W Różanymstoku towarzyszyła nam św. Józefina Bakhita

RSmalyDruga sobota miesiąca to czas spotkania w Różanostockim Wieczerniku, które było poprzedzone dniem skupienia. Czas niezwykle bogaty, o którym nie sposób opowiedzieć. Dla tych jednak, którzy nie mogli z nami fizycznie uczestniczyć, postaram się krótko opisać to, co szczególnie pozostało w mojej pamięci.

Skupienie prowadzone przez naszego Kapelana, ks. Pawła, rozpoczęliśmy rozważaniem tajemnic bolesnych Różańca Świętego, wpatrywaniem się w wydarzenia z życia Jezusa i Maryi. ,,Dlaczego Piłat pozwolił na ubiczowanie Jezusa?” –  usłyszeliśmy podczas drugiej tajemnicy. Szukając odpowiedzi na to pytanie w odniesieniu do naszego życia, w serce zapadły mi słowa mówiące o tym, że nie powinniśmy zgadzać się na ,,małe zło”, nawet w nadziei, że ono pozwoli uniknąć większego. Z tych rozmyślań pozostały również inne słowa, wskazujące na to, że doskonałość polega na tym, by być takimi jak Bóg chce nas mieć. Na wypełnianiu Jego woli.

Oczywiście w centrum każdego naszego spotkania jest Eucharystia. W tym dniu w sposób szczególny towarzyszyła nam  patronka dnia – św. Józefina Bakhita. Porwana z sudańskiej wioski przez handlarzy niewolników w wieku 7 lat, doświadczyła w swoim życiu wielu cierpień i udręk niewolnictwa. Wiele zmieniło się, gdy została kupiona przez włoskiego konsula, a następnie zabrana do Włoch. To tam doświadczyła dobroci i miłości, a na jej życie duchowe wpływ wywarły siostry kanosjanki. Zamieszkała u nich na czas jednego ze służbowych wyjazdów państwa Legnanich. Nie wróciła już stamtąd do domu konsula, a z czasem stała się siostrą zakonną. Po latach była w stanie powiedzieć: ,,Gdybym spotkała tych handlarzy niewolnikami, którzy mnie porwali, a także tych, którzy mnie torturowali, uklękłabym przed nimi i ucałowałabym im ręce, ponieważ gdyby się to wszystko nie wydarzyło, nie byłabym teraz ani chrześcijanką, ani zakonnicą…”.

,,Jeśli ktoś jest spragniony, a wierzy we Mnie – niech przyjdzie do Mnie i pije! Jak rzekło Pismo: Strumienie wody żywej popłyną z jego wnętrza.” (J 7, 37-38)

Następnie czas wspólnej adoracji Jezusa w Najświętszym Sakramencie, po której rozpoczęło się nasze całonocne, indywidualne trwanie przed Panem.

W dniu skupienia rozważaliśmy również potrzebę miłości bliźniego w naszym życiu, a także uświadamialiśmy sobie, jak istotna jest nasza wspólna modlitwa, nasze trwanie.

„Ty mnie tylko kochaj, a ja zajmę się całą resztą, aż do najmniejszych szczegółów”.
(Jezus do s. Konsolaty)

Śledząc kolejne etapy, wydarzenia z życia świętej Tereski od Dzieciątka Jezus, zgłębialiśmy istotę zawierzenia. Wszystko, czego doświadczyła ta Święta, szczególnie wydarzenia trudne, było jej przygotowaniem do przyjęcia prawdy o sobie, stanięcia w prawdzie przed Bogiem i całkowitego zawierzenia = całkowitego oddania się Bogu. Przyglądaliśmy się również Maryi – Tej, której zawierzenie było najdoskonalsze.

Wieczernik tym razem rozpoczął się Różańcem w kaplicy, w bardziej kameralnym gronie. Dzięki temu nie zmarzliśmy, tak jak zwykle. Msza święta miała miejsce już w Sanktuarium, wokół cudownego obrazu Pani Różanostockiej. Eucharystii przewodniczył Kustosz Sanktuarium – ks. Adam, który wygłosił również homilię. W nawiązaniu do Ewangelii z dnia (Mk 6, 30-34) słuchaliśmy o dobroci Boga, który troszczy się o nas, o swoje dzieci. Kolejny raz czerpaliśmy również z mądrości książki ,,Bóg albo nic” kardynała Roberta Sarah. W rozważaniach o Bożej opatrzności słuchaliśmy o tym, że jest to nieustanne spojrzenie Boga, skierowane na nas. Boża opatrzność to konkret. Pan wie, czego potrzebujemy. Powinniśmy mu ufać, szczególnie w sytuacjach, które po ludzku wydają się beznadziejne. Zastanawialiśmy się również nad wolnością człowieka od spraw, rzeczy go otaczających. Człowiek wolny potrafi wznieść się ponad to, co posiada, czym jest otoczony, a w sytuacji straty nie będzie wyrażał pretensji do Boga.

Po przerwie obiadowej ponownie spotkaliśmy się w kaplicy na adoracji relikwii Krzyża świętego i koronce do Bożego miłosierdzia. Następnie błogosławieństwo i choć nie chciało się odjeżdżać, autokar już czekał.

Trudno opisać to, co się tu wydarza, trzeba tego doświadczyć. Każde spotkanie jest inne. Każde niesie ze sobą niezwykłe bogactwo, które aby dostrzec, należy otworzyć serce.

Serdeczne podziękowania dla ks. Pawła, ks. Adama, ks. Artura, kapłanów posługujących w konfesjonałach i wszystkich księży Salezjanów za poprowadzenie spotkania, obecność i życzliwość. Jesteśmy również wdzięczni za posługę muzyczną oraz wszystkim tym, którzy w jakikolwiek sposób przyczynili się do tego, że nasze spotkanie się odbyło.

Do zobaczenia za miesiąc! (Magda)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>