Bóg uczynił duszę Maryi czystą i nieskalaną

Niepokalane_PoczecieBóg jednoczy się z duszą, którą wcześniej obdarza łaską czystości. Bóg zaprasza duszę do zjednoczenia jednocześnie udzielając jej tej łaski, by zbliżając się do Boga stawała się coraz czystsza. Przygotowuje duszę krok po kroku poprzez różne wydarzenia, poprzez pouczenia, wewnętrzne natchnienia, zdejmując z niej kolejne brudy, naleciałości, by mogła jednoczyć się z Bogiem, być coraz bliżej.

Bóg tak jak duszę Maryi uczynił czystą i nieskalaną by zjednoczyć się z nią w sposób niezwykły i jedyny, tak w pewien podobny sposób pragnie uczynić czystymi i nasze dusze. To prawda, nasze dusze przechodzą pewien proces przygotowania i oczyszczenia. Dusza Maryi została już od razu uwolniona od grzechu. Bóg stworzył ją czyniąc od razu czystą i nieskalaną, nie pozwalając, by grzech pierworodny dotknął jej. Ale to inicjatywa Boga, to Jego działanie. Tak samo dzieje się z każdą duszą. Bóg powołuje każdą do miłości, do zjednoczenia. To On daje łaski, przygotowuje duszę, by mogła otworzyć się na Jego zaproszenie do zjednoczenia. I stwarza takie warunki, w takich wydarzeniach umiejscawia duszę, tak nią kieruje, by mogła coraz bardziej otwierać się na dar zjednoczenia z Bogiem, a tym samym by mogła zbliżać się do Boga.

Bóg uczynił Maryję swoją Oblubienicą i czyni oblubienicą każdą duszę. Poprzez zjednoczenie z czystą nieskalaną duszą poczynana jest Miłość, poczynany jest Jezus – życie Boga w duszy. Może się to dokonywać w każdej duszy. Każda dusza może doświadczać niezwykłego daru zjednoczenia z Bogiem i otrzymania życia Bożego wewnątrz siebie.

Dar, który otrzymała Maryja jest darem dla wszystkich. Z jednej strony darem dla wszystkich, ponieważ z tego daru czystości rodzi się Bóg dla wszystkich. Jednocześnie patrząc na to, czym Bóg obdarował Maryję każda dusza może mieć nadzieję, że również i ją Bóg powołuje do czystości, by w ostatecznym celu zjednoczyć się z nią w niezwykły, niepojęty sposób. Dokona się to w wieczności. Teraz dusza ma się do tego przygotować. Ta czystość, nieskalaność, której doświadczała Maryja od samego początku będzie doświadczeniem, udziałem, darem dla każdej duszy po śmierci, którą Bóg zaprosi do wiecznej szczęśliwości. Wtedy każda dusza będzie bez skazy, inaczej nie mogłoby dojść do doskonałego zjednoczenia z Bogiem.

Patrząc na obdarowanie, które Maryja otrzymała od Boga, patrząc na to wszystko, co już za życia na ziemi było udziałem Jej Serca, Jej duszy możemy radować się, ponieważ to jest również udziałem naszych dusz. W pewnym stopniu już teraz możemy uczestniczyć w tym, przede wszystkim doświadczamy skutków tego a w przyszłości w pełni doświadczymy tego daru, a więc czystości, świętości duszy i zrodzenia się w nas przemienienia całkowitego nas w życie Boże, w Jego miłość.

Zatem dziękujmy Bogu za to, że powołał Maryję, że obdarował Ją czystością od samego początku, że uchronił Ją przed skazą grzechu. Jednocząc się z Maryją obdarował całą ludzkość Synem Bożym, Zbawicielem. Jednocześnie pokazał, do czego każda dusza może dążyć, czego może zapragnąć, co może być w przyszłości życiem duszy. Czytaj dalej

Uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP

maria_immaculata-2Różaniec – Tajemnice Radosne

Czystość serca jest w człowieku najcenniejsza. Każda dusza stworzona została jako czysta, jako święta. Bóg pragnął, by taką była zawsze. Czystość:
– jest pięknem, które wypływając z wnętrza człowieka sprawia, iż cały człowiek jest piękny;
– jest tym, co przemienia rzeczywistość i odradza życie wokół świętych, czystych dusz;
– staje się bogactwem całego Kościoła, uświęca Kościół, przyciąga Boga do Kościoła, do dusz.

Współcześnie czystość jest rzadkim zjawiskiem i w związku z tym Kościół potrzebuje czystych serc. Kościół spragniony jest czystości dusz. Zapraszam was, byśmy razem modlili się o czystość dla dusz, o świętość całego Kościoła.

Tajemnica I – Zwiastowanie

Czystość serca jest pięknem i bogactwem. Jest tym, do czego dusza powinna dążyć ze wszystkich sił. Czystość pozwala duszy zbliżać się do Boga. Sprawia, że dusza rozumie Boże sprawy. Patrząc na otaczającą ją rzeczywistość, potrafi lepiej zrozumieć sens, intencje. Czystość sprawia, że dusza w sposób właściwy ukierunkowuje swoje myślenie o różnych sprawach, zawsze tłumacząc, zawsze starając się w sposób czysty dojść istoty, przyczyny, sedna jakiejś sprawy. Dzięki temu w takiej duszy nie ma myśli negatywnych, osądzających, krytykujących. Natomiast są myśli pełne światła, dobra, życzliwości, otwartości, łagodności, zrozumienia. To dzięki czystości dusza ma spojrzenie na rzeczywistość niczym spojrzenie Boże.

Módlmy się, by w każdym z nas zagościła taka czystość. Módlmy się, byśmy potrafili swoje serca oczyścić z różnego brudu, z różnych naleciałości, z rzeczy niepotrzebnych, które zasłaniają nam istotę miłości, które oddalają od Boga.

Tajemnica II – Nawiedzenie

Czystość, jaką Maryja otrzymała od samego momentu stworzenia swojej duszy była szczególnym darem Boga dla całej ludzkości. Ta czystość, nieskalaność Jej duszy była niejako złożona na ziemi pośród brudu, pośród grzechu. Jaśniała blaskiem pośród ciemności, przyciągając Boga, zapraszając Go, by zstąpił na ziemię. Czystość duszy Maryi była godnym miejscem przeznaczonym dla Syna Bożego, przecież Jezus to Bóg – Święty, Doskonały. Schodząc na ziemię musiał przejść poprzez duszę, która też ma znamiona świętości, czystości. Ta czystość była i jest darem Boga. Nie pochodzi od człowieka, nie jest wytworem pracy Maryi, czy wysiłku. Jest łaską. Jej Serce nieustannie z wdzięczności wyśpiewuje Bogu Magnificat za tak niezwykły, tak wielki, niepojęty Dar; Dar, który Bóg ofiarował całej ludzkości, mimo, że nikt nie był w stanie zasłużyć na ten Dar; mimo, że nic ludzkość nie uczyniła w tym kierunku, aby zasłużyć; mimo, że Bóg wiedział, iż człowiek nie jest w stanie docenić tego Daru, zrozumieć jego wartość.

Bóg obdarował wszystkich ludzi Darem Niepokalanego Poczęcia Matki Boga, dzięki temu każda dusza może dążyć, może pragnąć, starać się o taką czystość. Może starać się zrozumieć, czym jest ten Dar, ta czystość; jaką ma wagę dla życia każdej duszy; jak ważna była w życiu Maryi, ale jak ważna jest dla każdego z nas.

Módlmy się, by nasze serca otworzyły się na pragnienie czystości. Abyśmy i my oczami duszy mogli zobaczyć, czym jest czystość duszy, jak piękną jest taka dusza i abyśmy zapragnęli tego piękna. Czytaj dalej

Przeżyjmy razem z Maryją tę ważną chwilę

zwiastowanieRozważmy wspólnie scenę Zwiastowania, opisaną w Ewangelii św. Łukasza, aby wspólnie z Maryją przeżyć tę ważną chwilę. To ważne, aby otworzyć swoje serce i móc uczestniczyć w tym niezwykłym wydarzeniu. Wtedy można lepiej rozumieć, a właściwie wtedy można lepiej sercem doświadczyć, czym było Zwiastowanie.

Wyobraźmy sobie niewielki domek połączony ze skalną grotą. Maryja w tym domku pracowała i modliła się. A Jej Serce nieustannie wyglądało Boga. Bóg uczynił Jej tę łaskę, że pragnęła Go od dzieciństwa. To On wlał w Nią to pragnienie, aby przebywać z Nim, aby być z Nim wszędzie. Każdą czynność wykonywała ze swoim Bogiem. Kochała Go czystym, dziewiczym Sercem. Tylko On był Jej życiem, On tylko był Jej miłością, dla Niego żyła. Tak jak wszyscy Jej rodacy, oczekiwała Mesjasza i modliła się, aby Bóg raczył dać Mesjasza poprzez jakąś świętą niewiastę. Wcale nie myślała o sobie. Cieszyła się Bogiem, żyła w Nim, nie będąc świadomą tego, do czego Ją przygotowuje.

I nadszedł ten dzień, ta godzina i ta chwila, kiedy Maryja swoim Sercem poczuła, iż jest to czas niezwykły, bo oto przychodzi do Niej Bóg. Zobaczyła Anioła w świetle, a jego słowa bardzo Ją zmieszały. W swoim Sercu doświadczała ogromnej radości, a jednocześnie wielkiego pragnienia uniżenia się przed Bogiem. Takiej łaski nie dostępuje się codziennie. Bóg nie przychodzi tak często do człowieka poprzez swojego Anioła. A to, co Anioł zwiastował Maryi było niezwykłe. Jej Serce drżało i coraz bardziej napełniało się miłością. Choć do tej pory wydawało Jej się, że kocha całym Sercem, to teraz Serce napełniało się jeszcze bardziej. To napełnianie się Serca miłością było niezwykłe. Cała Osoba Maryi wypełniała się radością, szczęściem, pokojem i Maryja czuła, że rozświetla Ją od środka Boże Światło. A kiedy Anioł tłumaczył, iż Duch Święty zstąpi na Maryję i osłoni Ją, zstąpiło rzeczywiście Światło. Światło, które było tak wielkie, tak silne, że na moment w nim Maryja zniknęła. I to Światło oraz te, które miała w swoim wnętrzu połączyły się. Miłość Boża i Maryi stały się jedną Miłością. Ona w swoim wnętrzu doświadczyła Bożego Życia, tak cudownego, tak pięknego, że to Serce zaczęło Bogu śpiewać najpiękniejsze pieśni, choć usta milczały. Jej dusza unosiła się ku Bogu i wielbiła Stwórcę: O Panie mój! Uwielbiam Ciebie w Twojej miłości, w Twoim miłosierdziu okazywanym ludzkości. Uwielbiam Ciebie w Twojej Obecności w moim życiu i w życiu ludzkości. Oddaję Ci cześć. Tyś Panem, Królem, Tyś Bogiem. Uczyniłeś mnie swoją Oblubienicą i obdarzyłeś swoim Synem. Po wieki będę Ciebie wielbić Boże i wysławiać Twoje Imię. Czytaj dalej

Narodzenie Boga może być cudownym doświadczeniem, które zmieni nas

adwent-16W okresie Adwentu oczekujemy na przyjście Mesjasza, Tego, który jest Księciem Pokoju. Tego, który jest Królem Pokoju, Dawcą Pokoju. Ten kto jest z Nim, kto jest przy Nim ma w sobie pokój i w tym pokoju trwa. Trwanie w Jezusie, prawdziwe trwanie w Nim, to trwanie w pokoju, to posiadanie tego pokoju w swoim sercu i w swoim umyśle, to światłość jaką daje ten pokój. Światłość ta jest w sercu, to światło jest w umyśle. Człowiek, który trwa w Jezusie, który napełniony jest pokojem potrafi rozpoznać wszelkie zakusy szatańskie, są mu jasne. Dlatego Jezus przynosi nam pokój, abyśmy w dobie tak wielkiego niepokoju, panoszącego się tak straszliwego niepokoju, który targa sercami ludzkimi, ten pokój, Jezusowy pokój posiadali. Bóg dając nam Jezusa chce, abyśmy zanurzali się w pokoju, który sprawia, że serce ludzkie bije spokojniej, że serce ludzkie idzie za swoim Panem bez żadnych obaw, bez lęków, bez patrzenia na otaczający świat, bez rozpraszania się na to co jest w wokół. Dlatego nieustannie zanurzajmy się w pokoju, abyśmy za wszelką cenę tego pokoju pilnowali, abyśmy nie pozwolili, by ten pokój został nam zabrany.

Trwając w pokoju mamy odpowiedni pogląd na wszelkie sprawy. Kiedy niepokój ogarnia serce patrzy się wtedy zupełnie z innego punktu widzenia, nie potrafi się dobrze rozpatrzyć sprawy, nie ma się jasności umysłu, bo umysł opanowany jest przez lęk, przez strach. Toteż  starajmy się trwać w pokoju. Mówimy o tym nieustannie od pewnego czasu, mówimy o trwaniu w Jezusie, o byciu nieustannie w zjednoczeniu ze swoim Bogiem. Jednocześnie mówimy o tym, aby swoich myśli, swojego serca nie rozpraszać na świat zewnętrzny. To jednak często dajemy się rozproszyć. Idziemy za tym co daje świat, co proponuje świat, z czym świat wciska się w nasze serca, w nasze życie. Bóg pragnie nas przestrzec, ponieważ widzi jak we Wspólnocie dusze mimo tak wielu pouczeń pozwalają, by zewnętrzny świat wchodził, wciskał się w nasze serca. Ulegamy słowom, namowom, obrazom. Gubimy się i tracimy pokój, zajmujemy swoje umysły i serca tak wieloma wiadomościami, informacjami, które bombardują je. A Bóg prosi, aby zamykać oczy i uszy. A jednak otwieramy oczy, otwieramy uszy na świat. Zdaje nam się, że to nic nie zaszkodzi, jeśli zaczerpniemy trochę wiadomości ze świata, tylko wiadomości… Jednak, wraz z tymi wiadomościami do serca wchodzi niepokój, lęk, obawa, niepotrzebne myśli i zajmujemy się nie tym, co trzeba, rozpraszamy się, a serce nie trwa przy Jezusie, umysł, myśli nie trwają przy Nim. Są w świecie i pokój, który nam Bóg daje gdzieś powoli znika, bo zastępuje go co innego. Czytaj dalej

Adwent z modlitwą różańcową – część światła

I  Tajemnica Światła  –  Chrzest Pana Jezusa w Jordanie

adwent-15Jezus przychodzi do tego, który został obdarzony przez Boga niezwykłym poznaniem i rozumieniem dzieła stworzenia, zrozumieniem Dzieła Zbawienia. Jan Chrzciciel nie był zwykłym człowiekiem. Jego spojrzenie na sprawy Boże wchodziło w głąb każdej sprawy i rozumiał on istotę każdego wydarzenia. Jego dusza była otwarta na Ducha w niezwykły sposób. Nie musiał studiować Pism, aby rozumieć, co Bóg czyni, co zapowiadał od wieków. On miał dane od Boga poznanie różnych tajemnic. A widząc Jezusa on wiedział, Kim jest.

Niezwykłe jest spotkanie Jana z Jezusem. Jako spokrewnieni znali się wcześniej. W pewnym momencie życia Jana Bóg dał mu pełniejsze zrozumienie, Kim jest Jezus. Jan miał zrozumienie tego, co dzieje się w duszach i w jaki sposób dusze powinny przygotować się na Objawienie się Syna Bożego; w jaki sposób powinny odpowiedzieć na przyjście Jezusa. Dlatego przygotowywał ludzi, nawoływał do nawrócenia, do chrztu, do oczyszczenia.

Jan był niezwykłym człowiekiem. Bardzo rzadko zdarza się dusza, która tak jasno widzi i rozumie dobro i zło; tak jasno odczytuje intencje czynów, postępowania, słów. Poza tym rzadko zdarza się dusza, która rozumiejąc, widząc jasno, gdzie jest dobro, gdzie jest zło tak radykalnie, nieustannie wybiera tylko dobro, cały czas rezygnując choćby z najmniejszych przejawów zła. Był człowiekiem, który nie przyjmował kompromisów w żadnej sprawie, choćby była najmniej znacząca, najdrobniejsza. Dla niego słowo musiało być czyste, myśl musiała być czysta, czyn musiał być czysty. To dusza, którą Bóg dotknął swoją miłością jeszcze za życia w łonie matki; dusza, którą Bóg powołał na drogę zjednoczenia jeszcze nim Jan ujrzał światło dzienne; dusza, która szczególnie została obdarowana, poprowadzona.

Patrząc na Jana możemy próbować brać przykład jako dusze, które dążą ku zjednoczeniu, bowiem dusza, którą Bóg zaprasza do miłości oblubieńczej to dusza, która pragnie zbliżyć się do Boga. Zbliżyć się do Boga może ta dusza, która jest czysta, która wybiera prawdę, wybiera miłość, czystość, która dąży do czystości nieustannie, w każdym momencie.

Jan przygotowywał innych i siebie na przyjście, na objawienie się Jezusa, Mesjasza, Zbawiciela. A gdy doszło do spotkania był bardzo pokorny. Zdawał sobie sprawę, kim jest on sam – Jan. Wobec Jezusa stwierdza, że nie jest godzien nawet rozwiązać rzemyka u Jego sandała. Jest w nim uniżenie i miłość, pokora, dążenie do czystości, słuchanie Ducha Świętego i konsekwentne ciągłe kroczenie za Duchem Świętym.

Dusza powołana do miłości oblubieńczej właśnie powinna starać się o pokorę, o uniżenie, o umiłowanie, o czystość, o prawdę. Powinna słuchać Ducha Świętego i za Nim starać się iść ze wszystkich swoich sił. Czytaj dalej

Otwierajmy serca na Bożą obecność

aniol-gabrielNajwspanialszym, najpiękniejszym przygotowaniem, oczekiwaniem na przyjęcie Jezusa, na Jego narodzenie się w nas, jest po prostu jednoczenie się z Bogiem. Jest otwieranie serca na Bożą obecność zawsze i wszędzie Na Bożą obecność, która towarzyszy nam nieustannie. To jest obecność żywa, prawdziwa. Obecność, która choć może być trudna, by ją nieustannie czuć, doznawać. A jednak, ona jest. Ciągła próba podejmowanie trwania w Bogu, życia z Nim, łączenia swojego serca we wszystkim, cokolwiek czynimy z Bogiem, trwanie swoim sercem przy Bożym Sercu, czynienia i mówienia wszystkiego przy Nim, dla Niego i ze względu na Niego. Kiedy serce ciągle trwa, ciągle jest przy Bogu, kiedy pamięta o Nim.

Jeśli Bóg nie da szczególnej łaski trudno jest duszy nieustannie, ciągle pamiętać, trwać w tej obecności. Jednak czyńmy to również aktem woli. Rano starając się, prosząc o to, by Bóg przyjął każdą sekundę dnia, jako sekundę poświęcona Jemu, sekundę przeżytą razem z Nim i dla Niego tak, by najzwyklejsze rzeczy, sprawy, obowiązki, czynności były dla Boga. To trwanie serca, to ciągłe otwieranie serca – choć wydaje się, że już tyle czasu o tym mówimy i że staramy się, próbujemy. Tak naprawdę nie wiemy, czym jest otwarte serce na Boga, żyjące w wiecznym zjednoczeniu z Nim, które całkowicie tonie w Nim, zanurzone, ukryte w Miłości, nieustannie czuje Jego bicie, które wie, jest pewne, co czynić w każdym momencie, co jest miłe Bogu, co jest dla Niego, co jest ze względu na Niego. W takim sercu Bóg składa swojego Syna. Jest pewien wtedy, ze znalazł dla Niego najlepsze mieszkanie. To serce staje się pierwszym miejscem narodzenia Jezusa, wypełnionym miłością, przemienione Bożą miłością. Takie serce staje się po prostu sercem samego Boga. To już może być najpiękniejsze przygotowanie do narodzenia Chrystusa w nas, jako przemiana serc w Boże serce.

W tym trwaniu w Bogu, w zjednoczeniu z Nim nasłuchujmy, bowiem Bóg w naszych sercach będzie dawał odczucie, czego pragnie, czego oczekuje, da poznać nam, co jest Mu miłe, co być może potrzebne aby lepiej przygotować serce bądź lepiej służyć. Czynić to będzie w naszych sercach indywidualnie, Zaufajmy temu głosowi, temu odczuciu, nie bójmy się.

Jako rodzina, jako wspólnota, naszym zadaniem jest otwieranie serc. To otwieranie się na Bożą miłość, Jest bardzo ważne, bowiem czymże jest Narodzenie Jezusa? Jest to owoc miłości, jest to zrodzenie z miłości, poczęcie z miłości. Bóg rodzi z miłości. Wszystko stworzył z miłości, duszę przeobraża miłością i rodzi w duszy wielkie owoce świętości z miłości współpracując z duszą, kiedy ona otwiera się na Boga, na Jego miłość, razem poczynają z miłości życie święte. Wszystko w duszy świętej zrodzone jest ze zjednoczenia z miłości. Jezus też został poczęty ze zjednoczenia w miłości duszy ludzkiej z Duchem Bożym. Jeśli chcemy, aby rzeczywiście Chrystus w nas został zrodzony, w nas się zrodził – nie ma innej drogi, jak zjednoczenie z Miłością, otwarcie się na Miłość, przyjęcie Miłości, aby Bóg poczynał w nas z miłości Swego Syna. Czytaj dalej

Czy prawdziwie nasze serca przyjmują Narodziny Boga?

maryja-2Cały czas trwamy w temacie oczekiwania. Nieustannie Bóg pragnie pouczać nasze serca jak ma wyglądać to oczekiwanie, bowiem człowiek nieustannie źle pojmuje przygotowanie się na przyjście Boga. Naród Izraelski przygotowywany był przez całe wieki. Cała jego historia, to przygotowanie na przyjście Mesjasza. I rzeczywiście Żydzi czekali. Ale czy czekali właściwie? Czy ich oczekiwanie było takim, jakim być powinno? Ich oczekiwanie było oczekiwaniem umysłu. Było dociekaniem umysłu jak wyglądać ma to przyjście, jaki ma być Mesjasz, kim ma być. Ich oczekiwanie było zewnętrznym oczekiwaniem. Ich serca dalekie były od Boga. I chociaż uważali, że czekają na Mesjasza, chociaż wszystkim im wydawało się, że oczekują Mesjasza, i tak jest nadal, to tak naprawdę nie byli przygotowani odpowiednio, nie przygotowali się w sposób właściwy na przyjście Mesjasza. I dlatego, kiedy Jezus narodził się, kiedy chodził po ziemi, kiedy nauczał, nie rozpoznali w Nim Tego, którego oczekiwali, bowiem ich oczekiwania były inne, rozminęły się z samym Jezusem, z samym Mesjaszem. Ich domysły, wyobrażenia rzeczywiście były tak dalekie od prawdy, która im się objawiła, że nie potrafili pogodzić jednego z drugim. I oczy, i uszy były ślepe i głuche, zamknięte. Serca zupełnie odwrócone w inną stronę, zajęte czymś innym, do tego stopnia zamknięte, że odrzuciły Mesjasza i z wielką nienawiścią zabiły Go.

To jest ogromne ostrzeżenie dla nas oczekujących Narodzin Boga. Bowiem patrzymy na naród żydowski, na jego historię tak troszeczkę z dala. Wydaje się nam, że ta historia jest od nas daleka, że nas nie dotyczy, że my przyjmujemy Mesjasza, co roku oczekujemy Go w adwencie i potem przyjmujemy w czasie Bożego Narodzenia. A jednak, czy rzeczywiście jest tak naprawdę? Czy prawdziwie nasze serca przyjmują Narodziny Boga? Bowiem nieprzygotowanie właściwe może skutkować tak wielkim zamknięciem, jakie było u Żydów, nienawiścią i dalszą konsekwencją  Oczywiście nasze serca wzdrygają się – no, jakże, na pewno nie zabijamy Mesjasza. A jednak, czymże jest brak miłości w naszym życiu, brak miłości do naszych bliskich, do naszych znajomych? Czymże jest jedno nieżyczliwe słowo, nieżyczliwa myśl i spojrzenie? Jest brakiem miłości. A brak miłości oznacza odwrotność miłości, a więc panującą nienawiść. Nie chcemy tego tak nazywać, ale jakże nazwać to, co często pojawia się w sercu: zagniewanie, oburzenie, obrażanie się, trwanie w niedobrych uczuciach, emocjach jakimi darzymy inne osoby, czasem myśli, które źle życzą? A nawet jeśli w stosunku do swoich bliskich mamy właściwe uczucia, miłość, to jak nazwać te uczucia, którymi darzymy innych, chociażby spójrzmy na stronę polityczną lub gospodarczą naszej Ojczyzny? Jakimi uczuciami darzymy tych, którzy nami rządzą? Jakimi uczuciami darzymy tych, którzy podejmują ważne decyzje w naszym kraju, w naszej miejscowości? Jakie uczucia budzą się w nas w stosunku do ludzi, którzy znani są, rozpoznawani w mediach, a ich zachowania nie są zgodne z naszym myśleniem i z naszymi wartościami? Co budzi się w nas, gdy słyszymy o atakach na Kościół? Jakie są wtedy uczucia i emocje w stosunku do konkretnych osób? Czytaj dalej

Pogłębiajmy tajemnice zawarte w Adwencie

adwent-5W życiu Kościoła ciągle powraca się do tych samych wydarzeń, by pogłębiać tajemnice w nich zawarte. Za każdym razem, gdy autentycznie zagłębiamy się w te tajemnice otrzymujemy od Boga światło, poznajemy. Za każdym razem odsłonięty zostaje rąbek tajemnicy, co jest dla nas ogromem, nieskończonością. Zachwycamy się tym, co nam zostało dane, co odkryliśmy, co dla nas jest nowe. Odkrywszy powinniśmy tym żyć. Powinniśmy cały czas rozmyślać nad tym, co Bóg dał nam zrozumieć, poznać. Gdy staramy się ze wszystkich sił iść wraz z całym Kościołem poprzez kolejne wydarzenia z życia Jezusa, poprzez kolejne wydarzenia całego Kościoła i rozważać te wydarzenia, wtedy nieustannie (powoli, ale konsekwentnie) podążamy w głąb. To ciągłe zbliżanie się do Boga. Można by dać obraz spiralnego zbliżania się do Boga – coraz bardziej, coraz bliżej. To zbliżanie się jest wielowymiarowe, bowiem prawdy Boże są wielowymiarowe. Na ich poznawaniu człowiek może spędzić całe życie i zawsze będzie odkrywał, zachwycał się czymś nowym. To nieustanne odkrywanie i wchodzenie w głąb świadczy o rozwoju duszy. Powinna być zaniepokojona wtedy, gdy wydarzenia liturgiczne, które przeżywa Kościół stają się dla niej powszedniością. Wydają się jej znane, zwyczajne. A niestety tak często dzieje się w życiu wielu z nas.

Rozpoczął się czas niezwykły, w którym należy uświadomić sobie niepojętą miłość Boga przychodzącego do człowieka, do swojego stworzenia. Tak wielką, tak niepojętą, że właściwie trudno jest powiedzieć coś na temat tej miłości, bo wszystkie słowa wydają się być małe, nie odzwierciedlające samej miłości. Bóg zstąpił na ziemię ze względu na człowieka. Zstąpił do człowieka, by żyć z człowiekiem, by dzielić z nim wszystko co Boże i by człowieka uczynić szczęśliwym. Zszedł na ziemię i pozostał. Rozważanie Jego obecności jest konieczne, by poznać miłość, poznawać Boga, by kochać Go i jednoczyć się z Nim. Czytaj dalej

Podczas Adwentu spójrzmy na Jezusa jako na Oblubieńca

adwent-1Cała ziemia oczekuje Pana, cała ziemia wypatruje Mesjasza. Cała ziemia woła o przyjście Zbawiciela. Cała ziemia – to znaczy wszystko, co żyje. Wszystko – całe stworzenie – oczekuje przyjścia Tego, który odmieni los wszystkich, przyniesie światu nadzieję i radość, wprowadzi pokój i rozjaśni otaczające ciemności. Gdybyśmy spojrzeli w sposób duchowy na świat, zobaczylibyśmy wielką potrzebę Boga, która unosi się ze wszystkich dusz do Nieba. Zobaczylibyśmy, że nie tylko ludzie, ale cały świat w sposób niezwykły odczuwa brak Boga i oczekuje Go. Przyroda i wszystko, co Bóg stworzył, na początku doświadczało harmonii zjednoczenia ze Stwórcą, przenikania Jego Duchem. Grzech nie tylko oddzielił człowieka od Boga. Zmienił również relacje w przyrodzie, w całym wszechświecie. I teraz wszystko spragnione jest obecności tego Ducha, który jest Miłością. Człowiek jako istota świadoma, rozumna, przez Boga szczególnie wybrana i obdarowana, bardziej niż każde inne stworzenie odczuwa to oddalenie od Pana i całą swoją istotą woła o powrót stanu pierwotnego. Jednak czym jest ten stan pierwotny i do czego człowiek tęskni? Bóg stworzył człowieka do miłości; po to, by mógł zaznawać miłości Bożej i, przemieniony tą miłością, nieustannie radować się obecnością swojego Pana i zjednoczeniem z Nim. By to szczęście, które jest w Bogu, było również udziałem człowieka; by mógł on tym szczęściem dzielić się z innymi. To zjednoczenie, do którego Bóg nas stworzył, jest czymś, co trudno sobie wyobrazić, ponieważ wszystko, cokolwiek człowiek na ten temat pomyśli i wydedukuje, jest jedynie namiastką tego, co Bóg przygotował.

W znacznym stopniu i w sposób przepiękny oddaje to zjednoczenie miłość oblubieńcza, o której możemy czytać w Piśmie Św., i o której wiele mówią święci. Do miłości oblubieńczej, miłości niezwykłej, powołał nas Pan i do tej  miłości nasza dusza tęskni, tej miłości pragnie. Większość ludzi nie rozumie tej miłości. Wielu nie zdaje sobie sprawy, że do niej Bóg ich powołuje. Bardzo smutne jest pojmowanie Boga przez dusze. My, świadomi swego powołania, postarajmy się spojrzeć podczas tego Adwentu na Boga, na Jezusa, jako na Oblubieńca swojej duszy. Postarajmy się usłyszeć to zaproszenie do pięknej, niezwykłej miłości, jaką Bóg nas darzy i jaka w wieczności będzie naszym udziałem w pełni. Często człowiek myśląc o Bogu, pojmuje Go raczej jako sędziego, przed którym trzeba się rozliczyć ze swoich dobrych i złych uczynków. W tej relacji właściwie nie ma miejsca na prawdziwą miłość. Bardzo często tak zwani „niedzielni katolicy” w oschły sposób traktują Boga. Nie ma w ich życiu nawiązania osobowej, uczuciowej relacji z Panem, nie ma miłości. Nie rozumieją, że z Bogiem można spotkać się tylko na płaszczyźnie miłości. Co za tym idzie, w sposób niewłaściwy pojmują, czym są Święta – czy to Bożego Narodzenia czy inne. Nie przeżywają właściwie ani świąt, ani kolejnych okresów liturgicznych w Kościele, ponieważ nie nawiązują tej bliskiej relacji z Bogiem. Bóg jest dla nich odległy, nieobecny. Nie jest Osobą; Kimś, Kogo można kochać. A przecież Bóg, roztaczając swoją opiekę nad narodem wybranym, objawiał mu swoją miłość. Czytaj dalej

Uroczystość Św. Andrzeja Apostoła

Poniżej udostępniamy jedno z ostatnich kazań śp. ks. Józefa Gregorkiewicza, które wygłosił dla naszej wspólnoty.

„Jak piękne stopy tych, którzy zwiastują dobrą nowinę!” (Rz 9,15). Słuchając Boga i idąc za Jego wezwaniem raduję się, że mogę głosić Jego miłość. I wtedy zaczynam rozumieć, że ten, kto głosi Bożą miłość jest największym zwiastunem, jest oczekiwanym gościem, jest tym, którego pragnie dusza. Jest tym, który rozradowuje duszę. Jest spostrzegany jako piękny, nie fizycznie, ale duchowo, bowiem ten, kto zwiastuje Bożą miłość, ten, kto mówi o Bożej miłości, która zwycięża, ten, który żyje tą ks-j-gregorkiewicz-2miłością jest nią przemieniany, jest piękny. I to piękno dostrzega się, bowiem ono bije z tego zwiastuna. Piękno, które ma w sobie, w swojej duszy promieniuje na zewnątrz. Dusza żyjąca miłością promieniuje tą miłością na innych. I inni dostrzegają tę miłość, chociaż nie zawsze mogą sobie to wytłumaczyć dokładnie na sposób biblijny, religijny.

Ja ogromnie się cieszę, że mogę być tym zwiastunem Dobrej Nowiny, Bożej miłości, zwycięstwa Bożej miłości w ludzkich sercach i na całym świecie. Tę Dobrą Nowinę przyniosłem wam w postaci „Orędzia Miłości Serca Jezusa do świata”. Sam tym Orędziem się zachwyciłem, odkrywając je w sposób niemalże przypadkowy. Jednak wiem, że to było Boże działanie. To sam Bóg dał mi do ręki słowa Orędzia. I to sam Bóg poruszył moje serce miłością, abym zaczął zgłębiać tę cudowną tajemnicę miłości w Orędziu. I to Bóg był Tym, Który moje serce przynaglał, abym mógł mówić o Jego miłości. To Bóg ujął moje serce tak wielką miłością swoją, że nie sposób było Mu się oprzeć. Dzięki Jego miłości, która żyła we mnie, mogłem wam tę miłość głosić, o niej mówić, przekazując nie tylko słowa, przekazując przede wszystkim samą miłość. Bóg, który wypełniał moją duszę, poprzez słowa, poprzez moje usta rozlewał swoją miłość na was. To ona dotykała waszych serc, to ona je porywała; czuliście, że Bóg działa, że Bóg jest; podczas naszych spotkań, podczas Mszy Świętej, podczas katechezy. Czasem dziwiliście się jak dużo jest we mnie energii, jak dużo zapału, tak wiele słów wypowiedzianych o Bogu, o miłości, o Matce Bożej; i stale od nowa z siłą i mocą kolejne słowa wypowiadane. I zawsze poruszone serca, zawsze dusze, które zaczynały płonąć miłością. To nie były moje słowa i to nie był mój duch.

To Boża miłość, to Bóg, który posłużył się moim sercem, który wybrał mnie na swojego kapłana; dokonał cudu, zjednoczył swoje Serce z moim i mógł poprzez moje serce docierać do was. Za to jestem Mu wdzięczny. I to On pokierował mną, w moje serce włożył Orędzie, mojemu sercu dał poznać Sł. B. s. Marię Konsolatę Betrone, jej duszę; i  mojej duszy dał zrozumienie czym jest proponowana przez samego Jezusa droga – życie aktem miłości: Jezu, Maryjo kocham Was, ratujcie dusze! Gdy pojąłem głębię tej modlitwy, tak krótkiej, wydawać by się mogło, tak zwyczajnej, zrozumiałem, że jest to moja droga, i że pragnę głosić tę drogę wszystkim, ponieważ wszystkie dusze potrzebują takiej drogi. Wielcy Święci mieli swoje drogi; wielcy Męczennicy przeżywali wielkie męczeństwo dla Boga. Byli Wielcy, więc ich droga, ich życie było wielkim zmaganiem się, wielką walką i ujawniają się w wielkiej mocy Bożej w ich wielkich sercach. Czytaj dalej