W ciszy serca z Maryją
Źródłem radości, pociechy i siły, a zarazem darem, który przynosi dobro całemu Kościołowi jest modlitwa kontemplacyjna. Warto zatem przygotowywać serce na przyjęcie tego daru, troszcząc się o ciszę, skupienie i ufne trwanie w Bożej obecności.
Pierwszym warunkiem jest milczenie zewnętrzne. Wyciszony dom sprzyja modlitwie i pomaga odnajdywać bliskość Boga. Poszanowanie ciszy jest także wyrazem miłości do współmieszkańców, którzy pragną słuchać Pana. Gdy codzienność wypełniają niepotrzebne rozmowy i ciągły pośpiech, trudniej zebrać myśli i wejść w głębsze skupienie. Potrzebujemy więc chwil, w których ustaje zewnętrzny zgiełk, a człowiek może świadomie stanąć przed Bogiem.
Milczenie zewnętrzne prowadzi ku ciszy wewnętrznej. Można bowiem zachowywać milczenie, a zarazem pozostawać pochłoniętym wspomnieniami, obawami i nieustannym osądzaniem wydarzeń. Serce potrzebuje stopniowo uczyć się zawierzenia. Wzorem są dla nas Chrystus i Maryja, Matka świętego milczenia. Im głębiej człowiek poznaje miłość Boga, tym bardziej pragnie wsłuchiwać się w Jego obecność i odpowiadać na nią całym sobą.
Maryja zachowywała słowo Boże i rozważała je w sercu. Jej skupienie wyrastało z miłości i gotowości przyjmowania woli Ojca. Tradycja Kościoła, ukazująca Jej ofiarowanie w świątyni, pomaga nam rozważać tę postawę całkowitego oddania Bogu od najmłodszych lat. Maryja oczekiwała spełnienia Jego obietnic i pozostawała otwarta na sposób, w jaki zechce je urzeczywistnić.
W tajemnicy zwiastowania widzimy serce gotowe słuchać. Maryja przyjmuje słowo anioła, pyta o jego znaczenie i wypowiada pokorne „fiat”. Oddaje się działaniu Ducha Świętego, a Syn Boży staje się człowiekiem pod Jej sercem. Jej zgoda wyrasta z wiary i miłości, które obejmują całe życie.
Warto często rozważać miesiące, w których Maryja nosiła Jezusa pod sercem. Jak głęboka musiała być Jej wdzięczność wobec Ojca, który daje światu swojego Syna. Jak wielka miłość do Tego, który przyjął z Niej ludzką naturę. Jak uważne otwarcie na Ducha Świętego, za którego sprawą dokonało się wcielenie. Każda chwila mogła stawać się odpowiedzią na dar Bożej bliskości.
Maryja należała do narodu oczekującego Mesjasza. W świetle słów proroków tajemnica Jego posłannictwa stopniowo odsłaniała przed Nią także wymiar cierpienia. Jej wiara dojrzewała przez kolejne wydarzenia, aż po krzyż. Miłość prowadziła Ją do coraz pełniejszego oddania się Bogu i zjednoczenia z Synem.
Wpatrując się w Maryję, uczymy się przyjmować Jezusa również w Eucharystii. Sposób Jego obecności jest inny niż w tajemnicy wcielenia, lecz prawdziwość spotkania wzywa nas do wiary, wdzięczności i miłości. Po Komunii Świętej powierzamy Mu swoje serce, pozwalamy się prowadzić i trwamy przy Nim. Jest to czas bezcenny, którego nie warto oddawać niepotrzebnemu pośpiechowi.
Troszczmy się o dziękczynienie po Komunii Świętej. Zanim myśl pobiegnie ku następnym zajęciom, zatrzymajmy się przy Jezusie. Powiedzmy Mu o swojej miłości, powierzmy słabość, słuchajmy w ciszy. Modlitwa może być bardzo prosta. Niekiedy wystarczy ufna obecność i krótkie wezwanie płynące z serca. Maryja pomoże nam przyjmować ten dar i odpowiadać na niego coraz hojniej.
Prośmy Ją: Matko, naucz nas kochać Jezusa. Pomóż nam wnikać w Jego tajemnice, rozpoznawać Jego pragnienia i naśladować Go w codzienności. Ucz nas takiego zjednoczenia, przez które Jego miłość będzie mogła docierać do innych ludzi. Świat potrzebuje serc otwartych na Chrystusa, gotowych służyć Jego miłosierdziu.
Maryja prowadzi nas również ku uwielbieniu Trójcy Przenajświętszej. Z wdzięcznością przyjmuje dar Ojca, trwa w miłości do Syna i poddaje się działaniu Ducha Świętego. Przez chrzest także my zostaliśmy włączeni w życie Chrystusa i otrzymaliśmy udział w życiu Bożym. W Synu możemy zwracać się do Ojca, a Duch Święty uczy nas modlitwy. Ta tajemnica otwiera przed nami przestrzeń rozważania i kontemplacji.
Nie trzeba szukać Boga daleko. W stanie łaski uświęcającej jesteśmy Jego mieszkaniem. Możemy z wiarą zwracać się ku Niemu w głębi serca, wielbić Go i dziękować za Jego obecność. Prośmy Maryję, aby pomagała nam żyć tą prawdą i coraz uważniej odpowiadać na działanie łaski.
Zjednoczenie z Bogiem może przenikać również pracę i służbę. Maryja udała się do Elżbiety, podjęła trud podróży i przyszła z pomocą. Niosła Jezusa, a Jej obecność stała się źródłem radości. Gdy Elżbieta, napełniona Duchem Świętym, rozpoznała wielkość otrzymanego daru, Maryja wyśpiewała „Magnificat”. Ewangelia ukazuje, jak modlitwa, spotkanie i konkretna posługa mogą wyrastać z tej samej miłości.
Uczmy się od Niej także dyskrecji wobec życia wewnętrznego. Najgłębsze doświadczenia wymagają pokory i roztropnego rozeznania. Właściwym miejscem ich wypowiedzenia może być rozmowa z kierownikiem duchowym. Serce oddane Bogu pragnie przede wszystkim wierności, a dojrzałość modlitwy odsłania się w miłości, pokorze i gotowości służenia.
Do takiego życia potrzebna jest cisza wewnętrzna. Najpierw uczmy się uspokajać pamięć. Powracają w niej bolesne wydarzenia, własne grzechy i niewierności. To, co wymaga naprawienia, trzeba w miarę możliwości naprawić, a to, co zostało wyznane i przebaczone, powierzać Bożemu miłosierdziu. Gdy wspomnienia znów się pojawiają, możemy spokojnie odnawiać ufność, zamiast prowadzić z nimi niekończący się spór.
Potrzebuje wyciszenia również wyobraźnia, która podsuwa obrazy przyszłych nieszczęść. Człowiek potrafi cierpieć z powodu wydarzeń, które jeszcze nie nastąpiły i być może nigdy nie nastąpią. Powierzajmy przyszłość Bożej Opatrzności. Podejmujmy roztropnie to, co do nas należy, a resztę oddawajmy Ojcu. Dziecięca ufność pomaga przeżywać dzień dzisiejszy i przyjmować łaskę potrzebną teraz.
Uczcie się żyć obecną chwilą. W niej Bóg daje wam możliwość miłowania, modlitwy i służby. Przeszłość możecie oddać Jego miłosierdziu, przyszłość — Jego opiece, a teraźniejszość uczynić darem. Tak stopniowo uwalnia się serce, które dotąd było rozrywane między żalem za tym, co minęło, a lękiem przed tym, co nadejdzie.
Wyciszenia potrzebuje także umysł. Czytanie i rozważanie są ważną pomocą, lecz powinny prowadzić do osobistego spotkania z Bogiem. Można wciąż sięgać po kolejne książki, odkładając chwilę prostego trwania przy Nim. Przychodzi czas, kiedy przeczytane słowo trzeba zachować w sercu i odpowiedzieć miłością. Jak gdyby Pan mówił: dosyć już rozważyłaś na tę chwilę — teraz pozostań przy Mnie i pozwól Mi się kochać.
Kontemplacja dojrzewa w sercu pokornym, które przyjmuje dar Boga bez domagania się szczególnych przeżyć. Można trwać wiernie również pośród oschłości i rozproszeń. Najważniejsza jest gotowość oddania się Panu i powracania do Niego. Proście więc o łaskę modlitwy, troszczcie się o ciszę i pozwalajcie prowadzić Duchowi Świętemu.
Maryjo, Matko świętego milczenia, ucz nas skupienia, ufności i miłości. Pomagaj uspokajać pamięć, powierzać przyszłość Ojcu i wiernie podejmować chwilę obecną. Prowadź nas ku Jezusowi obecnemu w Eucharystii. Niech modlitwa przemienia nasze serca, umacnia wspólnoty i przynosi dobro całemu Kościołowi. Amen.
