Bóg pozwala objawiać całemu światu Jego Miłość i Miłosierdzie

Fatima_Niepokalana 2

«Moje Niepokalane Serce będzie twoją ucieczką i drogą, która cię zaprowadzi do Boga». Właśnie te słowa zechciał przypomnieć wczoraj Papież Franciszek, aby przekonać każdego z nas, że słowa, które Maryja powiedziała do Łucji, są przeznaczone również dla nas. Niepokalane Serce Maryi jest ucieczką, w której my dzisiaj możemy znaleźć bezpieczne schronienie i pokrzepienie pośród tak wielkich problemów, które dziś mamy” – powiedział kard. Comastri. Więcej…>>

Niepokalane Serce Najświętszej Maryi Panny jest dla nas domem, jest twierdzą, w której zawsze znajdujemy schronienie. Bóg dał nam Matkę po to, aby opiekowała się nami, chroniła nas, ale i po to, by pouczała i prowadziła. Została utworzona z Bożego Serca pełnego miłości i miłosierdzia. Boże miłosierdzie kształtowało Jej członki, Boża miłość formowała Jej Serce, mądrość Boga kształtowała Jej duszę. To wielki, ogromny znak Jego miłości, że pozwala Maryi, naszej Matce przychodzić do nas, że pozwala objawiać całemu światu Jego miłość, Jego miłosierdzie i drogi Jego miłosierdzia. To Jego miłość skłania Maryję, by przestrzegać ludzkość i podawać sposób rozwiązania. To Jego miłość sprawia, że w tak wielu miejscach na świecie Maryja może przemawiać do serc spragnionych, może uczyć, jak wrócić do Boga, jak dusza ma na powrót zjednoczyć się ze swoim Stwórcą. To Jego wielkie miłosierdzie daje nam czas na nawrócenie. Jego miłosierdzie! Gdyby nie to miłosierdzie, zginęlibyśmy, świat przestałby istnieć.

Powinniśmy nieustannie uwielbiać Boże Serce za ten ogrom miłości i miłosierdzia, poprzez który otrzymujemy życie, poprzez które jesteśmy odradzani. Nie docenia ludzkość mocy tej miłości. Miłości, która wyraża siebie między innymi w Eucharystii. Mocy, która odradza świat za każdym razem, gdy Eucharystia jest sprawowana. Teraz dzieje się tak wiele złego, ale potwornością byłby świat, gdyby nie Eucharystia. To Bogu należy się wdzięczność, miłość, uwielbienie, również za Matkę. Ona przychodzi do nas dzięki Bogu, dzięki Jego Miłości. Gdyby Bóg nie kochał nas tak bardzo, nie pozwoliłby Maryi przychodzić do nas, by nas chronić, strzec, ostrzegać. Wyraża to rozmiar Jego miłości. A jest tak wielki, że stale ulega namowom Maryi i nie opuszcza karzącej ręki sprawiedliwości, by dotknąć nią ziemię. Czytaj dalej

Fotoreportaż z Wieczernika Jubileuszowego w Różanymstoku

Zapraszamy do obejrzenia zdjęć z naszego wczorajszego spotkania jubileuszowego w Różanymstoku. Przy tej okazji jeszcze raz dziękujemy wszystkim uczestnikom spotkania za tworzenie wspólnoty modlitwy i radosne świętowanie. Fotoreportaż…>>

 

Jubileusz2

Ten ważny czas przeżywaliśmy z Panią Gietrzwałdzką

dsc03291-2

Więcej zdjęć…>>intronizacja_gietrzwald

Fotoreportaż z Wieczernika do pobrania…>>

Ten ważny czas Jubileuszowego Aktu Przyjęcia Jezusa za Króla i Pana przeżywaliśmy razem z Matką Najświętszą. Bóg włączył Ją w tak niezwykły sposób w Dzieło Zbawienia. Udzielił przy tym łask wielkich, by Jej człowiecze Serce podołało misji, jaką otrzymała. Maryja towarzyszy Jezusowi nieustannie. Od momentu poczęcia jest z Nim. Zadanie, jakie wypełnia wymagało, aby miała głębsze rozumienie tego, czego Bóg dokonuje w sercach ludzkich i na całym świecie. Bóg niejako podzielił się z Maryją uczestnictwem w swoim Dziele do tego stopnia, że uczynił Ją Współodkupicielką. Wszystko, co Boże i co Bóg przeprowadza na ziemi staje się również i Jej udziałem. We wszystko jest włączona. Teraz gdy Bóg pragnie, aby ludzkie serca przyjęły królowanie Boga, Jego panowanie nad światem, Maryja również uczestniczy w tym. I w tym zadaniu otrzymała swoje miejsce. Bóg uczynił Ją Królową serc ludzkich, Matką wszystkich ludzi na ziemi dzieląc niejako z Nią swój tron. W Jej ręce złożył losy każdego człowieka. Maryja może każdemu udzielać Bożych łask, a jako Królowa może otaczać opieką, może prowadzić, ukierunkowywać, może obdarzać niezwykle hojnie. Jako Matka w sposób szczególny każde dziecko trzyma w ramionach i na każdym Jej zależy. Toteż teraz i w Sercu Maryi jest wielkie pragnienie, aby cała Polska przyjęła Jezusa jako Króla, jako Pana. Aby każde serce zaczęło nowe życie razem z Jezusem. Dzięki udzielonej Jej łasce może wspierać serca, które wyrażą takie pragnienie. Serca, które chcą odpowiedzieć na Boże zaproszenie może wspierać o wiele bardziej niż serca zamknięte, obojętne, czy chłodne. Czytaj dalej

64. Pogrzeb Jezusa (J 19,38-42)

Kontynuujemy wspólne rozważanie Ewangelii według św. Jana. Dzisiejszy fragment zatytułowany jest: „Pogrzeb Jezusa”

p1210841-3Potem Józef z Arymatei, który był uczniem Jezusa, lecz ukrytym z obawy przed Żydami, poprosił Piłata, aby mógł zabrać ciało Jezusa. A Piłat zezwolił. Poszedł więc i zabrał Jego ciało. Przybył również i Nikodem, ten, który po raz pierwszy przyszedł do Jezusa w nocy, i przyniósł około stu funtów mieszaniny mirry i aloesu. Zabrali więc ciało Jezusa i obwiązali je w płótna razem z wonnościami, stosownie do żydowskiego sposobu grzebania. A na miejscu, gdzie Go ukrzyżowano, był ogród, w ogrodzie zaś nowy grób, w którym jeszcze nie złożono nikogo. Tam to więc, ze względu na żydowski dzień Przygotowania, złożono Jezusa, bo grób znajdował się w pobliżu. (J 19,38-42)

Komentarz: Pogrzeb Jezusa. Jakże ciężkim przeżyciem był dla Jego przyjaciół i bliskich. Współczesny człowiek patrzy na to z perspektywy 20 wieków. Wie, jakie były dalsze wydarzenia. Do niego należy 2000 lat istnienia Kościoła i Jego doświadczenie wiary. Oni wraz z Jezusem chowali swoje nadzieje, pragnienia, marzenia. Ich dotychczasowe życie legło w gruzach. Osób na pogrzebie było niewiele. Ale większość z nich była ściśle związana z Jezusem. Jedyne, co posiadali, a co jest niezwykle cenne, to doświadczenie bezpośredniego spotkania z Jezusem. To bogactwo, którego nikt nie był w stanie im zabrać. Nawet śmierć. Z jednej strony ogarniało ich przerażenie związane z męką, jaką przeszedł Jezus. Ogarniała ich rozpacz z powodu Jego odejścia. Jednak mimo tego mieli w sobie coś, o czym w tym momencie nie myśleli, z czego sobie nawet nie zdawali sprawy. Pomimo całego bólu, pomimo smutku, załamania, oni nie byli sami. Towarzyszyło im doświadczenie spotkania Jezusa, towarzyszył im sam Jezus. Był w ich sercach. Jego miłość była w nich. Jego dobroć, Jego miłosierdzie. To, czym stali się bogaci żyjąc z Nim, pozostało na zawsze.

Człowiek spotykając Jezusa, doświadczając Jego miłości, staje się innym. Jego wnętrze się zmienia. Przyjmując Go do serca, staje się silny Jego mocą. Napełniony tym, co przynosi sercu Jezus, jest w stanie przejść różne trudności, przeciwności. Jest w stanie nawet przyjąć cierpienie, którego jako człowiek najzwyczajniej w świecie obawia się i nie chce. Spotkanie z Jezusem przemienia wnętrze do tego stopnia, że człowiek zmienia swój sposób życia, zainteresowania, inaczej ocenia ludzi i sytuacje, innymi wartościami się kieruje. Czuje w sobie Jego obecność i ze względu na nią podejmuje decyzje, układa plan dnia, buduje relacje z ludźmi. Osoby biorące udział w pogrzebie Jezusa były pełne bólu. Nie wyobrażały sobie, co będzie dalej. Jednak nie wiedząc o tym, one były stale umacniane przez Jezusa, który był w nich dzięki wcześniejszemu spotkaniu. Czytaj dalej

63. Śmierć (J 19,28-37)

Zapraszamy do wspólnego rozważenia fragmentu z Ewangelii według św. Jana, opisującego śmierć Jezusa.

p1210841-3Potem Jezus świadom, że już wszystko się dokonało, aby się wypełniło Pismo, rzekł: «Pragnę». Stało tam naczynie pełne octu. Nałożono więc na hizop gąbkę pełną octu i do ust Mu podano. A gdy Jezus skosztował octu, rzekł: «Wykonało się!» I skłoniwszy głowę oddał ducha. Ponieważ był to dzień Przygotowania, aby zatem ciała nie pozostawały na krzyżu w szabat – ów bowiem dzień szabatu był wielkim świętem – Żydzi prosili Piłata, aby ukrzyżowanym połamano golenie i usunięto ich ciała. Przyszli więc żołnierze i połamali golenie tak pierwszemu, jak i drugiemu, którzy z Nim byli ukrzyżowani. Lecz gdy podeszli do Jezusa i zobaczyli, że już umarł, nie łamali Mu goleni, tylko jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok i natychmiast wypłynęła krew i woda. Zaświadczył to ten, który widział, a świadectwo jego jest prawdziwe. On wie, że mówi prawdę, abyście i wy wierzyli. Stało się to bowiem, aby się wypełniło Pismo: Kość jego nie będzie złamana. I znowu na innym miejscu mówi Pismo: Będą patrzeć na Tego, którego przebili. (J 19,28-37)

Komentarz: Kiedy czytamy opisy męki Jezusa widzimy rzecz niebywałą. Po pierwsze: Jego męka ma już swój opis w Starym Testamencie. Po drugie: dokonuje się w dniu Przygotowania do Święta Paschy i można dostrzec w niej analogię do wyjścia Izraelitów z niewoli. To musi zastanawiać. To musi skłaniać do myślenia. Nie dzieje się to przypadkiem, nie jest zbiegiem okoliczności. Widzimy w tym niezwykłe powiązanie przeszłości z czasami Jezusa i wydarzeniami, które dotyczą bezpośrednio Jego. Kiedy zagłębimy się w  rozważanie tych wydarzeń, zobaczymy zadziwiającą mądrość i jedność. Przepiękny i wzruszający jest Psalm 22 opisujący cierpienie osoby prześladowanej. Podczas jego czytania od razu narzucają się skojarzenia z Jezusem i widzimy w tym opisie obraz samego Jezusa i Jego męki. Nie jest to jedyny fragment w Starym Testamencie zapowiadający mękę Mesjasza. Zastanawia zgodność tych opisów z cierpieniem zadawanym Jezusowi.

Bóg zapowiadał narodowi wybranemu przyjście Mesjasza. Przygotowywał go do tego wydarzenia. A te przygotowania obejmowały wszystkie sfery życia. Niezmiernie istotna była sfera duchowa, moralna. Bóg nieustannie pouczał swój naród, przestrzegał, a jak trzeba, to i karcił. Grzech pierwszych rodziców był tak poważnym przewinieniem przeciwko Bogu, że jego konsekwencje rozlały się na całą ludzkość. Skaza była tak głęboka, że potrzebowała interwencji samego Boga, aby ją zmazać. Najpierw wiele pokoleń było wychowywanych przez Boga i przygotowywanych na przyjście Tego, który miał wyzwolić ludzkość z grzechu. Potem sam Bóg w osobie Syna zstąpił na Ziemię. A chociaż nie powinno być to zaskoczeniem, jednak Żydzi nie chcieli rozpoznać w Jezusie oczekiwanego Mesjasza. Znaki, jakie czynił, nie przekonały ich. Męka i śmierć dotknęły niektórych serc i zachwiały ich pewnością siebie. Za dużo zgodności życia i śmieci Jezusa ze Starym Testamentem. Słowa tam zawarte były wiernym opisem Jezusa. To musiało zastanawiać i niepokoić. Czytaj dalej

62. Testament z krzyża (J 19, 25-27)

Zapraszamy ponownie do wspólnego rozważania Ewangelii według św. Jana

p1210841-3A obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena. Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: «Niewiasto, oto syn Twój». Następnie rzekł do ucznia: «Oto Matka twoja». I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie. (J 19, 25-27)

Komentarz: Cały czas znajdujemy się na Golgocie. Jezus powoli umiera w wielkich męczarniach. W uszach brzmią jeszcze okrzyki: Precz! (…) Poza cezarem nie mamy króla! Te słowa są strasznym cierpieniem zadanym Jezusowi. Jednocześnie są swego rodzajem wyrocznią nad całym Izraelem. Konsekwencji doświadczać będzie przez następne pokolenia aż do czasów obecnych.

Tymi słowami Izraelici odrzucają też dar Jezusa dany z Krzyża- dar Matki. Niezwykłe jest to, że Jezus w chwili tak niewyobrażalnej męki konania myśli o wszystkich ludziach i obdarowuje ich darem nie mającym sobie równych. Oczywiście ktoś mógłby powiedzieć, że Jezus tylko chciał, aby Jan zaopiekował się samotną kobietą, która w tamtym społeczeństwa nie mając opieki, żadnych środków do życia, byłaby skazana na żebractwo. Jednak słowami: „Niewiasto, oto syn Twój.(…) Oto Matka twoja.” Jezus czyni Maryję Matką całej ludzkości.

To dar Miłości. Dar Boga dla każdego człowieka. Sam fakt, że to dar Boski już powinien uświadamiać każdemu wielkość i znaczenie tego wydarzenia. Skoro dany jest w takim momencie, to znaczy jest niezwykle ważny, istotny dla życia każdej osoby. Chwila na pozór wydaje się być nieodpowiednia. Przecież Maryja cierpi wraz z Synem, a Jej ból jest bólem konania, bólem Matki, która oddała już wszystko. Syn zapewniał matce- wdowie utrzymanie, opiekę. Ona oddała Bogu wszystko, nie ma nic na czym lub na kim mogłaby się oprzeć. Czytaj dalej

Bądźmy razem w tym ważnym dniu

Gietrzwald_uwielbienie_2Bóg przemawiając do narodu wybranego, pragnąc przekazać mu swoje Prawo, swoje polecenia, nakazy, czynił to wprawdzie przez wybranych ludzi, jednak oczekiwał, iż słuchać będą wszyscy. W osobie Proroka, przed Bogiem stawał cały naród. Cały naród przyjmował Słowo Boga i cały naród odpowiadał na Boże wezwanie. Niezmiernie ważna jest jedność wszystkich, którzy tworząc naród, czy jakąś wspólnotę przyjmują razem pouczenia Boże. To, co Bóg kierował do narodu wybranego miało być przyjęte przez wszystkich w jedności. Ta jedność jest ogromnie ważna, ponieważ dzięki niej realizują się pełniej Boże zamiary i pełniej niejako rozlewa się łaska. Kiedy brakuje jakiegoś serca nie dopełnia się ilość łask, które Bóg przygotował dla całej wspólnoty, społeczności, czy narodu. Dlatego też ważne jest, abyśmy i my stanowili jedność szczególnie wtedy, kiedy dokonują się niezmiernie ważne wydarzenia. Abyśmy byli razem i razem stawali przed Bogiem, razem otwierali serca przyjmując całość Bożego daru, bo poprzez każde serce przechodzi ten dar. Dzięki zjednoczeniu wszystkich urzeczywistnia się pełnia Bożego daru.

Postarajmy się, w miarę możliwości, być razem wtedy, kiedy cały Polski Kościół dokonywać będzie Aktu Przyjęcia Jezusa Chrystusa na Króla i Pana. Dobrze by było, abyśmy złączyli się, zjednoczyli i przyjęli wszyscy razem Boga jako Króla. My już dokonaliśmy tego Aktu jako Wspólnota. Przyjęliśmy zadanie, jakie Bóg nam dał – przygotowanie serc do Aktu, który ma się teraz dokonać w całej Ojczyźnie. Dlatego teraz również powinniśmy być razem łącząc serca, dusze, by pełnia tego Aktu dokonała się również poprzez całą naszą Wspólnotę. Dobrze byłoby zmobilizować się, przekazać wszystkim, aby wszystkie serca mając świadomość łączności duchowej, trwały na modlitwie przez te kolejne teraz dni, łącząc się ze sobą. Niech wszystkie serca dbają o czystość, ze wszystkich sił przygotowują się na to niezwykłe wydarzenie, abyśmy potem, w miarę możliwości, stanęli razem przed Bogiem, razem modlili się, otwierali serca i przyjęli Króla. Abyśmy razem przed Nim uklękli, razem oddali Mu cześć i złożyli hołd. Abyśmy razem wyśpiewali Mu pieśń pochwalną, pieśń uwielbienia. Bardzo ważne jest, abyśmy my, tak jak naród wybrany, starali się ze sobą złączyć z najdalszych stron, znowu być razem i razem przyjąć Boga. Jest to pragnieniem samego Boga i pragnieniem Jego Matki. Błogosławię was – W Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.

Wywiad z ks. bp. Andrzejem Czają, przewodniczącym Zespołu ds. Ruchów Intronizacyjnych

Wywiad za: www.youtube.com           Materiały do pobrania: www.episkopat.pl

Dni skupienia z MB Różanostocką, cz. II

W czasie przygotowywania się do Jubileuszowego Aktu Przyjęcia Jezusa za Króla i Pana szczególnie ważna jest wiara, że każdy z nas jest duszą wybraną, od której Bóg oczekuje, iż pozwoli Mu przyjść poprzez nią do innych dusz. To jest sedno, to jest najważniejsze, aby przyjąć z ufnością powołanie, zadanie, wybranie, aby uwierzyć, że właśnie przed najmniejszymi Bóg odkrywa swoje tajemnice, że odsłania je przed maluczkimi. Jakże często brakuje nam wiary, brakuje ufności. Dni wydają się zwyczajne i szare, a świętość zdaje się nam czymś zupełnie innym i odległym. A przecież ona kształtuje się w zwyczajnym, szarym dniu. Święci ulepieni są dokładnie z tej samej gliny, co my. Dlatego przyjmijmy z wiarą i ufnością, że Bóg właśnie od nas pragnie otwartości serca, iż będziemy trwać przy Nim teraz szczególnie oczekując na to wydarzenie; że będziemy zachowywać czystość swego serca, czystość umysłu, języka, aby jeszcze lepiej być przygotowanym, jeszcze bardziej otworzyć się i dać Bogu samego siebie, by mógł posłużyć się sercem każdego z nas. Tam, gdzie jakoś szczególnie objawia się zło, jeszcze bardziej wylewa się łaska. Skoro tak wiele zła dzieje się wokoło (dzieje się na całym świecie, ale w naszej Ojczyźnie również), to tym bardziej Bóg wylewa swoją łaskę, powołuje dusze wybrane, aby móc zatriumfować. Aby móc obdarzać człowieka dobrem, nawracać dusze, aby je ratować. Toteż nie dziwmy się, że jesteśmy wybranymi przez Boga. Nie musimy czynić wielkich rzeczy, nie musimy dokonywać wyrzeczeń, niezwykłych ofiar – tego od nas Bóg nie oczekuje. W naszej codzienności trwajmy w swoim sercu przed Nim, miłujmy Go i niech ta miłość do Niego przekłada się na miłość do naszych bliskich. W każdej sekundzie naszej codzienności przyjmujmy Jezusa jako swojego Pana i Króla, aby triumfowała Jego miłość w nas, w naszym życiu i ten triumf aby przelewał się na nasze otoczenie. W ten sposób Bóg zatriumfuje w innych sercach, zatriumfuje w naszej Ojczyźnie i dokonają się dobre zmiany. Na wszystko potrzebny jest czas. Człowiek jest niecierpliwy, chciałby widzieć wszystko już, od razu. Chciałby, aby spełniały się obietnice Boże natychmiast, natomiast Boże obietnice spełniają się w odpowiednim czasie, do którego Bóg przygotowuje dusze, tak jak przygotował najpierw nas do przyjęcia Go jako Króla. Przygotowywał i inne dusze, ale nas również przygotował do tego wydarzenia, które będzie miało miejsce w całej Polsce. Potem również dalej będzie przygotowywał dusze, aby ten pochód triumfalny mógł iść dalej, najpierw na całą Europę, potem na cały świat. Na to potrzeba czasu, niemniej jednak Słowo Boże jest skuteczne, wypełnia się, a czas i miejsce wybiera Bóg. Im bardziej dusze są posłuszne, im są wierniejsze, tym szybciej dokonuje się obietnica Boża, tym ma pełniejszy wymiar i wyraz, obejmując więcej dusz. Czytaj dalej

Dni skupienia z MB Różanostocką, cz. I

Przygotowujemy się do niezmiernie ważnego wydarzenia – JUBILEUSZOWEGO AKTU PRZYJĘCIA JEZUSA CHRYSTUSA ZA KRÓLA I PANA. Cały kraj przygotowuje się do tego wydarzenia. Dobrze byłoby, choć w pewnym stopniu uświadomić sobie, czym jest to, co ma nastąpić, jakie ma to odniesienie do narodu wybranego, jego stosunku do Boga i oczekiwań na Mesjasza.

Naród wybrany przez całe wieki uznawał w Bogu swego Pana i Króla. Oczekiwał na Mesjasza, a więc na przyjście właśnie Króla, który wyzwoli ich. W przepięknych modlitwach, w Psalmach potrafili wyśpiewać hymny pochwalne na cześć Króla. Potrafili pięknie modlić się wyznając, że tylko Bóg jest Królem nad nimi. Radowali się ze swego wybraństwa, bo tylko ich naród został tak wyróżniony. Czekali na przyjście Mesjasza, kiedy jednak przyszedł dokonuje się tragedia, dramat niewyobrażalny, ponieważ do tej pory ten naród, który wyznawał, iż Bóg jest ich Królem, jest ich Opiekunem, ich Sędzią, Tym, który troszczy się o nich, ten naród odrzuca Mesjasza. I co straszniejsze, wyznaje, że już nie mają Boga za Króla, cesarz jest ich królem. Niczego nie rozumieją z tego, co dzieje się na Golgocie. Właśnie tam Jezus, Syn Boży ustanawia nowe Królestwo na ziemi – nowe Królestwo Niebieskie, które rozciąga swoje panowanie, władzę na wszystkie ludzkie serca, na cały świat. Już nie tylko naród wybrany jest narodem, który ma Boga za Króla, ale każdy, kto przyjmie Jezusa jako Zbawiciela, kto uzna w Nim Boga, przyjmuje Go za Króla. Każdy naród może stawać się takim narodem wybranym, gdzie Bóg jest Najważniejszy – jest Głową, Panem, jest Władcą. Teraz każdy naród może odnosić do siebie wszystkie obietnice, które otrzymywał naród wybrany przez wieki i w każdym mogą te obietnice spełniać się.

A cóż takiego Bóg obiecuje? Bóg, biorąc we władanie naród, zawiera z nim niezwykłe przymierze. On jako Król, jako Pan, jako Władca, jako Ten, który posiada wszystko, obiecuje swoją opiekę, troskę o naród. Obiecuje dać wszystko, aby ten naród mógł żyć – żyć w dobrobycie, w szczęściu. Bóg obiecuje, iż prowadzić będzie ten naród, że go nie opuści, że to On będzie wskazywał drogę jego rozwoju; że to On będzie dawał temu narodowi swoje prawa, a gdy naród będzie je przestrzegał, dobrze będzie się mu powodziło. Każdy naród, który uznaje w Jezusie Króla Wszechświata, który obiera sobie Jezusa jako swego Króla, może być spokojnym. Może mieć pewność, że od tej pory prawdziwym Sędzią, ale i prawdziwym Ojcem, prawdziwym Opiekunem, staje się Bóg. Od tej pory Jezus panując w danym narodzie, troszczy się o niego, dba o jego bezpieczeństwo, o jego dobro. Ten, kto podniesie rękę na ten naród musi mieć świadomość, iż podejmuje walkę z Bogiem, bo Bóg stanie w obronie tego narodu. Ten naród może sięgać do obietnic Bożych ze Starego Testamentu i odnosić je do siebie. Może wyśpiewywać Psalmy, może dziękować Bogu radując się, może oddawać Bogu cześć i chwałę właśnie słowami tych Psalmów, przyjmując je teraz, jako swoje hymny pochwalne na cześć Boga Króla. Czytaj dalej

61. Droga krzyżowa i ukrzyżowanie (J 19,16-24)

To kolejny fragment z Ewangelii św. Jana Apostoła do wspólnotowego rozważenia.

p1210841-3Zabrali zatem Jezusa. A On sam dźwigając krzyż wyszedł na miejsce zwane Miejscem Czaszki, które po hebrajsku nazywa się Golgota. Tam Go ukrzyżowano, a z Nim dwóch innych, z jednej i drugiej strony, pośrodku zaś Jezusa. Wypisał też Piłat tytuł winy i kazał go umieścić na krzyżu. A było napisane: «Jezus Nazarejczyk, Król Żydowski». Ten napis czytało wielu Żydów, ponieważ miejsce, gdzie ukrzyżowano Jezusa, było blisko miasta. A było napisane w języku hebrajskim, łacińskim i greckim. Arcykapłani żydowscy mówili do Piłata: «Nie pisz: Król Żydowski, ale że On powiedział: Jestem Królem Żydowskim». Odparł Piłat: «Com napisał, napisałem». Żołnierze zaś, gdy ukrzyżowali Jezusa, wzięli Jego szaty i podzielili na cztery części, dla każdego żołnierza po części; wzięli także tunikę. Tunika zaś nie była szyta, ale cała tkana od góry do dołu. Mówili więc między sobą: «Nie rozdzierajmy jej, ale rzućmy o nią losy, do kogo ma należeć». Tak miały się wypełnić słowa Pisma: Podzielili między siebie szaty, a los rzucili o moją suknię. To właśnie uczynili żołnierze. (J 19,16-24)

Komentarz: Bardzo zwięźle opisuje Jan Drogę Krzyżową i ukrzyżowanie. Czyni to w taki sposób, że można czytając przemknąć po powierzchni tych słów i niczego nie zrozumieć pozostając tym samym człowiekiem, co przed lekturą Pisma św. A przecież pod tym krótkim opisem mieści się niewyobrażalna męka Jezusa, Jego miłość do człowieka i miłosierdzie oraz nienawiść człowieka do Boga, która zadaje Mu śmierć. Kiedy czytamy Słowo Boga, nie możemy traktować Go jak zwykłą książkę. Bowiem  to Słowo żyje. Jest Rzeczywistością, a nie znakiem nakreślonym dzięki farbie drukarskiej. Niezwykła to Rzeczywistość, która otwiera się przed czytającym i zaprasza go do współuczestniczenia w wydarzeniach. To zaproszenie, jeśli z niego skorzystamy, posiada moc włączenia człowieka w życie samego Boga, przemiany duszy ludzkiej, zbliżenia jej do Jezusa i umiejscowienia w samym Jego sercu. Z tego serca, z tej niezwykłej pozycji, człowiek inaczej przeżywa, inaczej doświadcza swoją wiarę i relację z Bogiem. A życie Jezusa staje się mu niezmiernie bliskie, staje się jego życiem. Wtedy właśnie ten krótki fragment, zdający się być suchą relacją, dotyka serca ożywiając go, nie pozwalając na szybkie przemknięcie bez zatrzymywania się. Zdania, które pozornie lakonicznie opisują wydarzenia i niewiele niosą emocji, budzą duszę z uśpienia, potrząsają nią i wprowadzają w głębię historii Zbawienia. Ukazują istotę. Ludzkie zachowania, które miały umniejszyć  znaczenie Jezusa, zwracają uwagę na Niego i na to, Kim tak naprawdę jest. Czytaj dalej

Nowenna przed Jubileuszowym Aktem Przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana

Pełny tekst Nowenny do pobrania na stronie: http://episkopat.pl/

akt-jubileuszowy-2016

Dzień 1 –  Uznanie Panowania Jezusa Chrystusa Króla i poddanie się Jego Prawu

Pieśń na rozpoczęcie: Króluj nam Chryste…

 Modlitwa: Nieśmiertelny Królu Wieków, Panie Jezu Chryste, nasz Boże i Zbawicielu! Stając przed Tobą obecnym wśród nas pragniemy przygotować się do uroczystości przyjęcia Twego królowania w naszej Ojczyźnie. Pokornie zginamy kolana przed Twym majestatem i wyznajemy, że Twego królowania nam potrzeba. Prosimy o Twoją opiekę i błogosławieństwo dla wszystkich mieszkańców naszej Ojczyzny. Błagamy też, łaskawy Królu Miłosierdzia, byś wybaczył nam wszystkie nasze niewierności i w roku Jubileuszu 1050-lecia Chrztu Polski przyjął hołd dziękczynienia, który Ci składamy. Panuj w naszych rodzinach, miastach i wioskach, w naszych parafiach, miejscach pracy i wypoczynku, bo Twoją jesteśmy własnością i do Ciebie należeć chcemy. Króluj nam, Chryste! Zawsze i wszędzie. Amen.

Z Ewangelii według św. Jana (12, 12-16): Nazajutrz wielki tłum, który przybył na święto, usłyszawszy, że Jezus przybywa do Jerozolimy, wziął gałązki palmowe i wybiegł Mu naprzeciw. Wołano: Hosanna! Błogosławiony, który przychodzi w Imię Pańskie, oraz: Król Izraela! A gdy Jezus znalazł osiołka, dosiadł go, jak jest napisane: Nie bój się, Córo Syjonu! Oto Król twój przybywa, siedząc na oślęciu. Z początku Jego uczniowie nie zrozumieli tego. Ale gdy Jezus został uwielbiony, wówczas przypomnieli sobie, że to o Nim było napisane i że tak Mu uczynili (Biblia Tysiąclecia V).

Panie Jezu, wielki tłum, który przybył do Jerozolimy na święto, rozpoznał w Tobie obiecanego przez Boga Mesjasza. Dziś przybywasz do naszej Ojczyzny, do naszych miast i wsi. Pragniemy zawołać: Hosanna! Pragniemy słowami naszego Jubileuszowego Aktu uznać w Tobie naszego jedynego Króla i poddać się Twojemu prawu miłości. Niegdyś Twoi uczniowie nie rozumieli, czym był Twój uroczysty wjazd do Miasta Świętego. Prosimy Cię, Panie, daj nam swego Ducha, by oświecił nasze umysły i otworzył serca, abyśmy mogli świadomi powagi tego Aktu przyjąć Twoje nad nami panowanie.  Czytaj dalej

Jubileuszowy Akt Przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana

Włączamy się w przygotowanie do Jubileuszowego Aktu Przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana.
Posłuchajmy konferencji ks.  prof. dr hab. Marka Chmielewskiego…>> za: Radio Maryja
 ***
jezus_krolNieśmiertelny Królu Wieków, Panie Jezu Chryste, nasz Boże i Zbawicielu! W Roku Jubileuszowym 1050-lecia Chrztu Polski, w roku Nadzwyczajnego Jubileuszu Miłosierdzia, oto my, Polacy, stajemy przed Tobą [wraz ze swymi władzami duchownymi i świeckimi], by uznać Twoje Panowanie, poddać się Twemu Prawu, zawierzyć i poświęcić Tobie naszą Ojczyznę i cały Naród.  Wyznajemy wobec nieba i ziemi, że Twego królowania nam potrzeba. Wyznajemy, że Ty jeden masz do nas święte i nigdy nie wygasłe prawa. Dlatego z pokorą chyląc swe czoła przed Tobą, Królem Wszechświata, uznajemy Twe Panowanie nad Polską i całym naszym Narodem, żyjącym w Ojczyźnie i w świecie. Pragnąc uwielbić majestat Twej potęgi i chwały, z wielką wiarą i miłością wołamy:
Króluj nam Chryste!
- W naszych sercach – Króluj nam Chryste!
- W naszych rodzinach – Króluj nam Chryste!
- W naszych parafiach – Króluj nam Chryste!
- W naszych szkołach i uczelniach – Króluj nam Chryste!
- W środkach społecznej komunikacji – Króluj nam Chryste!
- W naszych urzędach, miejscach pracy, służby i odpoczynku – Króluj nam Chryste!
- W naszych miastach i wioskach – Króluj nam Chryste!
- W całym Narodzie i Państwie Polskim – Króluj nam Chryste!
Błogosławimy Cię i dziękujemy Ci Panie Jezu Chryste:
- Za niezgłębioną Miłość Twojego Najświętszego Serca – Chryste nasz Królu, dziękujemy!
- Za łaskę chrztu świętego i przymierze z naszym Narodem zawarte przed wiekami – Chryste nasz Królu, dziękujemy!
- Za macierzyńską i królewską obecność Maryi w naszych
dziejach – Chryste nasz Królu, dziękujemy!
- Za Twoje wielkie Miłosierdzie okazywane nam stale – Chryste nasz Królu, dziękujemy!
- Za Twą wierność mimo naszych zdrad i słabości – Chryste nasz Królu, dziękujemy!

Czytaj dalej

60. Wyrok (J 19,13-16)

Zapraszamy do wspólnego rozważenia kolejnego fragmentu z Ewangelii według św. Jana

p1210841-3Gdy więc Piłat usłyszał te słowa, wyprowadził Jezusa na zewnątrz i zasiadł na trybunale, na miejscu zwanym Lithostrotos, po hebrajsku Gabbata. Był to dzień Przygotowania Paschy, około godziny szóstej. I rzekł do Żydów: «Oto król wasz!» A oni krzyczeli: «Precz! Precz! Ukrzyżuj Go!» Piłat rzekł do nich: «Czyż króla waszego mam ukrzyżować?» Odpowiedzieli arcykapłani: «Poza Cezarem nie mamy króla». Wtedy więc wydał Go im, aby Go ukrzyżowano. (J 19,13-16) 

Komentarz: Dzisiejszy fragment Ewangelii jest przerażający. Jezus okrutnie torturami umęczony, oszpecony, wystawiony na widok publiczny wyszydzony i odrzucony jako Bóg, Człowiek i Król, wydaje się być zależnym od decyzji lękliwego człowieka.

Piłat nie myśli o Jezusie, ale o sobie. Jego słowa i czyny są oznaką pogardy dla Żydów, ale też nie mają znamion szacunku dla Jezusa. I chociaż powtarza, że Jego zdaniem Jezus jest niewinny, to jednak poświęca Jego życie za cenę swojej kariery. Żydzi zaś są jak w amoku- nic już nie widzą, niczego nie pragną, tylko śmierci Jezusa. Jego widok- zalanego krwią, chwiejącego się na nogach, okrytego szmatą, z cierniową koroną- jeszcze bardziej podburza ich emocje i zaślepieni w swej nienawiści wykrzykują znamienne słowa: „Precz! Precz! Ukrzyżuj Go!(…)Poza Cezarem nie mamy króla.” Zadziwiające jest to, jak w jednej chwili zmieniają swoje poglądy i to, co do tej pory było znienawidzone, nagle zostaje przyjęte i ogłoszone. Przecież byli pod panowaniem Rzymu. Przez wieki nie tylko wierzyli w jedynego Boga, ale i uznawali Go za swego Króla. Potem, gdy rozpoczęły się rządy królów, musieli być oni specjalnie namaszczani, co oznaczało swego rodzaju wybranie przez Boga na ten urząd. A i tak Bóg był ponad całym Izraelem opiekując się nim i pouczając go. Kolejne niewole były znienawidzone. Panowanie Rzymian nad narodem wybranym też nie należało do akceptowanych. Wydawać by się mogło, że Żyd nigdy w życiu nie uzna za swego króla- Rzymianina, czy też innego najeźdźcy. Przecież modli się psalmami do Boga, w których wychwala Go jako swego Króla.

Teraz jednak dzieje się coś, co można przyrównać jedynie do opętania szatanem. Patrząc na Jezusa zalanego krwią krzyczą: Precz! Odrzucają Go całkowicie. Odrzucają Boga! Do Boga krzyczą: Precz! Ciekawe, na ile w tej burzy emocji, mają świadomość tego, co czynią. Gdyby posłuchali serca, gdyby wyciszyli własną pychę, byliby w stanie usłyszeć głos Boga we własnym sumieniu. Niestety oni nie chcą słuchać. Nie tylko odrzucają Boga odcinając się od wiary swych ojców, dziadów, poprzednich pokoleń. Oni Go mordują. Skazują na śmierć przez ukrzyżowanie jednocześnie wygłaszając słowa, które nie przeszłyby przez gardło ich przodkom: Poza Cezarem nie mamy króla. Czytaj dalej

Wspomnienie Wszystkich Wiernych Zmarłych

dusze-czysccoweJeszcze parę zdań pouczenia o życiu dusz w Kościele, o wzajemnej łączności tych dusz, o ich zależności. Wiele już mówiliśmy na ten temat. Pragnę jedynie przypomnieć, aby w tych dniach na nowo rozbudzić w naszych sercach miłość do naszych bliskich zmarłych.

Żyjemy w jednym wielkim Kościele, we wspólnocie dusz. Dusz, które żyją jako święte w Niebie, dusz, które żyją w czyśćcu pragnąc oczyszczenia, oczekując na to najwspanialsze spotkanie z Bogiem twarzą w twarz i dusz takich jak my, przeżywających swoją drogę, idących drogą powołania, starających się swoim życiem przygotować do wieczności. I chociaż wyróżniamy niejako te trzy Kościoły, to jednak stanowią one jedność i wszystkie dusze połączone są ze sobą – stanowią jedno Ciało Mistyczne Chrystusa. Głową jest Chrystus, który umiłował tak bardzo dusze, że dał swoje życie za nie. Łączy więc swoją miłością wszystkich razem i pragnie byśmy i my kochali się wzajemnie, byśmy i my sobie nawzajem pomagali. Stworzył w ten sposób Kościół, aby w Kościele nieustannie przepływała Jego miłość. W ciele ludzkim krew poprzez naczynia krwionośne rozchodzi się po całym ciele, roznosząc tlen i odżywcze składniki. W Ciele Chrystusa to miłość rozchodzi się po całym ciele dzięki temu, że stanowimy jeden organizm. Jedni drugim są bardzo potrzebni. Jedni drugich powinni kochać. Prawdą jest, że święci w Niebie żyją już tą doskonałą miłością i oni rozumieją istotę tego zjednoczenia. Oni kochają tak jak kocha Bóg, bo Jego miłość jest w nich, a oni czyniąc jedność w Kościele przekazują tę miłość nam. Modlą się za nas i za dusze czyśćcowe.

Jednak Bóg pragnie byśmy swoją miłością i my obejmowali świętych i dusze czyśćcowe. Przecież do miłości nas powołał Bóg. Miłość nie ogranicza się do kilku osób. Prawdziwa, doskonała miłość obejmuje wszechświat. Taka jest miłość Boga. W Jego miłości wszystko jest i wszystko żyje. I Bóg oczekuje, że przyjmując Jego miłość będziemy taką miłością kochać, że tą miłością obejmiemy szczególnie dusze oczekujące na otwarcie się przed nimi Nieba.

Te dusze bardzo potrzebują miłości, bowiem przeszły przez bramę śmierci i wiedzą, iż oczekuje na nich Bóg. Poznały tę prawdę i bardzo same pragną już żyć z Bogiem w tej wielkiej bliskości, jedności. Poznały Jego miłość i zrozumiały jak bardzo zraniły Boga swoim życiem. Dlatego one same niemalże szukają oczyszczenia, bo czują się niegodne, by stanąć przed Obliczem Boga w tym stanie, w jakim są. A więc z jednej strony pragną oczyszczenia, z drugiej – wielka tęsknota duszy, serca sprawia im ból, tęsknota za Bogiem. Pragną ogromnie połączenia z Nim. One same nie mogą za siebie się modlić, nie mogą sobie same pomóc. Czytaj dalej