CZYTANKI na miesiąc Najświętszego Serca Pana Jezusa

20. Serce Jezusa, hojne dla wszystkich, którzy Go wzywają

Rys historyczny i teologiczny

W trzecią sobotę czerwca nasza modlitwa litanijna wprowadza nas w przestrzeń nieskończonej, królewskiej szczodrobliwości Boga. Święty Claude de la Colombière, jezuita i spowiednik św. Małgorzaty Marii Alacoque, odegrał kluczową rolę w uformowaniu teologicznych fundamentów tego kultu. Nauczał on z głębokim przekonaniem, że każda modlitwa zanoszona z dziecięcą ufnością do Serca Jezusowego spotyka się z natychmiastową i niewyobrażalnie hojną odpowiedzią Stwórcy.

W ujęciu teologicznym Boska hojność nie jest jedynie rzędem wielkich darów, ale absolutnym nadmiarem łaski, który zawsze nieskończenie przewyższa najśmielsze ludzkie prośby i oczekiwania. Dzisiejsza liturgia uczy nas wołać z totalnym zaufaniem słowami psalmu: „Panie, usłysz modlitwę moją, a wołanie moje niech do Ciebie przyjdzie”. Król chwały nie skąpi swoich dóbr tym, którzy wzywają Jego Świętego Imienia.

Czytanka kaznodziejska (Kerygmat)

Bracia i Siostry!

Przyjrzyjcie się dzisiaj z powagą swoim codziennym modlitwom. Czy nie są one przypadkiem pełne lęku, dystansu i niepewności, jakbyście ze strachem prosili o pomoc surowego, bezdusznego urzędnika za biurokratycznym oknem? Zrozumcie wreszcie: Jezus Chrystus jest niewypowiedzianie hojny! On nie wylicza swoich łask aptekarską, skąpą wagą ani nie reglamentuje miłości. Kiedy z wiarą wzywasz Jego Imienia, Jego Boskie Serce natychmiast otwiera się na oścież, aby wylać na twoje życie potężne strumienie najczystszego błogosławieństwa. Miejcie odwagę prosić o rzeczy wielkie, ponieważ macie do czynienia z Królem o nieskończonym, gorejącym Sercu!

W tym wielkim Bożym Sercu, którego hojność dzisiaj wychwalamy, zupełnie wyjątkowe i uprzywilejowane miejsce zajmują dusze czyśćcowe. One są najczystszą, choć ukrytą miłością Boga. I chociaż nam, żyjącym na ziemi, mogłoby się wydawać, że zmarli cierpiący w czyśćcu żyją w jakimś odległym zapomnieniu, odgrodzeni od Nieba nieprzebyta barierą – bo przecież sami nie są już w stanie wykonać żadnego czynu ani przekroczyć tej granicy o własnych siłach – to prawda jest poruszająca: Bóg nieustannie patrzy na nich z najwyższą, Boską troską. Co więcej, to samo płomienne spojrzenie Boga kierowane jest w tym momencie na każdego z nas, stojących w tej świątyni. Pan czeka z wielką tęsknotą, że znajdą się na ziemi dusze na tyle wrażliwe i dojrzałe, by dostrzec cudowną, nierozerwalną jedność całego Kościoła. Wyznajemy przecież w Credo: „Wierzę w świętych obcowanie”. Wszyscy razem – zbawieni w niebie, pokutujący w czyśćcu i walczący na ziemi – stanowimy jedną, nierozerwalną rodzinę. A w prawdziwej rodzinie wszyscy bez wyjątku muszą się wspierać i spieszyć sobie z natychmiastową pomocą.

Modlitwa za naszych zmarłych braci i siostry, którzy przechodzą bolesny proces pośmiertnego oczyszczenia, powinna być dla nas źródłem czystej, paschalnej radości! Pomyślcie o tym: wasze ciche westchnienie, wasza ofiara i miłość mają moc, by wprowadzić cierpiącą duszę wprost do wieczystego szczęścia. Wstępując do kolejnej komnaty Bożego Serca, stajemy twarzą w twarz z olbrzymim udręczeniem Boga z powodu cierpienia dusz czyśćcowych. Jakże potężną miłością On je darzy! Niestety, pośród ludzi żyjących w doczesności brakuje realnego zrozumienia tego, czym jest czyściec i czego te dusze najbardziej potrzebują. Dopiero gdy człowiek przekracza próg śmierci i sam trafia do tej przestrzeni oczyszczenia, z przerażeniem dostrzega każdy bezmyślnie zmarnowany na ziemi czas. Dopiero wtedy widzi z pełną ostrością, jak wiele mógł zrobić dla dusz czyśćcowych, będąc w ciele, i ile niebiańskiego szczęścia mógł im podarować poprzez proste akty miłości.

Bóg otwiera przed nami ten skarbiec, ponieważ pragnie nas niebywale ubogacić, chcąc uczynić z nas duchowych krezusów. To bogactwo polega na wejściu w tajemnicę miłości Boga do każdej ludzkiej duszy – bez względu na to, czy pielgrzymuje ona jeszcze na ziemi, czy pokutuje w czyśćcu, czy triumfuje już w niebie. Często zapominamy o zmarłych, spychając ich w niebyt naszych myśli. Tymczasem oni nieustannie trwają pod czułym wejrzeniem Ojca. Oni nie mogą jeszcze oglądać Bożego Oblicza i z tego powodu potwornie cierpią, ale Pan współodczuwa z nimi każdy skurcz tęsknoty. Czyż dobra, ziemska matka, która z miłości musi nałożyć na swoje dziecko sprawiedliwą, wychowawczą karę, nie cierpi razem z nim? Jej własne serce krwawi, gdy widzi malucha płaczącego w kącie, ale wie, że ta konsekwencja jest niezbędna dla jego dojrzałości i rozwoju. Dokładnie tak samo cierpliwy Bóg pochyla się nad czyśćcem.

Pan pobudza nasze serca do pojęcia wielkiej prawdy: czyściec to nie jest jakieś odległe, mityczne miejsce ukryte gdzieś w zakamarkach kosmosu czy na obcej planecie. Czyściec to stan ludzkiej duszy! Te dusze są mistycznie pośród nas, na wyciągnięcie ręki. Bóg patrzy na nas wszystkich jak na swoje równe, bezgranicznie umiłowane dzieci – dla Niego nie ma lepszych czy gorszych. Dzisiaj, w tę czerwcową sobotę, zjednoczmy się w miłości z naszymi braćmi w czyśćcu. Przynieśmy im upragnioną ulgę i sprawmy tym samym potężną radość Bożemu Sercu. Nasza modlitwa płynąca z głębi serca, poparta ofiarą z samych siebie, ma realną, daną przez Boga moc, by otworzyć bramy niebios przed wieloma uwięzionymi duszami. Niech Maryja z wielkim weselem wprowadzi ich dzisiaj przed tron Ojca!

Gdy podejmujemy ten trud, dla wielu dusz natychmiast nastaje czas nieziemskiej radości. Radujmy się ich wolnością! Pamiętajmy, że nasza duchowa rodzina jest niezwykle liczna, a Bóg nie posiada większego pragnienia, niż widzieć swoje dzieci współpracujące ze sobą w miłości. Tak jak ziemska matka promienieje szczęściem, gdy widzi swoje dzieci zgodnie się bawiące, pomagające sobie nawzajem i dzielące się chlebem, tak sam Stwórca doznaje chwały, gdy obejmujemy sercem tych, którzy odeszli. Co więcej, ta łączność działa w obie strony. Dusze wprowadzane przez nas do nieba natychmiast odwdzięczają się nam potężnym, bezustannym wstawiennictwem przed Bogiem. Pomiędzy nami, Świętymi w niebie a duszami w czyśćcu musi istnieć nieustanny, dynamiczny krwiobieg miłości.

Otwartość na rzeczywistość nadprzyrodzoną i dojrzałe życie w zjednoczeniu z Chrystusem oznaczają bezwzględną gotowość na tę duchową łączność. Jako ludzie skrajnie słabi i zmysłowi, natychmiast żądamy namacalnych dowodów: chcielibyśmy zobaczyć spektakularny znak, wizję duszy idącej do nieba czy fizycznie odczuć obecność Aniołów Stróżów obok nas. Bracia i Siostry, zapomnijcie o pogoni za cudownościami! Jeśli wasza wiara stanie się czysta i bezinteresowna, wszelkie zewnętrzne znaki przestaną mieć dla was jakiekolwiek znaczenie. Najważniejsza stanie się czysta Miłość. To właśnie poprzez miłość wasze serce bezbłędnie i namacalnie wyczuje obecność dusz czyśćcowych, czułość Świętych i potęgę asysty niebiańskich duchów. To ta miłość będzie nas jednoczyć i pewnie prowadzić przez trudy 2026 roku. Przestańcie szukać sensacji dla swoich oczu – wejdźcie głęboko w tajemnicę Serca, które jest nieskończenie hojne dla każdego, kto z wiarą wzywa Jego pomocy. Amen.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>