CZYTANKI na miesiąc Najświętszego Serca Pana Jezusa

4. Serce Jezusa, nieskończonego majestatu

Rys historyczny i teologiczny

W czwartym dniu czerwca Kościół zwraca naszą uwagę ku przedziwnej tajemnicy, w której spotykają się skrajności: niepojęta potęga Boga oraz Jego bezgraniczne uniżenie. Tradycja kultu Serca Jezusowego sięga głęboko w czasy średniowiecza, a jednym z jej najwspanialszych filarów są mistyczne doświadczenia św. Gertrudy z Helfty, żyjącej w XIII wieku. W swoich wizjach widziała ona Serce Jezusa jako jaśniejący, niebiański tron Króla Wieków. Opisywała Je jako pełne chwały, otoczone niepojętym blaskiem, przed którym z drżeniem i zachwytem upadają zastępy aniołów.

Teologia i liturgia dzisiejszego dnia ukazują nam jednak paradoks chrześcijaństwa: ten nieskończony majestat Boga nie objawia się w miażdżącym triumfie, ale w głębokiej pokorze Serca. Dzisiejsza liturgia eucharystyczna stawia przed nami Króla chwały, który dobrowolnie rezygnuje ze swoich zewnętrznych przywilejów, uniża się pod postaciami chleba i wina, aby stać się naszym powszednim pokarmem. Majestat Boga w Kościele to nie dystans, ale bliskość na wyciągnięcie ręki.

Czytanka kaznodziejska (Kerygmat)

Bracia i Siostry!

Jakże często we współczesnym świecie mylimy pojęcie majestatu z chłodnym dystansem, z niedostępnością czy z wyniosłością. Wydaje nam się, że ktoś wielki musi odgradzać się od maluczkich murami i strażą. Tymczasem prawdziwy, nieskończony majestat Jezusa Chrystusa to potęga Jego miłości, która nigdy nie miażdży człowieka, ale go podnosi z największego upadku. Stając dzisiaj przed Sercem nieskończonego majestatu, upadnij na kolana. Zrób to jednak nie ze sparaliżowanego strachu czy poczucia zagrożenia, ale z głębokiego zachwytu. Zachwytu nad tym, że tak wielki, wszechmocny Bóg pragnie za swoje stałe mieszkanie wybrać tak małe, kruche i niespokojne serce, jak twoje i moje.

Słowa litanijnego wezwania nie są jedynie teoretycznym opisem Bożych przymiotów. One są żywym, gorącym zaproszeniem, by wejść do środka. Jezus nie chce, abyśmy zatrzymali się na zewnętrznej pobożności, na mechanicznym odmawianiu modlitw czy na powierzchownych praktykach religijnych. On wzywa nas, byśmy przekroczyli próg i pozwolili łasce wprowadzić się do samego wnętrza – do komnat Jego Boskiego Serca. Droga, którą dziś rozważamy, nie jest abstrakcyjną konstrukcją myślicieli. To wielowiekowe, żywe doświadczenie Kościoła. Od pokoleń chrześcijanie kontemplują Serce Chrystusa jako źródło miłosierdzia, ogień miłości, bezpieczne schronienie dla grzeszników i dom dla świętych. Szczególnym echem tego wołania stały się objawienia dane św. Małgorzacie Marii Alacoque, w których Pan Jezus ukazał swoje Serce jako płonące i zranione – bezgranicznie kochające, a jednocześnie tak często przez ludzi odrzucone.

Pamiętajmy, że Serce Jezusa nie jest jedynie martwym symbolem czy metaforą z dawnych epok. Ono jest rzeczywistością w pełni żywą. To Serce realnie bije dla nas w każdej Eucharystii. To Serce zostało raz na zawsze otwarte na krzyżu i nigdy nie zostało zamknięte. To Serce w tym momencie zwraca się do każdego z was z tym samym, niezmiennym wezwaniem: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy…”.

W Ewangelii wg św. Jana słyszymy obietnicę Zbawiciela: „W domu Ojca mego jest mieszkań wiele”. Tradycja duchowa Kościoła wielokrotnie odczytywała te słowa nie tylko w kluczu przyszłej chwały w niebie, lecz także jako drogę wewnętrzną, którą możemy i powinniśmy iść już tu, na ziemi. Serce Jezusa możemy kontemplować właśnie jako taki wspaniały, przestronny dom nieskończonego majestatu. Nie jest to jeden ciasny pokój, lecz budowla o wielu mistycznych komnatach. Każda z tych komnat odsłania przed nami zupełnie inny, zachwycający wymiar Jego miłości i każda odpowiada na inne, konkretne doświadczenie ludzkiego życia. W jednej z tych komnat cierpliwie uczymy się fundamentalnej cnoty pokory. W innej – trudnej sztuki przebaczania samemu sobie i bliźnim. W kolejnej – sensu ludzkiego cierpienia, przeżywanego w zjednoczeniu z Nim. Jeszcze w innej komnacie odkrywamy uzdrawiającą moc ciszy i czystej adoracji.

Ta duchowa droga nie jest liniowa. Nie przechodzi się przez te komnaty raz na zawsze, odhaczając kolejne etapy. Bardzo często, pod wpływem życiowych krzyży i doświadczeń, musimy wracać do tej samej komnaty wielokrotnie. Czasem Bóg w swojej mądrości zatrzymuje nas w jednej z nich na znacznie dłużej, ponieważ widzi, że coś w naszej osobowości lub wierze musi jeszcze dojrzeć, zanim pójdziemy dalej. Czasem zaś, w najmniej oczekiwanym momencie, Jego łaska otwiera przed nami drzwi, których wcześniej zupełnie nie dostrzegaliśmy.

Struktura tej drogi odpowiada klasycznej, sprawdzonej dynamice chrześcijańskiego życia duchowego, która dzieli się na cztery wielkie etapy:

Oczyszczenie – to moment, kiedy stajemy w prawdzie o sobie, rzucamy maski i pozwalamy Bogu leczyć nasze najgłębsze, jątrzące się rany.

Zjednoczenie – kiedy nasza codzienna modlitwa przestaje być tylko obowiązkiem, a staje się żywą relacją, a stała obecność Boga staje się naturalną przestrzenią życia.

Komunia – kiedy z zachwytem odkrywamy, że nie idziemy przez ten świat sami, ale wędrujemy w potężnym, żywym Kościele: pielgrzymującym na ziemi, oczyszczającym się w czyśćcu i triumfującym w niebie.

Posłanie – to ostateczny owoc spotkania z Majestatem: moment, kiedy Serce Jezusa zaczyna bić w nas tak mocno, że sami stajemy się Jego miłością dla innych ludzi.

Najgłębszym i najbardziej poruszającym obrazem tej tajemnicy pozostaje chwila przebicia boku Chrystusa na Kalwarii. Ewangelista Jan z wielką powagą zapisuje: „Natychmiast wypłynęła krew i woda”. Ojcowie Kościoła widzieli w tym mistyczne narodziny Kościoła oraz świętych sakramentów. Serce Króla zostało otwarte na oścież właśnie po to, aby nikt na tym świecie – bez względu na swoją przeszłość, zagubienie czy nędzę – nie musiał stać na zewnątrz, w chłodzie i opuszczeniu. W tym otwartym Sercu nieskończonego majestatu bez problemu mieszczą się wszystkie nasze najcięższe grzechy, które tam znajdują przebaczenie; nasze paraliżujące lęki, które ustępują miejsca Jego pokojowi; nasze bezsensowne z ludzkiego punktu widzenia cierpienia, które zyskują zbawczy sens, oraz cała nasza niepewna przyszłość, która zostaje ugruntowana w nadziei.

Wchodząc do tych Bożych komnat, nie wchodzimy w świat abstrakcyjnych teorii czy poetyckich metafor. Wchodzimy w realną, żywą relację z Osobą. Wchodzimy w sam środek czystej Miłości. Nie traktujmy tych czerwcowych rozważań jak lektury, którą wertuje się w pośpiechu. Niech każdy dzień tego miesiąca stanie się dla was mapą do osobistej modlitwy, do adoracji Najświętszego Sakramentu i do konkretnego zastosowania w szarej codzienności. W tym wszystkim nie chodzi przecież o zdobycie nowej wiedzy teologicznej, ale o głęboką, autentyczną przemianę ludzkiego serca.

Ostatecznym celem tej drogi jest zamieszkanie w Bogu na stałe – synowskie, ufne i bezpieczne. Chodzi o to, aby każdy z nas, po trzydziestu dniach tego miesiąca, mógł z pełnym przekonaniem powiedzieć: „Ja już nie tylko rozważam i podziwiam z daleka Najświętsze Serce Jezusa – ja w tym Sercu na co dzień żyję, oddycham, pracuję i umieram”. Serce nieskończonego majestatu jest dla ciebie otwarte. Nie zwlekaj, nie lękaj się swojej małości. Przekrocz próg i wejdź do środka. Amen.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>