„Rozraduj się Maryjo” – ku czci Najświętszej Maryi Panny (mp4)

Przepiękna pieśń ku czci NMP Matki naszego Zbawiciela i Matki naszej, zapraszam do jej wysłuchania i nauczenia się…

***

Rozraduj się Maryjo ( C F C )

Prześliczna gwiazdo nieba ( F a G )

Błogosławiona, święta rozjaśniasz życie nam ( d C F E )

Bezgrzeszna i czysta – Tyś Matką Boga ( a G F G )

Ref. Maryjo Matko Boga ( C G a )

Ty jesteś łaski pełna ( F G C )

Do Ciebie Anioł Boga

Posłaniec zstąpił z nieba

Błogosławieństwo dał zwiastując wolę tę

Wybranką niebios Tyś – Matką Boga

W dniu Ofiarowania NMP ofiarujmy Bogu siebie jako – dusze najmniejsze

ofiarowanienmp2Ofiarowanie siebie Bogu będzie miało ogromny wpływ na nasze życie, szczególnie wtedy, kiedy bardzo poważnie podejdziemy do niego, kiedy prawdziwie uczynimy to przed Bogiem, i gdy nie będzie to dla nas jedynie kolejną jakąś zaliczoną modlitwą lub swego rodzaju aktem wobec Boga. Dopiero wtedy, gdy dusza przeżywa autentycznie ofiarowanie, kiedy autentycznie z wielkiego pragnienia serca swojego oddaje siebie Bogu, kiedy powraca potem do tego myślą, gdy stale odnawia to ofiarowanie, wtedy prawdziwie zaczyna należeć do Boga, bo ona prawdziwie oddaje siebie Bogu. Człowiek ma różne słabości i im ulega, ale ciągłe ponawianie ofiarowania siebie Bogu, ciągłe oddawanie się Mu na własność sprawia, że dusza jest coraz bliżej Boga. Słabości jej będą nadal wychodzić na wierzch, jest tylko maleńką duszą, ale żyć będzie coraz bliżej Boga i coraz łatwiej będzie się jej do Boga zbliżać, z Nim jednoczyć. Jej serce teraz łatwiej będzie się otwierać na Bożą rzeczywistość, a jej dusza zaznawać będzie obecności, kosztować jej. Zatem, potraktujmy bardzo poważnie to ofiarowanie siebie Bogu.

W ciągu roku liturgicznego przeżywamy różne wydarzenia zbawcze. Jak płytko przeżywają to dusze, świadczy fakt, iż nie kroczą ku świętości, nie zbliżają się ku Niebu za każdym razem. A przecież przeżywany Adwent, Boże Narodzenie, Wielki Post i zjednoczenie z Jezusem Ukrzyżowanym, uczestnictwo w Jego Śmierci, a potem w Zmartwychwstaniu, mogłoby nawrócić, uświęcić wielu. Chociażby sakramenty święte czynione z głęboką wiarą, czynione prawdziwie otwartym sercem prowadzą do świętości, pogłębiają wiarę. Tak i dzisiejsze ofiarowywanie dokona zmian w życiu tej duszy, która prawdziwie, autentycznie czynić będzie to ofiarowywanie siebie przed Bogiem. Gdy nie będzie to kolejna jakaś sytuacja we wspólnocie, ale prawdziwie oddanie siebie, całego swojego życia Bogu. I ciągłe powracanie do tego, pamięć o tym, na każdej modlitwie codziennej odnawianie tego ofiarowania, czynienie tego szczególnie podczas każdej Eucharystii, z prośbą by Bóg, który sam siebie złożył w Ofierze i dał nam Siebie w postaci Hostii, teraz również i z nas uczynił hostię dla Siebie, aby z nas czynił ofiarę całopalną. To wszystko przemienia duszę, to wszystko ją uświęca, prawdziwie wtedy możemy stawać się świętymi. Trzeba tylko z wiarą, autentycznie, głęboko w sercu, nie gdzieś tam z wierzchu, nie tylko w swoich myślach, ale całą duszą czynić to. Modlitwa ofiarowania… Czytaj dalej

Liturgiczne Wspomnienie NMP Matki Bolesnej

Dzisiaj wspólnie zastanowimy się nad tym, czym jest macierzyństwo Najświętszej Maryi Panny. Czym jest fakt, iż Bóg uczynił Ją Matką Syna Swojego i Matką wszystkich ludzi? W jaki sposób nierozerwalnie łączy się to z całym Dziełem Zbawczym?

Matka BolesnaBóg czyniąc Maryję Matką Swojego Syna uformował Jej duszę, Jej Serce, całą Jej Osobę, aby mogła służyć w sposób doskonały Bogu. To był Jego plan, taki zamysł. Zresztą nic dziwnego, przecież miał powierzyć Matce człowieczej Swojego Syna, Syna Bożego. Jakże Doskonały mógłby narodzić się w niedoskonałej naturze skażonej grzechem. Toteż dzięki wielkiej łasce Boga, Jego miłości, Jego nieskończonej mądrości, Jezus narodził się z Matki, która była Niepokalanie Poczęta. To Bóg obdarzył Maryję tą łaską, tą czystością, wolnością od grzechu.

Ale to nie jedyna łaska, jaką Maryja została obdarzona. Bóg stwarzając każdą duszę, stwarza ją po to, aby w niej mieszkać, by się z nią zjednoczyć. I tylko niedoskonałość człowieka sprawia, że żyjąc na ziemi nie doświadcza tego cudu zjednoczenia, nie przeżywa Nieba już na ziemi. Maryję Bóg uczynił czystą, nieskalaną. W związku z tym Jego zamieszkanie w  duszy Maryi mogło mieć miejsce w pełni. I Bóg jednoczył Jej duszę ze Swoim Sercem. Jego miłość obejmowała całą Osobę Maryi i wypełniała Ją całą. Nie było ani najmniejszej cząstki w Niej, która nie byłaby przeniknięta Jego miłością i która by nie należała do Niego.

Bóg uczynił cud. Duch Święty tak bardzo przeniknął duszę Maryi, tak się z nią zjednoczył, że w Niej poczęty został Syn Boży. Cała świętość Boga, Jego czystość, nieskalaność – wszystko to za sprawą wybraństwa, przeznaczenia Maryi na Matkę Syna Bożego sprawiło, iż została obdarzona całą pełnią Bóstwa. Bóg obdarzył Maryję wszystkimi swoimi przymiotami, swoimi łaskami i zamknął niejako w Swoim Sercu. Poprzez to zjednoczenie miłości Serc, poprzez to zjednoczenie w Duchu Świętym, poprzez to narodzenie, poczęcie Jezusa w Maryi, była Ona i jest zjednoczona z całą Trójcą Świętą i żyje w Niej. Ponieważ Bóg chciał przeprowadzić swoje Dzieło Zbawienia ludzkości, wybrał wcześniej Maryję na Matkę Zbawiciela. Dlatego włączył Ją w swoje życie wewnętrzne. I uczestniczyła w tym Dziele żyjąc w Bogu, mając pełnię uczestnictwa w tym wszystkim, czego dokonywał Jezus. Działo się to poprzez zjednoczenie Jej duszy, serca z Bogiem, w sposób szczególny z Jezusem, jako że był Jej Synem, ale i w sposób mistyczny z Ojcem i Duchem.

Syn Maryi doświadczał męki, cierpienia, przyjmował na siebie cały grzech ludzkości. I wszystko to niósł aż na szczyt doskonałej miłości, by tam w tej doskonałej miłości zanurzyć. Maryja będąc zjednoczoną i żyjąc wewnątrz Trójcy Świętej, wraz ze swoim Synem niosła całą ludzkość i wraz z Synem zanurzała tę ludzkość w miłości i miłosierdziu Boga. Uczestniczyła całą sobą fizycznie i duchowo, psychicznie w całej męce Boga, męce Jezusa, ale i w wielkim cierpieniu Boga Ojca i Ducha Świętego. Bowiem cały Bóg dokonywał tego zbawienia, nie tylko Syn. Cały Bóg doświadczał cierpienia, bólu, okazywał miłość i zanurzał całą ludzkość w miłosierdziu. Czytaj dalej

Niech Maryja Wniebowzięta uprosi nam łaskę, byśmy zapragnęli na zawsze żyć w Bogu, dla Niego

rozaniec-medjugorjeMatka Najświętsza otrzymała od Boga łaskę doświadczania Jego miłości od początku swego życia na ziemi. Jej Serce od najmłodszych lat potrafiło odpowiadać na tę miłość, pragnąc jej jak niczego innego na świecie. Ona pokochała Boga jako Jego oblubienica, jako sługa i jako niewolnik. Pragnęła całą sobą należeć do Pana i do nikogo innego. Całe swoje życie, oddawała Jemu i wszystko czyniła dla Niego. Niczego nie chciała dla siebie. Pragnęła, aby to Boża chwała, majestat, wielkość, potęga i moc były wysławione i objawiały się w Jej życiu. Każdy krok stawiała dla Niego i zawsze pytała w jaki sposób go uczynić? Nie chciała pełnić swojej woli, a jedynie Bożą. Już jako dziecko, dzięki łasce Boga, przejawiała tę dojrzałość duszy poświęconej Bogu. Dziwiło to otoczenie, a Maryja wiedziała, że jest to Dzieło Boże w Jej Sercu. Wszystko więc oddawała Panu, ciesząc się, że może pełnić Jego wolę, należeć całkowicie do Niego, być tylko Jego.

Maryja wraz z całym narodem wybranym oczekiwała Mesjasza. I żarliwie modliła się, aby Bóg udzielił łaski jakiejś kobiecie, by stała się Jego Matką; by jak najszybciej Zbawiciel mógł przyjść na ziemię i wyzwolić naród. Nie wiedziała, że tą wybraną będzie właśnie Ona. W chwili Zwiastowania, gdy anioł objawił Jej wolę Bożą, doświadczyła niepojętej miłości. I dopiero wtedy tak naprawdę poznała Bożą miłość, choć wydawało Jej się, że ją zna i nią żyje. W tamtej chwili Duch Święty objął Maryję i to Jego miłość Ją wypełniła. Wcześniej wydawało Jej się, że niemożliwym jest już bardziej kochać. Kiedy Bóg począł w Niej swego Syna, wiedziała, że ta Miłość jest nieskończona, że stale będzie doświadczać Jej więcej i więcej. A sama będzie pragnęła bardziej i bardziej Go kochać. Gdy nosiła Jezusa pod Sercem, Jej dusza nieustannie klęczała przed Bogiem. W wielkim uniżeniu wielbiła Stwórcę za dar, którego nie da się pojąć. Cokolwiek człowiek powiedziałby na temat daru Boskiego Macierzyństwa, to wszystko będzie niczym wobec doświadczenia Serca Maryi. Było to doznanie wielkiego wyróżnienia, nieopisanej miłości, wyniesienia na sam szczyt, do samego Nieba. Jej dusza korzyła się przed Bogiem, pragnąc dziękować, uwielbiać i oddawać Mu hołd za to, czego doświadczała. Teraz Matka Najświętsza modli się za każdego z nas, by Duch Święty pozwolił nam choć w maleńkiej części zrozumieć wspomniane wyżej doznanie, którego nie opiszą ograniczone słowa ludzkie.

Maryja żyła z Bogiem we własnej duszy. Świat przestał dla Niej istnieć. Interesowała się nim na tyle, na ile było to konieczne, by wypełniać obowiązki żony i matki; by jak najlepiej opiekować się Bożym Synem. Wszystko czyniła z miłości do Pana. Nic nie było ważne, jeżeli nie dotyczyło Jezusa. Niczego nie pragnęła, jeśli to nie wiązało się z Nim. Trudno wyrazić słowami tę całkowitą przynależność do Boga i zupełną obojętność wobec wszystkiego co zewnętrzne. Żadnych pragnień, tylko jedno – by kochać Go jeszcze więcej i wypełniać Jego wolę; by Jezus był szczęśliwy.  Maryja nie była jednak wolna od różnych zmartwień. Miała ich wiele. Gdybyśmy prześledzili Jej życie – chociażby wędrówkę w stanie błogosławionym do Betlejem, narodziny w obcym mieście, w niezbyt dogodnych warunkach i życie na wygnaniu – zobaczylibyśmy niejeden trud i ciężar. Czytaj dalej

Uroczystość Zwiastowania Pańskiego

zwiastowanie25 marca, w Uroczystość Zwiastowania Pańskiego, świętujemy w Kościele ważne wydarzenie; ważne ze względu na niepojęte Boże działanie, na cudowne Boże plany, na nieskończoną miłość Boga. Wydarzenie, które dokonało się, pozostając nadal niebywałym, cudownym, wspaniałym, a jednocześnie tajemniczym. Dla Maryi, zwykłej niewiasty żyjącej gdzieś w maleńkiej miejscowości było to wydarzenie nad wydarzeniami, które zmieniło całkowicie cały Jej świat, Jej życie. Mimo, że Bóg już wcześniej obdarzał Ją łaską, Duch Święty prowadził Jej duszę, mimo, że Bóg nieustannie kształtował Serce Maryi i przygotowywał do tej wielkiej, ogromnej miłości, to jednak w dniu Zwiastowania przemienione zostało wszystko. Całe przeniknięte Jej jestestwo znalazło się w centrum Bożego jestestwa, w samym Jego Sercu. I zjednoczone z Jego miłością doznało całkowitej, totalnej przemiany, przebóstwienia. To zjednoczenie miłości, Serca Bożego i Serca Maryi, zjednoczenie duszy z Bogiem, ducha z Bogiem, zjednoczenie całego człowieczeństwa Maryi z Bogiem, jestestwa do najdalszych głębin Jego jest wydarzeniem jedynym w historii całej ludzkości, najwspanialszym, wydarzeniem, które zapoczątkowało, można tak powiedzieć, wypełnianie się wszystkich zapowiedzi dotyczących Mesjasza. W łonie Maryi Bóg począł życie, swoje życie. I tak został poczęty Syn Boży. To poczęcie życia było jednocześnie spełnieniem wszystkich obietnic związanych ze Zbawieniem. W tym jednym poczęciu, w tym jednym wydarzeniu Bóg już wypełnił wszystko, co obiecał narodowi wybranemu. Bo wraz z poczęciem Jezusa, Syna Bożego, wiadomo, że wypełnia się od razu cała wola Boga co do misji pełnionej przez jego Syna. Czytaj dalej

Wspomnienie NMP z Lourdes

Lourdes_Droga_K (2)Wielkim darem Bożej miłości dla każdego człowieka, dla całej ludzkości jest pośrednictwo Matki Boga. Jest to misja, którą Bóg powierzył Maryi; misja, jaką Ona spełnia już przez wieki. Dzisiaj rozważamy miłość Boga, która myśli o wszystkim, wszystko przewiduje, która z każdej strony otacza człowieka i pragnie jedynie człowieczego szczęścia. Cokolwiek Bóg czyni, czyni tylko z miłości. Cały świat stworzył z miłości – dla człowieka. Uczynił ten świat pięknym – dla człowieka, aby ten mógł poprzez piękno świata doświadczać Bożej miłości. Umieścił człowieka w raju – z miłości. A kiedy człowiek odrzucił szczęście płynące z miłości, posłał swojego Syna, aby na nowo przywrócił człowiekowi szczęście, by na nowo człowiek mógł żyć otoczony, otwarty na Bożą miłość; aby mógł żyć tą miłością.

W tym Bożym dziele miłości umiejscowił również Maryję. Jest to niezwykła łaska, Dar dla wszystkich. Jest to również dar i łaska dla samej Maryi. Ale dzisiaj nie mówimy o Jej wielkim wyróżnieniu, o łasce płynącej z samego bycia Matką Boga. Dzisiaj zwrócimy uwagę na Bożą miłość, która posyła nieustannie Maryję, Matkę, do ludzi, aby ciągle na nowo przypominać o Bożej miłości. Wspominając objawienia Maryjne, chociażby w Lourdes, rozważajmy je jako dar miłości Boga, jako otwieranie się Bożego Serca nad ziemią i wylewanie kolejnych łask; jako niezwykłe promienie płynące z Bożego Serca, ukazujące człowiekowi drogę, po której człowiek może wrócić do Boga. W różnych objawieniach, na które Bóg ze swej łaskawości pozwolił, nieustannie objawia się Boża miłość i Boże miłosierdzie. Wszystkie ukazują wielkość, nieskończoność Bożej miłości i Bożego miłosierdzia, choć mowa jest też o Sercu Matki, o różnych nabożeństwach, także Maryjnych. Wszystkie objawienia mają jeden cel, aby człowiek doświadczając Bożej miłości, widząc ją, nawrócił się i aby mógł powrócić do raju, do pierwotnego szczęścia.

Maryja jest Pośredniczką pomiędzy Bogiem a ludźmi. Pomaga człowiekowi w ponownym otwarciu się na dar Bożej miłości. Człowiek popełniając grzech, zamknął się na miłość. Tak bardzo zamknął się na Boga, że nie jest w stanie zobaczyć Bożą miłość, nie jest w stanie sam o własnych siłach powrócić do Boga. Dzięki Bożej łasce Maryja może towarzyszyć Jezusowi w Jego przychodzeniu do ludzkich serc i otwieraniu tych serc na Boga. Może udzielać pewnych łask, dzięki którym ludzie zaczynają widzieć, słyszeć Bożą miłość. Zaczynają pragnąć i przyjmować Bożą miłość. W swoim życiu pełnym cierpienia, udręczenia, problemów widzą promień płynący z Bożego Serca, który staje się ich drogą. Możemy być pewni, że w Sercu Maryi jest wielka radość, a jednocześnie wdzięczność skierowana ku Bogu za to, że może ludziom ten promień ukazywać, że może ich ukierunkowywać, by spojrzeli na ten promień płynący z Bożego Serca. Maryja może ich podprowadzać do tego promienia, może budzić w ich sercach nadzieję, ufność, może pomagać ludziom w odradzaniu się ich wiary. Kiedy, za pozwoleniem Bożym, przychodzi na ziemię, to tylko po to, aby mogła objawić się Boża miłość jeszcze pełniej w ludzkich sercach, aby człowiek zobaczył Bożą miłość. Aby mógł wyjść ze swoich ciemności, ze swojej rozpaczy i zaczerpnął z Bożego Serca. Matka Najświętsza jest dana człowiekowi, aby w jego sercu rodziła się nadzieja, ufność, rodził się pokój, aby człowiek widząc Bożą miłość odzyskiwał wiarę i przyjął zbawienie. To jest celem wszystkich objawień. Czytaj dalej

Światowy Dzień Chorego w naszej wspólnocie

Kiedy człowiek w raju zgrzeszył, zamknął się na Boga, na miłość. Odwrócił się od Boga, odszedł. Pozostał w wewnętrznym zamknięciu na Boga. Ale przychodzi Jezus i wypowiada słowa „Effatha” - otwórz się!  (zob. Mk 7,31-37). Chodzi nie tylko o otwarcie oczu czy uszu ciała. Jezus przychodzi, aby znowu otworzyć nasze serca i aby serca mogły znowu doświadczać Bożej miłości i radować się rajem. A Maryja ma tę wielką łaskę i radość, aby towarzyszyć Jezusowi w tym, aby nam pomóc chociaż usłyszeć, że Jezus właśnie przychodzi, abyśmy mogli zawołać za Jezusem, by nam pomógł. Największym pragnieniem Serca Maryi jest to, aby Boża miłość była znana przez każdego człowieka, aby każdy człowiek mógł zobaczyć Bożą miłość, doświadczyć jej, by każdy mógł ją przyjąć. Aby każdy wszedł w tę miłość i w ten sposób wszedł w życie wieczne, w życie rajskie.

Niektórzy nieustannie zaznaczają cierpienie człowieka i przeciwstawiają je miłości Bożej, tak jakby miłość Boża była w przeciwieństwie do cierpienia, była czymś zupełnie innym. To prawda, że cierpienie nie jest czymś przyjemnym, a często jest tak dotkliwe, że człowiekowi wydaje się, iż nie jest w stanie tego cierpienia znieść. Cierpienie nie jest zesłane przez Boga, ale jest konsekwencją grzechu. To człowiek poprzez grzech zstępuje do najstraszniejszych otchłani ciemności, sam się w nich zanurza. A ponieważ jest stworzony do raju, a nie do ciemności, doświadcza cierpienia. Cały człowiek, tak jak go Pan Bóg stworzył, przeznaczony jest do życia w raju. Ale przez grzech żyje w zupełnie czymś innym. Jednak Bóg tak do szaleństwa umiłował człowieka, że zstąpił do tych najstraszniejszych otchłani ciemności i cierpienia ludzkiego, by zjednoczyć się we wszystkim z człowiekiem. Zjednoczył się tak bardzo, że umarł. To zjednoczenie z najstraszniejszą stroną człowieka zabiło Go. Skoro zabiło Jezusa, to znaczy, że każdy z nas siedząc w tych ciemnościach, w tej straszliwej otchłani, nieustannie zanurzony jest w śmierci. Ale Jezus po to zstąpił do tych głębin ludzkiego istnienia i zjednoczył się całkowicie z człowiekiem, by człowieka wydobyć, by razem z człowiekiem zmartwychwstać. Jezus zmartwychwstając zabiera każdego człowieka ze Sobą i wstępuje do Nieba. Każdy z nas ma podarowane to nowe życie. Człowiek często o tym nie wie, albo zapomina. Zanurzony w tym straszliwym bagnie, cały w nim oblepiony, nie jest w stanie tego zobaczyć. Ślepe oczy, głuche uszy nie są w stanie tego doświadczyć, więc Bóg używa różnych sposobów, aby dotrzeć ze swoją miłością do człowieka. Jednym z nich są objawienia, dzięki którym Maryja może przychodzić do nas, aby przynieść nam miłość Boga, abyśmy mogli zobaczyć, usłyszeć i przyjąć nowe życie. Istotą objawień jest miłość Boga, Jego wielkie pragnienie, aby każdy z nas przyjął Jego miłość i aby każdy z nas mógł żyć wiecznie.

Pozwólmy więc Jezusowi, który przychodzi do nas, otworzyć nasze oczy i uszy. Uwierzmy, że spotkanie z Bogiem, z Jego miłością wydobywa nas z tych otchłani błota, bagna, gnoju, ciemności, wszystkich obrzydliwości i uzdrawia. To uzdrowienie jest tak głębokie, że poprzez duszę i serce przechodzi do psychiki i do ciała. I dokonują się uzdrowienia przeróżne, ale by je zrozumieć, trzeba patrzeć na nie z Bożej perspektywy. Jednocześnie nie traktujmy cierpienia jako przekleństwa, ponieważ ono też jest dla wielu dusz łaską płynącą z Bożej miłości. Jest czymś, co ratuje dusze od wiecznego potępienia. Dopiero w wieczności zrozumiemy to w pełni, zobaczymy w tym nieskończoną miłość Boga. Dopiero wtedy zobaczymy, jak wielką miłością byliśmy otoczeni na ziemi i ile mieliśmy każdego dnia dawanych dowodów miłości poprzez maleńkie trudności i cierpienia, że Bóg nas kocha, a my to wszystko odrzucaliśmy, bojąc się cierpienia, bojąc się trudności. Kiedy człowiek się boi, to przedmiot strachu urasta do wielkich rozmiarów, ale kiedy spojrzy na swoje życie z perspektywy Bożej miłości, wtedy zaczyna rozumieć, iż wszystko, co go spotyka przybliżyć go może do Boga i dane jest mu właśnie po to, aby mógł jeszcze bardziej zjednoczyć się z Bogiem. Czytaj dalej

Święto Ofiarowania Pańskiego

Dzisiaj możemy wspólnie przeżywać z całym Kościołem Ofiarowanie Pańskie – dość niezwykłe święto, choć tak często traktowane przez wiernych po macoszemu. Coraz mniej osób uczestniczy we Mszy św. tego dnia, coraz mniej osób zastanawia się nad tym, co się wydarzyło. A wydarzyło się bardzo wiele. Bowiem Ofiarowanie Pańskie ukazuje dwie natury Jezusa: ludzką i Boską, królewską. Jezus urodził się w rodzinie jako człowiek i przez wszystkich dookoła był przyjmowany jako zwykłe ludzkie dziecko. Jego Matka Maryja i Opiekun Józef chcieli dopełnić wszystkich wymagań Prawa, aby tak jak każde dziecko był potraktowany. Chcieli jako Rodzice, Opiekunowie spełnić wszystko, co nakazuje Prawo. A Prawo to dotyczyło człowieka.

Zastanówmy się chwileczkę, dlaczego Jezus, który jest Bogiem przyjął ludzką postać? Dlaczego to uczynił? Otóż Jezus zapragnął z miłości zjednoczyć się z człowiekiem w pełni. To zjednoczenie z człowiekiem w pełni dokonało się poprzez fakt, iż Jezus sam stał się człowiekiem. Dzięki temu, że stał się człowiekiem doznawał wszystkiego tego, co ludzkie. Nie jako Bóg Wszechmocny, Wszechpotężny, ale jako człowiek posiadający ludzką słabą naturę doświadczał tego, co każdy inny człowiek. To niezmiernie ważne, ponieważ w ten sposób mógł stać się przedstawicielem całego rodzaju ludzkiego przed swoim Ojcem. Mając ludzką naturę mógł reprezentować wszystkich ludzi. Również dla samego człowieka, dla każdego z nas jest to istotne, że Jezus przyjął wszystko, co ludzkie. Nie usunął się na bok wobec trudności, niedogodności i cierpienia, ale jako człowiek przyjmował wszystko. To świadczy o Jego miłości, o Jego zjednoczeniu z człowiekiem, o tym, że chciał w pełni jako człowiek doświadczyć wszystkiego, by każdego człowieka zbawić. Czytaj dalej

Świętej Rodziny Jezusa, Maryi i Józefa

swieta-rodzinaWe fragmencie Ewangelii mówiącym o odnalezieniu Jezusa w świątyni (Łk 2,41-50) czytamy słowa: „Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?”. Słowa, które niejednego z nas by poruszyły – tak po ludzku, bo człowiek po prostu jest tak przyzwyczajony w tym świecie i tak formowany, że oczekujemy szacunku, a szczególnie tego szacunku oczekują rodzice od swoich dzieci, tym bardziej, jeżeli to dziecko jest jeszcze młode i coś takiego próbuje nam wypalić, to ma się chęć takiego gościa pouczyć i powiedzieć mu co się o tym myśli. Natomiast Matka Boża w tym zajściu całkiem inaczej się zachowuje i wręcz nawet trudno nam się z tym pogodzić jak można w taki sposób Matkę traktować. Musimy jednak wiedzieć, że Maryja od początku ma świadomość, że Jezus to nie tylko człowiek, ale także i Bóg – ma dwie natury. Matka Boża to wie. Matka Boża jest mocno ugruntowana w tej wierze w bóstwo i człowieczeństwo swojego Syna. Nie jest to więc zwykły człowiek dla Maryi, ale dla Niej to Syn Boży. Jest to osoba właśnie zjednoczona z dwóch natur – to się w teologii nazywa unią hipostatyczną, ale to nieważne. Jest to jedyna w swoim rodzaju unia, która zaistniała w osobie Jezusa Chrystusa jako zjednoczenie dwóch natur. I Matka Boża wie, że Jej Syn to nie tylko człowiek, ale także Bóg. I właśnie w tej sytuacji, gdy słyszy takie słowa Ona wie, że to przemówił Bóg w tym momencie, przemówił właśnie Jezus, ale Ten, który ma naturę Boską. Bóg przemówił. I Ona potrafiła rozeznać w tej wypowiedzi Jezusa, że to sam Bóg do Niej przemówił. I wobec tego słowa samego Boga, które usłyszała, pozostaje tylko pokłonić się, pozostaje tylko skłonić głowę i oddać chwałę Bogu.

Drodzy, często i my znajdujemy się w podobnych sytuacjach, że Bóg poprzez kogoś chce nas pouczyć, chce też dać, przekazać nam jakieś słowa, chce do nas coś powiedzieć, co będzie dla nas bardzo ważne, ale ważne jest to, żebyśmy sobie uświadomili, że człowiek to nie tylko ciało, ale także dusza, my jesteśmy istotami duchowymi. Biblia ukazuje człowieka jako istotę duchową. Jesteśmy przeznaczeni do życia wiecznego nie dlatego, że mamy nieśmiertelne ciało, bo ciało nasze umrze, ale dlatego, że mamy nieśmiertelną duszę. Jesteśmy istotami duchowymi. I powinniśmy umieć też spoglądać na człowieka i przyjmować słowa, jako właśnie pochodzące od istoty duchowej, a nie cielesnej, czyli nie tej tylko związanej z tym światem, ale także jako tej, która jest zjednoczona poprzez duszę z samym Stwórcą z Bogiem. Jakże inaczej byśmy traktowali swojego brata i siostrę, gdybyśmy o tym pamiętali, że ja spotykam się z osobą duchową a nie cielesną. Jakże inaczej wyglądałyby też i nasze małżeństwa, rodziny i społeczeństwa w których żyjemy, gdyby ludzie sobie uświadomili, że są  istotami duchowymi, że mają właśnie tę nieśmiertelną duszę. Czytaj dalej

21 listopada – Ofiarowanie Najświętszej Maryi Panny

ofiarowanienmpTen dzień, jakże ważnym był dla Maryi. Oprócz zewnętrznej formy, znaku widocznego oddania Jej na służbę Bogu, miał też wymiar bardzo wewnętrzny, bowiem tego dnia, Rodzice Matki Najświętszej, niejako zrzekli się praw rodzicielskich do Niej, uznając, iż należy do Boga. A i w sercu Maryi, choć sercu jeszcze małego dziecka, bardzo, nad wiek dojrzałym, już od pewnego czasu rodziło się pragnienie należenia do Boga. I to pragnienie zostało zrealizowane. Nie znaczy to, że bez cierpienia, bowiem Maryja była dzieckiem i kochała Rodziców, bardzo ich potrzebowała, a i oni mając Ją w późnym wieku, kochali Maryję ogromnie. Jednak obietnica dana Bogu była dla nich ważniejsza, niż ich własne uczucia i ich własne pragnienia. Na gruncie, zarówno tych cierpień, jak i tego szczerego oddania się Bogu zrodziło się coś wielkiego. Zawsze bowiem połączenie wyrzeczenia się siebie, połączenie własnego cierpienia z jednoczesnym ofiarowaniem wszystkiego Bogu, uczynienie tego ze względu na Boga, rodzi w duszy ogromne duchowe owoce. To co się dokonało tego dnia, nie było jednorazowym aktem, czymś, co miałoby zaskoczyć wszystkich, bowiem tak naprawdę Bóg przygotowywał i duszę przyszłej Matki Syna Bożego, i serca Jej rodziców, a i cała historia Izraela była swego rodzaju przygotowaniem do przyjścia Mesjasza. To był jedynie kolejny, bardzo ważny krok w tym przygotowaniu całego Izraela.

Człowiek zazwyczaj odczytuje wydarzenia w swoim życiu bardzo prywatnie, odnosi tylko do siebie samego, ewentualnie do swoich bliskich. Wydaje mu się, że ma to jedynie tak ograniczone znaczenie. A jednak życie każdego człowieka ma głębsze znaczenie, i to znaczenie dla Kościoła, dla dusz w Kościele. Patrząc na życie Matki Bożej, na Jej Ofiarowanie, może łatwiej nam będzie zrozumieć, jak wielkie znaczenie ma to, co dokonuje się w jednej duszy, w jednej małej duszy. Owszem, zrozumiałym to jest, że każdy z nas traktuje Maryję nieco inaczej niż inne dusze, niż innych ludzi, a jednak właśnie na przykładzie Matki Zbawiciela, Bóg pokazuje nam ogromne znaczenie życia duszy dla Kościoła, dla realizacji Bożych zamierzeń.

Rodzice oddali Maryję – małe dziecko – do świątyni,. Można by powiedzieć, cóż takie małe dziecko może rozumieć, jakie to może mieć znaczenie, przecież to dziecko potrzebuje przede wszystkim opieki. Dopiero zaczyna się rozwijać, rosnąć. Jego pojęcie o świecie jest właściwie żadne, ono potrzebuje prowadzenia, opieki, troski. To prawda, jednak należy tu mieć na uwadze fakt, iż Bóg stworzył Maryję w tym jednym celu, aby została Matką Jego Syna. Toteż stwarzając Maryję, od początku ją formował. Od samego momentu poczęcia Jej dusza była ku temu formowana. I gdy przyszła na świat, Jej dusza była bardziej dojrzała niż dusza innych nowonarodzonych dzieci. I każdy kolejny dzień owocował większą dojrzałością i niepojętym rozumieniem spraw Bożych. Bóg obdarzył Maryję bystrością umysłu, obdarzył Ją inteligencją, dobrą pamięcią, ale przede wszystkim wrażliwym sercem, otwartą duszą, dał Maryi też świętych Rodziców. Toteż oni od samego początku, żyjąc w głębokiej wierze i Maryi tę wiarę przekazywali, swoją postawą, swoim życiem, nie tylko słowem. Dusza Maryi, która już od chwili poczęcia była cały czas formowana, która po Jej narodzinach już była w pewien sposób ukształtowana, teraz mogła lepiej chłonąć to, co działo się wokół niej, a co było też wielką łaską u Boga wyrażająca się  w sercach i duszach Rodziców, w ich wierze i zaufaniu Bogu. W ich miłości i dobroci oraz miłosierdziu. To wszystko na Maryję wpływało i to wszystko kształtowało Ją całą. Toteż w wieku trzech lat Maryja była o wiele dojrzalszym dzieckiem jeśli chodzi o wiarę, o sumienie, o serce, o duszę, o zrozumienie pewnych prawd wiary, o rozumienie historii Izraela, Pism, o zjednoczenie z Bogiem. Czytaj dalej