Prowadził nas ku Bogu – wspomnienie ks. Józefa Gregorkiewicza

4. Posługa wśród dusz najmniejszych

Przebyte choroby i związane z nimi osłabienie organizmu sprawiły, że ksiądz Józef Gregorkiewicz potrzebował rekonwalescencji oraz zmiany rytmu pracy. W tych okolicznościach jego działalność duszpasterska coraz wyraźniej kierowała się ku osobom konsekrowanym, zwłaszcza siostrom zakonnym z różnych zgromadzeń. Jak sam później wspominał, właśnie ta posługa pomagała mu odzyskiwać siły utracone wskutek choroby. Towarzysząc innym w życiu duchowym, znajdował umocnienie również dla siebie.

W 1968 roku przybył do Czerwińska nad Wisłą. Sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia stało się na trzydzieści siedem lat miejscem jego życia i oparciem dla rozległej działalności duszpasterskiej. Stąd wyruszał na rekolekcje i misje, tutaj powracał po kolejnych wyjazdach. Swoją posługę przeżywał pod opieką Maryi, której obecność i prowadzenie dostrzegał w powierzanych mu zadaniach.

Coraz więcej czasu poświęcał siostrom zakonnym. Dzielił się z nimi doświadczeniem zdobytym przez lata kapłaństwa, pomagał pogłębiać modlitwę, rozeznawać trudności i odnawiać wierność powołaniu. Od 1976 roku skoncentrował swoją działalność rekolekcyjną na osobach zakonnych. Z czasem stał się znanym i cenionym kierownikiem duchowym, zapraszanym do licznych domów i klasztorów w całej Polsce.

Przyjął zasadę, aby odpowiadać na zaproszenia wszędzie tam, gdzie mógł podjąć posługę. W prośbach o przyjazd odczytywał wezwanie do pełnienia woli Bożej. Widział w nich również prowadzenie Matki Najświętszej, której — jak wyrażał to swoją postawą — nie potrafił niczego odmówić. Takie rozumienie kapłańskiej służby nadawało jego pracy osobisty, maryjny charakter.

Bywały lata, w których głosił ponad dwadzieścia serii rekolekcji. Później coraz więcej miejsca zajmowały kwartalne dni skupienia i pojedyncze konferencje. Zasięg tej działalności był bardzo rozległy: w ciągu kwartału odwiedzał nawet sto dwadzieścia domów i klasztorów zakonnych. Za tymi liczbami kryły się podróże, przygotowywane nauki, godziny spowiedzi i rozmów oraz spotkania z osobami powierzającymi mu swoje duchowe zmagania.

Pragnął prowadzić ludzi ku Najświętszemu Sercu Jezusa i Niepokalanemu Sercu Maryi. Posługa rekolekcjonisty łączyła się u niego z troską o konkretną osobę, o jej więź z Bogiem i wierność otrzymanemu powołaniu. Wielu spośród tych, którym towarzyszył, uważał za swoje duchowe dzieci. Ta więź trwała również wtedy, gdy upływające lata ograniczały możliwość bezpośrednich spotkań.

Szczególne miejsce w ostatnim okresie jego życia zajęła Wspólnota Dusz Najmniejszych. Podczas pierwszych rekolekcji w Czerwińsku, w sierpniu 2003 roku, przyszedł do uczestników, mówiąc, że przyprowadziła go Matka Boża i poleciła przekazać „Orędzie Miłości Serca Jezusa do świata”. Dzięki niemu wspólnota poznawała życie duchowe służebnicy Bożej siostry Marii Konsolaty Betrone i odkrywała Maleńką Drogę Miłości.

Ksiądz Józef sam zachwycił się tą duchowością i starał się nią żyć. Towarzyszył więc duszom najmniejszym jako kapłan dzielący z nimi pragnienie coraz pełniejszego oddania się Jezusowi. Jego wieloletnie doświadczenie kierownika duchowego spotkało się z prostotą drogi, na której człowiek uczy się powierzać Bogu własną słabość i odpowiadać miłością na Jego miłość. Dla wspólnoty był to dar o trwałym znaczeniu, owocujący także po jego śmierci.

Intensywna działalność wyjazdowa trwała do jesieni 2005 roku. Wówczas ksiądz Józef, świadomy ubytku sił, zaczął rezygnować z kolejnych zobowiązań. Było to stopniowe przyjmowanie ograniczeń wieku i zdrowia. Pozostawało w nim jednak pragnienie służenia ludziom, których Bóg powierzył jego kapłańskiej trosce.

Szukał zatem nowych sposobów podtrzymywania kontaktu ze swoimi duchowymi dziećmi. Wyznaczał godziny rozmów, służył w konfesjonale i udzielał porad przez telefon. Uczył się obsługi komputera, myślał o założeniu strony internetowej. Nagrywał na dyktafon krótkie konferencje i przekazywał je wspólnotom zakonnym. Podejmował dostępne możliwości, aby słowo umocnienia mogło docierać również tam, dokąd sam nie był już w stanie pojechać.

Coraz więcej czasu poświęcał posłudze sakramentu pokuty. Wśród jego penitentów przybywało osób świeckich, którym także przekazywał swoje duchowe doświadczenie i pomagał odnajdywać drogę do Boga. Konfesjonał, rozmowa i nagrane słowo stawały się formami dalszej obecności przy człowieku potrzebującym kapłańskiego wsparcia.

Ostatni etap jego życia odsłania szczególną wierność powołaniu. Wraz ze słabnięciem sił zmieniał się sposób posługi, lecz trwała troska o zbawienie dusz. Ksiądz Józef do końca szukał możliwości, aby słuchać, umacniać i prowadzić ku Jezusowi. Tak dopełniało się życie kapłana, który przez dziesięciolecia służył innym, a u kresu ziemskiej drogi nadal pragnął dzielić się powierzonym mu darem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>