CZYTANKI na miesiąc Najświętszego Serca Pana Jezusa

27. Serce Jezusa, źródło wszelkiej pociechy

Rys historyczny i teologiczny

W czwartą sobotę czerwca nasza modlitwa litanijna kieruje nasz wzrok ku wezwaniu, które dla milionów poranionych dusz stało się kotwicą ocalenia. Święta Małgorzata Maria Alacoque w swoich natchnionych pismach wielokrotnie notowała, że pośród potwornych trudów, bolesnego niezrozumienia oraz dotkliwych prześladowań, jakich nieustannie doświadczała ze strony najbliższego otoczenia i współsióstr, jedyną, w pełni niezawodną pociechą było dla niej mistyczne „chowanie się” w Sercu Boskiego Mistrza.

W ujęciu teologii biblijnej sam Bóg objawia się nam jako „Ojciec miłosierdzia i Bóg wszelkiej pociechy” (2 Kor 1,3). Duch Święty, posłany do Kościoła z wnętrza przebitego Serca Syna Bożego, nosi imię Parakleta – czyli Jedynego Obrońcy i Pocieszyciela. Tradycyjna liturgia sobotnia w Kościele rzymskim w naturalny sposób łączy tę chrystocentryczną tajemnicę z Najświętszym Sercem Maryi, którą w Litanii Loretańskiej czcimy jako Pocieszycielkę strapionych, doskonale zjednoczoną z zbawczym Sercem swojego Syna.

Czytanka kaznodziejska (Kerygmat)

Bracia i Siostry!

Gdzie tak naprawdę szukacie pocieszenia i ratunku, kiedy w waszej codzienności pojawiają się gorzkie łzy, gdy paraliżuje was samotność, poczucie bezradności lub stany depresyjne? Ludzkie, doczesne pocieszenia – te oferowane przez świat w postaci rozrywek, zakupów, ucieczki w ekrany telefonów czy chwilowych relacji – są zawsze przerażająco powierzchowne, złudne i krótkotrwałe. Prawdziwe, dotykające samego dna ludzkiej egzystencji ukojenie znajdziecie wyłącznie w Sercu Jezusa. On doskonale zna wasz ból i ma moc otrzeć każdą waszą ukrytą łzę. Przyjdź do Niego ze swoim smutkiem bez żadnych masek.

Dziś, w te czerwcowe dni, Duch Święty zaprasza nas do rozważenia prawdy, którą teoretycznie każdy z nas doskonale przyjmuje w swoim intelekcie, a która w praktyce okazuje się niesamowicie trudna do zrealizowania. Większość ludzi, a nawet wielu katolików, traktuje tę tajemnicę z przymrużeniem oka, podświadomie niedowierzając i wątpiąc w jej realność. Będziemy mówić o rzeczywistości, która w życiu duszy kroczącej do świętości odgrywa absolutnie fundamentalną rolę. W naszej Wspólnocie Dusz Najmniejszych ta prawda jest głęboko zakorzeniona i nieustannie na niej bazujemy, a mimo to nasze serca wciąż mają trudność, by w pełni nią oddychać. Chodzi o żywą, realną Obecność Boga.

OBECNOŚĆ! Ta obecność ma wymiar czysto teraźniejszy – ona jest TU i jest TERAZ, w roku 2026, a nie gdzieś daleko, schowana w niedostępnych niebiosach, jak błędnie przyjmuje większość zlaicyzowanego świata. To Obecność, która po prostu JEST. Oczywiście, człowiekowi zmysłowemu znacznie łatwiej jest przyjąć to, co widzi fizycznymi oczami i czego dotyka rękami. Obecności Bożego Serca tak nie doświadczymy. Łatwiej w tę prawdę wejść temu, kto prowadzi głębokie, systematyczne życie duchowe i trwa w zjednoczeniu z Chrystusem, ponieważ taki chrześcijanin przenika rzeczywistość swoim duchem i widzi ślady Stwórcy w otaczającym świecie.

Dzisiaj jednak spróbujmy dostrzec tę Obecność, która krok w krok towarzyszy każdemu z nas z osobna. Aby to najprościej pojąć, wyobraź sobie w tym momencie żywą Postać Jezusa Chrystusa, stojącą cały czas tuż obok ciebie. To jest właśnie to! Jezus towarzyszy ci nieustannie w twoim życiu, w każdej sekundzie. On jest dokładnie w tym miejscu, w którym ty aktualnie się znajdujesz. To nie jest odległy Jezus z historycznej Jerozolimy, wiszący na Krzyżu dwa tysiące lat temu, ani Jezus odizolowany w dalekim kosmosie. On jest w tym pokoju, w tej ławce, na tej ulicy, na której teraz stoisz! To realna obecność Osobowego Boga, który na ciebie patrzy, słucha każdego twojego tchnienia, współodczuwa twój ból i kocha cię miłością szaloną – i właśnie dlatego obdarza cię łaską swojej nieustannej obecności, z której płyną strumienie Pocieszenia.

Skoro to tak oczywiste, to dlaczego na świecie jest wciąż tak dramatycznie mało dusz, które przyjmują tę prawdę w sposób całkowity? Dlaczego tak rzadko rozmawiamy z Jezusem, który jest z nami w pokoju, idzie z nami drogą do pracy, siedzi obok nas w samochodzie i towarzyszy nam przy biurku? Ta obecność jest w tobie! Jest tak potężna i substancjalna, że nie jesteś w stanie rozdzielić Boga mieszkającego w twojej duszy od ciebie samego. A jednak żyjemy tak, jakby Go nie było. Samodzielnie próbujesz być panem swojego losu, sam o wszystkim decydujesz, lekceważąc Jego rady. Zmarnowałeś tyle lat swojego życia tylko dlatego, że ignorowałeś Jego bliskość! Zmarnowałeś tyle Bożych rad, mądrych wskazówek i wspaniałych łask.

A Jezus cierpliwie czeka. Nieustannie, z utęsknieniem czeka, aż wreszcie zwrócisz na Niego uwagę, aż spojrzysz w Jego oczy. On JEST – tutaj w kościele, tam w twoim domu, w kuchni i w miejscu pracy. Nie zrobisz ani jednego wdechu bez Jego wiedzy, nie postawisz ani jednego kroku bez Jego mocy, nigdzie nie skierujesz wzroku bez Jego obecności. On w swojej miłości bezustannie podsuwa ci natchnienia: co masz w danym momencie zrobić, co wybrać, jak postąpić – wszystko! Nasłuchuj Go, bo On nie należy do chmur i obłoków. Gdy uświadomisz sobie Jego bliskość, pęknie w tobie lęk i zaczniesz z Nim rozmawiać tak naturalnie, jak rozmawiasz z przyjacielem siedzącym obok. Będziesz do Niego mówić, uśmiechać się w ciszy i dzielić z Nim każdą najmniejszą troską, wiedząc, że ta Obecność nie jest zimna jak kamień, ale współodczuwa z tobą każdy skurcz serca.

Dusze proste, czyste i szczere nie mają trudności z przyjęciem tej tajemnicy, choć do tego zawsze potrzebna jest nadprzyrodzona łaska. Bóg odkrywa dziś przed nami tę czerwcową Komnatę Pociechy, ponieważ pragnie, abyśmy zanurzyli się w niej cali i chłonęli Jego obecność. Temu właśnie służy nasz nieustanny akt miłości: uświadamianiu sobie w każdym momencie dnia, że jesteśmy razem z Bogiem, że On mnie kocha, a ja chcę odpowiadać miłością. Nie ma już podziału na „ja tu, a Bóg tam”. Jesteśmy jedno: ja w Bogu, a Bóg we mnie.

Po cóż Bóg miałby trzymać te skarby zamknięte dla Siebie? On stworzył cię z miłości i woła: „Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty!” (Kpł 11,44; 1 P 1,16). Świętość to Jego darmowy prezent dla ciebie. A pyszny człowiek odpowiada: „Nie, dziękuję, ja wolę po swojemu. Mam własny, nowoczesny plan na życie, sam wiem lepiej, jaką drogą mam iść i jak mam się uświęcać”. Bóg stoi przed tobą z szeroko otwartym, zakrwawionym Sercem pełnym skarbów i błaga: „Bierz, czerp, ratuj się!”. A ty odwracasz się na pięcie. Czy ty naprawdę myślisz, że wiesz lepiej? To Bóg stworzył twoje życie i tylko On wie, gdzie ukryte jest twoje ostateczne spełnienie. On jest jedyną Mądrością, a nasza ludzka, zarozumiała mądrość jest w rzeczywistości synonimem głupoty. Jak może prowadzić cię ku szczęściu to, co jest głupotą? Ona zaprowadzi cię tylko w przepaść.

Zdejmij dzisiaj koronę własnej pychy. Przyjmij z wiarą, że Jezus Chrystus jest obecny tuż obok, rozraduj Jego i swoje serce tym odkryciem. Zacznij z Nim wreszcie żyć jak z Największym Przyjacielem, który kocha cię miłością bezwarunkową i doskonałą. Podczas dzisiejszej osobistej refleksji błagaj Ducha Świętego, aby wypalił w twoim umyśle stare, chłodne schematy myślenia o dalekim Bogu i zakorzenił cię w świadomości Jego nieustannej, dającej Pociechę Obecności. Amen.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>