CZYTANKI na miesiąc Najświętszego Serca Pana Jezusa

15. Serce Jezusa, w którym mieszka cała pełnia Bóstwa

Rys historyczny i teologiczny

W połowie czerwca liturgia Kościoła stawia przed nami zawołanie o potężnym fundamencie nowotestamentalnym. Formuła ta pochodzi bezpośrednio z Listu św. Pawła do Kolosan: „W Nim bowiem mieszka cała Pełnia: Bóstwo na sposób ciała” (Kol 2,9). W historii Kościoła prawda ta stała się tarczą chroniącą wiernych przed groźną herezją jansenizmu. Ten błędny prąd teologiczny ukazywał Stwórcę jako niedostępnego, surowego, chłodnego Sędziego, do którego człowiek nie ma prawa się zbliżyć. Kult Serca Jezusowego przyniósł upragniony ratunek – przypomniał, że Bóg nie jest daleką ideą.

W ujęciu teologicznym wyznajemy dzisiaj rzecz niepojętą: w ludzkim, kruchym ciele Nazarejczyka, w Jego anatomicznym, bijącym Sercu, zamieszkał na stałe nieskończony, wszechmocny Bóg. Dzisiejsza liturgia eucharystyczna w pełni uobecnia tę tajemnicę. Przychodząc na Mszę Świętą, nie dotykamy jedynie pamiątek z przeszłości – spotykamy Boga całego, żywego i substancjalnie obecnego.

Czytanka kaznodziejska (Kerygmat)

Bracia i Siostry!

Uświadomcie sobie dzisiaj tę wstrząsającą prawdę: kiedy przyjmujecie Komunię Świętą, wasze usta i serce przyjmują całą, absolutną pełnię Bóstwa! Nie dostajecie od ołtarza jedynie jakiejś małej cząstki Boga, jakiegoś dalekiego promyka Jego łaski. Otrzymujecie Go w całości – z Jego wszechmocą, majestatem i miłością. Wasze ograniczone, grzeszne serce staje się w tym momencie żywym naczyniem dla Nieskończonego. Pozwólcie, aby ta Boska Pełnia gwałtownie wdarła się w wasze życie i wypełniła każdą waszą wewnętrzną pustkę, każdy bolesny lęk, osamotnienie i brak, z którymi sobie nie radzicie.

W Bożym Sercu kryje się tak niewyobrażalne bogactwo, że gdy w wieczności przyjdzie czas na jego pełne odkrywanie, wszystkie odkupione dusze zaleje fala absolutnego szczęścia. Będziemy bez końca, z zachwytem otwierać kolejne niebiańskie komnaty, czerpiąc ze Skarbca Chrystusa niewysłowione klejnoty. Jednak Pan w swojej hojności nie każe nam czekać na to aż do śmierci. Już tu na ziemi, w czerwcu 2026 roku, pozwala nam zaglądać do swoich skarbów i częściowo z nich korzystać.

Dziś Duch Święty zatrzymuje nas ponownie w Komnacie Ufności. Ktoś z was mógłby jednak zapytać z głębokim realizmem: „Jak mam czerpać tę ufność w momencie, gdy moje życie się wali? Gdy przychodzą nagłe przeciwności, zdrady i choroby, niesamowicie trudno jest zachować spokój. Człowiek natychmiast gubi się w swoich obawach, paraliżuje go strach, a niekiedy ogarnia czarna rozpacz”. Bracia i Siostry, jedynym, autentycznym źródłem ufności jest Miłość – darmowa, uprzedzająca miłość Boga do człowieka. Tę miłość najpełniej kontempluje się pod Krzyżem. To na wzgórzu Golgoty objawia się ona w swojej oszałamiającej pełni. Tam, patrząc na umierającego Syna Bożego, poznajemy Kim naprawdę jest Bóg.

Dusza, która pragnie żyć autentyczną ufnością, to dusza, która nieustannie, każdego dnia rozważa zbawczą mękę Jezusa i Jego śmierć. Ona wręcz zachwyca się i zadziwia potęgą miłości promieniującej z otwartych Ran Zbawiciela. Kiedy ostatecznie uświadomisz sobie, że Bóg z miłości do ciebie wydał samego Siebie na tak straszne katusze, w twoim sercu pęka pancerz obrony i zaczynasz tę miłość przyjmować. Wtedy rozpoczyna się prawdziwa nauka ufności.

Sami z siebie nie posiadamy ani grama takiej ufności. Sam z siebie człowiek jest jedynie kłębkiem poszarpanych nerwów, niepokojów, lęków i czarnych scenariuszy. Dopiero poznając Miłość, powoli uczymy się zawierzenia. Jest to długi, wymagający proces. Nie da się zacząć bezgranicznie ufać za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, raz na zawsze. To codzienna, duchowa walka o wierność. Jak masz o nią walczyć? Nieustannie powracaj pod Krzyż! Gdy tam klęczysz i widzisz cenę swojego odkupienia, rodzi się w tobie pragnienie odpowiedzi miłością na Miłość. Wtedy Bóg wlewa w twoje serce nadprzyrodzoną łaskę – On Sam zaczyna uczyć cię ufności, choć często robisz to po omacku, zupełnie nieświadomie. Bez Jego wyraźnej pomocy nie poradzisz sobie.

W życiu duchowym przychodzą jednak chwile próby. Czasem Bóg celowo zasłania przed nami odczuwalną łaskę, oczekując od nas dojrzałości i duchowej samodzielności. Wtedy człowiek boleśnie widzi, kim jest sam z siebie – dostrzega swoją skrajną słabość i budzące się demony niepokoju. To jest twój moment zadania! Masz wtedy chwycić się ufności z całej siły, upaść na kolana pod Krzyżem i patrząc przez łzy na płynącą z niego krew, powtarzać z determinacją: „Jezu, choć nic nie czuję, choć wszystko we mnie drży – ufam Tobie!”. To jest prawdziwa, oczyszczona ufność. Łatwo jest wyznawać wiarę, gdy czujemy namacalną bliskość Boga i uniesienie emocjonalne. O wiele trudniej, ale i nieskończenie piękniej jest ufać wtedy, gdy przed swoimi oczami widzisz jedynie gęstą, ciemną noc. Gdy wokół szaleje ciemność, a ty mimo to mówisz Bogu o swoim zaufaniu, nad twoim życiem rozpromienia się z zachwytem Boże Oblicze. Taka wiara rani Serce Boga miłością.

Dlaczego ta ufność jest tak fundamentalna? Ponieważ na prawdziwej drodze wiary, gdy stajesz przed Panem w pokorze, doświadczasz prawdy o własnej nędzy i nieustannych upadkach. Gdyby w tym momencie zabrakło w tobie ufności do Bożego Miłosierdzia, natychmiast wpadłbyś w paraliżującą rozpacz. Uznałbyś, że świętość jest dla ciebie niedostępna i przestałbyś się o nią starać. Ufność jest nierozerwalnie połączona z pokorą. W akcie ufności wyznajesz bowiem: „Panie, ja sam nie potrafię zrobić nic dobrego, ale Ty jesteś w stanie uczynić wszystko! Ty wyciągasz mnie z dołu zagłady, podnosisz z największego błota grzechu i obmywasz z brudu. To Ty pomagasz mi kroczyć ku doskonałości i sprawiasz, że nie potykam się co sekundę”.

W dzisiejszych czasach ostatecznych, w roku 2026, Bóg pilnie poszukuje dusz, które będą z taką ślepą ufnością trwać przed Jego Majestatem. Wasza ufność pobudza Boże Serce do tego, by z niebywałą hojnością wylewać strumienie łask na cały zbłąkany świat. Wasza cicha wierność wyprasza ratunek dla tych dusz, które żyją w bagnie ciężkiego grzechu i nie widzą już dla siebie żadnej nadziei. Ufność jest najwyższym wyrazem miłości, ponieważ z natury ufamy tylko temu, kogo głęboko kochamy. Ufność i miłość są jak dwa potężne skrzydła, które bez wysiłku niosą duszę najmniejszą w samą głębię Bożego Serca, jednocząc ją ze Stwórcą.

Tej mistycznej drogi uczy nas m.in. Sługa Boża s. Konsolata Betrone, z której zapisków możemy czerpać nieprzebrane Boże bogactwo. Kto myśli, że raz zgłębił tajemnicę Serca Jezusowego i nie znajdzie tam nic nowego, jest w ogromnym błędzie. W tym Sercu mieszka cała Pełnia! Przez całą wieczność będziemy to bogactwo poznawać i nigdy nie zaznamy znużenia czy zmęczenia. Tu na ziemi męczymy się długą modlitwą, czujemy fizyczne i psychiczne wyczerpanie. W niebie to zachwycanie się Bogiem stanie się naszym naturalnym oddechem. Boże bogactwo wypełni nas do tego stopnia, że ludzka dusza zostanie całkowicie przebóstwiona i upodobniona do Chrystusa. Przekroczcie więc dzisiaj próg Komnaty Ufności. Zanurzcie się w pełni Bóstwa, która bije dla was w Najświętszym Sercu i pozwólcie się porwać tej miłości na zawsze. Amen.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>