Niech nasze serca napełnią się radością. Niech serca nasze napełnią się miłością, bo oto nadchodzi. Matka Boża zna nasze serca. Zna każdy zakamarek serca, każdy smutek i każdą radość, każdy niepokój. Przez czas Adwentu czuwała nad naszymi sercami, nieustannie z naszymi sercami trwała na modlitwie. Razem czekaliśmy. Maryja zna ułomności ludzkich serc i wie, jak bardzo są słabe, niezdolne do wszystkiego, co dobre, jak bardzo ociężałe. Wie od Boga wszystko o ludzkich sercach. To On dał Jej tę łaskę – możliwość zaglądania do ludzkich serc, możliwość troszczenia się o nie. Ona wie, jak trudno jest człowiekowi wznieść się ponad ziemię, by zajmować się tym, co Boskie. Dobrze wie, jak bardzo ziemia potrafi przyciągać. Sił grawitacji nie da się pokonać, więc nie smućmy się, że nie wszystko udało się nam w czasie Adwentu, tak jak byśmy chcieli.
Często mówimy sobie, aby stawać w prawdzie przed Bogiem i ta prawda człowieka wyzwala. Dlatego i teraz postarajmy się stanąć w prawdzie przed Bogiem, stanąć przed Nim uznając, jakimi jesteśmy. Nie martwmy się swoimi wielkimi słabościami. Nie martwmy się, że w naszych sercach brakuje miłości, że często brakowało oczekiwania, prawdziwej tęsknoty za Bogiem. Nie martwmy się również tym, że często serca zajęte były tak bardzo otaczającym światem. Nie martwmy się, że nie potrafiliśmy iść za pouczeniami i być wiernymi do końca w ich wypełnianiu. Nie martwmy się niczym. Wystarczy, że stajemy przed Bogiem, mając serca otwarte, ukazując Bogu całą swoją słabość. Przecież zawsze chodzi o to, aby stanąć w prawdzie. O nic innego nie chodzi. Jeśli przed Bogiem wyznamy swoją słabość, jeśli widząc tak liczne grzechy, upadki, niewierności swego serca, wyznamy je przed Bogiem, On pochyli się nad nami. Czyż matka z czułością nie bierze swego dzieciątka na ręce, gdy ono ze skruchą wyznaje, że zbroiło coś. Matka dobrze wiedziała, że ono uczyniło tę rzecz, np. zbiło wazonik, ale dla matki ważne jest, że dziecko przyznało się, że stanęło w prawdzie przed sobą, przed matką i że w końcu uznało prawdę. Ona obdarza to swoje dzieciątko najczulszymi pocałunkami, już dawno przebaczyła i nagradza darami swojej miłości, nie dlatego, że dziecko zasłużyło, bo nie zasłużyło, ale dlatego, że matka je kocha. Tylko dlatego. Czytaj dalej
