Uroczystość i Oktawa Bożego Ciała

DZIEŃ VIII: Golgota na ołtarzu i zdrój Miłosierdzia

Eucharystia to żywa Golgota uobecniana w dłoniach kapłana, gdzie konający za nas Król Wszechświata pragnie obmyć serce duszy najmniejszej Krwią i Wodą Swojego Miłosierdzia.

Dobiegają końca te wyjątkowe dni szczególnej łaski – święta Oktawa Bożego Ciała. Przez osiem dni Pan Jezus wyprowadzał nas z rutyny, uczył wewnętrznego milczenia w Wieczerniku i rozpalał w nas ogień bezgranicznej wiary. Dzisiaj, na zwieńczenie tego świętego czasu, Zbawiciel zaprasza duszę najmniejszą na samo wzgórze Kalwarii. Podczas każdej Eucharystii uczestniczymy przecież we wszystkim, co nadprzyrodzone. Przyjmijmy z najwyższą czcią to ostatnie rozważanie, które ma wyryć w naszych sercach niezacieralny ślad na całe dalsze życie:

Krew i Woda na wzgórzu ołtarza

Podczas Mszy świętej adorujemy Jezusa, który właśnie umarł wraz z tymi, którzy Go najgłębiej miłują. A gdy przebity zostaje Jego Najświętszy Bok, jeśli tylko jako dusze maleńkie pozwolimy na to, to i nasze serca zostaną obmyte Krwią i Wodą – czyli samym Miłosierdziem. Zapamiętajcie to sobie dobrze, najmilsi: w świecie ducha wszystko jest możliwe dla duszy, która pozostaje całkowicie otwarta na Bożą miłość i która z całych sił pragnie zjednoczenia z Bogiem. Możliwym jest tak niezwykłe, mistyczne uczestnictwo w Męce Jezusa, w Jego Ofierze. Bóg nie tylko daje wtedy duszy widzieć oczami wiary, ale również tak cudownie nastraja jej serce, aby ono głęboko współczuło i cierpiało wraz z Nim. Daje też niektórym wybranym duszom realne doświadczenie Męki w ciele – oczywiście nie całej, bo tego człowiek w swojej kruchości by nie zniósł, ale pewnej niewielkiej, dyskretnej cząstki, ponieważ dusza ludzka jest bardzo mała.

Zatem, bracia i siostry, wejdźmy w tę rzeczywistość: jesteśmy wszyscy na Golgocie! Właśnie Jezus oddał Swoje ostatnie tchnienie, a Jego miłość ostatecznie zatriumfowała i przeniknęła absolutnie wszystko – nasze serca również, stwarzając je zupełnie na nowo. My nie rozumiemy ludzkim rozumem tego, co się w tej chwili dokonuje na ołtarzu, ale to nic nie szkodzi. Człowiek większości wielkich spraw Bożych nie jest w stanie zrozumieć. Człowiek ma po prostu otworzyć swoje serce, przyjąć wszystko z bezgraniczną wiarą i ufnością, odpowiedzieć miłością na miłość i kochać! Jest za mały, aby wszystko rozumieć.

Bóg jednak dał człowiekowi serce i uzdalnia je do wielkiej, nadprzyrodzonej miłości. Wydaje się nam czasem, że serce ludzkie, tak skrajnie małe, nie jest w stanie pomieścić tak ogromnej miłości. I to prawda! Gdyby sam Bóg nie wspierał Swoich Świętych, ich fizyczne serca pękłyby z bolesnego zachwytu, bo taka jest potęga miłości, jej moc, jej siła i nieskończona wielkość. Bóg składa tę Swoją potężną miłość w naszych małych sercach i pragnie jedynie, byśmy na tę miłość się otworzyli i byśmy mogli jej autentycznie doświadczyć.

Szczyt miłości ukryty w Krzyżu

Poprzez to eucharystyczne doświadczenie Pan pragnie:

  • Byśmy choć trochę zbliżyli się do prawdziwego poznania Jego miłości, a więc zbliżyli się do samego Boga;
  • Abyśmy mogli stać pod Krzyżem w tej porażającej chwili, gdy Jezus kona i gdy następuje sam szczyt miłości;
  • Byśmy zostali cali objęci ramionami Krzyża;
  • Byśmy mogli w tej bezgranicznej miłości całkowicie się zatopić.

Największym szczęściem człowieka jest oglądać Boga, kochać Go, być kochanym przez Niego i nieustannie Go wychwalać. Jednak człowiek, żyjąc na tej ziemi, obiera sobie niestety zupełnie inne, nędzne kanony szczęścia i dlatego tak często nie może zrozumieć tego czystego szczęścia, o którym mówi Bóg. Jeśli chcemy choć trochę zrozumieć szczęście, które daje nam Pan oraz miłość, którą Bóg tak hojnie obdarza każdego z nas – jeżeli chcemy to naprawdę zrozumieć, doświadczyć i poznać, spróbujmy dzisiaj ze wszystkich swoich ludzkich sił otworzyć serca na spotkanie z Jezusem na Golgocie. Ponieważ jesteśmy mali i nieporadni, prośmy Boga, aby sam udzielił nam tej łaski.

Jezus nie umierał w ukryciu, umierał wystawiony na widok publiczny, pośród drwin i wzgardy. Przecież katowski Krzyż miał Go na wieki pohańbić! A tymczasem Go wywyższył! To właśnie na Krzyżu Jezus objawił się światu jako prawdziwy Król Wszechświata. Prośmy więc dzisiaj tego ukrytego w Hostii Króla, aby i nam udzielił łaski całkowitej otwartości serca i spotkania z Jego niezwykłą miłością:

  • Miłością, która przemieni całkowicie nas, nasze codzienne życie, naszych bliskich i nada naszemu istnieniu głęboki sens;
  • Miłością, która może absolutnie wszystko zmieniać, a więc zmieniać również bieg historii i mieć potężny wpływ na losy całych narodów.

Droga duszy najmniejszej pod Krzyżem

Do tego wielkiego dzieła potrzeba jedynie otwartych serc, które pozwolą Bogu, by posłużył się nimi jak pokornymi narzędziami; serc, poprzez które Bóg mógłby Swoją miłość rozlać na cały, wysuszony świat. Nie musisz wcale czynić rzeczy wielkich i widowiskowych, nie musisz być duchowym siłaczem, olbrzymem czy teologicznym gigantem. Możesz pozostać dokładnie tym, kim jesteś – maleńką, cichą duszą. Wystarczy, że tylko gorąco zapragniesz poznać Bożą miłość, otworzyć się na nią, zbliżyć do niej i zapragniesz odpowiedzieć Mu taką samą miłością. Poprosisz o to na kolanach, a Bóg da ci wszystko, bo On sam ogromnie chce dawać! On nieustannie daje, On bez przerwy rozlewa Swoje łaski. Tylko człowiek w swojej pysznej ślepocie ciągle zajęty jest samym sobą, tkwi uparcie w swoich własnych, ciasnych poglądach – dokładnie tak jak faryzeusze, którzy nic z Bożych tajemnic nie rozumieją. A nawet jeśli coś tam w głębi przeczuwają, to z lęku zamykają się na łaskę, która tak bardzo pragnie dotrzeć do ich wnętrza.

Aby przeżywać wraz z Jezusem Jego zbawczą Mękę, aby otwierać się na poznanie, czym jest Ofiara Jezusa na Krzyżu i całe Jego Dzieło Zbawcze, wcale nie musisz czekać na Wielki Tydzień i Triduum Paschalne. Już teraz, w ten ostatni dzień Oktawy i w każdą zwykłą niedzielę czy dzień powszedni:

  • Proś gorąco o tę łaskę,
  • Otwieraj się na nią całym sobą,
  • Klękaj z drżeniem pod Krzyżem w swoim kościele,
  • Tul się mocno do Jezusa w tabernakulum,
  • Adoruj Go w głębokim milczeniu,
  • Całuj z miłością Jego święte Rany,
  • Pocałunkami serca zbieraj każdą najmniejszą kroplę Jego Krwi,
  • Przechowuj tę Krew czujnie w swoim sercu i kochaj ją,
  • Tul się nieustannie do swego Umiłowanego, który umiera dla ciebie w wielkim, niewyobrażalnym cierpieniu, a przez to cierpienie daje tobie Swoje własne życie – prawdziwe Boskie życie!

Bezwzględny dar darmowej miłości

Czy ty wiesz w ogóle, czym jest życie Boga? Czy możesz to sobie chociaż spróbować wyobrazić – życie samego Boga pulsujące w tobie? Wszystko, co to nadprzyrodzone życie ze sobą niesie – w tobie i dla ciebie? Niczym, absolutnie niczym człowiek nie zasłużył na tak wielki cud i nie jest w stanie niczym na niego zarobić. Choćby wszyscy ludzie na całym świecie zebrali się razem, postanowili zasłużyć na tę miłość i robili same najwspanialsze, dobre rzeczy – to całe dobro ludzkie byłoby zaledwie marną namiastką wobec tej miłości. Miłość Boża jest bowiem całkowicie nieskończona. Człowiek nie jest i nigdy nie będzie w stanie na nią zasłużyć. I całe szczęście, najmilsi, że wcale nie musi! Bo Bóg obdarza człowieka Swoją miłością niezwykle hojnie, bez stawiania jakichkolwiek wstępnych warunków. Za darmo!

Podczas tej Mszy świętej staraj się już teraz, od tej sekundy, pozostać myślami na Golgocie. Stój wiernie pod Krzyżem wraz z Maryją i Janem. Zagłębiaj się w swoje własne serce, by tam widzieć lepiej, by tam w ciszy adorować Jezusa, by Go pocieszać i razem z Jego najbliższymi przyjaciółmi trwać niezłomnie aż do samego końca. A potem, gdy Liturgia dobiegnie końca, by razem z nimi zdejmować przenajświętsze Ciało z Krzyża i z dziecięcym współczuciem uczestniczyć w największym, rozdzierającym bólu Matki Najświętszej. Pamiętajmy, że wszystko – nawet ten straszny ból Matki – jest wielką, zamierzoną łaską dla nas i żywym wyrazem Bożego Miłosierdzia. Zrozumiemy to w pełni dopiero w Niebie. Teraz jesteśmy na to za mali i zbyt słabi.

Zobaczmy więc dzisiaj, z drżeniem i łzami w oczach, w dłoniach kapłana żywego Jezusa. Przyjmijmy Jego Boskie życie, gdy kapłan będzie udzielał nam Komunii świętej. Zjednoczmy się wtedy bez reszty z Jezusem, z Jego zbawczym cierpieniem, z Jego Ofiarą i z Jego szaloną miłością. A potem adorujmy Go w sercu, dziękując, wielbiąc, głośno wysławiając i oddając samych siebie w niewolę miłości. Prośmy Go gorąco, by Bóg przemienił nas w samego Siebie; byśmy i my, po wyjściu z tej świątyni, stali się żywą miłością w tym poturbowanym świecie, jasnym światłem w ciemnościach, które wokół panują; byśmy stali się odważnymi świadkami Boga, który z miłości do nędznego człowieka zdecydował się na tak straszną Mękę i haniebną śmierć na Krzyżu.

Swoje serca złóżmy na Ołtarzu, kończąc ten święty cykl ośmiu dni łaski. Prośmy o jedno: Niech Duch Święty poprowadzi nas dzisiaj przez całą tę Eucharystię, a potem przez uroczystą Adorację, otwierając szeroko oczy naszej duszy na obecność Jezusa Ukrzyżowanego na Golgocie. Niech sprawi, byśmy to zobaczyli, głęboko doświadczyli i by na całe nasze dalsze życie pozostał w nas niezacieralny ślad i święta pamięć tego miłosnego spotkania. Amen.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>