Otwierajmy serca na Bożą obecność

aniol-gabrielNajwspanialszym, najpiękniejszym przygotowaniem, oczekiwaniem na przyjęcie Jezusa, na Jego narodzenie się w nas, jest po prostu jednoczenie się z Bogiem. Jest otwieranie serca na Bożą obecność zawsze i wszędzie Na Bożą obecność, która towarzyszy nam nieustannie. To jest obecność żywa, prawdziwa. Obecność, która choć może być trudna, by ją nieustannie czuć, doznawać. A jednak, ona jest. Ciągła próba podejmowanie trwania w Bogu, życia z Nim, łączenia swojego serca we wszystkim, cokolwiek czynimy z Bogiem, trwanie swoim sercem przy Bożym Sercu, czynienia i mówienia wszystkiego przy Nim, dla Niego i ze względu na Niego. Kiedy serce ciągle trwa, ciągle jest przy Bogu, kiedy pamięta o Nim.

Jeśli Bóg nie da szczególnej łaski trudno jest duszy nieustannie, ciągle pamiętać, trwać w tej obecności. Jednak czyńmy to również aktem woli. Rano starając się, prosząc o to, by Bóg przyjął każdą sekundę dnia, jako sekundę poświęcona Jemu, sekundę przeżytą razem z Nim i dla Niego tak, by najzwyklejsze rzeczy, sprawy, obowiązki, czynności były dla Boga. To trwanie serca, to ciągłe otwieranie serca – choć wydaje się, że już tyle czasu o tym mówimy i że staramy się, próbujemy. Tak naprawdę nie wiemy, czym jest otwarte serce na Boga, żyjące w wiecznym zjednoczeniu z Nim, które całkowicie tonie w Nim, zanurzone, ukryte w Miłości, nieustannie czuje Jego bicie, które wie, jest pewne, co czynić w każdym momencie, co jest miłe Bogu, co jest dla Niego, co jest ze względu na Niego. W takim sercu Bóg składa swojego Syna. Jest pewien wtedy, ze znalazł dla Niego najlepsze mieszkanie. To serce staje się pierwszym miejscem narodzenia Jezusa, wypełnionym miłością, przemienione Bożą miłością. Takie serce staje się po prostu sercem samego Boga. To już może być najpiękniejsze przygotowanie do narodzenia Chrystusa w nas, jako przemiana serc w Boże serce.

W tym trwaniu w Bogu, w zjednoczeniu z Nim nasłuchujmy, bowiem Bóg w naszych sercach będzie dawał odczucie, czego pragnie, czego oczekuje, da poznać nam, co jest Mu miłe, co być może potrzebne aby lepiej przygotować serce bądź lepiej służyć. Czynić to będzie w naszych sercach indywidualnie, Zaufajmy temu głosowi, temu odczuciu, nie bójmy się.

Jako rodzina, jako wspólnota, naszym zadaniem jest otwieranie serc. To otwieranie się na Bożą miłość, Jest bardzo ważne, bowiem czymże jest Narodzenie Jezusa? Jest to owoc miłości, jest to zrodzenie z miłości, poczęcie z miłości. Bóg rodzi z miłości. Wszystko stworzył z miłości, duszę przeobraża miłością i rodzi w duszy wielkie owoce świętości z miłości współpracując z duszą, kiedy ona otwiera się na Boga, na Jego miłość, razem poczynają z miłości życie święte. Wszystko w duszy świętej zrodzone jest ze zjednoczenia z miłości. Jezus też został poczęty ze zjednoczenia w miłości duszy ludzkiej z Duchem Bożym. Jeśli chcemy, aby rzeczywiście Chrystus w nas został zrodzony, w nas się zrodził – nie ma innej drogi, jak zjednoczenie z Miłością, otwarcie się na Miłość, przyjęcie Miłości, aby Bóg poczynał w nas z miłości Swego Syna. Czytaj dalej

Dziękujemy za kolejne spotkanie w Wieczerniku (mp3)

Po raz kolejny tworzyliśmy adwentowy Wieczernik Modlitwy, tym razem w Sanktuarium MB Pocieszenia w Czerwińsku n/Wisłą. Wspólnotę modlitwy tworzyli pielgrzymi z wielu stron Mazowsza i innych stron naszego kraju, im też zawdzięczamy wyjątkową atmosferę spotkania. Zapraszamy do wysłuchania fragmentów nagrań zarejestrowanych podczas Wieczernika.

dsc03172-2

1. Adoracja Najświętszego Sakramentu:

2. Kazanie ks. Tadeusza:

3. Modlitwa w Godzinie Miłosierdzia:

Czy prawdziwie nasze serca przyjmują Narodziny Boga?

maryja-2Cały czas trwamy w temacie oczekiwania. Nieustannie Bóg pragnie pouczać nasze serca jak ma wyglądać to oczekiwanie, bowiem człowiek nieustannie źle pojmuje przygotowanie się na przyjście Boga. Naród Izraelski przygotowywany był przez całe wieki. Cała jego historia, to przygotowanie na przyjście Mesjasza. I rzeczywiście Żydzi czekali. Ale czy czekali właściwie? Czy ich oczekiwanie było takim, jakim być powinno? Ich oczekiwanie było oczekiwaniem umysłu. Było dociekaniem umysłu jak wyglądać ma to przyjście, jaki ma być Mesjasz, kim ma być. Ich oczekiwanie było zewnętrznym oczekiwaniem. Ich serca dalekie były od Boga. I chociaż uważali, że czekają na Mesjasza, chociaż wszystkim im wydawało się, że oczekują Mesjasza, i tak jest nadal, to tak naprawdę nie byli przygotowani odpowiednio, nie przygotowali się w sposób właściwy na przyjście Mesjasza. I dlatego, kiedy Jezus narodził się, kiedy chodził po ziemi, kiedy nauczał, nie rozpoznali w Nim Tego, którego oczekiwali, bowiem ich oczekiwania były inne, rozminęły się z samym Jezusem, z samym Mesjaszem. Ich domysły, wyobrażenia rzeczywiście były tak dalekie od prawdy, która im się objawiła, że nie potrafili pogodzić jednego z drugim. I oczy, i uszy były ślepe i głuche, zamknięte. Serca zupełnie odwrócone w inną stronę, zajęte czymś innym, do tego stopnia zamknięte, że odrzuciły Mesjasza i z wielką nienawiścią zabiły Go.

To jest ogromne ostrzeżenie dla nas oczekujących Narodzin Boga. Bowiem patrzymy na naród żydowski, na jego historię tak troszeczkę z dala. Wydaje się nam, że ta historia jest od nas daleka, że nas nie dotyczy, że my przyjmujemy Mesjasza, co roku oczekujemy Go w adwencie i potem przyjmujemy w czasie Bożego Narodzenia. A jednak, czy rzeczywiście jest tak naprawdę? Czy prawdziwie nasze serca przyjmują Narodziny Boga? Bowiem nieprzygotowanie właściwe może skutkować tak wielkim zamknięciem, jakie było u Żydów, nienawiścią i dalszą konsekwencją  Oczywiście nasze serca wzdrygają się – no, jakże, na pewno nie zabijamy Mesjasza. A jednak, czymże jest brak miłości w naszym życiu, brak miłości do naszych bliskich, do naszych znajomych? Czymże jest jedno nieżyczliwe słowo, nieżyczliwa myśl i spojrzenie? Jest brakiem miłości. A brak miłości oznacza odwrotność miłości, a więc panującą nienawiść. Nie chcemy tego tak nazywać, ale jakże nazwać to, co często pojawia się w sercu: zagniewanie, oburzenie, obrażanie się, trwanie w niedobrych uczuciach, emocjach jakimi darzymy inne osoby, czasem myśli, które źle życzą? A nawet jeśli w stosunku do swoich bliskich mamy właściwe uczucia, miłość, to jak nazwać te uczucia, którymi darzymy innych, chociażby spójrzmy na stronę polityczną lub gospodarczą naszej Ojczyzny? Jakimi uczuciami darzymy tych, którzy nami rządzą? Jakimi uczuciami darzymy tych, którzy podejmują ważne decyzje w naszym kraju, w naszej miejscowości? Jakie uczucia budzą się w nas w stosunku do ludzi, którzy znani są, rozpoznawani w mediach, a ich zachowania nie są zgodne z naszym myśleniem i z naszymi wartościami? Co budzi się w nas, gdy słyszymy o atakach na Kościół? Jakie są wtedy uczucia i emocje w stosunku do konkretnych osób? Czytaj dalej

Pogłębiajmy tajemnice zawarte w Adwencie

adwent-5W życiu Kościoła ciągle powraca się do tych samych wydarzeń, by pogłębiać tajemnice w nich zawarte. Za każdym razem, gdy autentycznie zagłębiamy się w te tajemnice otrzymujemy od Boga światło, poznajemy. Za każdym razem odsłonięty zostaje rąbek tajemnicy, co jest dla nas ogromem, nieskończonością. Zachwycamy się tym, co nam zostało dane, co odkryliśmy, co dla nas jest nowe. Odkrywszy powinniśmy tym żyć. Powinniśmy cały czas rozmyślać nad tym, co Bóg dał nam zrozumieć, poznać. Gdy staramy się ze wszystkich sił iść wraz z całym Kościołem poprzez kolejne wydarzenia z życia Jezusa, poprzez kolejne wydarzenia całego Kościoła i rozważać te wydarzenia, wtedy nieustannie (powoli, ale konsekwentnie) podążamy w głąb. To ciągłe zbliżanie się do Boga. Można by dać obraz spiralnego zbliżania się do Boga – coraz bardziej, coraz bliżej. To zbliżanie się jest wielowymiarowe, bowiem prawdy Boże są wielowymiarowe. Na ich poznawaniu człowiek może spędzić całe życie i zawsze będzie odkrywał, zachwycał się czymś nowym. To nieustanne odkrywanie i wchodzenie w głąb świadczy o rozwoju duszy. Powinna być zaniepokojona wtedy, gdy wydarzenia liturgiczne, które przeżywa Kościół stają się dla niej powszedniością. Wydają się jej znane, zwyczajne. A niestety tak często dzieje się w życiu wielu z nas.

Rozpoczął się czas niezwykły, w którym należy uświadomić sobie niepojętą miłość Boga przychodzącego do człowieka, do swojego stworzenia. Tak wielką, tak niepojętą, że właściwie trudno jest powiedzieć coś na temat tej miłości, bo wszystkie słowa wydają się być małe, nie odzwierciedlające samej miłości. Bóg zstąpił na ziemię ze względu na człowieka. Zstąpił do człowieka, by żyć z człowiekiem, by dzielić z nim wszystko co Boże i by człowieka uczynić szczęśliwym. Zszedł na ziemię i pozostał. Rozważanie Jego obecności jest konieczne, by poznać miłość, poznawać Boga, by kochać Go i jednoczyć się z Nim. Czytaj dalej

Podczas Adwentu spójrzmy na Jezusa jako na Oblubieńca

adwent-1Cała ziemia oczekuje Pana, cała ziemia wypatruje Mesjasza. Cała ziemia woła o przyjście Zbawiciela. Cała ziemia – to znaczy wszystko, co żyje. Wszystko – całe stworzenie – oczekuje przyjścia Tego, który odmieni los wszystkich, przyniesie światu nadzieję i radość, wprowadzi pokój i rozjaśni otaczające ciemności. Gdybyśmy spojrzeli w sposób duchowy na świat, zobaczylibyśmy wielką potrzebę Boga, która unosi się ze wszystkich dusz do Nieba. Zobaczylibyśmy, że nie tylko ludzie, ale cały świat w sposób niezwykły odczuwa brak Boga i oczekuje Go. Przyroda i wszystko, co Bóg stworzył, na początku doświadczało harmonii zjednoczenia ze Stwórcą, przenikania Jego Duchem. Grzech nie tylko oddzielił człowieka od Boga. Zmienił również relacje w przyrodzie, w całym wszechświecie. I teraz wszystko spragnione jest obecności tego Ducha, który jest Miłością. Człowiek jako istota świadoma, rozumna, przez Boga szczególnie wybrana i obdarowana, bardziej niż każde inne stworzenie odczuwa to oddalenie od Pana i całą swoją istotą woła o powrót stanu pierwotnego. Jednak czym jest ten stan pierwotny i do czego człowiek tęskni? Bóg stworzył człowieka do miłości; po to, by mógł zaznawać miłości Bożej i, przemieniony tą miłością, nieustannie radować się obecnością swojego Pana i zjednoczeniem z Nim. By to szczęście, które jest w Bogu, było również udziałem człowieka; by mógł on tym szczęściem dzielić się z innymi. To zjednoczenie, do którego Bóg nas stworzył, jest czymś, co trudno sobie wyobrazić, ponieważ wszystko, cokolwiek człowiek na ten temat pomyśli i wydedukuje, jest jedynie namiastką tego, co Bóg przygotował.

W znacznym stopniu i w sposób przepiękny oddaje to zjednoczenie miłość oblubieńcza, o której możemy czytać w Piśmie Św., i o której wiele mówią święci. Do miłości oblubieńczej, miłości niezwykłej, powołał nas Pan i do tej  miłości nasza dusza tęskni, tej miłości pragnie. Większość ludzi nie rozumie tej miłości. Wielu nie zdaje sobie sprawy, że do niej Bóg ich powołuje. Bardzo smutne jest pojmowanie Boga przez dusze. My, świadomi swego powołania, postarajmy się spojrzeć podczas tego Adwentu na Boga, na Jezusa, jako na Oblubieńca swojej duszy. Postarajmy się usłyszeć to zaproszenie do pięknej, niezwykłej miłości, jaką Bóg nas darzy i jaka w wieczności będzie naszym udziałem w pełni. Często człowiek myśląc o Bogu, pojmuje Go raczej jako sędziego, przed którym trzeba się rozliczyć ze swoich dobrych i złych uczynków. W tej relacji właściwie nie ma miejsca na prawdziwą miłość. Bardzo często tak zwani „niedzielni katolicy” w oschły sposób traktują Boga. Nie ma w ich życiu nawiązania osobowej, uczuciowej relacji z Panem, nie ma miłości. Nie rozumieją, że z Bogiem można spotkać się tylko na płaszczyźnie miłości. Co za tym idzie, w sposób niewłaściwy pojmują, czym są Święta – czy to Bożego Narodzenia czy inne. Nie przeżywają właściwie ani świąt, ani kolejnych okresów liturgicznych w Kościele, ponieważ nie nawiązują tej bliskiej relacji z Bogiem. Bóg jest dla nich odległy, nieobecny. Nie jest Osobą; Kimś, Kogo można kochać. A przecież Bóg, roztaczając swoją opiekę nad narodem wybranym, objawiał mu swoją miłość. Czytaj dalej

Uroczystość Św. Andrzeja Apostoła

Poniżej udostępniamy jedno z ostatnich kazań śp. ks. Józefa Gregorkiewicza, które wygłosił dla naszej wspólnoty.

„Jak piękne stopy tych, którzy zwiastują dobrą nowinę!” (Rz 9,15). Słuchając Boga i idąc za Jego wezwaniem raduję się, że mogę głosić Jego miłość. I wtedy zaczynam rozumieć, że ten, kto głosi Bożą miłość jest największym zwiastunem, jest oczekiwanym gościem, jest tym, którego pragnie dusza. Jest tym, który rozradowuje duszę. Jest spostrzegany jako piękny, nie fizycznie, ale duchowo, bowiem ten, kto zwiastuje Bożą miłość, ten, kto mówi o Bożej miłości, która zwycięża, ten, który żyje tą ks-j-gregorkiewicz-2miłością jest nią przemieniany, jest piękny. I to piękno dostrzega się, bowiem ono bije z tego zwiastuna. Piękno, które ma w sobie, w swojej duszy promieniuje na zewnątrz. Dusza żyjąca miłością promieniuje tą miłością na innych. I inni dostrzegają tę miłość, chociaż nie zawsze mogą sobie to wytłumaczyć dokładnie na sposób biblijny, religijny.

Ja ogromnie się cieszę, że mogę być tym zwiastunem Dobrej Nowiny, Bożej miłości, zwycięstwa Bożej miłości w ludzkich sercach i na całym świecie. Tę Dobrą Nowinę przyniosłem wam w postaci „Orędzia Miłości Serca Jezusa do świata”. Sam tym Orędziem się zachwyciłem, odkrywając je w sposób niemalże przypadkowy. Jednak wiem, że to było Boże działanie. To sam Bóg dał mi do ręki słowa Orędzia. I to sam Bóg poruszył moje serce miłością, abym zaczął zgłębiać tę cudowną tajemnicę miłości w Orędziu. I to Bóg był Tym, Który moje serce przynaglał, abym mógł mówić o Jego miłości. To Bóg ujął moje serce tak wielką miłością swoją, że nie sposób było Mu się oprzeć. Dzięki Jego miłości, która żyła we mnie, mogłem wam tę miłość głosić, o niej mówić, przekazując nie tylko słowa, przekazując przede wszystkim samą miłość. Bóg, który wypełniał moją duszę, poprzez słowa, poprzez moje usta rozlewał swoją miłość na was. To ona dotykała waszych serc, to ona je porywała; czuliście, że Bóg działa, że Bóg jest; podczas naszych spotkań, podczas Mszy Świętej, podczas katechezy. Czasem dziwiliście się jak dużo jest we mnie energii, jak dużo zapału, tak wiele słów wypowiedzianych o Bogu, o miłości, o Matce Bożej; i stale od nowa z siłą i mocą kolejne słowa wypowiadane. I zawsze poruszone serca, zawsze dusze, które zaczynały płonąć miłością. To nie były moje słowa i to nie był mój duch.

To Boża miłość, to Bóg, który posłużył się moim sercem, który wybrał mnie na swojego kapłana; dokonał cudu, zjednoczył swoje Serce z moim i mógł poprzez moje serce docierać do was. Za to jestem Mu wdzięczny. I to On pokierował mną, w moje serce włożył Orędzie, mojemu sercu dał poznać Sł. B. s. Marię Konsolatę Betrone, jej duszę; i  mojej duszy dał zrozumienie czym jest proponowana przez samego Jezusa droga – życie aktem miłości: Jezu, Maryjo kocham Was, ratujcie dusze! Gdy pojąłem głębię tej modlitwy, tak krótkiej, wydawać by się mogło, tak zwyczajnej, zrozumiałem, że jest to moja droga, i że pragnę głosić tę drogę wszystkim, ponieważ wszystkie dusze potrzebują takiej drogi. Wielcy Święci mieli swoje drogi; wielcy Męczennicy przeżywali wielkie męczeństwo dla Boga. Byli Wielcy, więc ich droga, ich życie było wielkim zmaganiem się, wielką walką i ujawniają się w wielkiej mocy Bożej w ich wielkich sercach. Czytaj dalej

Miłość przygotowuje nas do przeżywania wydarzeń w roku liturgicznym

adwent-8Miłość jest najważniejszą. Jest jedyną, która może wprowadzić dusze w zjednoczenie z Bogiem, która prowadzi cały Kościół, przygotowuje w Kościele dusze do przeżywania kolejnych wydarzeń w roku liturgicznym. Cały czas mimo mówienia o miłości, jednak dusze nie dowierzają, nie przyjmują w pełni faktu, że NAJWAŻNIEJSZA JEST MIŁOŚĆ i w związku z tym, że miłość wystarczy. To ona daje siły Świętym do czynienia wielkich wyrzeczeń, do dokonywania bohaterskich, heroicznych czynów, do przyjmowania męczeństwa za wiarę. Ona też otwiera serca na Boga, na Jego świat i wprowadza dusze w duchowy świat Boży. Otwiera przed duszą tajniki duchowego świata – Bożego Serca. Miłość pomaga człowiekowi stawać się bardziej duchowym niż cielesnym. Miłość uzdalnia duszę najsłabszą, najmniejszą do rzeczy wielkich i niepojętych. Nic innego nie ma takiej mocy, takich możliwości, nic innego w taki sposób nie oddziaływuje na duszę. Dlatego tak ważnym jest, by przyjąć i zacząć żyć miłością prawdziwie; przyjąć prawdę, że miłość sama wystarczy. Kto umiłował Boga już posiadł Niebo. Jest prowadzony bezpieczną drogą i przejdzie przez życie chroniony przez Niego. Będzie umiał przyjąć różne doświadczenia. Będzie potrafił przyjąć cierpienie, które każdemu człowiekowi towarzyszy. Kto umiłował Boga posiada wszystko. Niczego nie potrzebuje.

Starajmy się przyjąć dar Bożej miłości. Teraz tym darem jest ZAPROSZENIE DO WSPÓLNEGO PRZYGOTOWANIA SIĘ DO BOŻYCH NARODZIN. Maryja przychodzi do nas i pragnie zamieszkać w każdym z nas. Poprzez to zamieszkanie przybierze każdego z nas  do swojego Serca i uczy, w jaki sposób przygotowywać się na Narodziny. Uczy dusze właściwej postawy – pokory, milczenia, otwarcia na Boga, oczekiwania, z wielkim pragnieniem spotkania z Nim. Uczy wyciszenia wszystkiego, co w człowieku jest hałasem i rozproszeniem, by całkowicie już skupić się na Jezusie. Czytaj dalej

Z radością oczekujemy na przyjście Jezusa

adwent-12Niezwykłe są dzisiejsze czytania (Iz 2, 1-5), poruszająca Ewangelia (Mt 8, 5-11). Spróbujmy zastanowić się nad nimi w kontekście rozpoczynającego się Adwentu, odnosząc wszystko do naszych serc.

Rozpoczął się przepiękny czas; czas, w którym każda dusza powinna z radością, z utęsknieniem wyczekiwać przyjścia Jezusa. Ale skąd tę radość i tęsknotę brać, skoro każdy z nas przytłoczony jest różnymi sprawami, problemami, codziennością? Dzisiaj słyszymy radosne słowa, że nadejdzie taki czas, kiedy nastanie pokój. Każdy z nas tęskni za takim pokojem serca, gdy nic nie zdoła go zniszczyć, zniweczyć. Słyszymy o niezwykłej wierze setnika, któremu wystarcza Słowo Jezusa, który wierzy, że na to Słowo Jezusa stanie się rzeczywistość, o którą prosi. Każdy z nas pragnąłby takiej wiary.

Bóg pragnie obdarzyć nas radością. Chce ukazać nam w naszej codzienności światło, które rozjaśni naszą duszę, dając radość, nadzieję, wprowadzając w nią pokój. Rozjaśni, bo napełni miłością. Tym wszystkim Bóg obdarza nas nieustannie, daje każdego dnia. On jest obecny w życiu każdego z nas i to w sposób tak realny, tak rzeczywisty, że to, co widzimy zmysłami jest wobec Jego rzeczywistości jedynie złudzeniem. Spróbujmy na chwilę pozostawić swoje troski, oderwać swoje myśli od tego, co tak przyziemne, co zajmuje nas, bardzo mocno angażując nasze uczucia, emocje, nasze myśli. To, o czym mowa jest dzisiaj w czytaniach ma się dokonać i to już w niedługim czasie. Potrzeba jednak wiary setnika. Czytaj dalej

Wieczernik wprowadzający w Adwent (mp3)

Podczas ostatniego Wieczernika Modlitwy w Mrągowie modliliśmy się o owocne przeżywanie czasu Adwentu. Zapraszamy do wysłuchania nagrań z tego spotkania.

dsc03357

1. Kazanie ks. Tadeusza:

2. Adoracja Najświętszego Sakramentu:

Więcej zdjęć:
wieczernik_mragowo

Wskazania na zbliżający się czas Adwentu

adwent-14W czasach, kiedy człowiek jest bardzo zagubiony, kiedy nie wie w która stronę się zwrócić, gdzie szukać prawdy, gdzie szukać oparcia, potrzeba, by DUSZA ZNAŁA SWEGO PANA, BY WIEDZIAŁA, KTO JEST KRÓLEM I BY Z CAŁĄ ŚWIADOMOŚCIĄ KIEROWAŁA SIĘ DO NIEGO. Trzeba też, by dusza dawała świadectwo obecności Króla w niej. Czasy nie są łatwe, stają się coraz trudniejsze. Dusza, aby się nie pogubić, aby nie zginąć musi mieć świadomość, do kogo należy, kogo przyjmuje do swego wnętrza, kto jest panem, kto włada, kto ma prawdziwą moc. Musi zwrócić się w tę stronę i z całą ufnością i wiarą wyznawać panowanie Jezusa w niej. Jednocześnie ma też uświadamiać sobie, że TEN, KTÓRY PRZYCHODZI KRÓLOWAĆ, PRZYCHODZI JAKO WŁADCA MIŁUJĄCY, WŁADCA, KTÓRY KOCHA. Człowiek nie posiada zbyt dobrego doświadczenia, jeśli chodzi o władzę, dlatego też myśląc o Bogu jako o Królu jednocześnie starajmy się cały czas uświadamiać sobie miłość, jaką Bóg ma do każdego z nas, że przychodzi z miłości. Nie ma innego powodu, tylko z miłości. Przychodzi, aby zaznaczyć swoje panowanie, swoje królowanie, by w ten sposób pomóc każdej duszy, dać nadzieję, na nowo wprowadzić pokój, poruszyć serca, które nie znają Boga, które pragną Go; pragną miłości, ale często nie są tego świadome.

Wielokrotnie mówiliśmy o tym, że każdy z nas jest cząstką Kościoła I JAKO CZĄSTKA KAŻDY Z NAS MA SWÓJ UDZIAŁ W KOŚCIELE I SWÓJ WPŁYW NA TO, CO SIĘ W KOŚCIELE DZIEJE. To trzecia sprawa, o której dobrze by było abyśmy pamiętali. Człowiek często zniechęca się w swoich praktykach, ponieważ nie uświadamia sobie, bądź też nie wierzy, że jego życie ma swoje odbicie w życiu Kościoła, że stan jego duszy ma odbicie w stanie całego Kościoła. My oczekując na Króla, uświadamiając sobie Jego miłość, pamiętajmy również o tym, że od jakości naszej wiary zależy jakość życia Kościoła. Tak więc starajmy się ze wszystkich sił uświadamiać sobie: Kim jest Ten, który ma się narodzić; uświadamiajmy wielką miłość, z jaką przychodzi; że od stopnia naszego zjednoczenia z Bogiem zależy świętość Kościoła, jego życie i stan. Co zatem robić, aby przygotować się?

Pierwsza i podstawowa rzecz – OCZYŚCIĆ SERCE, rozpocząć z czystym sercem. Serce czyste to serce wolne. Łatwiej takiemu sercu otwierać się na rzeczywistość Bożą i przyjmować Boże natchnienia. Czytaj dalej