Miłość sięga poza śmierć- o rzeczach ostatecznych

4. Niebo — pełnia życia z Bogiem

Kiedy myślimy o Niebie, przychodzą nam na myśl obrazy światła, pokoju i piękna. Próbujemy wyobrazić sobie życie wolne od bólu, lęku i rozstania. Powracają słowa Jezusa o domu Ojca i przygotowanym dla nas miejscu. Te obrazy pomagają sercu otworzyć się na nadzieję. Ich najgłębszy sens odsłania się jednak dopiero wtedy, gdy pytamy o Boga. To Jego obecność sprawia, że Niebo jest Niebem. Pełnią szczęścia zbawionych jest komunia z Ojcem, Synem i Duchem Świętym.

Dlatego, aby lepiej rozumieć Niebo, trzeba poznawać i miłować Boga. Im bardziej odkrywamy, kim On jest, tym głębiej możemy pojmować wielkość Jego obietnicy. Człowiek, dla którego Bóg pozostaje odległym pojęciem, łatwo wyobraża sobie wieczność jako rzeczywistość trudną do zrozumienia, a nawet nużącą. Kiedy jednak zaczyna doświadczać Jego miłości, przebaczenia i wierności, rodzi się w nim pragnienie coraz pełniejszej bliskości. Chce należeć do Tego, przy którym odnajduje prawdę o sobie i sens własnego życia.

Jezus powiedział w modlitwie do Ojca: „A to jest życie wieczne: aby znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa” (J 17,3). Poznanie, o którym mówi Pan, obejmuje całego człowieka. Jest wejściem w więź, przyjęciem miłości i odpowiedzią wiary. Już teraz zostajemy do tej więzi zaproszeni. W wieczności otrzyma ona pełnię, której obecnie nie potrafimy ogarnąć.

Także w naszych ludzkich relacjach możemy dostrzec pewną pomoc w rozumieniu tej prawdy. Inaczej słuchamy opowiadania o obcym miejscu, a inaczej myślimy o domu, w którym czeka ukochana osoba. Jej obecność nadaje temu miejscu znaczenie. Pragniemy przybyć, ponieważ chcemy być razem. Podobnie obietnica Nieba staje się bliższa sercu, które uczy się rozpoznawać w Bogu kochającego Ojca.

Jezus, mówiąc o przygotowanym mieszkaniu, prowadzi uczniów właśnie ku tej bliskości: „Zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem” (J 14,3). W centrum obietnicy znajduje się spotkanie z Nim. Pan pragnie obdarzyć swoich uczniów udziałem w swoim życiu. Przygotowuje ich na czas rozłąki, umacnia ich wiarę i otwiera przed nimi perspektywę trwałej komunii.

Obraz domu Ojca wyraża bezpieczeństwo, przyjęcie i przynależność. Człowiek nie będzie już musiał obawiać się utraty miłości, która go podtrzymuje. Nie będzie doświadczał samotności wynikającej z niezrozumienia czy odrzucenia. Zostanie przyjęty w całej prawdzie swego odkupionego człowieczeństwa. To, czego na ziemi szukał nieraz po omacku, otrzyma od Boga w sposób przekraczający wszelkie oczekiwanie.

Obraz pięknej krainy pomaga natomiast wyrazić zachwyt nad obfitością daru. Piękno stworzenia potrafi poruszyć nas już teraz. Cisza lasu, światło wschodzącego słońca, bezkres morza czy twarz człowieka rozjaśniona dobrocią budzą wdzięczność. Pozwalają przeczuwać, że świat ma swoje źródło w hojności Stwórcy. Gdy posługujemy się podobnymi obrazami w odniesieniu do Nieba, pamiętajmy, że prowadzą one ku rzeczywistości większej niż najbardziej zachwycające ziemskie doświadczenie.

Nie potrafimy opisać życia wiecznego tak, jak opisujemy poznane krajobrazy. Bóg objawił nam jednak, ku komu zmierzamy. Zostaliśmy powołani do oglądania Go „twarzą w twarz” (por. 1 Kor 13,12). Kościół nazywa tę łaskę uszczęśliwiającym widzeniem Boga. Zbawieni poznają Go bezpośrednio, dzięki Jego darowi, ponad możliwościami samej ludzkiej natury. Oglądają Boga takim, jaki jest, choć Jego nieskończona tajemnica zawsze przekracza miarę stworzenia.

Obecnie poznajemy Pana przez wiarę. Słuchamy Jego słowa, przyjmujemy sakramenty, rozpoznajemy ślady Jego działania. Nasze poznanie pozostaje jednak częściowe, a serce doświadcza rozproszenia. Modlitwie towarzyszy nieraz oschłość, ufność miesza się z lękiem, zaś miłość z egoizmem. W Niebie więź z Bogiem będzie wolna od grzechu i od tego wszystkiego, co przeszkadza kochać. Zbawiony człowiek będzie mógł odpowiedzieć na Bożą miłość całym sobą.

Ta pełnia życia ma charakter trynitarny. Ojciec przyjmuje nas jako swoje dzieci przez Syna, w Duchu Świętym. Nasze zbawienie jest udziałem w życiu Trójcy Świętej, udzielonym stworzeniu z łaski. Nie przestajemy przy tym być ludźmi. Osobowe zjednoczenie z Bogiem zachowuje naszą tożsamość i doprowadza ją do spełnienia. Miłość Boga ocala osobę, oczyszcza ją i pozwala jej w pełni być sobą.

Warto zatrzymać się przy tej prawdzie, ponieważ czasem wieczność wyobrażana jest jako rozpłynięcie się człowieka w nieokreślonej rzeczywistości. Chrześcijańska nadzieja mówi o spotkaniu. Bóg zna nas po imieniu i do siebie zaprasza. Ten, który nas stworzył i odkupił, pragnie obdarować nas życiem. W Jego obecności człowiek odnajdzie spełnienie swego powołania do poznawania prawdy i miłowania dobra.

Komunia z Bogiem otwiera również na wspólnotę zbawionych. Miłość do Stwórcy nie zamyka człowieka w samotnym szczęściu. Jednoczy go z tymi, którzy także należą do Chrystusa. W Niebie nie będzie rywalizacji o uwagę, zazdrości o cudze dobro ani obawy, że miłość okazana jednej osobie umniejszy miłość do drugiej. Wszystkich będzie łączyło uczestnictwo w tej samej Bożej miłości.

Możemy zatem z nadzieją myśleć o spotkaniu z bliskimi w Bogu. Powierzamy Mu nasze więzi, pamięć i pragnienie ponownej bliskości. Nie znamy szczegółów tego spotkania. Wiemy natomiast, że zbawienie prowadzi ku pełni prawdy i miłości. To, co w naszych relacjach potrzebuje przebaczenia i oczyszczenia, powierzamy Jego miłosierdziu. On potrafi doprowadzić do spełnienia dobro, którego sami nie umiemy ocalić.

Pragnienie Nieba nabiera w ten sposób coraz głębszego znaczenia. Początkowo człowiek może tęsknić przede wszystkim za uwolnieniem od cierpienia albo za spotkaniem z tymi, których utracił. Są to tęsknoty bardzo ludzkie i możemy przynosić je Bogu. W miarę dojrzewania wiary uczymy się także pragnąć Jego samego. Odkrywamy, że właśnie w Nim odnajdą swoje spełnienie wszystkie dobre pragnienia serca.

Jak wzrastać w takim poznawaniu Boga? Najpierw przez słuchanie Jezusa. To On objawia Ojca. W Ewangelii widzimy, jak pochyla się nad chorym, przyjmuje skruszonego grzesznika, dostrzega odrzuconego i szuka zagubionego. Poznając Jego słowa i czyny, uczymy się ufać miłości Boga. Krzyż objawia głębię tej miłości, a zmartwychwstanie odsłania jej zwycięstwo nad śmiercią.

Szczególnym miejscem dojrzewania tej więzi jest Eucharystia. Przyjmujemy w niej Chrystusa, który prowadzi nas do życia wiecznego. Jego obecność pozostaje ukryta pod postaciami sakramentalnymi, lecz jest rzeczywista. W Komunii Świętej jednoczymy się z Panem, którego pragniemy kiedyś oglądać w chwale. Eucharystia kształtuje więc nasze serce do wieczności, umacniając nas zarazem do miłości w obecnym życiu.

Podczas adoracji możemy uczyć się prostego przebywania przy Jezusie. Nie zawsze towarzyszy temu odczuwalna pociecha. Czasem przynosimy jedynie zmęczenie i rozproszenia. Wierność takiej modlitwie ma jednak wielką wartość. Pozwala oddawać Panu własny czas i powoli odkrywać, że Jego bliskość jest darem niezależnym od naszych zmiennych uczuć. W ten sposób wiara oczyszcza pragnienie serca i pomaga coraz bardziej szukać samego Boga.

Poznajemy Go także, podejmując miłość do bliźniego. Gdy przebaczamy, służymy i cierpliwie przyjmujemy drugiego człowieka, otwieramy się na działanie łaski. Wtedy nauka o Bogu dotyka naszego postępowania. Zaczynamy rozumieć, ile kosztuje miłość i jak bardzo potrzebujemy jej źródła. Droga ku Niebu prowadzi również przez takie spotkania, w których Jezus czeka na nas pod postacią człowieka potrzebującego pomocy.

Dla dusz najmniejszych wielkim wsparciem jest prostota tej drogi. Nie potrzebujemy nadzwyczajnych doświadczeń, aby wzrastać w pragnieniu Boga. Możemy zwracać się do Niego pośród obowiązków, powierzać Mu własną bezradność i dziękować za drobne dobro. Akt miłości „Jezu, Maryjo, kocham Was, ratujcie dusze!” pomaga odnawiać to zwrócenie serca. Przypomina, do kogo należymy i komu pragniemy oddawać kolejne chwile.

Święta Teresa od Dzieciątka Jezus uczy nas przychodzić do Boga z ufnością dziecka. Niebo staje się wtedy obietnicą spotkania z Tym, którego miłości powierzamy się już teraz. Pokora pozwala uznać, że sami nie potrafimy przygotować serca na tak wielki dar. Prosimy więc Pana, aby je oczyszczał, rozszerzał i uczył przyjmować Jego łaskę. Nadzieja kieruje nas ku miłosierdziu, a zarazem zachęca do wytrwałego nawrócenia.

Człowiek tęskniący za Niebem może tym wierniej kochać ziemię powierzoną jego trosce. Dostrzega wartość czasu, relacji i odpowiedzialności. Chce, aby bliscy doświadczali dzięki niemu więcej dobra. Stara się otoczyć opieką chorego, pocieszyć smutnego, naprawić wyrządzoną krzywdę. Pragnienie pełni życia z Bogiem dojrzewa właśnie przez taką miłość.

Nie powinniśmy jednak oceniać własnej wiary wyłącznie na podstawie siły odczuwanej tęsknoty. Bywają dni, kiedy myśl o wieczności budzi niepokój, a Bóg wydaje się daleki. Możemy wtedy oprzeć się na Jego wierności. Pozostać przy modlitwie, przyjąć sakramenty, poprosić o pomoc. Również droga przeżywana w ciemności może prowadzić ku coraz głębszemu zjednoczeniu z Nim.

Niebo pozostaje tajemnicą większą od naszych słów. Otrzymaliśmy jednak wystarczająco wiele światła, aby pragnąć drogi, którą wskazuje Chrystus. U jej kresu jest Ojciec, który zaprasza nas do swojego domu. Już dzisiaj możemy odpowiadać na to zaproszenie, pozwalając, aby Jego miłość stopniowo przemieniała nasze życie.

Boże, Ojcze, Synu i Duchu Święty, dziękuję Ci za powołanie do życia w komunii z Tobą. Pomóż mi poznawać Cię w Twoim słowie, przyjmować w sakramentach i miłować w bliźnich. Oczyszczaj moje wyobrażenia o Niebie, abym ponad wszystkie dary pragnął Ciebie. Kiedy trudno mi ufać, podtrzymuj moją wiarę. Kiedy rozpraszają mnie sprawy doczesne, przypominaj mi o celu mojej drogi. Przygotuj moje serce na spotkanie z Tobą i spraw, abym już teraz odpowiadał miłością na Twoją miłość. Amen.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>