Prowadził nas ku Bogu – wspomnienie ks. Józefa Gregorkiewicza

Żyć w obecności Boga — pozwolić, aby Jego dobroć przenikała nasze życie

Droga do głębokiej modlitwy prowadzi przez wewnętrzne wyciszenie i trwanie w miłującej obecności Boga. Cisza pomaga usłyszeć, a świadomość Bożej bliskości otwiera serce na spotkanie. Stopniowo odkrywamy, że nasze życie od początku jest objęte miłością Ojca. On powołał nas do istnienia, podtrzymuje nas i zna wszystko, co przeżywamy. Jak przypomina święty Paweł, w Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy. Ta prawda może stać się oparciem całej naszej codzienności.

Jesteśmy w dłoniach najlepszego Ojca. Warto zatrzymać się przy tych słowach, aby mogły przeniknąć głębiej niż nasze lęki i przyzwyczajenia. Zanim podejmiemy jakikolwiek wysiłek, jesteśmy już przez Boga umiłowani. Nasze istnienie jest darem Jego mądrości i miłości. Każdy dzień daje możliwość przyjęcia tego daru i odpowiedzi. Z takiej świadomości rodzi się wdzięczność: „Ojcze, dziękuję Ci, że jestem. Dziękuję, że mogę Cię poznawać, kochać i służyć ludziom, których stawiasz na mojej drodze”.

Żyć w obecności Boga oznacza pamiętać, że patrzy na nas z miłością. Jego spojrzenie sięga głębiej niż ludzkie oceny. Widzi wysiłek, którego nikt nie zauważył, zna intencję ukrytą w prostym uczynku i rozumie trud, którego nie potrafimy wypowiedzieć. Przy takim Ojcu możemy uczyć się szczerości. Możemy odsłaniać własną słabość, prosić o przebaczenie i podejmować dobro bez nieustannego zabiegania o uznanie. Nasze życie nabiera jedności, ponieważ zarówno modlitwę, jak i pracę przeżywamy wobec Tego, który nas kocha.

W tej perspektywie nawet drobne sprawy otrzymują znaczenie. Sposób, w jaki odpowiadamy drugiemu człowiekowi, cierpliwość podczas wykonywania obowiązku, troska o wspólne dobro czy chwila uwagi ofiarowana komuś samotnemu mogą stać się wyrazem miłości. Serce zaczyna pytać: „Ojcze, jak mogę odpowiedzieć Ci w tej chwili?”. Tak dojrzewa pragnienie, aby całym życiem sprawiać Mu radość. Jest to radość dziecka, które wie, że zostało przyjęte, i dlatego chce kochać coraz pełniej.

Pomaga nam w tym uważne spojrzenie na świat. Światło poranka, przesuwające się chmury, nocne niebo, kwiat czy śpiew ptaka mogą obudzić wdzięczność i zachwyt. Stworzenie nosi ślady mądrości Stwórcy. W jego pięknie odnajdujemy zaproszenie, aby wznieść serce ku Bogu. Wystarczy czasem zatrzymać się na chwilę i powiedzieć: „Ojcze, jakie piękne jest dzieło Twoich rąk”. Takie proste uwielbienie przywraca właściwą miarę sprawom, które jeszcze przed chwilą pochłaniały całą naszą uwagę.

W przekazanym wspomnieniu pojawia się obraz brata z Niepokalanowa, opowiadającego o zachętach ojca Maksymiliana do podziwiania nieba i chmur rozświetlonych słońcem. Jest w tym ważne pouczenie: człowiek zajęty sprawami Bożymi potrzebuje także zdolności zachwytu. Gorliwość może iść w parze z prostym cieszeniem się pięknem. Chwila uważnego spojrzenia pomaga oderwać się od pośpiechu i na nowo rozpoznać, że świat pozostaje darem powierzonym naszej trosce.

Jeszcze głębszym znakiem Bożej dobroci bywa spotkanie z człowiekiem, przy którym czujemy się bezpieczni i przyjęci. Są osoby, których obecność uspokaja. Potrafią słuchać, nie spieszą się z osądem, dostrzegają dobro ukryte pod czyjąś nieporadnością. Ich życzliwość dodaje odwagi, aby powiedzieć prawdę i rozpocząć od nowa. W takiej dobroci możemy dostrzec odblask miłości Ojca. Przez ludzkie serce Bóg pozwala nam doświadczyć czegoś ze swojej cierpliwości.

Szczególnie poruszające jest spotkanie starszego człowieka, który mimo trudnych doświadczeń zachował prostotę i pogodę ducha. Jego twarz nosi ślady przeżytych lat, a spojrzenie pozostaje łagodne. Przeszedł wiele, a nadal umie zaufać, podziękować i cieszyć się dobrem drugiego. Taka dojrzałość pokazuje, że cierpienie, powierzone Bogu, może pogłębiać wrażliwość. Człowiek stopniowo uwalnia się od potrzeby zajmowania pierwszego miejsca i staje się bardziej gotowy do bezinteresownej miłości.

Właśnie ku takiej przemianie prowadzi modlitwa. Trwając przy Bogu, pozwalamy, aby Jego słowo osądzało nasze intencje, leczyło zranienia i porządkowało pragnienia. Z czasem owoce tego spotkania stają się widoczne w sposobie życia. Pojawia się więcej cierpliwości, uważności i gotowości do przebaczenia. Duchowe piękno może odsłaniać się w bardzo zwyczajny sposób: w spokojnym głosie, w słowie wypowiedzianym z szacunkiem, w gotowości do pomocy komuś, kto nie potrafi się odwdzięczyć.

Dlatego warto pytać o to, co dzieje się po modlitwie. Jak odnoszę się do osoby, która mnie drażni? Czy umiem przyjąć uwagę? Czy po spotkaniu z Bogiem łatwiej mi zauważyć potrzebę bliźniego? Takie pytania pomagają badać owoce modlitwy. Potrzeba przy tym cierpliwości. Przemiana nie zawsze jest szybka ani łatwa do dostrzeżenia. Niekiedy przez długi czas zmagamy się z tą samą słabością, a owocem łaski jest właśnie to, że nie rezygnujemy, pokorniej prosimy o pomoc i po upadku podejmujemy dalszą drogę.

Wewnętrzne wyciszenie pomaga rozpoznawać te procesy. Cisza serca dojrzewa wtedy, gdy przestajemy bez końca podsycać myśli o sobie, swoich krzywdach i cudzych błędach. Można bowiem milczeć ustami, a wewnętrznie prowadzić nieustanny spór. Wracać do przykrych rozmów, układać odpowiedzi, porównywać się z innymi i osądzać ich postępowanie. Taki wewnętrzny hałas odbiera siły potrzebne do słuchania Boga i ludzi.

Warto uczyć się przynosić te myśli Jezusowi: „Panie, widzisz, czym żyję. Pomóż mi rozpoznać prawdę i uwolnij mnie od tego, co podsyca niechęć”. Uczciwe spojrzenie na własne błędy jest potrzebne, lecz powinno prowadzić do skruchy, przyjęcia miłosierdzia i konkretnej poprawy. Gdy nieustannie rozpamiętujemy własną niedoskonałość, łatwo tracimy z oczu działającą łaskę. Modlitwa pomaga spojrzeć na siebie w prawdzie, a zarazem z nadzieją.

Podobnej czujności wymaga sposób patrzenia na innych. Ciągłe zajmowanie się cudzymi słabościami sprawia, że przestajemy dostrzegać całego człowieka. Zaczynamy widzieć przede wszystkim to, co nas w nim drażni. Jeśli jeszcze przekazujemy swoje osądy kolejnym osobom, niepokój rozchodzi się po wspólnocie. Miłość zachęca, aby mówić o trudnościach odpowiedzialnie: szukać rozwiązania, zwracać się do właściwej osoby i chronić godność tego, o kim mówimy. Troska o prawdę obejmuje także odważne zgłoszenie krzywdy tam, gdzie potrzebna jest pomoc i interwencja.

Człowiek żyjący obecnością Boga może stawać się we wspólnocie źródłem pokoju. Potrafi rozładować napięcie spokojnym słowem, podziękować za czyjąś pracę i przyjąć człowieka, którego inni omijają. Jego dobroć pomaga odbudowywać więzi. W codziennym życiu wspólnotowym potrzeba właśnie takich osób: wiernych, życzliwych i gotowych służyć także wtedy, gdy same są zmęczone. Ich obecność sprawia, że innym łatwiej podejmować dobro.

Nie oznacza to obowiązku nieustannego uśmiechu ani ukrywania cierpienia. Człowiek może przeżywać smutek, potrzebować odpoczynku i prosić o wsparcie. Pokój Boży pozwala przechodzić przez takie doświadczenia z ufnością, choć nieraz towarzyszą mu silne emocje i poczucie bezradności. Wierność polega wtedy na powracaniu do Boga z tym, co rzeczywiście nosimy w sercu. On przyjmuje nas również w zmęczeniu i uczy korzystać z pomocy drugiego człowieka.

Trwanie w Bożej obecności przygotowuje nas do słuchania słowa. Serce, które w ciągu dnia powraca do Ojca, łatwiej zatrzymuje się przy Ewangelii. Zaczyna słuchać z osobistą gotowością: „Panie, co chcesz mi pokazać? Do czego mnie zapraszasz?”. Słowo Boga odsłania prawdę, umacnia i wzywa do odpowiedzi. Nieraz jedno zdanie dotyka sprawy, której długo unikaliśmy. Innym razem daje światło potrzebne do cierpliwego przyjęcia codziennego zadania.

Piękną pomocą jest zachowanie jednego zdania z liturgii słowa i powracanie do niego w ciągu dnia. Rano słuchamy, później przypominamy je sobie podczas pracy, drogi czy chwili odpoczynku, a wieczorem pytamy o udzieloną odpowiedź. Dzięki temu słowo stopniowo przenika konkretne wydarzenia. Wezwanie do miłosierdzia może pomóc w trudnej rozmowie. Zapewnienie o Bożej bliskości umocni w chwili lęku. Zachęta do wierności pomoże dokończyć obowiązek, który chcielibyśmy porzucić.

W tej postawie przewodzi nam Maryja. Zachowuje wydarzenia i rozważa je w sercu. Pozwala, aby słowo Boga towarzyszyło Jej życiu i odsłaniało swój sens także z upływem czasu. Przy Niej uczymy się cierpliwego słuchania. Nie każde pytanie musi od razu otrzymać odpowiedź. Możemy zachować słowo, modlić się nim i pozwolić, aby stopniowo kształtowało naszą postawę. Tak dojrzewa serce uważne na działanie Ducha Świętego.

Modlitwa obejmuje więc mówienie do Boga, słuchanie Go i miłość, która odpowiada czynem. Te wymiary wzajemnie się dopełniają. Powierzamy Ojcu swoje życie, przyjmujemy Jego słowo, a następnie podejmujemy to, do czego nas wzywa. Niekiedy będzie to pojednanie, innym razem cierpliwe znoszenie trudności, wierniejsze spełnianie obowiązków albo odpoczynek przyjęty z pokorą. Odpowiedź miłości otrzymuje kształt dostosowany do konkretnego powołania i sytuacji.

Kontemplacja pozostaje darem Boga. Wewnętrzna cisza, wierność modlitwie i pamięć o Jego obecności pomagają sercu otwierać się na ten dar. Nie możemy wymusić głębokiego doświadczenia, możemy natomiast cierpliwie stawać przed Panem i pozwalać Mu się prowadzić. Także pośród oschłości możliwa jest prosta, wierna miłość. Czas ofiarowany Bogu ma wartość również wtedy, gdy nie umiemy opowiedzieć o żadnym szczególnym przeżyciu.

Zacznijmy zatem od tego, co dostępne dzisiaj. Zatrzymajmy się na chwilę, aby podziękować za dar życia. Spójrzmy uważniej na piękno stworzenia. Zachowajmy jedno zdanie z Ewangelii. Przed spotkaniem z drugim człowiekiem poprośmy o serce wolne od uprzedzeń. Wróćmy do Boga po rozproszeniu, zniecierpliwieniu czy upadku. Z takich powrotów dojrzewa stała więź, dzięki której modlitwa coraz pełniej przenika całe życie.

Ojcze najlepszy, w Tobie żyjemy, poruszamy się i jesteśmy. Dziękujemy Ci za miłość, która podtrzymuje nas w każdej chwili. Uciszaj nasze serca i ucz przyjmować Twoje słowo. Pomagaj nam dostrzegać piękno Twoich dzieł oraz dobro obecne w drugim człowieku. Oczyszczaj nasze spojrzenie, uzdrawiaj pamięć i uwalniaj od słów, które ranią. Niech spotkanie z Tobą owocuje cierpliwością, życzliwością i gotowością do służby. Maryjo, ucz nas zachowywać słowo Boga w sercu i odpowiadać na nie całym życiem. Amen.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>