Medytacja do Ewangelii z dnia

Polecany

27 lutego 2017 Poniedziałek, VIII Tydzień zwykły/Wielki Post Rok A, I Dzień powszedni
Syr 17, 24-29; Ps 32 (31), 1b-2. 5. 6-7 (R.: por. 11a); ; Por. 2 Kor 8, 9; Mk 10, 17-27;
Komentarz: Często powracamy do kwestii bogactwa i ubóstwa – głównie w aspekcie duchowym, mając na myśli wewnętrzne nastawienie serca. Pr…

04 III
11 III
18 III
09 III
13 III
30 III
25 III
25 III
Czerwińsk Różanystok Gietrzwałd Szczytno Ostrów Wlkp. Sątoczno Zawada Mrągowo
Czerwińsk
Różanystok
Gietrzwałd
Szczytno
Ostrów Wlkp.
Sątoczno
  Zawada 
  Mrągowo
Zaszufladkowano do kategorii Ogólne

Zapraszamy muzyczne zespoły kościelne do posługi na Wieczernikach

Stowarzyszenie Katolickie „Konsolata” zaprasza do współpracy religijne zespoły muzyczne. Każdego miesiąca organizujemy spotkania moditewno-ewangelizacyjne w sanktuariach maryjnych i kościołach parafialnych, które wymienione są w zakładce „spotkania„. W trakcie naszych spotkań zespoły muzyczne podejmują posługę podczas Mszy św., Adoracji Najświętszego Sakramentu oraz podczas modlitwy i wspólnego uwielbienia. Poszukujemy też osoby posługujące muzycznie na nasze spotkania formacyjne; dni skupienia i rekolekcje. Zainteresowanych prosimy o kontakt pisząc na adres e-mail podany w zakładce „kontakt„, lub kontaktując się z kapłanami w danych sanktuariach lub parafiach.

Zapraszamy na Wieczernik do Mrągowa

mragowo_4W najbliższą sobotę, 25 lutego br. zapraszamy wszystkich wiernych na Wieczernik Modlitwy do parafii Błogosławionego Honorata Koźmińskiego w Mrągowie, Archidiecezja Warmińska. Początek spotkania o godz. 17:00. Rozważając tajemnice Różańca św., wsłuchani w Słowo Boże, trwając na modlitwie przed Najświętszym Sakramentem, będziemy prosić Boga o potrzebne łaski i błogosławieństwo dla nas wszystkich oraz dla dzieł podejmowanych na rzecz Kościoła. Spotkanie zakończy się Apelem Jasnogórskim i okolicznościowym błogosławieństwem. Więcej o parafii…>>

Świadectwo siostry franciszkanki z Zambii

Po raz kolejny w minionym czasie odwiedziła nasz dom w Olsztynie franciszkanka s. Weronika z Zambii. Pierwsza wizyta odbyła się w czasie przygotowania do Światowych Dni Młodzieży. Tym razem złożyła piękne świadectwo związane z łaskami, jakich doświadczyła podczas pobytu w Polsce. Zapraszamy do obejrzenia filmu i wysłuchania wywiadu-świadectwa z siostrą. Wywiad przeprowadziła Wiola, nagranie filmu zawdzięczamy Waldkowi. Bardzo im dziękujemy za kolejny piękny materiał.

 

A oto pierwsza część wywiadu-świadectwa z s. Weroniką:

Zapraszamy do Sątoczna

Zaproszenie do SątocznaW kościele parafialnym p.w. Chrystusa Króla w Sątocznie nasze Wieczerniki odbywają się od 2007 r. Spotykamy się tam regularnie w ostatni czwartek każdego miesiąca, w godzinach 17:00 – 20:00. Posługę muzyczną podejmuje Reginka Bociek OVC z Olsztyna. Zapraszamy do tej świątyni mieszkańców Sątoczna i okolic, mieszkańców Bartoszyc, Sępopola, Korsz, Kętrzyna, Giżycka i pozostałych miejscowości z tego zakątka naszego Kraju. Najbliższe spotkanie odbędzie się 23.02.2017 roku. Początek Wieczernika o godz. 17:00. Uczestniczyć będziemy w Eucharystii, a następnie w Adoracji Najświętszego Sakramentu połączonej z Modlitwą Różańcową. Spotkanie zakończy się Apelem Jasnogórskim i błogosławieństwem chorych.

Więcej o Sątocznie: www.salezjanie.pl

Otwierajmy serca na obfitość daru Bożej Obecności

Kartka - Obecość BogaPrzepiękne, cudowne są tajemnice Boże, a szczególnie Boża obecność. Rozważajmy ją, często powracajmy do niej. W swojej codzienności, cokolwiek robimy, choć jedną myślą starajmy się znowu skierować ku Bogu i otworzyć się na Jego obecność. Ta Obecność będzie naszym umocnieniem, siłą. Będzie sprawiać, że znowu nasze serca powrócą, znowu się rozradują, znowu nabiorą ufności, będą wierzyć, znowu będą miały siły kochać. Podziękujmy Bogu za dar Jego obecności; za to, że zaprasza do tej Obecności dusze tak małe, zaprasza każdego człowieka. Choć człowiek jest niczym, to jednak Bóg umiejscawia go w Sobie, w swoim wnętrzu. Otacza Sobą i pozwala żyć w Nim. Nie dość na tym, Bóg szuka człowieka, woła, tęskni za człowiekiem.

Obdarowywanie obecnością jest czynione z wielką obfitością. Chociaż Bóg nikogo i niczego nie potrzebuje i mógłby człowieka osadzić w swojej obecności i pozostawić, to jednak On w nadmiarze swojej miłości zabiega o człowieka, o jego serce, duszę. Nieustannie próbuje dotrzeć do wnętrza każdego człowieka, nieustannie zapewnia o miłości swojej. Chce, aby człowiek przejrzał, aby nie był ślepy i głuchy. Obecność Boga jest czynna. Bóg nie pozostaje bierny, nie jest jak zimna ściana, którą widzisz przed sobą. Bóg jest żywy, kochający, w związku z tym stale, ciągle, nieustannie przychodzi do twego serca. W różny sposób pociąga twoje serce, pragnie, abyś uwierzył miłości, abyś mógł jej doświadczać, abyś zaczął żyć miłością. Bóg wie, że tylko to nadaje sens ludzkiemu istnieniu i tylko wtedy człowiek może być szczęśliwy. Czytaj dalej

Spotkaliśmy Boga i pragniemy żyć Bogiem

Kartka - Obecość Boga 3My jesteśmy takimi duszami, które spotkały Boga i które pragną żyć z Bogiem. Dlatego starajmy się uświadamiać sobie zawsze, iż Bóg obecny jest nieustannie pośród nas, jest obecny w nas. Życie Jego cudowną, wspaniałą obecnością sprawia, że dusza zupełnie inaczej doświadcza swojej codzienności. Dlatego dzisiaj spróbujmy jeszcze raz otworzyć swoje serca na Boga, spróbujmy przyjąć tę wspaniałą rzeczywistość, w której każdego z nas umieścił Bóg.

Nikt z nas nie żyje w próżni, ale każdy zanurzony jest w Duchu i każdy z nas porusza się w Duchu. Gdy oddychamy, oddychamy Duchem. Gdy otwieramy swoje dusze, Duch Boży jeszcze bardziej nas przenika i prowadzi. Gdy otwieramy nasze myśli na Boga, to On przenika je i nas prowadzi. Boża obecność jest jeszcze czymś więcej – to nieustanna Obecność, która ciągle towarzyszy nam w każdej sytuacji, każdego dnia. Boża obecność przenikając te sytuacje sprawia, że mogą one stawać się dla nas drogą zjednoczenia z Bogiem, gdy przyjmiemy je, gdy je zaakceptujemy, gdy otworzymy się na obecność Boga, na miłość przenikającą wszystko. Bowiem nieustannie wszystko przeniknięte jest miłością. Istnienie czegokolwiek możliwe jest tylko dzięki temu, iż miłość przenika. Cokolwiek nie byłoby przeniknięte Bożą miłością, przestałoby istnieć. Zniknęłoby. Tu nie tylko chodzi o człowieka, czy inne istoty duchowe, ale wszystko zniknęłoby. Patrząc na to w ten sposób, można zobaczyć, że wszystko jest wyrazem Bożej miłości i wszystko jest dobrem danym dla nas, abyśmy mogli dążyć ku Bogu, ku zjednoczeniu.

Boża obecność jest jeszcze czymś więcej. On już nie żyje obok nas. My żyjemy w Nim, a On żyje w nas – to już jest jakaś forma zjednoczenia. To już Duch Boży i dusza przenikają się. Już nie można oddzielić i powiedzieć: tu jest Duch, a tu jest dusza, ponieważ są już jedno. Takiej obecności możemy w sposób szczególny doświadczyć w Eucharystii. Warto otwierać swoje serce na działanie Ducha podczas Mszy św., aby pozwolić Bogu na objawianie naszym sercom tajemnic Bożych – objawianie, czym jest Eucharystia, co dokonuje się podczas Niej. Szczególnie, aby doświadczyć obecności Boga najpierw w Jego Słowie i wniknąć w to Słowo, a jednocześnie pozwolić Słowu wniknąć w nas, byśmy znowu stali się jedno i by Słowo w nas żyło, stając się naszym życiem. My byśmy mogli zrozumieć to Słowo i odnaleźć je w konkretnych sytuacjach w swoim życiu. A potem otwierajmy swoje serca, swoje dusze na niezwykłą tajemnicę Przeistoczenia – przyjścia Boga w widzialnej postaci, aby została objawiona nam niezwykła tajemnica Ofiary Jezusa, która zbawia, ratując ludzkość. Ale w tym wszystkim, abyśmy otworzyli się na cudowną tajemnicę miłości. Ten, kto tę tajemnicę poznał, żyje w radości i już nic nie jest w stanie go zasmucić, załamać, bo on poznał tajemnice miłości. Sam Bóg umarł za niego, aby dać mu życie. I potem znowu otwierajmy swoje serce, aby przyjąć samego Boga i by stało się ciałem cudowne zjednoczenie Stwórcy ze stworzeniem, abyśmy mogli już przebywać w Niebie. Aby Niebo było w nas, a my byśmy – tak jak Święci – mogli być przez ten moment zjednoczeni z Bogiem, przebóstwieni, święci; mocą Bożą święci. Czytaj dalej

Wspomnienie NMP z Lourdes

Lourdes_Droga_K (2)Wielkim darem Bożej miłości dla każdego człowieka, dla całej ludzkości jest pośrednictwo Matki Boga. Jest to misja, którą Bóg powierzył Maryi; misja, jaką Ona spełnia już przez wieki. Dzisiaj rozważamy miłość Boga, która myśli o wszystkim, wszystko przewiduje, która z każdej strony otacza człowieka i pragnie jedynie człowieczego szczęścia. Cokolwiek Bóg czyni, czyni tylko z miłości. Cały świat stworzył z miłości – dla człowieka. Uczynił ten świat pięknym – dla człowieka, aby ten mógł poprzez piękno świata doświadczać Bożej miłości. Umieścił człowieka w raju – z miłości. A kiedy człowiek odrzucił szczęście płynące z miłości, posłał swojego Syna, aby na nowo przywrócił człowiekowi szczęście, by na nowo człowiek mógł żyć otoczony, otwarty na Bożą miłość; aby mógł żyć tą miłością.

W tym Bożym dziele miłości umiejscowił również Maryję. Jest to niezwykła łaska, Dar dla wszystkich. Jest to również dar i łaska dla samej Maryi. Ale dzisiaj nie mówimy o Jej wielkim wyróżnieniu, o łasce płynącej z samego bycia Matką Boga. Dzisiaj zwrócimy uwagę na Bożą miłość, która posyła nieustannie Maryję, Matkę, do ludzi, aby ciągle na nowo przypominać o Bożej miłości. Wspominając objawienia Maryjne, chociażby w Lourdes, rozważajmy je jako dar miłości Boga, jako otwieranie się Bożego Serca nad ziemią i wylewanie kolejnych łask; jako niezwykłe promienie płynące z Bożego Serca, ukazujące człowiekowi drogę, po której człowiek może wrócić do Boga. W różnych objawieniach, na które Bóg ze swej łaskawości pozwolił, nieustannie objawia się Boża miłość i Boże miłosierdzie. Wszystkie ukazują wielkość, nieskończoność Bożej miłości i Bożego miłosierdzia, choć mowa jest też o Sercu Matki, o różnych nabożeństwach, także Maryjnych. Wszystkie objawienia mają jeden cel, aby człowiek doświadczając Bożej miłości, widząc ją, nawrócił się i aby mógł powrócić do raju, do pierwotnego szczęścia.

Maryja jest Pośredniczką pomiędzy Bogiem a ludźmi. Pomaga człowiekowi w ponownym otwarciu się na dar Bożej miłości. Człowiek popełniając grzech, zamknął się na miłość. Tak bardzo zamknął się na Boga, że nie jest w stanie zobaczyć Bożą miłość, nie jest w stanie sam o własnych siłach powrócić do Boga. Dzięki Bożej łasce Maryja może towarzyszyć Jezusowi w Jego przychodzeniu do ludzkich serc i otwieraniu tych serc na Boga. Może udzielać pewnych łask, dzięki którym ludzie zaczynają widzieć, słyszeć Bożą miłość. Zaczynają pragnąć i przyjmować Bożą miłość. W swoim życiu pełnym cierpienia, udręczenia, problemów widzą promień płynący z Bożego Serca, który staje się ich drogą. Możemy być pewni, że w Sercu Maryi jest wielka radość, a jednocześnie wdzięczność skierowana ku Bogu za to, że może ludziom ten promień ukazywać, że może ich ukierunkowywać, by spojrzeli na ten promień płynący z Bożego Serca. Maryja może ich podprowadzać do tego promienia, może budzić w ich sercach nadzieję, ufność, może pomagać ludziom w odradzaniu się ich wiary. Kiedy, za pozwoleniem Bożym, przychodzi na ziemię, to tylko po to, aby mogła objawić się Boża miłość jeszcze pełniej w ludzkich sercach, aby człowiek zobaczył Bożą miłość. Aby mógł wyjść ze swoich ciemności, ze swojej rozpaczy i zaczerpnął z Bożego Serca. Matka Najświętsza jest dana człowiekowi, aby w jego sercu rodziła się nadzieja, ufność, rodził się pokój, aby człowiek widząc Bożą miłość odzyskiwał wiarę i przyjął zbawienie. To jest celem wszystkich objawień. Czytaj dalej

Światowy Dzień Chorego w naszej wspólnocie

Kiedy człowiek w raju zgrzeszył, zamknął się na Boga, na miłość. Odwrócił się od Boga, odszedł. Pozostał w wewnętrznym zamknięciu na Boga. Ale przychodzi Jezus i wypowiada słowa „Effatha” - otwórz się!  (zob. Mk 7,31-37). Chodzi nie tylko o otwarcie oczu czy uszu ciała. Jezus przychodzi, aby znowu otworzyć nasze serca i aby serca mogły znowu doświadczać Bożej miłości i radować się rajem. A Maryja ma tę wielką łaskę i radość, aby towarzyszyć Jezusowi w tym, aby nam pomóc chociaż usłyszeć, że Jezus właśnie przychodzi, abyśmy mogli zawołać za Jezusem, by nam pomógł. Największym pragnieniem Serca Maryi jest to, aby Boża miłość była znana przez każdego człowieka, aby każdy człowiek mógł zobaczyć Bożą miłość, doświadczyć jej, by każdy mógł ją przyjąć. Aby każdy wszedł w tę miłość i w ten sposób wszedł w życie wieczne, w życie rajskie.

Niektórzy nieustannie zaznaczają cierpienie człowieka i przeciwstawiają je miłości Bożej, tak jakby miłość Boża była w przeciwieństwie do cierpienia, była czymś zupełnie innym. To prawda, że cierpienie nie jest czymś przyjemnym, a często jest tak dotkliwe, że człowiekowi wydaje się, iż nie jest w stanie tego cierpienia znieść. Cierpienie nie jest zesłane przez Boga, ale jest konsekwencją grzechu. To człowiek poprzez grzech zstępuje do najstraszniejszych otchłani ciemności, sam się w nich zanurza. A ponieważ jest stworzony do raju, a nie do ciemności, doświadcza cierpienia. Cały człowiek, tak jak go Pan Bóg stworzył, przeznaczony jest do życia w raju. Ale przez grzech żyje w zupełnie czymś innym. Jednak Bóg tak do szaleństwa umiłował człowieka, że zstąpił do tych najstraszniejszych otchłani ciemności i cierpienia ludzkiego, by zjednoczyć się we wszystkim z człowiekiem. Zjednoczył się tak bardzo, że umarł. To zjednoczenie z najstraszniejszą stroną człowieka zabiło Go. Skoro zabiło Jezusa, to znaczy, że każdy z nas siedząc w tych ciemnościach, w tej straszliwej otchłani, nieustannie zanurzony jest w śmierci. Ale Jezus po to zstąpił do tych głębin ludzkiego istnienia i zjednoczył się całkowicie z człowiekiem, by człowieka wydobyć, by razem z człowiekiem zmartwychwstać. Jezus zmartwychwstając zabiera każdego człowieka ze Sobą i wstępuje do Nieba. Każdy z nas ma podarowane to nowe życie. Człowiek często o tym nie wie, albo zapomina. Zanurzony w tym straszliwym bagnie, cały w nim oblepiony, nie jest w stanie tego zobaczyć. Ślepe oczy, głuche uszy nie są w stanie tego doświadczyć, więc Bóg używa różnych sposobów, aby dotrzeć ze swoją miłością do człowieka. Jednym z nich są objawienia, dzięki którym Maryja może przychodzić do nas, aby przynieść nam miłość Boga, abyśmy mogli zobaczyć, usłyszeć i przyjąć nowe życie. Istotą objawień jest miłość Boga, Jego wielkie pragnienie, aby każdy z nas przyjął Jego miłość i aby każdy z nas mógł żyć wiecznie.

Pozwólmy więc Jezusowi, który przychodzi do nas, otworzyć nasze oczy i uszy. Uwierzmy, że spotkanie z Bogiem, z Jego miłością wydobywa nas z tych otchłani błota, bagna, gnoju, ciemności, wszystkich obrzydliwości i uzdrawia. To uzdrowienie jest tak głębokie, że poprzez duszę i serce przechodzi do psychiki i do ciała. I dokonują się uzdrowienia przeróżne, ale by je zrozumieć, trzeba patrzeć na nie z Bożej perspektywy. Jednocześnie nie traktujmy cierpienia jako przekleństwa, ponieważ ono też jest dla wielu dusz łaską płynącą z Bożej miłości. Jest czymś, co ratuje dusze od wiecznego potępienia. Dopiero w wieczności zrozumiemy to w pełni, zobaczymy w tym nieskończoną miłość Boga. Dopiero wtedy zobaczymy, jak wielką miłością byliśmy otoczeni na ziemi i ile mieliśmy każdego dnia dawanych dowodów miłości poprzez maleńkie trudności i cierpienia, że Bóg nas kocha, a my to wszystko odrzucaliśmy, bojąc się cierpienia, bojąc się trudności. Kiedy człowiek się boi, to przedmiot strachu urasta do wielkich rozmiarów, ale kiedy spojrzy na swoje życie z perspektywy Bożej miłości, wtedy zaczyna rozumieć, iż wszystko, co go spotyka przybliżyć go może do Boga i dane jest mu właśnie po to, aby mógł jeszcze bardziej zjednoczyć się z Bogiem. Czytaj dalej

Orędzie Papieża Franciszka na XXV Światowy Dzień Chorego 2017 r.

Papież Franciszek

„Zdumienie tym, czego dokonuje Bóg: «wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny» (Łk 1,49)”.

Drodzy Bracia i Siostry! 11 lutego przyszłego roku będzie obchodzony w całym Kościele, a zwłaszcza w Lourdes, XXV Światowy Dzień Chorego, na temat: „Zdumienie tym, czego dokonuje Bóg: «wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny» (Łk 1,49)”. Ustanowiony przez mojego poprzednika św. Jana Pawła II w 1992 roku i obchodzony po raz pierwszy właśnie w Lourdes 11 lutego 1993 roku, dzień ten jest okazją do zwrócenia szczególnej uwagi na sytuację chorych, a ogólniej rzecz biorąc cierpiących. Jednocześnie zachęca tych, którzy poświęcają się na ich rzecz, począwszy od ich rodzin, pracowników służby zdrowia i wolontariuszy, do dziękowania za otrzymane od Pana powołanie towarzyszenia chorym braciom. Ponadto obchody te odnawiają w Kościele dynamikę duchową, aby coraz lepiej wypełniać tę zasadniczą część jego misji, która obejmuje posługę ostatnim, chorym, cierpiącym, wykluczonym i usuwanym na  margines (por. JAN PAWEŁ II, Motu proprio, Dolentium hominum, 11 luty 1985, 1). Z pewnością czas modlitwy, liturgii eucharystycznej i namaszczenia chorych, dzielenie się z chorymi a także pogłębienie wiedzy bioetycznej i teologiczno-pastoralnej, które będą miały miejsce w tych dniach w Lourdes wniosą nowy ważny wkład w tę posługę.

Już teraz, stając duchowo w Grocie Massabielskiej przed wizerunkiem Niepokalanej Dziewicy, w której Wszechmocny dokonał wielkich rzeczy dla odkupienia ludzkości, pragnę wyrazić moją bliskość względem was wszystkich, bracia i siostry, którzy przeżywacie doświadczenie cierpienia oraz wobec waszych rodzin. Pragnę też wyrazić moje uznanie dla tych wszystkich, którzy w różnych funkcjach i we wszystkich placówkach służby zdrowia na całym świecie kompetentnie, odpowiedzialnie i z poświęceniem działają, by wam ulżyć, uleczyć was i zapewnić wam codzienne dobre samopoczucie. Chciałbym was wszystkich chorych, cierpiących, lekarzy, pielęgniarki, członków rodzin, wolontariuszy zachęcić do kontemplowania w Maryi, Uzdrowieniu Chorych, tej, która zapewnia czułość Boga wobec każdego człowieka i wzór powierzenia się Jego woli, a także do znajdowania zawsze w wierze karmiącej się Słowem Bożym i sakramentami mocy, by miłować Boga i braci, również w doświadczeniu choroby.

Podobnie jak na świętą Bernadetę, spogląda na nas Maryja. Pokorna dziewczyna z Lourdes opowiadała, że Dziewica, którą nazwała „Piękną Panią”, spojrzała na nią, tak jak się patrzy na osobę. Te proste słowa opisują pełnię relacji. Bernadeta uboga, niepiśmienna i chora czuje, że Maryja spogląda na nią jako na osobę. Piękna Pani mówi do niej z wielkim szacunkiem, bez politowania. Przypomina to nam, że każdy chory jest i pozostaje istotą ludzką i musi być traktowany jako taka. Ludzie chorzy, podobnie jak osoby niepełnosprawne, nawet bardzo poważnie, posiadają swoją niezbywalną godność i swoją misję w życiu i nigdy nie mogą stawać się jedynie przedmiotami, nawet jeśli czasami mogą się wydawać jedynie biernymi, choć w rzeczywistości nigdy tak nie jest. Czytaj dalej

Zapraszamy do Różanegostoku

mb_rozanystokSanktuarium Maryjne w Różanystoku k/Dąbrowy Białostockiej (Archidiecezja Białostocka) nawiedzamy co miesiąc od grudnia 2006 roku, kiedy to rozpoczęliśmy spotkania modlitewno-ewangerlizacyjne, zwane Wieczernikami Różanostockimi. Spotkania odbywają się w każdą drugą sobotę miesiąca. Najbliższe będzie miało miejsce sobotę 11.02.2017 roku. Początek spotkania o godz. 10:30. Podczas tego spotkania posługę muzyczną podejmie zespół wokalno–instrumentalny: „Najmniejsi”. W imieniu Księdza Kustosza zapraszamy wszystkich czcicieli MB Wspomożycielki Różanostockiej do tworzenia modlitewnej Wspólnoty. Więcej o sanktuarium: www.rozanystok.pl

UWAGA! W piątek, 10 lutego br., zapraszamy na kolejny dzień skupienia, organizowany dla uczestników Wieczerników Różanostockich, spotkanie odbędzie się w domu rekolekcyjnym przy Sanktuarium Różanostockim, początek o godz. 18:00.

Na drodze powołania towarzyszy nam wielka Boża łaska

Całkowite oddanie się Bogu, takie świadome oddanie siebie całego Bogu pociąga za sobą pewne konsekwencje i to zarówno ze strony Boga, jak i tej duszy. Dusza każdego dnia ma pamiętać o swoim ofiarowaniu i starać się ciągle odświeżać w sobie pragnienie, by we wszystkim służyć Bogu. Jednocześnie Bóg obdarza łaską tę duszę, wspierając ją na drodze ofiarowania. Dusza nie jest sama, otrzymuje wielką pomoc ze strony Nieba. Dusza sama z siebie nie miałaby żadnej siły, by cokolwiek Bogu ofiarować i by dla Niego podjąć jakieś wyrzeczenie czy też przyjąć cierpienie. Dusza sama nie jest do tego zdolna i nie ma na to sił. Dlatego, jeśli dusza Bogu się ofiarowuje, jeśli dla Niego czyni kolejne maleńkie ofiarki, powinna mieć świadomość, że towarzyszy jej wielka Boża łaska. Dusza może tego do końca nie rozumieć, nie odczuwać. Czasem cierpienie, czy też jakaś ofiara poniesiona dla Boga, wydaje jej się ogromna, dotkliwa czy uciążliwa, że dźwiga ten ciężar sama. Ale sam fakt, że dusza się tego podjęła, że powiedziała Bogu „tak” już oznacza, iż Bóg obecny jest w tej duszy i że to Jego łaska pomaga jej uczestniczyć w Krzyżu Jezusa. Świadomość tego powinna być radością duszy, bo przecież w ten sposób objawia się w niej obecność Boga. W ten sposób objawia się miłość Boga wobec niej. Ona nie jest sama. Jakiekolwiek dusza czyni starania, działania dla Boga, niech to będzie rzecz najmniejsza, w oczach ludzkich niemająca żadnego znaczenia, to jednak Bóg widzi to i wspiera tę duszę swoją łaską. Ona czyni to dzięki tej otrzymanej łasce.

Skoro Bóg oczekuje od nas oddania się Dziełu i podjęcia na rzecz tego Dzieła wszystkiego, a więc oddania się Bogu, ofiarowania się Bogu i czynienia wszystkiego z miłości do Niego, skoro Bóg do tego zaprasza i tego oczekuje, to możemy mieć pewność, że On jest w każdym z nas obecny i udziela łaski, która wzmacnia nas, daje siły i moc do realizacji powołania. To znaczy, że On jest obecny w sposób szczególny i nic nie dzieje się bez Niego, bez Jego pomocy. Jakakolwiek dobra myśl, jakiekolwiek dobre natchnienie, jakakolwiek, najmniejsza zgoda na wolę Bożą to znak, że Bóg udziela swojej łaski, że nam towarzyszy. Więc na swojej drodze, na której są również krzyże, możemy cieszyć się obecnością Boga. Trzeba oczywiście wiary i ufności, ale i do tego Bóg nam udziela swej łaski.

Spróbujmy w swojej codzienności ofiarowywać Bogu kolejne sekundy i minuty dnia, jednocześnie przeżywając je często dziękujmy Bogu, że przeżyliśmy je razem z Nim. To będzie pomagało nam również w uświadamianiu sobie, iż nasz czas, nasze całe życie jest w rękach Boga i wszystko zależy od Niego. Zatem kolejna przeżyta godzina była darem Boga dla człowieka, w którym Bóg w sposób szczególny nam pobłogosławił, pozwalając przeżyć w ofiarowaniu się Bogu. Czytaj dalej

Niech całe nasze życie będzie świadectwem o Bogu, który jest Miłością (Dz 4, 23-31)

Zwróćmy uwagę na postawę pierwszych wyznawców Jezusa. Ich wiara była wiarą prostą. Oni przyjmowali to, co mówił Jezus i realizowali. Ci, którzy od Apostołów i uczniów usłyszeli o Jezusie, czynili podobnie. Kiedy zakazano Apostołom głoszenia Dobrej Nowiny o zmartwychwstaniu Jezusa, Apostołowie stwierdzili, że muszą słuchać Jezusa bardziej niż kogokolwiek z ludzi i w związku z tym będą głosić Słowo Jezusa. Ale przy tym zwracają się do Boga, proszą Ducha Świętego, by pobłogosławił ich poczynaniom, ich misji, aby rzeczywiście ich głoszenie Jezusa Zmartwychwstałego było głoszeniem płynącym z mocy Ducha Świętego. A więc to, co będą czynić, aby zostało poparte i przeniknięte przez Ducha Świętego, bo tylko wtedy, kiedy Duch Święty poprowadzi, wszelka działalność Apostołów nabiera mocy (por. Dz 4, 23-31).

Ich modlitwa była prostą modlitwą. Nie byli ludźmi, którzy trwali dniami i nocami na kontemplacji Boga, którzy wchodzili w jakieś przeżycia mistyczne. Byli zwykłym i ludźmi, a ich modlitwa była prosta, natomiast ich serca były pełne wiary. Słowo, które wypowiadali na modlitwie było słowem ich wiary. A więc ich modlitwa była wyrazem ich wewnętrznego przekonania, iż jest to prawda.

Często człowiek na modlitwie stara się pięknymi słowami przekonać Pana Boga do czegoś. Często też sam cieszy się z własnej modlitwy, że jest tak piękna. Z tym, że w tej modlitwie nie ma spotkania z Bogiem, a w człowieku tak modlącym się nie ma wiary. Wystarczy słowo wypowiedziane z wiarą, a rzeczywistość, którą to słowo opisuje, staje się ciałem. Tak też było podczas modlitwy, o której czytamy w podanym fragmencie z Dziejów Apostolskich. Kiedy skończyli modlitwę, Duch Święty napełnił ich wszystkich. Do tego stopnia Bóg zadziałał ze swoją mocą, że zadrżała ziemia.

Jak mają się słowa tego fragmentu (Dz 4, 23-31) do dzieła, do wspólnoty, do każdego z nas? Mówiliśmy o tym wcześniej, aby uświadamiać sobie obecność Boga tutaj i starać się żyć tą Obecnością. Mówiliśmy o wierze, aby z wiarą przyjmować tę rzeczywistość, która otacza i słowa pouczenia. Mówiliśmy o tym, iż należy dokonywać wyborów, mając świadomość, co tak naprawdę się dokonuje, co się wybiera. Mówiliśmy o utkwieniu wzroku w Niebie, aby żyjąc na ziemi żyć już Niebem. To w konsekwencji prowadzi do tego, że wiara człowieka staje się prostą, oczywistą. Upraszcza się sposób modlitwy i przebywanie człowieka przed Bogiem. Człowiek po prostu żyje z Bogiem. Tak, jak żyje się z drugim człowiekiem, którego się widzi, z którym można rozmawiać, którego można się radzić w różnych sprawach i z którym się wspólnie dzieli życie, tak dusza taka dzieli swoje życie z Bogiem nieustannie. I wtedy każde słowo modlitwy tej duszy jest dokonującą się rzeczywistością duchową. Dusza ta w sposób prosty i coraz czystszy przebywa w obecności Boga. Jej relacja z Bogiem staje się jasna, prosta, staje się czysta i oczywista. To, co do niedawna jeszcze było taką domieszką, a więc różne słabości duszy, różne jej własne pragnienia czy wyobrażenia o różnych sprawach – wszystko to zawsze miesza się w relacje duszy z Bogiem – teraz, po takiej przemianie duszy, która żyje Bogiem, która ma wiarę w otaczającą ją rzeczywistość duchową, taka relacja oczyszcza się ze strony duszy, jest coraz czystszą i przez to bardziej prostą, bardziej oczywistą. Czasem czytamy o Świętych, iż mieli bliską relację z Bogiem, rozmawiali z Nim jak z Przyjacielem, dyskutowali wręcz z Nim, teraz taka relacja staje się możliwa w życiu tej duszy. Czytaj dalej

Nasz wzrok ma być utkwiony w Niebie (Łk 20, 34-40)

Teraz o tym, jak żyją ci, którzy idą drogą powołania, którzy odpowiadają na Boże wezwanie i biorą udział w Dziele Zbawczym. Może wydawać się dziwnym ten fragment, dotyczący życia po zmartwychwstaniu (Łk 20, 34-40). Jak to się ma do Dzieła i do dusz idących maleńką drogą miłości?

Otóż życie duszy kroczącej maleńką drogą miłości to życie w świadomości uczestniczenia w życiu samego Boga. To otwarcie się na Jego świat i pełniejsze, bardziej świadome uczestniczenie we wszystkim, co jest życiem Boga. To świadomość i wiara głęboka w istnienie czegoś więcej niż tylko świat dostrzegalny zmysłami. To takie otwarcie się na świat duchowy, iż człowiek żyje niejako jakby już częściowo żył w Niebie, należał do innego świata. Człowiek wierzący wyznaje swoją wiarę w zmartwychwstanie, w życie w Niebie, a jednak jakże często żyje tak, jakby w to nie wierzył.

Wchodząc na maleńką drogę miłości, a do tego przyjmując powołanie, które Bóg nam daje, dusza przyjmuje i ma starać się żyć rzeczywistością ducha. Ma próbować żyć tak, jakby żyła już jedną nogą w Niebie. Nie oznacza to życia bez problemów, natomiast oznacza świadome otwieranie się na rzeczywistość duchową i współpracę z tą rzeczywistością, ciągłe odwoływanie się do tej rzeczywistości i odbieranie swojej codzienności przez pryzmat rzeczywistości duchowej, która wszystko przenika i wszystko otacza. Dusza ma żyć bardziej Bogiem, bardziej Niebem niż sprawami czysto ludzkimi, ziemskimi. Istnieje jednak tutaj pewne niebezpieczeństwo. Zdarza się duszom, iż popełniają pewien błąd myśląc, że skoro mają żyć sprawami duchowymi, to już sprawy ziemskie ich nie dotyczą i mogą zaniedbywać je. Tutaj chodzi o nieco inną postawę. Tak jak świat duchowy przenika rzeczywistość ziemską, dzięki przenikaniu samego Boga, Jego miłości wszystko istnieje, tak człowiek idący tą drogą ma mieć świadomość, iż rzeczywistość duchowa, na którą się otwiera, przenika jego rzeczywistość ziemską, jego codzienność, zwyczajne obowiązki. I ma wykonywać te obowiązki ze świadomością, że wszystko, co czyni, jest czynione w obecności Boga, ze względu na Niego, z miłości do Niego, jest Jemu ofiarowywane w intencji za dusze, by On je ratował. Dusza stara się każdą sekundę, każdą chwilę spędzać z Bogiem w swojej ziemskiej rzeczywistości. Stara się w każdej tej sekundzie należeć do Boga i wszystko – wszystko, a więc i swoją myśl, i swoje pragnienie, i swoje obowiązki, i swoją postawę, wszystko – poświęcać, ofiarowywać Bogu z miłości.

Nie jest to robione na zasadzie bycia męczennikiem, ale ofiarowywane z miłości, bo jest to pragnienie serca duszy. Dusza doświadcza w głębi siebie radość. Jest to inna radość niż radości związane ze sprawami ziemskimi. Jest to radość w głębi duszy, radość, która wiąże się z radością samego Boga i wynika ze zjednoczenia duszy z Bogiem, spraw duszy ze sprawami Bożymi; wynika z uczestniczenia duszy w życiu Boga. Dusza cieszy się, że w ten sposób uczestniczy w życiu Boga, w czymś niewyobrażalnie wielkim. Wszystko to nie wyklucza cierpienia i nie ma sprzeczności pomiędzy odczuwaniem przez duszę jakiegoś cierpienia czy trudności, na przykład w ofiarowaniu pewnych rzeczy Bogu, a jednocześnie doświadczeniu radości z uczestnictwa w życiu Bożym. Czytaj dalej

Zapraszamy na Wieczernik Modltwy do Szczytna

szczytno1Wspólnota Dusz Najmniejszych od grudnia 2012 r, spotyka się na comiesięcznych spotkaniach w klasztorze sióstr klarysek kapucynek w Szczytnie (Archidiecezja Warmińska). Zapraszamy wszystkich wiernych ze Szczytna i okolic do współtworzenia Wieczernika Dusz Najmniejszych, w którym upraszać będziemy dar Miłości Bożej dla wszystkich serc. W programie nabożeństwa: Modlitwa Różańcowa (godz. 17:00), Eucharystia (godz. 18:00) i Adoracja Najświętszego Sakramentu. Najbliższe spotkanie odbędzie się 9.02.2017 roku. Początek spotkania o godz. 17:00. Posługę muzyczną podejmie zespół wokalno-instrumentalny „Grono 19″ ze Szczytna.

Potrzeba dusz, które posłusznie pójdą wskazaną drogą miłości

Przyjęcie Bożych pouczeń, przejęcie się tym, co zmysłami niewidzialne, niedoświadczalne, a jednak możliwe do przeżywania, odbywa się w oparciu o wiarę. Kiedy Bóg mówi o dwóch drogach, które pokazuje nam, każąc wybierać: droga do życia i droga do śmierci, to oczekuje, że każdy z nas z wiarą przyjmie tę rzeczywistość, o której mówi Bóg; że każdy z wiarą przyjmie prawdę o istnieniu dwóch dróg. Bardzo często dusze przyjmują tego typu słowa, całe kazania jako pewne alegorie, opowieści, które nie do końca mają styczność z rzeczywistością, a tym bardziej nie mają wpływu na życie, na otaczający świat, na dusze. Często ludzie traktują bardzo lekko tego typu słowa pouczenia. Nauczeni na lekcjach religii, że mają chodzić do kościoła w niedzielę, spowiadać się, że mają starać się żyć w zgodzie z przykazaniami, nie angażują swojego serca i ich przeżywanie wiary jest bardzo powierzchowne. Wręcz nie potrafią otworzyć się na rzeczywistość Boga, a więc na prawdy, które On przynosi czy to poprzez Słowo Pisma Świętego, poprzez kapłanów, czy poprzez wewnętrzny głos w duszy.

Podobnie dzieje się również wśród dusz maleńkich. Maleńka droga miłości i pouczenia traktowane są bardziej jako dodatek do życia, a nie jako życie; jako coś co można posłuchać, można wypełniać lub nie, ale i tak człowiek się zbawi, bo do kościoła chodzi, stara się wypełniać dziesięcioro przykazań, do spowiedzi też, nawet co miesiąc. Dusze nie widzą konieczności poważnego przejęcia się pouczeniami. Bardzo przesiąknięte są tym, co widzą wokół, co dzieje się wokół. Świat bardzo posiadł dusze do tego stopnia, że wypaczył sposób patrzenia na rzeczywistość duchową. Dlatego nie ma tak dużo dusz, które by autentycznie, prawdziwie, w pełni starały się wejść na maleńką drogę miłości, starałyby się realizować pouczenia. Bardziej oczekują pewnych wzruszeń, których doświadczają na początku, a gdy teraz tych wzruszeń jest mniej, szukają gdzie indziej.

Potrzeba dusz, które uwierzą, iż Bóg przed nimi kładzie życie i śmierć, iż daje im do wyboru drogę. Potrzeba dusz, które pójdą wskazaną drogą miłości, będą starały się być posłuszne, jak najwierniej będą wypełniać słowa Boga. Trzeba modlić się o otwartość, o przyjęcie z wiarą zaproszenia Boga do Dzieła, zaproszenia na maleńką drogę miłości, zaproszenia do Dzieła Zbawczego – Dzieła ratowania dusz. Każda dusza, która autentycznie przyjmie z wiarą tę drogę, to Boże zaproszenie, staje się kanałem łaski dla innych. Staje się miłością, którą Bóg wylewa na inne dusze. Potrzeba prawdziwego przejęcia się Bożymi słowami i zaangażowania całego swojego życia do tego, by zrealizować drogę miłości. Bóg nie chce straszyć opisując drogę prowadzącą do śmierci. Wystarczy, że rozejrzycie się wokół, że przyjrzycie się wszystkiemu, co dzieje się wszędzie, w każdej warstwie społecznej, w każdej dziedzinie, sferze, co dzieje się w różnych państwach, na różnych kontynentach. Wystarczy, że przyjrzymy się blisko swojej rodzinie, swoim sąsiadom, a zobaczymy, jakie są konsekwencje wyboru niewłaściwej drogi. Jednocześnie zobaczymy wielką, ogromną potrzebę ratowania dusz. I to będzie głosem Boga, abyśmy dokonali właściwego wyboru. Powinniśmy patrząc na otaczającą rzeczywistość słyszeć wręcz krzyk Boga o ratowanie dusz. Czytaj dalej