Uroczystość i Oktawa Bożego Ciała

DZIEŃ II: Moc Eucharystii, ból Bożego Serca i tajemnica Wieczernika

Eucharystia to cudowny znak największego cudu świata, w którym ukryty jest cały i żywy Bóg wraz ze swoją Boską mocą – przychodzący do Wieczernika naszych serc w geście najgłębszego uniżenia, lecz zbyt często raniony ludzkim niedowiarstwem i obojętnością.

Przeżywamy drugi dzień Oktawy Bożego Ciała. Pan Jezus, który wczoraj szedł ulicami naszych parafii w blasku monstrancji, dzisiaj zaprasza nas do głębi – zaprasza każdą duszę najmniejszą do ukrytego Wieczernika. Tam, w ciszy serc Apostołów, dokonał się cud Miłości, który trwa aż do dziś. Ta święta uroczystość niezmiennie wzywa nas do głębokiej refleksji duchowej nad Eucharystią – nad tą niezwykłą, zewnętrzną formą Niewidzialnego. Skupmy nasze serca, uciszmy myśli i stańmy jako duszeczki maleńkie przed tą wielką Tajemnicą Wiary.

Boska moc ukryta w białej Hostii

Eucharystia jest materią, ale z zawartym w niej żywym Duchem. Jest jedynym pokarmem na tej ziemi, który jest naprawdę żywy, który ma w sobie życie wieczne i to życie nam daje! Ma w sobie całą moc Boską. Klęcząc przed Najświętszym Sakramentem, my sami, w swojej ludzkiej słabości, nawet nie zdajemy sobie sprawy z Jego potężnej mocy uzdrawiania. Przecież to jest Bóg! To Jezus! To nasz Zbawiciel! Jest tam obecny cały, a nie w części. Przychodzi do nas wraz ze swoją całą mocą odkupieńczą, oczyszczającą, uzdrawiającą, uświęcającą, ożywiającą i odradzającą.

Pomyślmy przez chwilę o naszej wierze. Gdyby wiara nasza była choćby tak mała jak gorczycy ziarno – po każdej Eucharystii bylibyśmy święci, a nad naszymi postaciami jaśniałoby widzialne światło! Gdyby nasza wiara była jak ziarnko maku – na naszych oczach dokonywałyby się cuda uzdrowienia duszy i ciała! Gdyby nasza wiara była jak maleńka główka od szpilki – wszystkie nasze życiowe problemy byłyby natychmacut rozwiązane! Bo przecież Bóg każdego dnia zawita do naszych serc i jest w mocy uczynić dla nas absolutnie wszystko! On z tą nieskończoną mocą do nas przychodzi, ale – o jakże to bolesne – wiary w nas nie encuentra, wiary w nas nie znajduje! Gdyby Bóg nie chciał udzielać nam ze swej mocy, nie przychodziłby do nas w całej swej pełni. On jednak daje nam całego siebie bez żadnych ograniczeń.

Zatrzymajmy się i zapytajmy samych siebie w szczerości: czy Go przypadkiem nie ranimy swoim codziennym niedowiarstwem w Jego żywą i prawdziwą obecność w Najświętszym Sakramencie? Pomyślmy, czy przypadkiem nie jesteśmy powodem Jego głębokiego smutku, gdy z obojętnością przechodzimy obok kościoła? Pomyślmy, czy nie zadajemy Mu strasznego bólu swoim zimnym, zaryglowanym sercem bez wiary? Prawdziwy Bóg – Władca Wszechświata zniża się do ciebie, marny człowiecze, ofiarowując ci wszystko, co ma najlepsze, a ty tak często z obojętnością patrzysz na Niego i nie widzisz w Denim Boga! Prawdziwy Bóg, Król Świata przychodzi do ciebie pod niepozorną postacią chleba i wina, a ty nie wierzysz, nie widzisz, nie słyszysz! Choć codziennie na ołtarzach całego świata wypowiadane są święte słowa konsekracji, choć codziennie dokonuje się wielki cud Przeistoczenia, ty człowiecze nie wiesz nawet, w jak wielkim cudzie uczestniczysz! Nie rozumiesz, jak wielkie szczęście jest twoim udziałem i jak potężne moce świata Ducha zostają wtedy poruszone!

Delikatność Wieczernika i ufność dziecka

A przecież wszystko, co dzieje się w Wieczerniku, jest delikatne jak oddech – gest, spojrzenie, słowo cicho wypowiedziane między Mistrzem a uczniem. W tej prostocie zawiera się cała tajemnica Boga: Miłość, która nie szuka siebie. Jezus łamie chleb, a w tym prostym geście daje Siebie. Nie tłumaczy, jak to się dzieje – mówi jedynie: „To jest Ciało Moje… to jest Krew Moja.”

Dusza maleńka nie potrafi pojąć wielkości Eucharystii, nie rozumie jej dumnym umysłem, lecz głęboko wierzy. Przyjmuje ten dar tak, jak małe dziecko przyjmuje pokarm z rąk ukochanej Matki. Nie czuje własnej wielkości, ale ufa bezgranicznie, że w tym niepozornym kawałku chleba przychodzi sam Bóg, aby zamieszkać w jej biednym, cichym sercu. Może ją wtedy cierpliwie adorować w ciszy serca, tak jak małe dziecko patrzy z ufnością w oczy swojego Ojca. Nie potrzeba tu wielu słów, skomplikowanych modlitw ani uczonych traktatów. Wystarczy jedno tchnienie serca, jeden mały akt miłości, który uczyła nas powtarzać sługa Boża siostra Konsolata Betrone: „Jezu, Maryjo, kocham Was, ratujcie dusze.”

Święta Teresa od Dzieciątka Jezus, patronka dusz najmniejszych, napisała: „Nie mogę czynić wielkich rzeczy, ale małe – z wielką miłością.” To właśnie dziś jest nasza droga: mała, codzienna miłość rzucona w to wielkie, niepojęte Misterium. Dusza nie musi rozumieć całego ciężaru teologicznego daru Eucharystii. Wystarczy, że z prostotą i dziecięcym uśmiechem odpowie: „Dziękuję, Jezu, że chcesz być ze mną, taką małą nędzą.”

Jezus klęczący przed nędzą człowieka

Otwórz więc dzisiaj swoje oczy! Otwórz swoje uszy! Otwórz na oścież swoje serce, abyś wreszcie zobaczył to, co niewidzialne dla ciała. Zobacz oczami wiary, co dzieje się w Wieczerniku: Jezus umywa nogi swoim uczniom. Król Chwały klęka! Czysty dotyka zbrudzonych. Święty pochyla się nad grzesznikiem. To jest wstrząsający znak dla duszy najmniejszej, by nigdy, przenigdy nie bała się swojej nędzy! Twoja małość i twoje upadki nie oddzielają cię od Boga – one są miejscem, gdzie On chce działać, gdzie chce ci usłużyć. Jak mówił Jezus do siostry Konsolaty: „Nie patrz na swoje nędze, patrz na Mnie! Ja jestem twoją Miłością.”

Bóg pragnie, abyś ty – właśnie ty, konkretny, mały człowieku – doświadczył tej żywej, cudownej, boskiej obecności w Najświętszym Sakramencie. Pragnie, abyś sercem poczuł bicie Jego Serca! Aby ogarnęła ciebie Jego rzeczywistość wypełniająca cały kościół. Bóg chce, aby moc bijąca z Najświętszego Sakramentu objęła całe twoje życie, aby miłość wylewająca się z tego cudownego Ciała dotknęła twej biednej duszy i ją przeniknęła. Bóg chce napełnić ciebie swoim głębokim pokojem. Popatrz sercem! Zobacz ten blask oślepiający, bijący z Najświętszego Sakramentu! Poczuj siłę, jaka z Niego wychodzi. Oczami duszy zobacz Boga w tym niewielkim opłatku. Niech w twoich oczach ta biała, mała Hostia ożyje!

A wtedy, najmilsi, doświadczycie prawdziwego cudu. Wtedy spotkacie się rzeczywiście z Bogiem, poczujecie Jego dotknięcie, a Jego obecność porwie wasze serca. Twoja dusza, uniesiona nieziemskim szczęściem, wyśpiewywać będzie hymn miłości swemu Stwórcy. Wtedy zobaczysz wokół siebie tłumy aniołów adorujących Boga pod tą postacią i rozpoznasz świętych klęczących u Jego stóp. Wtedy Świat Ducha, który cały bez przerwy wielbi Boga, będzie dla ciebie otwarty. A Bóg ujmie twą małą duszę w swoje ojcowskie dłonie i przytuli mocno do Serca.

Wtedy znikniesz. Twoje serce podtrzymywane będzie przez samą Matkę Najświętszą, bowiem szczęście, jakiego będziesz doznawać, mogłoby po prostu rozerwać je na części! To bliskie zetknięcie z Bogiem dokona w tobie całkowitej przemiany. Znikniesz ty i to, co twoje – twoje własne plany, egoizm, pycha i ciągłe skupianie się na swoich ranach. Pojawi się sam Bóg i Jego święta wola, Jego miłość, Jego życie w tobie. Wtedy poczujesz wielkie, palące pragnienie Boga i poznasz wielką Jego tęsknotę za tobą. Doświadczysz tego, jak bardzo Bóg pragnął zawładnąć twoją duszą, jak czekał, wyglądał cię i tęsknił! Zadziwisz się Jego wielką miłością do człowieka i jednocześnie wielkim smutkiem z powodu kompletnego niezrozumienia przez tego, którego sam stworzył. Wtedy zaznasz bólu serca, jaki odczuwa Bóg z powodu braku miłości i braku wiary u ludzi. Doświadczysz cierpienia z powodu zła, które zawładnęło ludzkimi sercami i tak strasznie odciąga ludzi od Boga. Doświadczysz cierpienia samego Boga.

Życie Eucharystią na sposób dziecka

Miłość w swej najgłębszej istocie to dawanie, dzielenie się i ofiarowanie siebie. Bóg jest Miłością i pragnie dzielić się tą Miłością – czyli samym Sobą – z człowiekiem. A choć sam w sobie jest doskonały i całkowicie sobie wystarcza, to jednak stworzył człowieka właśnie po to, by dzielić się Miłością ze swoim stworzeniem. By dawać siebie. Jego największym cierpieniem jest fakt, iż człowiek tę Miłość bezmyślnie odrzuca, a więc odrzuca samego Boga. Bóg natomiast, ukochawszy człowieka aż do samego końca, czyni absolutnie wszystko, by człowiek przyjął to, co jest jego jedynym prawdziwym szczęściem. Czyny wszystko, byśmy nie rezygnowali z tego, co Bóg przygotował dla nas w niebie i byśmy nie szli tam, gdzie czeka nas tylko ból, wieczne cierpienie i śmierć. Bóg dał siebie człowiekowi w tej skromnej postaci małej Hostii. Uczynił to, by człowiek – będąc przecież marnością i prochem – mógł mimo to przyjąć do swojego wnętrza to, co niepojęte, nieogarnięte i najpotężniejsze. By mógł przyjąć samego Boga w całej Jego mocy, sile i potędze. A wszystko po to, by dzielić z człowiekiem Miłość, jaką sam jest, oraz wieczne szczęście, pokój i radość.

Dzisiejszy dzień Oktawy jest więc dla nas gorącym zaproszeniem do życia Eucharystią na sposób dziecka: w głębokiej ciszy, prostocie i codziennej służbie. Nie chodzi tu o nadzwyczajne czyny, wielkie dzieła czy ludzkie oklaski. Chodzi o codzienną pokorę, cichą troskę o innych, jeden szczery, ciepły uśmiech ofiarowany bratu – to jest nasze prawdziwe uczestnictwo w Wieczerniku Chrystusa! Święta Teresa z Lisieux pisała przecież: „Miłość polega nie na słowach, ale na zrozumieniu, że wszystko, co czynimy z miłości, ma wartość wieczną.”

Niech więc Miłość sama, która tak cicho kryje się pod tym niepozornym, białym opłatkiem, dokona w nas w tę Oktawę głębokiej przemiany z ludzi cielesnych na duchowych. Niech nas porwie w nadprzyrodzony Świat Ducha, zachwyci Bogiem i sprawi, że zapragniemy już żyć tylko dla Niego. Dzisiejszej nocy i każdego dnia tej Oktawy nie chodzi o wielkie uniesienia, o długie, wymuszone modlitwy czy wzniosłe słowa. Chodzi jedynie o otwarte, bezbronne serce, które pozwala Jezusowi kochać się w nim dokładnie tak, jak On sam tego chce. Wtedy nawet nasza bezradna cisza staje się najpiękniejszą modlitwą, a drobny, trudny gest przebaczenia zamienia się w eucharystyczny cud.

A kiedy dusza najmniejsza powtórzy w głębi serca: „Jezu, kocham Cię, bo Ty pierwszy mnie umiłowałeś”, wtedy Wieczernik jej małego serca stanie się tym samym świętym miejscem, w którym Bóg wciąż na nowo łamie dla nas Chleb Miłości.

Modlitwa duszy najmniejszej:

Jezu w Wieczerniku, naucz mnie Twojej cichej miłości.
Naucz mnie się pochylać nad innymi, nie oczekując żadnej wdzięczności.
Naucz mnie trwać przy Tobie w każdym małym geście miłości,
abym w rzeczach najmniejszych była cała Tobą.
Amen.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>