DZIEŃ V: Eucharystia jako najwspanialszy czas zjednoczenia z Bogiem
Eucharystia to cudowny dar, w którym nieskończony Bóg zstępuje na ołtarz, przebóstwia naszą słabość i pragnie zjednoczyć się z duszami najmniejszymi, ofiarując nam całego Siebie w zamian za dar naszego ubogiego serca.
Trwa święta Oktawa Bożego Ciała – czas intymnego zachwytu nad Bogiem, który z miłości zamieszkał pośród nas. Słuchając słów Pisma Świętego, możemy uświadomić sobie jeszcze raz, jak bardzo mały jest człowiek i jak wielkie są jego słabości. Przed nami piąte rozważanie na ten święty czas, ułożone jako spójny tekst kaznodziejski dla dusz najmniejszych, oparty w pełni na powierzonych słowach:
Świadomość własnej nędzy a Boskie Lekarstwo
Nawet ludzie, którzy żyją wiarą i są prowadzeni przez Boga, sami z siebie są tylko czystą słabością. We fragmencie ze Starego Testamentu słyszymy o zwątpieniu, niezadowoleniu i o buncie, które trapiły Miriam i Aarona, a przecież byli tak blisko Mojżesza i wraz z nim prowadzili naród wybrany! W ich serca zakradła się wątpliwość, niechęć, nieżyczliwość i zazdrość. Z kolei apostoł Piotr wykazał się najpierw wielką wiarą – poszedł przecież po wodzie, gdy Jezus go wezwał. Wystarczył jednak silniejszy podmuch wiatru, a wątpliwości natychmiast wrzuciły go do wody i zaczął tonąć, wołając Jezusa na ratunek. Te święte fragmenty uświadamiają nam, iż każdy z nas jest słaby. Każdy! Nie ma człowieka na ziemi, który byłby sam z siebie mocny.
Skaza grzechu pierworodnego dotyczy wszystkich ludzi. To ona czyni człowieka tak bardzo ułomnym i słabym, iż nie powinien on w ogóle ufać samemu sobie. Nawet wielcy święci upadali, gdy tylko zaufali własnym siłom. Nawet ci, którzy krocząc do Boga, otrzymywali przeróżne charyzmaty i wielkie doświadczenia mistyczne, gdy zostali skuszeni pychą, by zaufać własnym siłom – upadali na samo dno. Niestety, iluż takich skuszonych jest teraz w piekle! Musimy dobrze i wstrząsająco zdać sobie sprawę, że my nie mamy żadnych sił, aby kroczyć do Boga bez Boga. Bez Chrystusa nie mamy do tego żadnych zdolności ani umiejętności. O własnych siłach nie jesteśmy w stanie zrobić ani jednego, najmniejszego kroku ku Niebu.
Zatem jak dążyć ku zjednoczeniu, kiedy się zupełnie nic nie posiada? Bóg wie o tym i wszystko nam daje! Od samego początku doskonale wiedział, jaka jest natura ludzka po grzechu. Dlatego dał nam szczególną moc i szczególną siłę – po prostu daje nam Siebie samego, aby być naszą mocą, naszą siłą i naszym wytrwaniem. W jaki sposób to czyni? W Eucharystii! W pełnej Eucharystii, wraz z przyjęciem Jezusa do serca – a więc podczas pełnego uczestnictwa, a nie tylko podczas „wysłuchania Mszy Świętej”, jak to jest w złym zwyczaju tak wielu katolików, którzy nigdy nie przyjmują Jezusa Eucharystycznego. Widać wyraźnie, że zupełnie nie rozumieją, czym jest Eucharystia.
Przebóstwienie duszy w Świętym Misterium
A Eucharystia jest cudownym darem Boga dla każdego człowieka. Darem, podczas którego urzeczywistnia się Niebo w duszy; darem, który wprowadza ludzką duszę w stan najgłębszego zjednoczenia z Bogiem. Jest to dar, w którym Bóg przebóstwia twoją duszę! Jakże rzadko człowiek zdaje sobie z tego sprawę, przyjmując Komunię świętą. A przecież na ołtarz zstępuje sam Wszechmogący Bóg! I potem ten Bóg, pozwalając się wziąć w dłonie kapłańskie – a więc ludzkie – pozwala się przyjąć tobie, który jesteś tylko grzesznym człowiekiem. Ten wielki Bóg – nieskończony, nieogarnięty, którego nie da się objąć umysłem ani rozumem, ukrywa się w niepozornej postaci opłatka, abyś ty, maleńki człowieczek, był w stanie Go przyjąć.
I ten potężny Pan i Władca świata przychodzi do twojej duszy i całym sobą ją wypełnia. Na ten święty czas przyjścia Boga, dusza twoja zostaje całkowicie uświęcona, bo Jego obecność – tak bliska, tak niepojęta – uświęca ciebie, mimo że jesteś tak słaby i tak grzeszny. Twoja dusza staje się w tym momencie świętą, bo mieszka w niej żywy Bóg! I zstępują wtedy aniołowie, aby adorować i wielbić Boga w twojej duszy. Całe Niebo schodzi, aby oddawać cześć Bogu zjednoczonemu z maleńką duszą. Całe Niebiosa głośno głoszą Jego chwałę i wszelkie stworzenia oddają Mu cześć.
A On? On jednoczy się z twoją duszą, staje się jej mocą i jej siłą. Jakże często człowiek zaraz po wyjściu z kościoła zapomina, co takiego wielkiego się dokonało! Ale to nie jest wina Boga. To ty jesteś maleńki, to ty nie myślisz, nie pamiętasz, a często nawet nie podejmujesz żadnej próby, by trwać w zjednoczeniu z Nim. A On jest! On nadal jest realnie w tobie i Jego moc jest w tobie – Jego świętość, Jego mądrość, Jego głęboki pokój. Przecież przyjąłeś Go całego, a nie jakąś cząstkę! Tego Boga przyjąłeś, który stworzył niebo, gwiazdy, Ziemię, rośliny, zwierzęta i człowieka. Tego Boga, który prowadził naród wybrany, który przyszedł jako Syn, dał się ukrzyżować, zabić i zmartwychwstał – Tego Boga masz teraz w swoim sercu! Nie jest gdzieś daleko, w kosmosie, ale w twoim sercu. A ty jesteś tak mały, że nawet nie potrafisz tego zrozumieć, nie potrafisz się tym zachwycić ani odczuć powagi tej sytuacji. Twoje serce często nie potrafi nawet zadrżeć przed tą potęgą i Mocą, która zjednoczyła się z twoim wnętrzem. Zobacz, jak bardzo jesteś mały, jak jesteś słaby!
Kropla wody w kielichu Ofiary
Cała Eucharystia, od pierwszych słów modlitwy aż po jej uroczyste zakończenie i błogosławieństwo kapłańskie, jest wielkim darem Boga dla człowieka. Wszystko, co się w niej dokonuje, jest nieskończenie ważne dla twojej duszy. Jest to czas, kiedy od samego początku możesz jednowymiarowo jednoczyć się z Bogiem. A jakże często człowiek tkwi myślami w swoich przyziemnych sprawach i bezmyślnie odrzuca dar zjednoczenia! Każda modlitwa mszalna służy przecież kolejnemu krokowi ku zjednoczeniu. Wyznajesz swoją grzeszność, prosisz o przebaczenie, a Bóg obficie zlewa na ciebie swoje miłosierdzie – to już jednoczy twoją duszę z Bogiem. Słuchasz Słów Boga – czytania, psalmu, Ewangelii – przecież to jest bezpośredni kontakt z samym Bogiem, z Jego żywym Słowem. Twoja dusza powinna pokornie upaść, słuchać każdego słowa i każde niemalże całować, przyjmując je z radością jako najczystszy dar miłości.
A potem przychodzi homilia poprzez kapłana, który mocą Ducha Świętego wypowiada słowa, jakie Bóg chce skierować właśnie do ciebie. Ty jednak jakże często krytycznie oceniasz w swoich myślach, że temu kapłanowi brak umiejętności, by do ciebie dotrzeć. Tymczasem to twoja dusza jest zaryglowana i zamknięta, a nie kapłan jest nieudolny! To ty zamknąłeś swoje uszy na Słowo Boga, który chce do ciebie mówić ustami tego człowieka.
I wreszcie moment ofiarowania – niezwykła możliwość złożenia siebie samego, całego, Bogu na ołtarzu, na którym za moment wino i chleb zamienią się w Boga. Ty, dzięki tej jednej, maleńkiej kropli wody wpuszczonej do kielicha z winem, możesz realnie uczestniczyć w tej niepojętej tajemnicy Przeistoczenia! Jesteś tak blisko – jesteś tą kroplą wody w winie, a więc przy tobie, w tobie i wokół ciebie Bóg dokonuje cudu. Ty jesteś już teraz w Jego Krwi, najgłębiej zjednoczony z Jezusem. Czy myślisz o tym czasem, co Bóg czyni, abyś ty mógł się z Nim zjednoczyć? Zobacz!
Modlitwa słowami Syna i dziecięce oddanie
A potem wypowiadasz słowa samego Jezusa – słowa modlitwy do Ojca. Mówisz słowami samego Boga! Masz do tego pełne prawo, ponieważ dokonała się zbawcza Ofiara, na nowo zostałeś usynowiony i zjednoczony z Jezusem. Niczym On sam, masz prawo wypowiadać słowa do Boga Ojca i modlić się: „Ojcze nasz”. Jakież to niepojęte zjednoczenie i wyróżnienie! Bóg patrzy na ciebie niczym na samego Jezusa, bo wypowiadasz Jego słowa, a zjednoczony z Jezusem jesteś przecież ty.
I wreszcie sama Komunia święta. Modlisz się ze drżeniem, że nie jesteś godzien, ale wystarczy jedno Jego Słowo, a twoja dusza zostanie uzdrowiona i z tej całej nędzy zamieni się na powrót w duszę świętą. Wystarczy Jego Słowo – i przyjmujesz Boga do swojego serca. Kapłan wypowiada słowa: „Ciało Chrystusa”, a ty mów z potężną wiarą: „Amen”, z całą świadomością tego, co mówisz: „Niech mi się tak stanie, tak, wierzę w to całym sercem!”.
To jest najcudowniejsza, najpiękniejsza chwila, która niejednego świętego wprowadzała w zachwyt, w ekstazę i unosiła do samego Nieba! A ty? Ty w tym momencie często wyliczasz Bogu swoje przyziemne potrzeby, aby tylko szybko je „zaksięgował”. Przypominasz sobie nerwowo, czy na pewno o wszystkim powiedziałeś. Jak ty traktujesz Boga? Bóg schodzi do twojego serca! Dusza twoja powinna w tym momencie paść na twarz przed Bogiem, oddając Mu pokłon jako Królowi, jako Władcy i jedynemu Bogu. I skoro On cały przyszedł do ciebie, skoro On ofiarował się tobie i za ciebie, pomyśl, co możesz zrobić ty, aby Mu podziękować?
Prawdą jest, bracie i siostro, że jesteś tak mały, iż nic nie możesz zrobić, aby Bogu godnie podziękować. Cokolwiek byś zrobił czy powiedział, wszystko to jest zupełnie niczym wobec daru, jaki od Niego otrzymałeś. Jednak jest coś, co Bogu jest szczególnie miłe i co sprawia Mu ogromną radość – twoje serce! Złóż więc przed Nim swoje serce. Powiedz Mu w tej cichej chwili, że skoro On ofiarował się cały tobie, to ty chcesz uczynić dokładnie to samo wobec Niego: chcesz cały Mu się oddać. Powiedz Mu szczerze: „Panie, choć nie przedstawiam żadnej wartości, choć jestem kompletnym niczym, to chociaż siebie samego w całości Ci dam”. Cokolwiek innego nie jest twoją własnością, jest jedynie Jego darem, więc nie dasz Mu nic innego, bo po prostu nic innego nie masz. Ty sam możesz siebie oddać Bogu, składając swoje życie w ofierze.
Przedsmak Nieba i ramiona Maryi
I Bóg z miłością jednoczy taką pokorną duszę, dając jej przeżyć najpiękniejsze chwile. Dusza czuje wtedy, że jeszcze moment, a oderwie się od Ziemi i poszybuje ku wieczności. To jest prawdziwy przedsmak Nieba! Każda dusza indywidualnie przeżywa i doświadcza tego zjednoczenia z Bogiem i trudno jest jej potem opisać to cudowne spotkanie, jakiego doznała. Język ludzki nie ma bowiem takich wyrazów ani takich określeń, które mogłyby opisać stan duszy podczas zjednoczenia z Panem.
Pamiętajmy, najmilsi, że Bóg nie przychodzi tylko do świętych, wielkich mistyków czy wybranych dusz. Bóg przychodzi do każdego człowieka, bo każdego bez wyjątku kocha i pragnie tego zjednoczenia z każdym! Gdyby tak nie było, nie schodziłby codziennie na ołtarz i nie pozwoliłby się brać w grzeszne ręce kapłanowi, a potem przyjmować każdej osobie, która tylko tego chce. A On przychodzi. Pozwala się traktować tak różnie, naraża się każdego dnia na zbezczeszczenie, na uniżenie, poniżenie, odrzucenie i straszne sponiewieranie. Godzi się na to wszystko z czystej miłości, abyś jednak ty mógł Go przyjąć! Aby On, przychodząc do ciebie, mógł stać się twoim życiem, twoją mocą i twoją siłą. Przychodzi, aby ciebie uzdrowić, uleczyć trudne relacje w twojej rodzinie, aby odnowić twoją wiarę i twoją ufność. Przychodzi, aby sprawić, iż będziesz prawdziwie szczęśliwy już tu, na Ziemi! Chce dać ci nowe oczy, abyś patrzył i widział Jego miłosiernymi oczami. Chce dać ci nowe uszy, byś słuchał Jego cichego głosu.
Eucharystia jest najcudowniejszym, najwspanialszym czasem zjednoczenia z Bogiem. Staraj się nie tracić ani jednej sekundy podczas Mszy świętej! Staraj się nie zajmować niczym innym, tylko Bogiem. Postaraj się otworzyć serce na każde słowo modlitwy kapłana, na każdy święty znak czyniony podczas Liturgii, bo każdy z nich jest niezwykle ważny. Miej szeroko otwarte oczy i uszy duszy. Złóż siebie na ołtarzu i proś gorąco, by Jezus zjednoczył cię ze sobą, byś był ukryty w kielichu razem z winem, gdy dokona się przeistoczenie. Módl się wraz z Jezusem do Ojca, a potem przyjmij Boga i pozwól swojej duszy spotkać się z Nim tak blisko, jak tylko On sam tego będzie chciał.
Bóg dał ci Swoją Najświętszą Matkę również po to, aby podprowadzała ciebie ku temu zjednoczeniu. Wiedz i pamiętaj, że to właśnie Ona prowadzi twoją małą duszę do Komunii świętej i osobiście przedstawia cię Bogu, jeśli tylko Jej na to pozwalasz. Ona w twoim sercu przyjmuje Jezusa i Go adoruje, aby sprawić Mu radość; aby dopełnić twoją małą miłość i twoją nieporadną modlitwę Swoją doskonałą miłością i Swoją świętą modlitwą. Czyni to wszystko po to, by jak niedoskonałej Bóg został uwielbiony w tobie. Oddajmy się więc w Jej ręce u stóp ołtarza. Amen.
