ZAKOŃCZENIE
Złożyć swoje życie w rękach Miłości
U kresu tych rozważań powracamy do Jezusa Chrystusa. To On prowadził nas przez pytania o życie, śmierć i wieczność. Przy Nim zatrzymywaliśmy się z pamięcią o naszych zmarłych, z troską o konających i z niepokojem o własną przyszłość. W świetle Jego śmierci i zmartwychwstania próbowaliśmy lepiej zrozumieć nasze powołanie. Teraz pragniemy powierzyć Mu wszystko, co lektura poruszyła w naszych sercach.
Być może niektóre pytania nadal pozostają otwarte. Tajemnica wieczności przekracza nasze doświadczenie, a ból rozstania potrzebuje czasu. Wiara pozwala jednak oprzeć się na Chrystusie, który zna drogę do Ojca. Możemy iść za Nim także wtedy, gdy nie potrafimy jeszcze dostrzec, jak poprowadzi nas przez kolejne wydarzenia.
Najważniejsze zaproszenie tej książki dotyczy dzisiejszego dnia. Przygotowanie do wieczności dokonuje się przez przyjmowanie łaski i odpowiadanie miłością. Otrzymujemy przebaczenie, aby powstawać z grzechu. Słuchamy słowa Bożego, aby pozwalać mu kształtować nasze decyzje. Przyjmujemy Eucharystię, aby wzrastać w komunii z Jezusem i wierniej służyć ludziom.
Droga ta prowadzi przez konkretne życie. Przez dom, w którym ktoś czeka na naszą uwagę. Przez obowiązek wymagający uczciwości. Przez spotkanie z osobą chorą, samotną albo trudną we współżyciu. Przez rozmowę, w której potrzeba cierpliwości, i przez przeproszenie, które od dawna odkładamy. Każda z tych chwil może stać się miejscem odpowiedzi na Bożą miłość.
Dusza najmniejsza uczy się przyjmować tę drogę z ufnością. Zna własną słabość, lecz coraz bardziej pragnie polegać na Jezusie. Nie musi ukrywać przed Nim upadków ani bezradności. Może prosić o miłosierdzie, podejmować naprawę i rozpoczynać na nowo. Nawet po wielu latach duchowej pracy pozostaje uczniem, którego Pan cierpliwie prowadzi.
Pomagają nam w tym święci i duchowi przewodnicy. Ich świadectwo przypomina, że łaska potrafi przemienić ludzkie życie. Ufność świętej Teresy, modlitewne oddanie siostry Konsolaty, gorliwość świętej Faustyny, wolność serca świętego Franciszka i codzienna wierność świętego Jana Bosko wskazują różne wymiary jednej odpowiedzi. Wszyscy kierują nas ku Chrystusowi. Przy Nim możemy wzrastać w miłości, która znajdzie spełnienie w Niebie.
Na tej drodze towarzyszy nam Maryja. Uczy słuchać Boga, zachowywać Jego słowo i pozostawać wiernym pośród doświadczeń. Jej powierzamy obecną chwilę oraz godzinę naszej śmierci. Prosimy, aby pomagała nam przyjmować łaskę Syna i powierzać Mu to, czego sami nie umiemy unieść.
Przynosimy Jezusowi także naszych zmarłych. Wiele razy powracali w tych rozważaniach: rodzice, współmałżonkowie, dzieci, rodzeństwo, przyjaciele, kapłani, dobroczyńcy i członkowie Wspólnoty. Niektórzy odeszli dawno, inni pozostawili po sobie świeży ból. Ich imiona nadal mają swoje miejsce w naszym sercu.
Możemy dalej ich kochać, modląc się o miłosierdzie i pełnię życia w Bogu. Możemy ofiarować Eucharystię, podejmować uczynki miłosierdzia i wiernie pamiętać. Z wdzięcznością przyjmujemy dobro, które przez nich otrzymaliśmy, a to, co pozostało trudne lub niedokończone, powierzamy Chrystusowi. On zna całą prawdę o każdej osobie.
Nasza modlitwa obejmuje również umierających. W tej chwili ktoś przeżywa ostatnie godziny w szpitalu, hospicjum, domu rodzinnym lub miejscu naznaczonym przemocą. Ktoś czuwa przy bliskim, ktoś odchodzi w samotności. Możemy prosić o pomoc, łaskę pojednania, posługę kapłana i obecność życzliwego człowieka. Jeżeli mamy możliwość być blisko, podejmijmy tę służbę z delikatnością.
Własną przyszłość także oddajemy Panu. Nie wiemy, ile czasu pozostało ani jakie ograniczenia przyniesie starość lub choroba. Możemy dzisiaj troszczyć się o zdrowie, porządkować sprawy, przyjmować sakramenty i umacniać więzi. Możemy uczyć się korzystać z pomocy i ufać, że nasza godność pozostanie nienaruszona także wtedy, gdy osłabną siły.
Złożyć życie w rękach Miłości oznacza powierzyć się Bogu, który objawił swoją dobroć w Jezusie Chrystusie. To oddanie obejmuje odpowiedzialność za dzień dzisiejszy i ufność wobec tego, czego jeszcze nie znamy. Prosimy o łaskę wytrwania, wierząc, że Pan pozostaje blisko na każdym etapie drogi.
Niech owocem lektury stanie się jeden konkretny krok miłości. Może będzie nim spowiedź, odwiedziny, modlitwa za zapomnianego zmarłego albo słowo wdzięczności. Może spokojna zgoda na przyjęcie pomocy. Od takich kroków zaczyna się wierniejsza odpowiedź na łaskę.
Jako Wspólnota Dusz Najmniejszych pragniemy pomagać sobie w tej drodze. Podtrzymywać słabszych, pamiętać o nieobecnych, troszczyć się o chorych i towarzyszyć osobom pogrążonym w żałobie. Nasze wspólne wezwanie: „Jezu, Maryjo, kocham Was, ratujcie dusze!” niech odnawia gotowość do modlitwy i służby. Niech pomaga powierzać Zbawicielowi całą rodzinę Kościoła: pielgrzymujących, oczyszczających się i zbawionych.
Z taką nadzieją zakończmy te rozważania osobistym i wspólnotowym zawierzeniem. Każdy może przynieść Jezusowi własną historię i imiona ludzi, których nosi w sercu. Razem prośmy, aby doprowadził nas do pełni miłości w domu Ojca.
