„Ja, Matka, zapraszam cię na Drogę Krzyża” – Droga Krzyżowa

DSC04408 (2)Stacja I: Jezus na śmierć skazany

Zapraszam cię teraz na Drogę Krzyża, na Drogę Golgoty, jaką przeszedł Jezus. Pragnę pokazać ci Jego cierpienie, abyś lepiej zrozumiał, a przede wszystkim zobaczył Miłość. Przy każdej stacji chciałabym, abyś zobaczył Miłość. Jezus zanim został skazany, wcześniej doznał już straszliwych cierpień. Był torturowany, był bity, kopany. To czynili żołnierze. Kiedy Piłat skazał Go na ubiczowanie, to była straszliwa męka. Patrzyłam na to, a moje serce przy każdym uderzeniu bicza zalewało się krwawymi łzami. To biedne Ciało, Ciało z mego ciała, mój Syneczek umiłowany był rozszarpywany. Bowiem bicze, uderzając o Jego ciało, rozszarpywały Je, a Krew tryskała na wszystkich wokół, również na oprawców. Oni nawet nie zdawali sobie sprawy, jak wielkie błogosławieństwo na nich spływa, tylko torturowali mego Syna dalej. Nie dosyć im było pleców, nóg, musieli torturować przód, piersi, brzuch. A kiedy odwiązali Go już od kolumny, to Jego biedne bezwładne Ciało osunęło się na ziemię w kałużę Krwi. Tyle Krwi wypłynęło z Syna mojego, a On biedny leżał w tej kałuży nieprzytomny. I powlekli Jego Ciało. Wtedy Ja delikatnie płótnem zbierałam Jego Świętą Krew. To co po Nim pozostało, to dla mnie świętość. Ta Krew krzyczała do mnie, ta Krew wołała o Miłość, ta Krew błagała mnie o Miłość. Całowałam tę Krew, to płótno nasiąknięte Krwią. A Mój Syn był w więzieniu wtedy, leżał rzucony w celi, nieprzytomny.

To Miłość kazała Mu przyjąć te bicze. To Miłość kazała Mu poddać Swoje Ciało torturom i z każdą kroplą Krwi ta miłość wypływała, a wszyscy wokół nie zdawali sobie sprawy, jak wielka Miłość wypływa z mego Syna. On się nie bronił, On nie złorzeczył, był łagodny jak Baranek, przyjmował wszystko, bo przecież powiedział do Swego Ojca Niech będzie wola Twoja. Przyjmuj wolę Ojca łagodnie, pokornie, posłusznie, bądź jak baranek. Wtedy twoja miłość będzie wypływała z serca, wtedy będziesz zbawiał świat, bo posłuszeństwo, pokora i miłość zbawiają, a brak posłuszeństwa, nie przyjmowanie tej Miłości, nie przyjmowanie trudów dokonuje czegoś złego w świecie. Przyjmij przyjmij na siebie cierpienie, krzyż, to co przynosi życie, bo jest to wolą Ojca.

Stacja II: Jezus bierze krzyż na swoje ramiona

To dopiero początek drogi a Jezus już nie miał sił. Tyle krwi wypłynęło z Niego. To nie wystarczyło oprawcom. Koniecznie jeszcze musieli się z Niego naigrywać. Ściągnęli z Niego Jego suknię, a założyli Mu jakiś stary, brudny płaszcz na te biedne zbolałe plecy. Cała drżałam, widząc jak On cierpi. A potem zrobili koronę. Ale jaką! Koronę, która wciskając się w Jego czaszkę, raniła strasznie, zadawała kolejny ból. Krew ściekała po włosach, krew ciekła po twarzy, zalewała oczy. Dali trzcinę do ręki, wyśmiewali Go. Pluli Mu w twarz, policzkowali Go. Zrobili sobie zabawę. Tyle zła było w sercach tych ludzi, że tego niewinnego Baranka tak traktowali. A On stał łagodnie, chwilami drżał. To słabość Go ogarniała. Nie miał sił. Bolała Go głowa straszliwie, bolały Go wszystkie rany na całym ciele. Bolały narządy wewnętrzne, bo wcześniej był skopany. Potem, zadając kolejny ból, zdjęto płaszcz. Kazano ubrać się z powrotem w Jego ubranie. Rzucono przed Nim krzyż. Patrzył na ten krzyż z miłością, z tak wielką miłością i czułością. Pochylił się i ucałował swoje cierpienie. On je przyjął. On się nie buntował, nie krzyczał, tylko ucałował i dziękował Ojcu za to, że może pełnić Jego wolę, że teraz dokonuje się zbawienie.

Czy ty to pojmujesz? Czy ty możesz zrozumieć Jego cierpienie i ból? A jednocześnie Jego miłość tak ogromną, że pomimo tego cierpienia On dziękuje Ojcu, że może dokonywać zbawienia. Ty również możesz uczestniczyć w tym zbawczym dziele mojego Syna, Możesz również ucałować swój krzyż. Wystarczy, że powiesz Bogu: TAK. Zgadzam się na to, że mam taką a nie inną pracę, Zgadzam się na wady mojego męża, mojej żony. Zgadzam się na to, że sobie nie radzę z dziećmi, z ich wychowaniem. Zgadzam się Boże na to, że mnie ktoś szkaluje, obmawia. Zgadzam się na ten kolejny trud, na kolejną chorobę, na kolejne kłopoty. Wystarczy, że powiesz Bogu TAK. Wiesz, wtedy podejdzie do ciebie Jezus, ucałuje twój krzyż i weźmie od ciebie twój krzyż. Nie będziesz go niósł sam. Bądź łagodny jak Mój Syn i przyjmij krzyż, a zaleje cię Miłość. Doznasz Miłości, gdyż zwycięża Miłość. Podejmij swój krzyż.  Czytaj dalej

Czym ranią Mnie dusze wybrane – Droga Krzyżowa

Stacja I – Pan Jezus na śmierć skazany 

Pragnę pokazać, czym ranią Mnie dusze wybrane. Wasze wątpliwości, co do Mojej wierności i stałości uczuć względem was. Jestem Bogiem wiernym. Raz wypowiedziane słowo – staje się ciałem. Ja swoją myślą stwarzam wszystko. Ja wzrokiem podtrzymuję istnienie wasze. Póki patrzę na was, żyjecie. Gdybym odwrócił swe oblicze od was, przestalibyście istnieć. Już świadomość tego powinna upewniać was w Mojej wierności i stałości. Ja nieustannie patrzę na was i podtrzymuję wasze istnienie. A wzrok Mój jest pełen miłości. Nigdy, dzieci Moje, nie patrzę na was z gniewem. Jesteście, dusze wybrane, Moją miłością. Jesteście szczególnie umiłowane. Darzę was Moimi względami i nigdy nie opuszczę. Uwierzcie w Moją wierność i stałość uczuć względem was. Nie rańcie Mnie swoim niedowiarstwem.

Stacja II – Pan Jezus bierze Krzyż na swe ramiona

Dusze Moje wybrane. Ranicie Mnie okrutnie swoim lękiem przed Krzyżem, swoimi obawami przed podjęciem Krzyża. Jakże często stykam się z waszym „nie” wobec Krzyża, który wam jest przypisany. Wasze „nie” wynika ze strachu przed cierpieniem. Zdaje się wam, że jeśli powiecie „tak”, Ja narzucę wam Krzyż większy niż ten, który dźwigacie. Och, dziecko! Pomyśl! Jak mnie traktujesz? Jakie masz o Mnie zdanie! Mówiąc „nie” z tego powodu, nazywasz Mnie Bogiem okrucieństwa, Bogiem, który czyha na duszę, aby obarczyć ją cierpieniem! Dziecko! Spójrz, jak Mnie osądzasz! Spójrz, jak rani Mnie twoje zdanie o Mnie! Spójrz, że mówiąc „nie” czynisz to również z egoistycznych pobudek. Boisz się o siebie. Nie tak postępuje dusza wybrana. Wyjaśnię ci, umiłowanie Moje. Spójrz w Moje oczy. Widzisz w nich łagodność, czułość, miłość iście matczyną. Uwierz! Nie czyham na twoje „tak” wobec Krzyża. Ja czekam na ciebie z miłością, aby zlać ją na ciebie w momencie twojej decyzji na „tak”. Gdy godzisz się na Krzyż, dokonuje się ogromna przemiana w twojej duszy. Otwiera się ona na rzeczywistość Boga. Otwiera się na Mój Krzyż. Otwiera się na Moją miłość. W tym momencie przystępują do ciebie aniołowie i przejmują twój Krzyż podając go Mnie. Aniołowie zaś pomagają tobie kroczyć przy Mnie niosącym twój Krzyż. Wystarczyło twoje „tak”, twoja zgoda na Krzyż, twoja gotowość na jego przyjęcie, a dokonało się coś bardzo ważnego. W twoim sercu cierpienie zamienia się w miłość, która promieniuje na twoje otoczenie. Zalewa cię pokój i ufność. Krzyż pozostaje ten sam, ale twoje nastawienie zmienia wszystko inne. Twój Krzyż staje się dla ciebie i twoich bliskich środkiem zbawienia. Módlcie się dusze wybrane, abyście szczerym sercem mówiły codziennie „tak” na swój Krzyż. Nie rańcie Mnie obawami przed Krzyżem. 
Czytaj dalej

Bądźmy pokorni – Droga Krzyżowa

Baner, Droga Krzyżowa_FatimaStarajmy się podczas tej Drogi Krzyżowej stawać przy Jezusie w wielkiej prostocie. Bądźmy pokorni. Dusza, która w pokorze staje przed Bogiem, otrzymuje o wiele więcej niż każda inna. I choćby modliła się bardzo krótko, uczyni więcej niż ta, która klęczy przed Bogiem godzinami, ale nie ma w sobie pokory. Pokora zbliża duszę do Boga; umiejscawia ją tam, gdzie powinna być. Pokora pozwala zachować właściwe relacje. Postarajmy się dzisiaj trwać przy Jezusie sercem pełnym miłości, pełnym pokory i po prostu współczuć z Nim.

Stacja I – Pan Jezus skazany na śmierć

Prostota serca. Człowiek został stworzony, by cieszyć się Bogiem, by z Nim przebywać w Raju. Jego serce pierwotnie było bardzo proste. Wprost przyjmował Boże pouczenia, odbierał w sposób prosty świat, przyrodę. Dopiero szatan wprowadził w człowieka przeróżne zawiłości. I przestał on prosto patrzeć na świat. Zaczął komplikować wszystko. A im większy chce popełnić grzech, tym wynajduje więcej zawiłości na swoje usprawiedliwienie. Jezus podejmując zbawczą misję, pragnie człowieka przywrócić do tej harmonii, jaka była w nim samym oraz pomiędzy nim a Bogiem. Chce przywrócić prostotę, otwartość i bezpośredniość relacji z Bogiem.

Aby dusza mogła zacząć zbliżać się do Boga, musi odrzucać to, czego nazbierała przez swoje doświadczenia życiowe. Musi starać się stawać przed Panem obnażona ze wszystkich naleciałości, jakie sama przybrała lub jakie zostały jej narzucone. To jeden z warunków, by dusza rzeczywiście wchodziła w bliską relację z Bogiem.

Stacja II – Pan Jezus bierze krzyż na ramiona

Relacja Jezusa z Ojcem była czysta i prosta. Wola Ojca była wolą Syna. Jezus zgodził się wypełnić swoją misję, bo czuł we własnym Sercu dokładnie to samo co Ojciec. Natura ludzka drżała przed Męką. W swej prostocie Jezus mówił o tym Ojcu. Ale jednocześnie oddawał się Jego woli. Niczego nie ukrywał. Patrząc na Jezusa, widzimy w całej Jego Postaci, w Jego zachowaniu i sposobie bycia wielką prostotę i prawdę, którą żył. Wszystko było czyste, wyraziste, jasne. Wypowiedziane przez Jezusa słowo tak oznacza tak; nie znaczy nie. W Jego Sercu jest jasność i czystość wszelkich intencji, myśli, pragnień, dążeń. Wszystko jest prawdą, wszystko jest proste. Gdyby porównać wnętrze Jezusa – Jego myśli i pragnienia – chociażby do jakiejś linii, byłaby to linia prosta. Widzielibyśmy jasno, do czego ona dąży, jaki jest jej cel i koniec. Jeśli chodzi o wnętrze człowieka – linia byłaby straszliwą plątaniną. Trudno byłoby zobaczyć cokolwiek.

Człowiek, który stara się być prostym – najpierw wobec Boga, a potem w relacjach z ludźmi, zaczyna tę swoją linię rozplątywać. W miarę jak zbliża się do świętości, linia również zaczyna przypominać prostą. Czytaj dalej

Przyjąć krzyż swojego powołania – Droga Krzyżowa

Wyróżnieniem dla duszy jest uczestnictwo w Krzyżu Jezusa. Oczywiście wiadomo, że dusza nie jest w stanie uczestniczyć dokładnie w takim samym Krzyżu, jaki miał Jezus. Jezus daje pewien wycinek swojej Męki poszczególnym duszom, na miarę możliwości duszy. Takim krzyżem jest powołanie jej na drogę wybraństwa. Odpowiednio przyjęty krzyż unosi duszę ku Niebu. Postarajmy się podczas tej modlitwy przyjmować nasz krzyż, czyńmy to bez lęku, aby nie zasmucać Jezusa, bowiem to, co przygotował Jezus każdemu z nas jest pięknem nie do opisania. Jeśli nie z radością, to przynajmniej z gotowością serca, z otwartością serca przyjmujmy krzyż swojego powołania.

Stacja I – Pan Jezus skazany na śmierć

Jezus przygotowywał się do Męki, do wypełnienia do końca woli Ojca przez całe swoje życie na ziemi. Jezus w Ogrójcu stawał przed Ojcem. Miłość Ojca połączyła się z miłością Syna. Dla Jezusa miłość była i jest najważniejsza. Dzięki tej miłości każda dusza otrzymuje w darze od Boga zbawienie. Tam, w Ogrodzie Getsemani zwyciężyła miłość, nie słabe człowieczeństwo, nie lęk, ale miłość. Jezus wiedział dokładnie co Go czeka, wiedział, że idzie na śmierć, przyjął to, bo było to wolą Ojca. Przyjął, ponieważ kochał Ojca najbardziej na świecie. Dzięki tej miłości została wypełniona misja, mogło dokonywać się Dzieło Zbawcze. Nic innego nie mogło tego Dzieła dokonać.

Bóg zaprasza każdego z nas do uczestnictwa w największym Dziele Bożym w historii ludzkości. Jednak, byśmy mogli uczestniczyć w nim, musimy dokonywać wyboru, dusza musi wybrać miłość, zdecydować się na miłość, na ten najwyższy wymiar miłości, musi wybrać Boga, jako swoją miłość i ze względu na Boga, ze względu na miłość do Niego przyjmować swoje powołanie. To miłość włączy każdego z nas w Dzieło Zbawienia i marny człowiek dostąpi tego wyróżnienia współuczestniczenia w zbawianiu dusz. Chociaż jest to domena Boga, Bóg pozwala duszom wybranym na tak wielkie, tak czynne uczestnictwo. To rzeczywiście wielkie wybranie.

Stacja II – Pan Jezus bierze Krzyż

W Ogrójcu Jezus wyraził swoją zgodę na wolę Ojca, ale w momencie, gdy Go skazano, gdy Go wychłostano, gdy Go poniżano i w końcu, pokazano Mu Krzyż, wtedy czynnie, całym sobą pokazał, iż godzi się na wypełnienie do końca woli swego Ojca. I czynił to nie ze wstrętem, ale uczynił to w sposób niesamowity, choć już był strasznie umęczony, choć już cierpiał, to widząc Krzyż objął go wzrokiem pełnym miłości, to ukląkł i przytuliwszy się do Krzyża ucałował go z miłością.

Jakże trudno człowiekowi jest z miłością patrzeć na swój krzyż, na swoje trudności, przeciwności, dramaty, sytuacje niechciane. Nawet, jeśli dusza przyjmuje, to czyni to z obawą, z lękiem, ze smutkiem, czyni to, bo musi. Jezus spojrzał na Krzyż z miłością ze względu na miłość do Ojca i miłość do ludzi. Gdybyśmy zobaczyli ten wzrok, gdybyśmy wyczytali z tych oczu tę miłość, nigdy w życiu już nie wyrzekalibyśmy się krzyża. Nasza wiara zostałaby umocniona, wzrosłaby nasza ufność i miłość nasz byłaby wielka.

Ten Jezus, tak straszliwie cierpiący tulił Krzyż, jak tuli się kochaną osobę, całował z czułością, jak całuje się ukochaną osobę. Z Jego Serca wylewała się cała miłość. Czy i my słysząc powołanie, słysząc kolejne pouczenia, Boże oczekiwania, czy też z miłością, z czułością myślimy o tym? Patrzmy na Jezusa, z czasem nauczymy się tak kochać.  Czytaj dalej

W Męce Jezusa możesz odnaleźć swoją Miłość – Droga Krzyżowa

Baner, Droga Krzyżowa 2Stacja pierwsza  – Pan Jezus na śmierć skazany

Stań przy Bogu, którego umiłowała dusza twoja, bądź z Nim wszędzie. Wyglądaj, wypatruj Go. Bądź czujnym, aby zawsze być z Jezusem. Masz towarzyszyć Mu w każdym wydarzeniu, starając się przeniknąć je sercem i poczuć to, co w danej chwili przeżywa Jezus. Nie jest to łatwe. Próby duszy – nawet jeśli bardzo nieudolne – przynoszą Sercu Bożemu wielkie wzruszenie i radość. Bóg obdarza wtedy duszę niezwykłą łaską, niektórym daje prawdziwe rozumienie wnętrza swego Serca. Zatem trwaj przy swoim Jezusie i staraj się otworzyć serce na to wszystko, co jest przeżyciem i doznaniem Jezusa.

Stacja druga – Pan Jezus bierze Krzyż na swe ramiona 

Z miłością patrz na Jezusa również wtedy, gdy przyjmuje On Krzyż. To miłosne spojrzenie ma niejako pomagać unosić ciężar Jezusowi. Kiedy dusza prawdziwie kocha, samym swym spojrzeniem przynosi ulgę swemu Panu. Nie może podejść, podnieść Krzyża czy podtrzymać Jezusa, ale jej miłość, jej współczucie znaczą o wiele więcej. Swoją miłością dusza jest w stanie współtowarzyszyć Jezusowi na Jego drodze, razem z Nim brać Krzyż. On odczuwa tę współczującą, wspierającą Go obecność. Wszystko w relacji dusza i Jezus opiera się na miłości i wszystko poprzez miłość jest możliwe. Trzeba, by dusza ogromnie ukochała Jezusa, wtedy będzie towarzyszyć Mu w Jego Drodze Krzyżowej. I wtedy będzie rozumieć, wyczuwać każde Jego cierpienie. Zrozumie, jak trudne było podjęcie i niesienie Krzyża, jak wielkim cierpieniem był obarczany Jezus. Zatem staraj się o wielką miłość, aby móc zrozumieć Jezusa.  Czytaj dalej

Chcę, Jezu, kochać Ciebie! – Droga Krzyżowa

droga-krzyzowa-w-jerozolimieDziękuję Ci, Jezu, że możemy być przy Tobie. Podtrzymuj nasze serca, aby nie przestraszyły się tego wszystkiego, co jest otoczeniem rozważanych wydarzeń. Oczekujesz, Jezu, że będę przy Tobie, a więc moje serce, Jezu, składam u Twoich stóp i od tej pory pragnę być przy Tobie najbliżej – sercem przy Sercu – by uczestniczyć razem z Tobą, by wszystko, co dzieje się w Twoim Sercu dotykało również mojego. Chcę, Jezu, kochać Ciebie!

Stacja  I  – Pan Jezus na śmierć skazany

„Duszo Moja! Umiłowana Moja! Stań przy Mnie! Idź ze Mną krok w krok! Wraz ze Mną przyjmuj wszystko! Wraz ze Mną kochaj! Wraz ze Mną nieś Krzyż! Niech Zbawienie, które teraz będzie się dokonywało przechodzi również przez twoje serce i dokonuje się również w tobie i przez ciebie. Razem więc ucałujmy Krzyż. Razem też go podnieśmy i razem dźwigajmy. Do tego ciebie powołałem. Tych, których kocham, których Moje Serce wybrało, tych zapraszam do szczególnego uczestnictwa w Moim Dziele Zbawczym.

Jesteś duszą, która już przeszła pewną formację; duszą, która już pewne rzeczy rozumie. Dlatego od ciebie oczekuję więcej. Dlatego tobie mogę więcej wyjawiać. I ty otwierasz szerzej swoje serce, bowiem zasmakowałaś już Mojej miłości.” Czytaj dalej

Droga Krzyżowa – nasze powołanie

Wprowadzenie 

 

 MedjugorjeRozważając Mękę Jezusa, zastanowimy się nad udziałem dusz najmniejszych w Dziele, jakiego On dokonał i czyni to nadal – aż po kres świata. Będziemy starać się uświadomić sobie wagę podejmowanego powołania, jego znaczenia dla całego Kościoła. Doskonała realizacja powierzonego nam przez Boga zadania ma wpływ na wszystkie dusze tworzące Kościół. Niech  nasze serca wpatrują się nieustannie w Boga i zanurzają w głębi Jego miłości, bo z niej mamy czerpać. Starajmy się – jako dusze wybrane – otworzyć się na rzeczywistość Bożą, która zaprasza nas. Bądźmy coraz bardziej świadomymi swego uczestnictwa w Dziele Boga i konieczności otwartości naszych dusz na Jego łaski.

Stacja I  – Pan Jezus na śmierć skazany

 

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie!

Żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył.

 

Jezus godzi się na całą mękę, na pełnię ofiary. Przy tej stacji zazwyczaj snuje się analogię do przyjmowania przez dusze swego powołania. Mówi się też o zgodzie na własne życie jakie Bóg daje człowiekowi – trudów, cierpienia, przeciwności. Zwróćmy naszą uwagę na przyjęcie krzyża odpowiedzialności za Kościół. Do końca nie rozumiemy, na czym polega wspomniana odpowiedzialność. Dusze wybrane szczególnie, ale nie tylko – każdy odpowiedzialny jest za Kościół. Powołani jesteśmy do życia w Kościele, w nim się rodzimy, w nim otrzymujemy wszystkie potrzebne łaski, korzystamy z sakramentów, z całej historii Kościoła, wszelkiego dobrodziejstwa jakim Bóg go obdarzył poprzez różnych świętych, teologów. Czerpiemy z modlitwy i ofiar żyjących w ukryciu dusz oddanych Bogu. Człowiek zawsze otoczony jest jakimś środowiskiem. Tak jak roślina, która nie żyje w próżni. Wyrasta w pewnym klimacie z gleby o danym składzie, korzysta ze słońca, deszczu, temperatury. Wokół niej są inne rośliny oraz zwierzęta. Żyje w symbiozie z pozostałymi stworzeniami, korzystając z innych organizmów, ale i sama się udzielając. Podobnie dusza – żyje w Kościele i korzysta z całego dobra, które ją otacza. Dzięki temu żyje. Ale jednocześnie powinna sama dawać się Kościołowi, by i inne dusze mogły otrzymać Boże łaski za jej pośrednictwem. Podczas tej stacji starajmy się uświadomić sobie jeszcze raz ów ciężar odpowiedzialności, jaki spoczywa na każdej duszy, w sposób szczególny – na tych wybranych. Bóg powołuje duszę nie tylko ze względu na nią samą, by żyjąc w oderwaniu od całej rzeczywistości sama się uświęciła i doszła do Nieba. Bóg chce, by cały Kościół został dzięki niej uświęcony na wieki.

Przyjmijmy w swoich sercach Krzyż odpowiedzialności za Kościół.

 

Któryś za nas…

Czytaj dalej