Uroczystość i Oktawa Bożego Ciała

DZIEŃ I: Przebudzenie ku Prawdziwej Obecności w pokorze serca

Eucharystia to żywy i nieskończony Bóg ukryty pod postacią Chleba, którego dumny ludzki umysł nie potrafi pojąć, ale którego mała dusza może dotknąć i pokochać poprzez głęboką pokorę oraz wewnętrzne milczenie.

Rozpoczynamy wyjątkowy czas – Uroczystość Bożego Ciała i świętą Oktawę. To osiem dni szczególnej łaski, kiedy Pan Jezus w Hostii wychodzi z tabernakulum na nasze ulice, a potem czeka na nas w białym Chlebie, pragnąc utulić każde proste, ciche serce. Rozpocznijmy ten święty cykl głębokim zamyśleniem nad tym, jak traktujemy ten największy Skarb nieba i ziemi i jak zbliżamy się do Jego niepojętej Tajemnicy.

Granica umysłu a zdolność serca

Jak często tak naprawdę zastanawiamy się nad cudem Eucharystii? Na ile wierzymy, że w Najświętszym Sakramencie ukryty jest żywy Bóg? Prawdą jest, najmilsi, że człowiek jest zbyt mały na objęcie swoim umysłem Boga. Jesteśmy zbyt słabi na pełne zrozumienie chociażby Tajemnicy Wcielenia. Kiedy człowiek próbuje zgłębić te wielkie sprawy samym tylko umysłem, szybko staje przed pewną granicą – przed murem, którego nie może przekroczyć. Ludzki rozum nie jest w stanie tego objąć, bo tak jak nie da się zamknąć w swoich dłoniach całego kosmosu, tak i nasz umysł nie obejmie nieskończonej Tajemnicy Boga.

Jednak nasz Dobry Stwórca dał człowiekowi pewne predyspozycje do tego, by sercem obejmował niezwykłe Boże prawdy i by to właśnie sercem próbował zbliżyć się do tych tajemnic. Dusza, którą Bóg uczynił Sobie mieszkaniem, która jest Jego cząstką i której daje szczególne możliwości do jednoczenia się z Nim, może zbliżać się do Tajemnicy Boga. Może więc przybliżyć się także do Tajemnicy Eucharystii – do Boga ukrytego w Najświętszym Sakramencie. Pamiętajmy jednak, że zawsze, kiedy dusza to czyni, musi to czynić na kolanach i w najgłębszej pokorze.

Świat wokół nas nie rozumie, jak wielkim, jak potężnym bogactwem jest obdarzany. Świat biega za marnościami, szuka uciechy i ziemskich skarbów, nie rozumiejąc tego, iż codziennie gości samego Stwórcę, który z miłości zamieszkał w naszych kościołach. A przecież dusza, która pojęłaby tę tajemnicę choćby w pewnej małej części, stałaby się niezwykłym źródłem rozlewu wielkiego światła na cały Kościół! Stałaby się dla innych przewodnikiem do prawdziwego zrozumienia pojęcia, kim jest Najświętszy Sakrament.

Droga ukorzenia i oczyszczająca pustka

Współcześnie, w czasach ogromnego zobojętnienia, Bóg pilnie potrzebuje takiej duszy. Potrzeba serca, które bezgranicznie umiłuje Boga, całym sobą uwierzy w Jego obecność pod postacią eucharystyczną, będzie zgłębiać tę tajemnicę i oddawać należną cześć Bogu. Ktoś mógłby jednak powiedzieć: „Przecież codziennie kapłani sprawują Najświętszą Ofiarę, codziennie ludzie przyjmują Jezusa w Komunii świętej – my również to czynimy – codziennie trwają adoracje, czegóż więcej potrzeba?”

Och, najmilsi, sama rutyna i nawyk nie wystarczą! Potrzeba prawdziwej, gorącej miłości, która otworzy ludzkie serce na tę niezwykłą tajemnicę. Jeśli dusza chce zbliżyć się do Boga ukrytego w Najświętszym Sakramencie, powinna się wpierw oczyścić. Powinna ukorzyć się przed Bogiem, uwielbić Go, podziękować Mu i wyrazić swoją miłość, a potem już tylko całkowicie zamilknąć. W tym milczeniu trzeba uznać swoją całkowitą niezdolność do uczynienia nawet najmniejszego kroku w kierunku Boga i Jego tajemnic. Dusza powinna stanąć przed Panem uznając, że tylko On – jeśli zechce – może uchylić przed nią maleńki rąbek tajemnicy. Ona sama nie jest tego godna, bo żadna ludzka dusza nie jest godna tak wielkiego daru. Ale mała dusza ufnie korzy się przed Bogiem i klęczy przed Nim. Myśli sobie: skoro On za mnie poniósł śmierć i wybawił mnie od śmierci, skoro zechciał pozostać dla mnie na Ołtarzu, to może zechce również choć trochę dać mi poznać Siebie – Boga Stwórcę, Boga Zbawiciela ukrytego w Najświętszym Sakramencie. Dusza ufa, że Bóg pragnie być poznawany, że On sam pragnie tych zbliżeń duszy do Siebie, dlatego w ciszy oczekuje łaski, która ją przybliży do Boga.

Kiedy tak klęczysz w milczeniu wewnętrznym, możesz przejść przez doświadczenie pustki. Nie lękaj się tego, droga duszo najmniejsza! Jeśli wytrwasz, Bóg poprzez to bolesne doświadczenie oczyści cię i usposobi do otwarcia się na Tajemnicę Jego Obecności w małej Hostii. Wtedy dusza zaczyna głęboko czuć, że oto staje przed Niepoznawalnym, że przybliża się do Nieobjętego, do Nieskończonego i Wszechmocnego. I chociaż jej ludzkie oczy widzą jedynie małą Hostię, to ona wie, ona czuje i ma niezłomną pewność, że znajduje się w Obecności samego Boga. Ta Obecność staje się żywą i odczuwalną. Dusza czuje, że spotyka się z żywą Osobą, nie z martwym obrazem, przedmiotem, czy kimś obcym, którego nie zna. Spotyka się z Kimś, Kto ją czule obejmuje, w Kim ona jest całkowicie zanurzana, Kogo zna i przez Kogo sama jest doskonale poznana.

Żywe spotkanie z Miłością i Ofiarą Krzyża

Ta Obecność jest czystą Miłością. Dusza doświadcza tej miłości, tego dobra i niesamowitej wyrozumiałości – doświadcza w jednym momencie wszystkiego. W tym cudownym świetle uświadamiana jest jej własna małość i niegodność, a jednocześnie nieskończona miłość Boga do niej: jej umiłowanie, wybranie i wielkie miłosierdzie wobec najdrobniejszych słabości. W takich momentach dusza niekiedy doświadcza wręcz Obecności Jezusa Ukrzyżowanego – widzi w Hostii konanie Jezusa i całą sobą tego doświadcza. Ona wtedy nie tylko widzi, ona to czuje! Każdą cząstką swego ciała, swego umysłu, serca, ducha doświadcza konania Jezusa na Kalwarii, które uobecnia się na ołtarzu podczas każdej Mszy świętej.

Zastanówmy się nad smutnym widokiem naszych czasów. Gdyby ludzie wierzyli prawdziwie w tę Obecność, nigdy nie szukaliby sensacji, nie jeździliby do różnych uzdrowicieli i nie szukaliby pomocy u wróżek czy innych szarlatanów! Taki podwójny krok to ból dla Bożego Serca, brak wiary i zwracanie się ku marności. Przecież żywy Bóg jest tu, na wyciągnięcie ręki! To właśnie szczera, prosta wiara w żywego Boga na ołtarzu dokonywałaby wielkich cudów – to On sam oczyszczałby i uzdrawiał na duchu i na ciele każdego, kto przychodzi do Jego stóp z miłością. Gdybyż ludzie choć trochę wierzyli w tę Obecność, nigdy nie patrzyliby z taką obojętnością na Ołtarz, na którym dokonuje się cud Przeistoczenia. Na klęczkach szliby do Komunii świętej i na klęczkach godzinami adorowaliby Jezusa, którego przyjęli do swoich serc. Nigdy nie opuściliby ani jednej Mszy świętej każdego dnia i zawsze znaleźliby czas na to, by choć trochę po adorować Jezusa w Najświętszym Sakramencie. Codziennie! Cieszyliby się ogromnie, że mogą w ten sposób pobyć chwilę w obecności Największego Przyjaciela, Największej swojej Miłości, w obecności Stwórcy, Pana i Króla. Trzeba nam koniecznie widzieć w Hostii Żywego, Osobowego Boga i pokochać Hostię całym sercem, aby móc Go poznawać.

Bóg również niektórym duszom daje doświadczenie swojej nieskończoności, zanurzając je w Sobie Samym. Taka dusza czuje, że jest maleńką, bardzo maleńką. I chociaż mogłaby pomyśleć, że w tej nieskończoności może się pogubić, gdzieś zaginąć, to jednak ona dobrze czuje, że choć jest tak maleńka jak pyłek, ma swoje własne miejsce w Bogu i wypełnia Boże Serce sobą. Bóg daje jej doświadczenie Siebie Samego w jej małym sercu – choć Nieskończony, cały zawiera się w niej, wypełniając ją po brzegi.

Porwanie serca i całkowite ofiarowanie

Dusza, której Bóg daje poznać cząstkę swojej Tajemnicy, nie pozostaje obojętna – odpowiada Bogu. Jej serce zostaje niejako porwane przez Niego. To głębokie doświadczenie Bożej Obecności w Najświętszym Sakramencie jest niezwykłym dotknięciem duszy przez samego Boga. Choć dotyk ten jest tak bardzo delikatny, to jednak dusza nie może oprzeć się miłości, której doświadcza, i pragnie z całych sił na nią odpowiedzieć. Budzi się w niej ogromne pragnienie przynależenia do Boga, ofiarowania się Mu i oddania całkowitego. Nawet jeśli do tej pory nie było w niej takich pragnień, nawet jeśli wcześniej obawiała się takich kroków, to teraz ze zdziwieniem stwierdza, że to jest jej największe, najsłodsze pragnienie: należeć w pełni do Boga! Chociaż do tej pory obawiała się cierpienia i nie potrafiła go znosić, teraz pragnie cierpieć dla Boga z miłości. Całe swe życie, absolutnie wszystko pragnie teraz skierować ku Niemu – chce w Niego się wpatrywać, chce być blisko Niego i stale Go adorować.

W zależności od powołania, jakie Bóg daje, i w zależności od łaski, jakiej udziela, dusza może w sposób szczególny umiłować Krzyż, Najświętszy Sakrament, Eucharystię, może darzyć szczególnym uczuciem jedną z Osób Boskich lub wszystkie Trzy, albo mieć szczególne nabożeństwo do pewnych wydarzeń z życia Jezusa. Pamiętajmy, że jest to zawsze suwerenny dar Boga – dusza sama tego nie wybiera. Jest to jej po prostu dane, a ona może to z wdzięcznością przyjąć i tym żyć. Poprzez ten dar Bóg jeszcze bardziej duszę do Siebie zbliża i jednoczy ze Sobą, a dusza poznaje Go coraz mocniej. Oczywiście jest to jedynie jakiś maleńki aspekt, drobna część niezgłębionej tajemnicy.

I właśnie poprzez takie proste, oddane dusze Bóg całemu Kościołowi przypomina o zapomnianych prawdach, rozjaśnia pewne tajemnice i chce na nowo ożywić Kościół, wiarę oraz miłość w sercach wiernych. Wszystko to dzieje się poprzez duszę, która otwiera się na Tajemnicę Boga obecnego w Hostii; duszę, która szczególnie miłuje i pragnie uwielbić oraz adorować Boga; duszę, która stara się rozważać, Kim jest Ten, który przyjmuje tak niepozorną Postać białego Chleba. Gdy dusza jest wytrwała, Bóg nagradza ją oraz cały Kościół, uchylając rąbka wielkiej, nieskończonej Tajemnicy Swojej Obecności.

Wezwanie kaznodziejskie dusz najmniejszych

Swoje serca złóżmy więc dzisiaj na Ołtarzu, w tę wielką Uroczystość Bożego Ciała. Niech to będzie autentyczny znak naszego oddania, znak uwielbienia i uznania, iż Bóg jest Jedyny Największy, że jest Stwórcą i Panem całego Wszechświata. W ten prosty sposób oddamy Bogu należną cześć.

I choć będzie to w małym stopniu uczynione, bardzo niezdarnie, to starajmy się wyrazić swoje uczucia całym sercem, bez udawania, szczerze. Bóg z miłością przyjmie to, co małe, to, co nieporadne i tak bardzo niezgrabne. W Jego ojcowskich oczach będzie to piękne i wielkie. Sprawi Mu to ogromną radość i skłoni Jego Najświętsze Serce do jeszcze większego otwarcia się, do wylewu nowych łask i obdarowania nas głęboką Tajemnicą swojej Obecności.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>