24. Serce Jezusa, dla nieprawości naszych starte
Rys historyczny i teologiczny
W dwudziestym czwartym dniu czerwca, gdy w Kościele celebrujemy wielką, zakorzenioną w najdawniejszej tradycji liturgicznej Uroczystość Narodzenia świętego Jana Chrzciciela, litania do Najświętszego Serca Pana Jezusa prowadzi nas ku wstrząsającej tajemnicy uniżenia Zbawiciela. Słowa dzisiejszego zawołania są bezpośrednim i wiernym echem starotestamentalnej Pieśni o Cierpiącym Słudze Jahwe z Księgi proroka Izajasza: „On był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany [starty] za nasze winy” (Iz 53,5). To właśnie na tę proroczą zapowiedź wskazał u progu Nowego Przymierza św. Jan Chrzciciel, gdy nad Jordanem bez wahania zidentyfikował Jezusa z Nazaretu jako zapowiadanego, cichego Baranka Bożego [J 1,29].
W ujęciu teologicznym i liturgicznym, dzisiejsza uroczystość Chrzciciela przypomina o naszej fundamentalnej misji: przygotowaniu prostych dróg dla przychodzącego Pana. Starte Serce Jezusa to Serce zgniecione, zmiażdżone niewyobrażalnym ciężarem ludzkiego grzechu i buntu pod potężną prasą tłoczni krzyża. To Serce, które przyjęło na siebie niszczącą siłę ludzkiej nieprawości, aby w zamian wydać najsłodszy sok zbawczej łaski.
Czytanka kaznodziejska (Kerygmat)
Bracia i Siostry!
Święty Jan Chrzciciel woła dzisiaj z całą mocą profetycznego głosu w głąb każdego sumienia: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata!”. Spójrz z wiarą na to Boskie Serce, które dobrowolnie dało się całkowicie zgnieść i zetrzeć z bezgranicznej miłości do ciebie. Jakże zatwardziałe, zimne i niewrażliwe musi być ludzkie serce, które potrafi bez emocji i bez wzruszenia wpatrywać się w wizerunek Boga cierpiącego i miażdżonego za jego własne, codzienne winy? Pozwól, aby widok tego startego Serca Jezusa skruszył dzisiaj twój paraliżujący egoizm, rozbił twój wewnętrzny pancerz i rzucił cię w ramiona Jego przebaczającego Miłosierdzia.
W tę świętą uroczystość Bóg ponownie zaprasza nas do czerwcowej komnaty swojego Serca, z której możemy garściami czerpać nadprzyrodzone łaski. To przestrzeń, w której uczymy się sztuki autentycznego słuchania Boga – słyszenia Go i bycia Mu bezwzględnie posłusznym. Dlaczego Bóg nieustannie, w każdym tchnieniu przemawia do mizernego człowieka? Ponieważ kocha cię szaleńczą miłością i każdego z nas traktuje jak swoje rodzone dziecko, które panicznie potrzebuje nieustannej opieki, mądrego prowadzenia i ojcowski pouczeń. Z tego powodu Wszechmogący zamieszkał na stałe w twojej duszy, aby z najbliższej, możliwej perspektywy sprawować nad tobą kuratę. Bliżej człowieka Bóg być już nie może! On JEST w tobie i nie chce pozostawać niemy. On nieustannie mówi do twojego sumienia, tylko ty – uwikłany w pęd tego świata – pozostajesz duchowo głuchy.
Wielka szkoda, ponieważ poprzez swój cichy głos Bóg pragnie bezpiecznie prowadzić cię prostą drogą ku świętości i wiecznemu szczęściu. On pragnie, abyś był doskonały i święty jak On, bo do tego zostałeś powołany i po to zostałeś stworzony [Mt 5,48]. Bóg doskonale wie, że przyjmowanie Jego miłości, przelewanie jej na bliźnich i całkowite przemienianie się w miłość jest jedynym, autentycznym szczęściem człowieka, bo On Sam jest Szczęściem. Jednak współczesny człowiek uporczywie niedowierza tej prawdzie. Patrząc na wielkich Świętych Pańskich, owszem, wierzymy, że byli oni spektakularnie prowadzeni przez Boga, ale natychmiast wmawiamy sobie kłamstwo, że Bóg przemawiał wyłącznie do nich, do tej uprzywilejowanej elity. To jawne zaprzeczenie nauce Kościoła i słowom Pisma Świętego! Bóg ukochał każdego człowieka bez wyjątku, a sam fakt, że w tej sekundzie żyjesz i oddychasz, jest tego ostatecznym dowodem. Ty nie istniałbyś, gdyby Bóg przestał cię w tym momencie miłować. Nie słuchając Jego głosu w duszy, na własne życzenie ponosisz bolesne konsekwencje swojej głuchoty: tracisz orientację, wybierasz życiowe ścieżki po omacku i ranisz samego siebie. Nawet jeśli udaje ci się wybrać dobro, bez Boga idziesz drogą dłuższą, o wiele trudniejszą, na której nieustannie potykasz się, upadasz i cierpisz pod ciężarem samotności.
Co zatem musisz zrobić, aby zacząć słyszeć głos Boga? Przede wszystkim musisz tego gwałtownie zapragnąć! Kluczem jest szczere, codzienne wołanie: „Panie, chcę Ciebie słuchać!”. Musisz prosić o tę łaskę i czerpać ją z wnętrza tej otwartej, czerwcowej komnaty. Trzeba jednak wiedzieć, że usłyszenie głosu Boga to dopiero połowa drogi. Drugą, znacznie trudniejszą kwestią jest bezwzględne posłuszeństwo wobec tego, co się usłyszało. Jakże często człowiek słyszy ciche natchnienie Ducha Świętego, ale z powodu pychy nie dowierza mu, albo – co gorsza – mając swoje własne, egoistyczne plany, woli pełnić swoją własną wolę. Stajemy się wtedy Bogu nieposłuszni, ponieważ ważniejsza okazuje się dla nas nasza doczesna wygoda, chwilowa przyjemność, zadawnione przyzwyczajenie, chorobliwa ambicja czy ludzka opinia. Wtedy zaczynamy szukać pokrętnych usprawiedliwień dla naszych złych wyborów, a to skutecznie zagłusza i znieczula głos Boga w sercu. Jeśli raz, drugi i trzeci stłamsisz w sobie to Boże natchnienie, w pewnym momencie twoje sumienie wejdzie w stan permanentnej, groźnej głuchoty.
Historia zbawienia ukazuje nam wstrząsające przykłady ludzkiego (nie)posłuszeństwa:
Prorok Jonasz – Doskonale wiedział, jaka jest wola Boża, ale z lęku próbował uciec przed nią na krańce świata. Konsekwencją tego buntu było potworne cierpienie: gwałtowna burza na morzu, ryzyko śmierci niewinnych współpasażerów i udręka we wnętrzu wielkiej ryby. Dopiero gdy Jonasz został ogołocony i złamany, poszedł za głosem Boga, by przynieść ocalenie Niniwie.
Naród Wybrany – Bóg przez dekady objawiał mu swoją wolę przez Mojżesza, ale Żydzi woleli realizować swoje własne, pogańskie zachcianki. Przez to ich krótka, zaplanowana przez Boga na kilkadziesiąt dni wędrówka przez pustynię zamieniła się w trwającą czterdzieści lat gehennę udręki i umierania całego pokolenia. To była bezpośrednia konsekwencja ich nieposłuszeństwa. Bóg i tak przeprowadził swoje dzieło, bo kocha swoje dzieci, ale naród ten zapłacił za to potworną cenę bolesnych lat.
Patriarcha Abraham – Przykład absolutnego, heroicznego posłuszeństwa. Gdy Bóg zażądał od niego złożenia w ofierze jedynego, wyproszonego syna Izaaka, Abraham poznał wolę Boga i uwierzył Mu bezgranicznie. Czy cierpiał? Cierpiał niewyobrażalnie, idąc przez trzy dni na górę Moria z nożem w ręku. Jednak jego posłuszeństwo i totalne zaparcie się siebie sprawiło, że na samym szczycie przyszło Boże wybawienie, a jego wiara stała się fundamentem zbawienia narodów.
Bracia i Siostry, każdy z was jest żywym mieszkaniem Boga! W tej świątyni nie ma ludzi lepszych i gorszych, do których Bóg mówi chętniej lub wcale. Do każdego z nas Bóg przemawia osobiście, dostosowując głos do naszej wrażliwości. Większość waszych obecnych życiowych dramatów, rodzinnych zawiłości i problemów, w których utknęliście w 2026 roku, wynika wyłącznie z faktu, że w pewnym momencie przestaliście słuchać Boga i poszliście swoją własną, samowolną drogą. Gdybyście szli szlakiem wytyczonym przez Jego przykazania, wasza ścieżka byłaby prosta i bezpieczna. Idąc sami, wpadliście w chaszcze grzechu i zagubiliście się w dzikiej puszczy tego świata.
Wspólnota Dusz Najmniejszych jest w sposób szczególny, profetyczny powołana do słuchania Bożego głosu – zarówno indywidualnie, jak i jako jedno mistyczne ciało Kościoła. Nie powtarzajmy błędu Izraelitów na pustyni! Nie przedłużajmy naszej drogi do Ziemi Obiecanej przez własny upór i nieposłuszeństwo. Kiedy patrzycie na wielkich świętych, wydaje się wam, że im świętość przyszła łatwo i gładko. To iluzja! Ich życie było dokładnie taką samą walką, jaką my toczymy dzisiaj. Oni tak samo musieli w bólach uczyć się słuchania Boga, rezygnować ze swoich marzeń i powracać po upadkach jak Jonasz pod Krzyż.
Zacznij od dzisiaj, od tej świętej uroczystości, być posłusznym Bogu w rzeczach najmniejszych, w mikroskopijnych detalach szarej codzienności. Podporządkuj swoje myśli, zakupy, rozmowy i obowiązki stanu Jego świętej woli. Pozwól, aby widok Jezusa, którego Serce zostało tak straszliwie starte za twoje nieprawości, skruszył twój wewnętrzny upór, i z pełnym zaufaniem wejdź w Wielkie Dzieło Jego miłości. Amen.
