9. Serce Jezusa, sprawiedliwości i miłości skarbnico
Rys historyczny i teologiczny
W dziewiątym dniu czerwca litania zaprasza nas do skarbca, w którym spoczywają najcenniejsze przymioty samego Boga. Święty Jan Paweł II w swoich licznych rozważaniach o Sercu Jezusowym z wielką mocą podkreślał, że w Bożej rzeczywistości sprawiedliwość nigdy nie stoi w sprzeczności z miłosierdziem. Te dwie cnoty, które w ludzkim wydaniu tak często się wykluczają, spotykają się i doskonale całują w Sercu Syna Bożego.
W ujęciu teologicznym skarbnica to miejsce chroniące dobra o najwyższej wartości. Liturgia Kościoła ukazuje nam dzisiaj, że Boża sprawiedliwość nie polega na mechanicznym ukaraniu i potępieniu winnego, ale na „usprawiedliwieniu” grzesznika. Dokonuje się to przez bezgraniczną miłość Chrystusa i Jego krwawą ofiarę złożoną na drzewie krzyża. Boski Skarbiec jest otwarty, aby każdy z nas mógł z niego czerpać darmowe uderzenia łaski.
Czytanka kaznodziejska (Kerygmat)
Bracia i Siostry!
Ludzki, doczesny świat potrafi być przerażająco bezwzględny. Zna on zazwyczaj tylko dwa wypaczone kierunki: albo chłodną, ślepą sprawiedliwość bez miłosierdzia, która potępia i natychmiast niszczy człowieka, albo fałszywą miłość bez sprawiedliwości, która toleruje zło, nazywając je dobrem. W Najświętszym Sercu Jezusa znajdziesz absolutną pełnię: nienaruszoną sprawiedliwość, która potrafi nazwać twój grzech po imieniu, oraz nieskończoną miłość, która ten zdiagnozowany grzech gładzi i całkowicie wymazuje. Masz prawo, a wręcz obowiązek, czerpać z tej Boskiej skarbnicy każdego dnia swojego życia.
Gdy za natchnieniem Ducha Świętego wchodzimy dzisiaj do tego Skarbca, Pan otwiera przed nami kolejną, przepiękną komnatę swojego Serca. Choć jest ona ściśle i nierozerwalnie powiązana z poprzednimi, to jej charakter i wygląd są zupełnie inne. Gdy tylko Bóg uchyla nam odrobinę jej drzwi, natychmiast pada na nas oślepiające, niebiańskie światło. Doświadczamy w głębi duszy ogromnej, niewypowiedzianej radości i czujemy fizycznie, że ogarnia nas chwała Najwyższego. Nasze serca zostają w jednym momencie porwane do czystego uwielbienia. Pojawia się potężne, wewnętrzne pragnienie, by natychmiast paść na kolana, oddać Bogu najgłębszy pokłon i uwielbić Jego Święte Imię, Jego Majestat, Jego nieskończoną wielkość i miłość.
Gdy otworzymy te drzwi odrobinę szerzej, ze zdumieniem odkrywamy, że znajdujemy się w samym otoczeniu wybranych – Świętych Pańskich. Jacy oni są potężnie piękni! To piękno jest całkowicie nieziemskie. Cokolwiek na tym świecie zdołalibyśmy nazwać pięknem, wobec tego, co widzimy w tej komnatce, jawi się niemal jak obrzydliwość, ponieważ Święci w niebie jaśnieją bezpośrednim, odbitym pięknem samego Boga. Patrząc na nich, masz absolutną pewność, że wpatrujesz się w Oblicze Stwórcy. Ze Świętych płynie ku nam strumień Boskiego światła, otulając nas niebiańską jasnością. Porywa nas wtedy kosmiczne wesele i czujemy, że wraz z tą niezliczoną rzeszą chcemy Bogu bez końca śpiewać i tańczyć na Jego chwałę. Ogarnia nas ich doskonała, cudowna czystość. I choć w nas samych nie ma jeszcze takiej nieskazitelności, to piękno tej cnoty pociąga nas tak mocno, że z całego serca pragniemy stać się tak czystymi jak oni.
Kim są ci, którzy zamieszkują tę komnatę Skarbca? To dusze, które będąc na ziemi, usłyszały w swoim wnętrzu ciche, ale stanowcze wezwanie Boga. To ludzie, którzy zdecydowali się odpowiedzieć na to powołanie pomimo swoich ewidentnych ludzkich słabości, obaw, paraliżujących lęków i trawiących ich wątpliwości. Oni w głębi swojego sumienia poczuli, że ten Głos jest jedyną Prawdą. I dla tego jednego Głosu potrafili bez wahania porzucić wszystko: całe swoje dotychczasowe, wygodne życie, dotychczasowe plany i zabezpieczenia, aby zaryzykować życie z Bogiem. Niestraszne im były piętrzące się trudności, niestraszne najcięższe cierpienia, ponieważ Głos Boga brzmiał w nich z każdym dniem coraz mocniej i wyraźniej. A gdy szli za tym wołaniem, ogarniał ich potężny płomień miłości. Płonęli tak bardzo, że dosłownie spalali się w tej Boskiej miłości dla dobra bliźnich. Doszli do takiego stopnia zażyłości z Panem, że ziemska śmierć nie była dla nich powodem do strachu, lecz upragnioną radością i wyzwoleniem – wiedzieli bowiem, że w tym momencie cali i na wieki zanurzą się w Bogu.
Każda z tych dusz wiodła zupełnie inne życie. Każda z nich miała inny charakter, inny temperament, inne obowiązki stanowe i zupełnie odmienną drogę życiową. A jednak posiadały jeden, wspólny mianownik: żywego Boga i wielki, gorejący płomień miłości w swoich sercach. W ich ziemskim życiu nastąpił taki moment, gdy usłyszeli ten Głos po raz pierwszy i dzięki Bożej łasce uświadomili sobie, Kto ich woła. Wtedy ich serca zadrżały z przejęcia, upadli na twarz, uznali Boga za swojego jedynego Pana i Króla, a potem ruszyli przed siebie. Napotykali potworne przeciwności, doświadczali niezrozumienia i prześladowań ze strony świata, ale szli niezłomnie, karmieni mocą tego pierwszego spotkania.
W tej przepięknej komnacie, w tej skarbnicy sprawiedliwości i miłości, znajdują się wszystkie święte dusze od początku istnienia świata aż po jego ostateczny kres. Pomyśl dzisiaj głęboko: co to może oznaczać, że Bóg w ten czerwcowy dzień roku 2026 decyduje się uchylić drzwi tej komnaty właśnie przed tobą? Jaki jest związek tej chwalebnej przestrzeni z poprzednimi, pełnymi bólu komnatami? Związek ten jest niezwykle ścisły. One nie istnieją w oderwaniu od siebie. Właśnie wtedy, gdy na świecie panoszy się największe zło, gdy gęstnieje duchowa ciemność i grzech próbuje zalać ludzkość, Bóg z wielką mocą powołuje i kształtuje święte dusze! Gdy nastaje noc, Bóg czyni z takich wiernych dusz jasne latarnie. Wokół ich światła skupiają się inni pogubieni ludzie, przyjmują tę jasność i w ten sposób na ziemi na nowo triumfuje Boży dzień. Aby jednak stać się taką duszą, potrzeba z twojej strony głębokiej pokory i świętej bojaźni Pańskiej.
Spróbuj dzisiaj, w absolutnej samotności i ciszy, rozważyć ten temat przed Bogiem. Zajrzyj z wiarą do tej przepięknej komnaty Świętych. Ale zaraz potem powróć myślą do poprzednich dni i jeszcze raz uświadom sobie tamto potworne cierpienie Jezusa, tamten ból Jego Serca wywołany grzechami współczesnej cywilizacji, niszczącej samą siebie. I zobacz Świętych, którzy poprzez swoją wierność w małych rzeczach stali się kojącym balsamem dla zranionego Boga, Jego wielką radością i ukojeniem.
Potrwaj w ten wtorek przed Panem, patrząc na piękno Świętych i uświadamiając sobie ciężar ludzkiego grzechu. Zanurz się bez reszty w Bożym Sercu, by poczuć Jego bicie. Nie uciekaj przed tym doświadczeniem. Wyznaj Chrystusowi miłość, która wynagrodzi Mu wszelkie odrzucenie. Zdecyduj dzisiaj radykalnie, do kogo chcesz należeć – bo nie da się w nieskończoność żyć okrakiem pomiędzy Bogiem a duchem tego świata. Wybierz Skarbnicę Jego Serca. Amen.
