3. Dziedzictwo, które powierzono naszym sercom
Rok 2005 zapisał się w naszej pamięci jako czas bólu, modlitwy i głębokiej wdzięczności. Odejście Jana Pawła II poruszyło świat, ale dla nas, gromadzących się na czerwińskich Wieczernikach, miało wymiar szczególnie bliski. Żegnaliśmy pasterza, który przez wiele lat pomagał nam poznawać Chrystusa, zawierzać Maryi i odnajdywać nadzieję w Bożym miłosierdziu. Jego głos towarzyszył naszemu dojrzewaniu. Teraz pozostawała cisza, a w niej pytanie: jak odpowiedzieć na dobro, które przez niego otrzymaliśmy?
Wspólnota Dusz Najmniejszych istniała wtedy zaledwie od dwóch lat. Uczyliśmy się wspólnej drogi, rozpoznawaliśmy nasze powołanie i coraz pełniej odkrywaliśmy znaczenie modlitwy, Eucharystii oraz wzajemnej odpowiedzialności. Odejście Papieża dotknęło nas w tym szczególnym momencie. Uświadomiło, jak wiele zawdzięczamy jego posłudze i jak mocno nasze duchowe życie pozostaje związane z dobrem, którym dzielił się z całym Kościołem.
Czuliśmy wyraźnie, że Wspólnota nosi w sobie duchową pieczęć tego pontyfikatu. Rozpoznawaliśmy ją w skupieniu wokół Eucharystii, w zawierzeniu Matce Bożej, w pragnieniu osobistego spotkania z Jezusem i w modlitwie za zbawienie dusz. Te rysy naszego życia dojrzewały w Kościele prowadzonym przez Jana Pawła II. Jego świadectwo pomagało nam je przyjmować i coraz bardziej świadomie nimi żyć.
Szczególnie głęboko pozostawał w sercach obraz Papieża z ostatnich lat jego życia. Choroba stopniowo ograniczała jego siły, a my patrzyliśmy na człowieka, który nadal trwał w swoim oddaniu. Jego słabość pomagała nam inaczej spojrzeć na własną bezradność. Uczyliśmy się, że także wtedy, gdy człowiek niewiele może uczynić, pozostaje zdolny do miłości, modlitwy i powierzenia siebie Bogu.
Dla dusz najmniejszych było to pouczenie bardzo osobiste. Nasza droga wyrasta przecież ze świadomości, że potrzebujemy łaski. Nie potrafimy sami nadać życiu pełni ani własnymi siłami osiągnąć świętości. Możemy jednak otwierać serce Jezusowi, przyjmować Jego pomoc i wiernie odpowiadać na miłość. Świadectwo Papieża umacniało nas w tej ufności.
W czasie żałoby coraz wyraźniej rozumieliśmy, że otrzymane dobro domaga się dalszego ciągu w naszym życiu. Jan Paweł II pozostawił słowa, dokumenty i wspomnienia, ale także wezwania, które mogliśmy podjąć: do modlitwy, świętości, odpowiedzialności za człowieka i jedności Kościoła. Wdzięczność stawała się pytaniem o naszą wierność.
Co znaczy zachować takie dziedzictwo? Dla każdego z nas odpowiedź zaczynała się od własnego serca. Od ponownego znalezienia czasu na modlitwę. Od powrotu do sakramentu pojednania. Od bardziej świadomego uczestnictwa w Eucharystii. Od zgody, aby słowo Boże dotknęło również tych spraw, które najchętniej pozostawilibyśmy bez zmiany.
Papieskie wezwanie do wypłynięcia na głębię pomagało nam podejmować te kroki. Rozpoznawaliśmy, że duchowe życie potrzebuje stałego odnawiania. Nawet dobre przyzwyczajenia mogą z czasem stać się powierzchowne. Dlatego prosiliśmy Jezusa, aby pogłębiał naszą modlitwę, oczyszczał intencje i uczył zawierzenia obejmującego całą codzienność.
Coraz bliższa stawała się nam również wskazana przez Jana Pawła II wysoka miara zwyczajnego życia chrześcijańskiego. Na drodze dusz najmniejszych nabierała ona prostego kształtu: wykonywać obowiązki z miłością, zachować cierpliwość, troszczyć się o bliskich, powstrzymać krzywdzące słowo, pomóc potrzebującemu. Świętość mogła dojrzewać właśnie tutaj, pośród spraw znanych i powtarzających się każdego dnia.
Odpowiedzialność za dziedzictwo Papieża obejmowała także nasze relacje we Wspólnocie. Jeśli chcieliśmy żyć jego nauczaniem, potrzebowaliśmy budować zaufanie, słuchać siebie i szukać pojednania. Modlitwa miała owocować większą wrażliwością na człowieka. Wierność Eucharystii zapraszała do troski o jedność. Zawierzenie Maryi powinno rodzić pokorę i gotowość służby.
Było to zadanie wymagające cierpliwości. Każdy wnosił własną historię, temperament i słabości. Wspólnota dojrzewała przez małe decyzje podejmowane wielokrotnie: dotrzymanie słowa, przyjęcie uwagi, przeproszenie, podjęcie posługi, zauważenie nieobecnej osoby. W takich czynach mogliśmy zachowywać dobro, którego uczył nas Papież.
Szczególnym skarbem pozostawała miłość do Maryi. Jego zawierzenie pomagało nam przynosić Jej także przyszłość naszego dzieła. Nie znaliśmy wszystkich odpowiedzi. Były pytania o dalszą formację, o jedność i o to, jak służyć Kościołowi. Powierzaliśmy te sprawy Matce Bożej, prosząc, aby prowadziła nas do Jezusa i pomagała podejmować decyzje w zgodzie z Jego wolą.
Równocześnie dojrzewała odpowiedzialność za orędzie miłosierdzia. Papież zachęcał, aby przekazywać światu nadzieję płynącą z miłości Boga. Przyjmowaliśmy to wezwanie w modlitwie za innych, w Koronce i akcie miłości, a także w konkretnych uczynkach. Rozumieliśmy coraz lepiej, że człowiek, który doświadczył przebaczenia, jest zaproszony do cierpliwości wobec bliźniego; ten, którego podniesiono, może pomóc podnieść drugiego.
W roku 2005 powierzaliśmy zmarłego Papieża Bogu. Pośród smutku dojrzewała nadzieja, że więź w Chrystusie trwa również poza granicą śmierci. Późniejsze uznanie jego świętości przez Kościół umocniło nas w proszeniu o jego wstawiennictwo. Dzisiaj z ufnością powierzamy mu Wspólnotę, rodziny, Ojczyznę i nasze osobiste drogi.
Patrząc po latach na tamten czas, widzimy, że żałoba stała się również szkołą dojrzałości. Pomogła nam bardziej świadomie przyjąć własne miejsce w Kościele. Świadectwo Jana Pawła II pozostało światłem, a naszą odpowiedzią miało być życie wierniejsze Chrystusowi. Każdy z nas otrzymał możliwość, aby w swoim powołaniu podjąć cząstkę odpowiedzialności za dobro całej wspólnoty wierzących.
Tak rozumiemy dziedzictwo powierzone naszym sercom. Jest ono darem, który pragniemy poznawać, pielęgnować i przekazywać. Może owocować w modlitwie duszy ukrytej przed światem, w miłości rodzinnej, w służbie kapłańskiej i zakonnej, w uczciwej pracy, w cierpliwym towarzyszeniu choremu. W każdym z tych miejsc człowiek może pozwalać, aby Jezus stawał się coraz bardziej obecny w jego życiu.
Rok 2005 pozostaje więc w historii Wspólnoty czasem bolesnym i ważnym. Pośród rozstania dojrzewało wezwanie do wierności. Przyjęliśmy dobro, które nas ukształtowało, i pragniemy nadal odpowiadać na nie naszą małą drogą miłości.
Panie Jezu, dziękujemy Ci za dobro otrzymane przez posługę świętego Jana Pawła II. Pomóż nam przyjmować je z wdzięcznością i rozwijać przez codzienną wierność.
Pogłębiaj naszą modlitwę, umacniaj miłość do Eucharystii i ucz odpowiedzialności za jedność. Niech Twoje miłosierdzie przemienia nasze serca, abyśmy potrafili nieść nadzieję innym.
Maryjo, przyjmij przyszłość naszej Wspólnoty. Prowadź nas do Jezusa i wypraszaj gotowość podejmowania Jego woli.
Święty Janie Pawle II, módl się za nami, aby dziedzictwo powierzone naszym sercom przynosiło trwałe owoce miłości i służyło całemu Kościołowi. Amen.
