W swoich sercach czują, że ktoś potrzebuje modlitwy i wtedy się modlą jeszcze bardziej. A wszystkie dusze jednoczą się o tych samych porach dnia na modlitwie: o 900 rano, o 1200, o 1500, łączą się na modlitwie o 2100. Ale od pewnego czasu łączymy się wszyscy na modlitwie wtedy, gdy w domu dusz najmniejszych w Olsztynie odprawiana jest Msza św. Wtedy wszystkie dusze starają się też trwać na modlitwie, a kto może w tym czasie uczestniczy we Mszy św. Jest ta jedność ducha. I serca doświadczają tej jedności, doświadczają działania Ducha Świętego, który łączy te dusze, udzielając miłości w sposób szczególny. Dusze te żyją Bogiem, są szczęśliwe, żyją miłością. W swoim życiu starają się tę miłość realizować. Czytaj dalej

Dajmy świadectwo o istnieniu Nieba i wielkiego szczęścia w nim swoją postawą, swoim życiem w codzienności

modlitwa za zmarłych 2Już dzisiaj pozwólmy się wprowadzić w jutrzejszą Uroczystość Wszystkich Świętych, bowiem bardzo wiele dusz ma skrzywiony obraz tej Uroczystości. Powinniśmy radować się tym, co Bóg przygotował dla swoich świętych w Niebie. Zatem pozwólmy się poprowadzić ku Niebu, ku wiecznej szczęśliwości, ku przepięknej krainie, która czeka na każdego z nas.

Bóg obdarza świat swoją miłością. Świat żyje we wnętrzu Boga, żyje w Jego Sercu, zanurzony w Jego miłości. Bóg stwarzając człowieka stworzył go do życia w zjednoczeniu z Bogiem, do życia w szczęściu. Stworzył człowieka, by człowiek mógł w niezwykły sposób jednoczyć się ze swoim Stwórcą. Grzech niestety zepsuł relację z Bogiem. Ale jakże niepojęta jest Boża miłość. Bóg dał jeszcze więcej – dał swojego Syna. Syn naprawił relację człowieka z Bogiem.

Cena jest niezwykła! Tej ceny człowiek nie może pojąć swoim rozumem. Cena najwyższa – życie samego Boga za życie człowieka. Jednak ta cena mówi, jak wielką wartość w oczach Bożych ma dusza ludzka? Jaką miłością Bóg darzy każdego człowieka? Skoro taką cenę zapłacił za każdego człowieka, to jakież niezwykłe wspaniałości przygotował dla swoich świętych? Możemy być pewni tego, iż czeka na nas cudowne życie w wieczności, jakiego nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie tu na ziemi. Wszelkie wyobrażenie jest niczym wobec wielkości, piękna naszego przyszłego mieszkania, zamieszkania w Bogu, zjednoczenia z Bogiem.

To wszystko uczynił Bóg z miłości. A ci którzy już dostępują szczęścia w Niebie zaświadczają o wielkiej, nieskończonej, niepojętej miłości Boga do człowieka. Wielu świętych żyjąc jeszcze na ziemi miało łaskę oglądania Nieba – skrawka Nieba. Bóg przed niektórymi uchylił rąbka tajemnicy. Święci ci opowiadali jak pięknym i niezwykłym miejscem jest Niebo. Niektórzy od tego momentu tęsknili za Niebem traktując ziemię jako stan przejściowy, traktując ziemię jako wygnanie, jako miejsce zesłania. Oni o czym innym już nie mogli myśleć i za niczym innym nie mogli tęsknić – tylko za Niebem! Czytaj dalej

„Z nastaniem dnia przywołał swoich uczniów” (Łk 6,12-19)

Jezus wybrał dwunastu apostołów. Bóg powołuje różne dusze, które mają stać się niczym apostołowie, mają odegrać jakąś ważną rolę w życiu kościoła. Wybierając te dusze zapewnia słowami pierwszego czytania (Ef 2,19-22), że czyni w nich sobie mieszkanie, że je zamieszkuje; w tych duszach jest, mieszka, żyje Bóg.

Niektórzy mogą sądzić, że skoro Bóg powołuje dusze, to znaczy, że one muszą być szczególnymi duszami. Jednak bardzo często dusza, którą Bóg powołuje niczym nie wyróżnia się spośród innych. Wydaje się być bardzo zwyczajną, ale Bóg prowadzi ją w taki sposób, taką drogą, poprzez pewne doświadczenia, by przygotować do wypełnienia szczególnego zadania. Patrząc na historię narodu wybranego, patrząc na Kościół i świętych w Kościele, czy na pierwszych apostołów, można zauważyć, że nawet, jeśli dusze wybrane na początku niczym się nie wyróżniają, jednak Bóg obdarza je szczególną łaską, by mogły w doskonały sposób wypełnić wolę Boga. Dusza otrzymuje różne dary i łaski w zależności od zadania, jakie ma wykonać, spełnić, zrealizować w swoim życiu.

To wyróżnienie, wybranie wcale nie musi wiązać się z samymi różami słanymi pod stopy. Bardzo często wybranie wiąże się z doświadczeniem trudności i cierpienia. Można by powiedzieć, że właśnie doświadczenie cierpienia wyróżnia dusze powołane do jakiegoś szczególnego zadania w Kościele. Gdybyśmy prześledzili życie świętych, życie dusz wybranych, zobaczylibyśmy rzeczywiście, że Boże formowanie jest często bolesne; to kształtowanie, które naginało wewnętrzne „ja” duszy ku Bogu, ku rezygnacji z samej siebie. Cierpienie: często formuje, kształtuje duszę doskonaląc ją, daje głębsze zrozumienie sensu istnienia, daje głębsze zrozumienie Boga i dzieła zbawczego; daje lepsze zrozumienie drugiego człowieka. uwrażliwia duszę, pomaga duszy patrzeć z właściwej perspektywy na życie, na człowieka, przede wszystkim na Boga. Stąd nie należy się dziwić, że dusze wybrane rozumiejąc formujące działanie cierpienia traktują je jako łaskę i dobrodziejstwo, a nie jako dopust Boży, jak to często zdarza się zwykłym duszom.

Wybranie duszy niejako potrzebuje uformowania jej również poprzez cierpienie, ponieważ człowiek nie jest gotowy tak sam z siebie na to, by podejmować Boże dzieła, by dobrze je rozumieć i im sprostać. Dusza potrzebuje ociosania i uformowania, by lepiej pojąć, czym jest dzieło Boże i w jaki sposób realizować wolę Bożą. Dusza potrzebuje ociosania i ukształtowania, by miłość duszy nabrała właściwej formy, kształtu, by została oczyszczona z tego, co tak zwykłe, ludzkie, małe i słabe, niedoskonałe, by stała się miłością doskonałą. Wtedy dusza może podejmować dzieła Boże. Czytaj dalej