Uroczystość i Oktawa Bożego Ciała

DZIEŃ VI: Pokarm Życia i moc bezgranicznej wiary

Eucharystia to żywy Pokarm dający życie wieczne, który pragnie całkowicie owładnąć naszym życiem i rozpalić w duszy najmniejszej ogień wiary zdolny poruszyć i nawrócić cały świat.

„Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym.” (J 6, 54).

Trwa święta Oktawa Bożego Ciała. Pan Jezus, który każdego dnia zbliża nas do Swojego eucharystycznego Serca, stawia dziś przed nami obietnicę, która realizuje się również i w naszym życiu. Skupmy nasze serca, odrzućmy codzienne zabieganie i stańmy jako duszeczki maleńkie przed tą wielką Prawdą, przyjmując szóste rozważanie na ten święty czas:

Święte powiązanie łask i otwartość serca

Zatrzymajmy się dzisiaj nad słowami Jezusa, nad Jego obietnicą, która realizuje się również i w naszym życiu. Pamiętajmy, najmilsi, że wszystko, co otrzymuje Wspólnota, jest ze sobą ściśle powiązane. Jedno z drugiego bezpośrednio wynika, a każdy kolejny krok jest konsekwencją poprzedniego. Gdy dusza słucha pouczeń i stara się wiernie je realizować, przyjmuje łaski, swoim sercem czuje, doświadcza i rozumie otrzymane Słowo. A dzisiejsze zapewnienia Jezusa nie wzięły się ot tak przypadkowo, nie wiadomo skąd. Dzisiejsze słowa skierowane do nas, to prosta konsekwencja poprzednich rozważań, to owoc prowadzenia nas przez Pana aż do tego konkretnego momentu.

Aby zachwycić się Bożą miłością, słowami Bożymi z dzisiejszej Ewangelii, aby je w pełni zrozumieć, trzeba mieć w sobie to wszystko, co było poprzednio. Nie chodzi o to, by wszystko tylko powierzchownie słyszeć czy mechanicznie zapamiętać. Raczej chodzi o przyjęcie sercem tego, co się usłyszało, gdy się było na spotkaniu lub też gdy była możliwość przeczytania kolejnej konferencji. Jeśli dusza przyjęła słowa, otworzyła się na nie, jeśli starała się konsekwentnie żyć tymi słowami przez cały czas (mogła przecież nie słyszeć wszystkiego, nie uczestniczyć we wszystkich spotkaniach, ale to, co usłyszała lub przeczytała, wprowadzała codziennie w swoje życie) – jest doskonale przygotowana do dzisiejszej Ewangelii i dzisiejszego rozważania.

Każdy z nas uczestniczy w życiu Wspólnoty, w łaskach, które każdego dnia Bóg tak hojnie udziela. Jeśli otwieramy się, jeśli trwamy sercem przy Wspólnocie jednocząc się z nią w swojej codzienności, nie zawsze uczestnicząc fizycznie, to te łaski obficie spływają do naszego serca. Potrzeba przy tym ogromnej otwartości! A jeśli jedynie formalnie zaliczamy kolejną konferencję, przyjmując ją swoim suchym umysłem, a po usłyszeniu czy po przeczytaniu pozostawiamy na boku i żyjemy swoim dawnym życiem, wtedy nie uczestniczymy w tym wszystkim, co Bóg daje Wspólnocie.

Tajemnica Pokarmu a ludzka obojętność

A dzisiejsze słowa Jezusa są niezmiernie ważne. Jezus mówi o swoim Ciele i swojej Krwi jako o Pokarmie. Trudne to były słowa do zrozumienia dla Jemu współczesnych. Ale dla nas, którzy znamy historię Kościoła, jego świętą tradycję, którzy doskonale wiemy, co się wydarzyło dalej, te słowa są oczywiste. Jednak, najmilsi, czy nie jest tak, że nie rozumiemy ich do końca? Może nie otwieramy się wystarczająco na Prawdę z nich płynącą? Potrzeba ogromnej otwartości, by przyjąć sercem niezwykłą Tajemnicę, którą przekazuje Jezus w dzisiejszej Ewangelii (J 6, 52-59), by serce poruszone tą Prawdą zaczęło nią żyć. Potrzeba prawdziwej miłości w sercu człowieka, aby przyjąć niezwykłą rzeczywistość, o której mówi Jezus. Bez miłości, bez otwartości człowiek nigdy nie zrozumie słów Jezusa. Owszem, intelektualnie jakoś je przyjmie, ale nie będzie doświadczać tej niezwykłej Prawdy, Tajemnicy, która wtedy dla Żydów była zakrytą, ale dla nas może być odkrytą.

Dlaczego mówimy, że może być odkrytą? Wydaje się przecież, że jest odkryta przed nami. Teoretycznie tak, a w praktyce? Popatrzmy w głąb naszych sumień. Gdybyś przyjął niezwykłą Tajemnicę Eucharystii, twoja dusza już podczas Pierwszej Komunii świętej oderwałaby się od ciała i uniosła wprost do Boga! Gdybyś przyjął tę niezwykłą Prawdę, za każdym razem spotkałbyś się z Jezusem w sposób niezwykły. Twoje serce przeżywałoby to spotkanie przez wiele godzin, a ty sam czekałbyś na kolejne, nie mogąc nic innego czynić. Trwałbyś jedynie w osłabieniu, w ogromnej tęsknocie, w miłosnym pragnieniu. Nie mógłbyś nic jeść ani pić, a jedynym Pokarmem prawdziwie byłby dla ciebie Jezus – On wystarczyłby za wszystko!

Gdyby twoje serce otworzyło się na Tajemnicę, o której mówi Jezus, trwałbyś w nieustannym zachwycie, w ekstazie, w wielkim umiłowaniu. Adorowałbyś Jezusa w Najświętszym Sakramencie od rana do nocy i od nocy do rana, bo przecież to Jezus! Przyjmując Go, czułbyś w sobie nieziemską moc i siłę. Żyłbyś zupełnie innym życiem, inaczej patrzyłbyś na całe swoje otoczenie. Z radością przeżywałbyś Bożą obecność w swoim sercu po przyjęciu Boga. Nic nie byłoby ważne, tylko On! A przede wszystkim całkowicie zapomniałbyś o sobie, radując się życiem Boga w tobie. Miałbyś głęboką świadomość, że oto Bóg już przeprowadza ciebie do nowego życia w Niebie, że ty idziesz do przodu, że przekraczasz pewną granicę dzięki Niemu.

Całkowite zatracenie się w Miłości Eucharystycznej

Sama myśl o Jezusie w Najświętszym Sakramencie wprowadzałaby ciebie w ogromne wzruszenie, w miłosne uniesienie, w pragnienie, by przypaść do stóp Jezusa, wtulić się w Jego Rany, przylgnąć do Jego Ciała i tak już pozostać. Kochałbyś Ciało i Krew Jezusa! Każde spojrzenie na Świętą Hostię, na Kielich z Krwią pobudzałoby w tobie nowe, potężne płomienie miłości. Cały byłbyś objęty tą miłością, cały byś płonął. Wielką czcią otaczałbyś Ciało i Krew Jezusa. Nie śmiałbyś dotknąć Ołtarza, na którym składana jest Najświętsza Ofiara. Wyczuwałbyś obecność Boga w Najświętszym Sakramencie na odległość.

Widząc kapłana idącego ulicą, wiedziałbyś od razu, czy idzie z Jezusem, czy nie, bo twoje serce wyrywałoby się z ciebie i biegło do Jezusa! I klękałbyś bez względu na to, gdzie by się to działo. Nic nie byłoby ważne – to, czy przechodzą obcy ludzie, czy patrzą, czy nie patrzą, czy jadą samochody czy nie, czy deszcz pada czy śnieg, czy klękasz w błoto i w głęboką kałużę… Nic by ci nie przeszkadzało! Idąc na Eucharystię myślałbyś tylko o Nim, o Bogu. Twoje myśli zajęte by były tylko Bogiem.

A ty? Ty zajmujesz się tyloma sprawami, zajmujesz się nieustannie sobą. Gdybyś wierzył z całych sił, że w tym białym Opłatku jest cały Bóg, którego przyjmiesz, czekałbyś z niecierpliwością. Nie byłbyś w stanie o niczym innym myśleć, niczego robić. Biegłbyś na to spotkanie! Nic, zupełnie nic nie zajmowałoby twego serca, tylko Bóg. Patrzyłbyś na Hostię z wielkim drżeniem, z szacunkiem, z miłością, z najgłębszym uniżeniem. Opuszczałbyś wzrok i nie mógłbyś go podnieść, bo to twój Stwórca! A po tym wielkim uniesieniu miłości jednak patrzyłbyś i płonął miłością. Twoje życie wyglądałoby zupełnie inaczej. O, byłbyś wielkim, płomiennym świadkiem żywego Boga w Eucharystii. Wystarczyłaby jedna taka mała dusza, żyjąca taką wiarą w Jezusa Eucharystycznego, a nawróciłby się cały świat!

Wezwanie i ofiara serca

Czy podczas twojego życia świat nawróci się? No właśnie… Widzimy swoją biedę. Dlatego, drogi bracie i siostro, proś dzisiaj gorąco Ducha Świętego, aby dotknął twojego serca, otwierając je na obecność Boga w Eucharystii. Proś o taką miłość, która otworzy twoje oczy, że wreszcie przejrzysz i uwierzysz; proś o taką miłość do cudownego Ciała Jezusa i Krwi, abyś tak bardzo, do szaleństwa umiłował Hostię:

  • Że patrząc na Nią będziesz widział prawdziwie Boga i kochał Boga osobowego,
  • Aby Jezus i Hostia byli całkowicie jedno w twoim sercu i w twoim umyśle,
  • Byś zwracał się do Hostii jako do Boga, do żywej Osoby,
  • Abyś tak kochał Hostię, jak kocha się najbliższą osobę,
  • Abyś nie widział już Opłatka, ale samego Stwórcę,
  • Aby Twitter twoje widzenie było czyste, wewnętrzne, a nie tylko zewnętrzne,
  • Aby twoje serce w każdej Eucharystii prawdziwie i bez zasłon spotykało się z Bogiem.

Połóż swoje serce na Ołtarzu i proś o taką miłość, o taką wiarę, abyś stał się świadkiem żywego Boga, który żyje w Kościele. Niech twoje serce dozna dziś głębokiej przemiany, niech zostanie objęte wielkim, ogromnym płomieniem miłości, by już nic na tym świecie tego ognia nie ugasiło. Amen.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>