19. Serce Jezusa, cierpliwe i wielkiego miłosierdzia
Rys historyczny i teologiczny
W trzeci piątek czerwca nasza modlitwa litanijna spotyka się z jednym z najgłębszych i najbardziej poruszających orędzi nowożytnego Kościoła. Kult Miłosierdzia Bożego, przekazany światu w XX wieku przez skromną polską zakonnicę, świętą Faustynę Kowalską, jest organicznie, nierozerwalnie powiązany z kultem Najświętszego Serca Jezusowego. Wystarczy wpatrzyć się w słynny wizerunek Chrystusa Króla Miłosierdzia: te dwa potężne promienie – czerwony i blady – symbolizujące krew i wodę, wypływają bezpośrednio z wnętrza Jego otwartego i zranionego Serca.
W ujęciu teologii i liturgii piątkowej cierpliwość Boga (makrothymia) oznacza Jego pełne miłości, wielkoduszne dawanie człowiekowi czasu na opamiętanie i nawrócenie. Piątkowa liturgia, uobecniając bezkrwawie krwawą ofiarę Golgoty, stawia przed nami Chrystusa umierającego na drzewie hańby – to w Jego cichym znoszeniu katuszy, obelg i biczowania objawił się najwyższy, ostateczny dowód Boskiej cierpliwości wobec grzeszników.
Czytanka kaznodziejska (Kerygmat)
Bracia i Siostry!
Zastanów się dzisiaj w prawdzie: ile już razy w swoim życiu ze łzami w oczach obiecywałeś Bogu poprawę, a potem mijało kilka dni i znowu z hukiem upadałeś w ten sam grzech? Ludzka cierpliwość jest krucha i ma swoje bardzo ciasne granice – potrafimy skreślić drugiego człowieka po kilku potknięciach. Jednak Serce Jezusa jest cierpliwe i miłosierne absolutnie bez jakichkolwiek granic! On nigdy, słyszycie: nigdy nie męczy się przebaczaniem marnemu człowiekowi. Jego Boskie Miłosierdzie jest nieskończenie większe niż wasze najgorsze, najbardziej ohydne grzechy. Wykorzystajcie ten święty czas łaski, odrzućcie paraliżujący wstyd i wróćcie do Niego w sakramencie pokuty. On czeka na was w ten piątek z bezgranicznie cierpliwą miłością.
Słuchając dzisiejszego czytania z Księgi Wyjścia (Wj 40, 16-21. 34-38), stajemy się świadkami wstrząsającego momentu: oto na wyraźny rozkaz Pana Boga zostaje wzniesione i urządzone specjalne miejsce, w którym ma być przechowywana Święta Arka Przymierza. Sam Najwyższy nakazał przygotować tę przestrzeń i natychmiast zamanifestował w niej swoją materialną obecność – potężny obłok chwały Pańskiej napełnił przybytek [Wj 40,34]. Arka była dla Izraelitów najświętszym punktem na ziemi, realnym znakiem obecności Boga pośród nich. Jednak w tamtych czasach zwykły człowiek z narodu wybranego nie mógł ot tak wejść sobie do wnętrza świątyni, by z bliska kontemplować ten cud. Przestrzeń ta była ściśle odgrodzona, a dostęp do samego centrum obcowania z Majestatem mieli jedynie nieliczni, wybrani kapłani. To święte miejsce, w którym Mojżesz rozmawiał z Jahwe twarzą w twarz, nazwane zostało Namiotem Spotkania.
Tymczasem w Nowym Przymierzu Bóg uczynił coś nieskończenie większego, o czym dawni Żydzi nie śmieli nawet marzyć! Bóg w swojej miłości ukształtował wewnątrz każdego z nas taki żywy, niezniszczalny Namiot Spotkania – jest nim nasza ludzka dusza. To tam, w najgłębszym sanktuarium twojego istnienia, zamieszkał sam Wszechmogący Stwórca. Twoje ciało jest zbudowane z materii, z prochu ziemi i pierwiastków, tak jak ciała innych ziemskich stworzeń; to nasza wspólna część z doczesnym światem. Ale Bóg zaryzykował i tchnął w ciebie to, co jest czysto Boskie – dał ci nieśmiertelną duszę, która pochodzi bezpośrednio od Niego. W ten sposób Bóg ogłasza całemu kosmosowi: „Chcę być nieustannie obecny w życiu mojego stworzenia! Zamieszkuję w nim!”.
Twoja dusza to najwspanialszy Namiot Spotkania. Niezwykłość tej prawdy polega na tym, że cierpliwe Serce Jezusa czeka tam na ciebie nieustannie, dwadzieścia cztery godziny na dobę. Nie musisz z lękiem wyglądać nadprzyrodzonego znaku, kiedy Pan łaskawie skinie palcem, dając ci pozwolenie na audiencję. Drzwi Jego Miłosierdzia są otwarte na oścież w każdym tchnieniu twojego życia. Bóg zrobił już ten pierwszy, decydujący krok: stwarzając cię w łonie matki, od razu wyposażył cię w duszę. Nie czekał, aż nabierzesz ochoty na pobożność, by wtedy zainstalować w tobie swój przybytek. Jego zaproszenie na to intymne spotkanie jest ciągłe, niezmienne i trwa od wieków. Choć narodziłeś się dopiero teraz, w tej konkretnej epoce, w planie Boga byłeś zaproszony od zawsze. On czeka na ciebie stęskniony tak długo, jak długo istnieje świat. To oczekiwanie Boga jest pełne palącej miłości, świętej niecierpliwości i pragnienia, by spotkać cię bardzo blisko. Nie musisz już, jak Mojżesz, z wielkim trudem wspinać się na niedostępne, dymiące szczyty góry Synaj, by usłyszeć Boży głos. Masz wszystko gotowe na wyciągnięcie ręki – Bóg jest w tobie! Jest bliżej ciebie niż najbardziej ukochana osoba na ziemi: bliżej niż twój mąż, żona, matka, ojciec czy dziecko, bo mieszka bezpośrednio w twoim wnętrzu i z głębi serca zaprasza cię do wejścia w ciszę przybytku. Chce cię tam uczyć cierpliwości i krok po kroku przygotowywać na niesamowitą, pełną wiecznego szczęścia przygodę w niebie.
Zrozum: nikt, nigdy na tym świecie nie uczynił i nie uczyni dla ciebie czegoś tak wielkiego! Z twojej strony potrzebna jest dziś tylko jedna, wolna decyzja: musisz chcieć wejść do tego Namiotu Spotkania, czyli zdecydować się na porzucenie zgiełku i zanurzenie we własnej duszy. Ktoś powie: „Łatwo mówić, ale to potwornie trudne w dzisiejszym zabieganym świecie”. Bracia i Siostry, w relacji z Panem niemal wszystko opiera się na waszym szczerym pragnieniu i wyrażonej woli. Ty masz po prostu chcieć spotkać Boga. Zrób to, co do ciebie należy: „wejdź do swej izdebki i zamknij drzwi”. Znajdź w domu lub w kościele takie miejsce, gdzie twój wzrok nie będzie rozpraszany przez doczesne obrazy, a uszy uciekną od hałasu cywilizacji.
Najtrudniejszą walką jest zawsze to szczelne zamknięcie drzwi. Przez każdą, najmniejszą uchyloną szczelinę natychmiast wdziera się do naszej modlitwy świat zewnętrzny z całym swoim potężnym balastem. Bardzo często bywa tak, że przez całą świętą godzinę człowiek na klęczkach jedynie potwornie się męczy, zamiast obcować z Bogiem. Szarpie się wewnętrznie: zamknąć te drzwi w myślach czy nie zamknąć? I tak w kółko otwiera je i zatrzaskuje. Bo w sercu nurtuje go domowy problem, pilne obowiązki, zaległa praca czy niespłacony dług. Człowiek wstaje, siada, klęka, znowu ucieka myślami – i marnuje czas na wycieńczającą walkę z samym sobą.
Ty masz po prostu wejść i zatrzasnąć te drzwi przed światem! A potem? Potem nie musisz już produkować skomplikowanych traktatów. Stań się małą owieczką, która bezradnie tuli się do cierpliwego Serca Bożego i po prostu Kocha. Jezus prosi cię dziś: nie bądź gadatliwy jak poganie! Twoje słowa nie są Mu potrzebne do szczęścia. Zwróć się na początku do Ducha Świętego, błagaj Go, aby pomógł ci zostawić za drzwiami cały ziemski niepokój i nastroił twoją duszę do czystej obecności. Jeśli czujesz, że coś bardzo gniecie twoje sumienie, uwiera cię i rani – po prostu przeproś Boga z całego serca.
A gdy wypowiesz swoje pokorne „przepraszam”, natychmiast z całą mocą zaufaj Jego Miłosierdziu! Nie popełniaj tego błędu, by na modlitwie bez końca taplać się w błocie swoich dawnych grzechów, analizować swoją nędzę i biczować się poczuciem winy. Pozwól, aby cierpliwe Serce Jezusa natychmiast wyciągnęło cię z tego bagna, przytuliło cię do siebie i zmyło z ciebie każdy brud. Otwórz szeroko swoje wnętrze i powiedz Mu: „Jezu, kocham Cię!”. Jeśli z powodu duchowej oschłości kompletnie nie czujesz tej miłości, wyznaj Mu szczerze: „Panie, nie czuję nic, ale tak bardzo pragnę Cię kochać!”. A jeśli w twoim sercu panuje tak gęsta ciemność, że nie masz w sobie nawet tego pragnienia, stań w nagiej prawdzie i powiedz: „Jezu, w mojej duszy jest dziś całkowita ciemność i absolutny brak sił”.
Przed Obliczem Boga cierpliwego i wielkiego miłosierdzia nie musisz robić absolutnie niczego na siłę! Nie musisz udawać duchowego giganta, nie musisz popisywać się elokwencją, wyszukanym stylem ani układać kwiecistych, teologicznych poematów. Przestań przystrajać się w te fałszywe, pyszne piórka. Pamiętaj, że twój Pasterz nigdy nie patrzy na zewnętrzne dekoracje – na drogie ubrania, ludzkie uznanie czy wyreżyserowane gesty pobożności. On patrzy wyłącznie na twoje serce. Wejdź dziś z całą swoją nędzą do Namiotu Spotkania, ukryj się w cierpliwym Sercu Zbawiciela i pozwól, aby Jego wielkie Miłosierdzie raz na zawsze uleczyło twoje życie. Amen.
