Pielgrzymkowe refleksje przewodników duchowych

Słowo ks. Tadeusza.

Drodzy! Po raz pierwszy w tym klasztorze byłem w 2007 roku, czyli już 19 lat temu. Siostra Konsolata pojawiła się w moim kapłaństwie zaraz po tym, jak zachwyciłem się Medjugoriem. Wieczerniki, które powstały niejako na prośbę Matki Bożej, Królowej Pokoju, rozwijały się w naszych sanktuariach i wlewały w moje serce, w serca wasze oraz serca wielu ludzi przede wszystkim potrzebę kontynuowania programów modlitewnych na wzór Medjugoria. Najpierw rozwijały się one w Olsztynie, później w Czerwińsku, Gietrzwałdzie, Różanymstoku i w innych kolejnych miejscach, a także u sióstr klarysek kapucynek w Ostrowie Wielkopolskim i w Szczytnie. Swoim zasięgiem obejmowały kolejne parafie, co przyniosło szczególne owoce.

Podczas pierwszych Wieczerników w 2003 roku modliliśmy się o konkretne światło – o wskazanie kierunku, w którym te spotkania mają nas prowadzić i drogi duchowej, jaką powinniśmy pójść. Powracam myślami do pierwszych rekolekcji o chlebie i wodzie, przeżywanych również na kanwie Medjugoria, podczas których siedem osób modliło się i pościło. W czasie tych szczególnych rekolekcyjnych dni, poprzez posługę salezjanina, księdza Józefa Gregorkiewicza, otrzymaliśmy światło, że naszą ścieżką ma być właśnie droga siostry Konsolaty Betrone. Od tamtej chwili fascynacja siostrą Konsolatą potęgowała się w moim sercu oraz w sercach wielu uczestników naszych spotkań modlitewnych i naszej formacji. Dlatego też w 2007 roku postanowiliśmy przyjechać tutaj tak licznie, do tego klasztoru w Moncalieri, aby podziękować Bogu za siostrę Konsolatę, ale też prosić o jej wstawiennictwo, byśmy mogli realizować tę drogę zgodnie z wolą Bożą.

I po tych 19 latach przyjeżdżam tutaj ponownie, przede wszystkim razem z wami, żeby podziękować siostrze Konsolacie, że prowadzi nas przez te wszystkie lata, coraz bardziej napełniając nasze serca miłością, którą Jezus wlał w jej serce. Poprzez wstawiennictwo siostry Konsolaty nasze serca również zaczęły pałać tą samą miłością. Chcę podziękować za tę miłość, która prowadzi nas maleńką drożyną. Myślę, że będąc tutaj, każdy z nas powinien uświadomić sobie rolę siostry Konsolaty Betrone, ten jej szczególny znak obecności, ale także wielkiej pomocy w kształtowaniu naszych serc na drodze życia modlitewnego i naszej duchowej formacji.

Dlatego, jak mówi dzisiejsza Ewangelia (Mt 11, 25-27), winniśmy przede wszystkim wysławiać wraz z Jezusem Ojca w Niebie za to, że nam – tak słabym, takim prostaczkom i najmniejszym – powierza tak wielkie zadanie, byśmy kontynuowali drogę siostry Konsolaty w Polsce. To jest dla mnie szczególny powód, by trwać w tej wdzięczności. Od wczoraj, podczas wieczornej Mszy świętej w tym klasztorze, dziękuję przede wszystkim za siostrę Konsolatę, za to, co nam wyprosiła i nieustannie wyprasza, powierzając nam dalej to Dzieło.

Chcę też, abyśmy sobie jeszcze bardziej uświadomili, jak dusza każdego z nas jest miła Bogu – że na nas spojrzał, obdarzył nas tak wieloma łaskami i nadal nas prowadzi. Po to nas tutaj przyprowadza, abyśmy pozwolili się na tej drodze dalej formować. To nie jest zakończenie tej wspaniałej drogi, ale dopiero, można powiedzieć, rozpoczęcie nowego etapu.

Dziękuję za księdza Sławomira, dziękuję za każdego z was, za wszystkie miejsca i za uczestników spotkań formacyjno-modlitewnych. Jednocześnie wszystko i wszystkich powierzam Bogu, prosząc, abyśmy w duchu uwielbienia za wielkie rzeczy, które czyni, dalej trwali i nie zasmucali Bożego Serca, realizując drogę miłości. A ta miłość rzeczywiście jest mocno wszczepiana w nasze serca – teraz zależy już tylko od nas, czy potrafimy w niej wytrwać. Prośmy więc o to wspólnie. Amen.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>