Wieczór Sylwestrowy – Adoracja

DSC02611

Adoracja Najświętszego Sakramentu – Wieczernik Sylwestrowy, Mrągowo 2015 r.

Pragnę, Panie Jezu za wszystko, czym obdarzyłeś mnie w tym roku podziękować Tobie:

  • Za każdy dzień, za każdą chwilę, za każdą sekundę – pragnę Ci dziękować;
  • Za każde wydarzenie, każde spotkanie, każdą rozmowę – chcę Ci dziękować;
  • Za wszystko, co było smutne, przykre, trudne, ale i za wszystko, co było radosne, miłe – chcę Ci dziękować.

Panie Jezu, skoro nie potrafiłam tego czynić w ciągu roku, to chociaż teraz chcę za wszystko Ci podziękować, uwielbić Twoją miłość i otworzyć moje serce, by od tej pory przyjmowało Ciebie całego, całą Twoją miłość. Bądź uwielbiony, Jezu!

Dziękuję Ci, Jezu, za dar Wspólnoty. Dajesz mi zrozumienie, jak wielkim, niezwykłym darem jest wspólnota dla każdego z nas. W niej Twoja miłość dotyka naszych serc. W niej objawia się Twoja miłość, ukazuje się naszym oczom. Pragnę Ci dziękować, Boże, za dar naszej Wspólnoty, a jednocześnie chcę Ciebie przepraszać za to, że nie dostrzegam Twojej miłości właśnie w tym darze; że niedostatecznie doceniam, czym obdarzasz moją duszę, nas wszystkich poprzez tę wspólnotę. Dziękuję, że przychodzisz do nas właśnie w tej wspólnocie, że pouczasz nas, prowadzisz nasze dusze. Każdego dnia prowadzisz nas za rękę. To jest konkretne prowadzenie właśnie nas, naszych serc; nie ogólnie, nie jakieś serca, ale konkretnie każdego z nas. Twoje słowa dotyczą naszego życia, naszych spraw, są odpowiedzią na nasze pytania. Dziękuję Ci, Boże!

Pragnę całym sercem dziękować Ci i uwielbiać Ciebie. Całym sercem pragnę, Boże, wysławiać Twoją miłość, która objawia się w tej Wspólnocie. Bądź uwielbiony! Czytaj dalej

Msza św. przebłagalna, 31 grudnia

Bóg obdarza nas wielką miłością. Przyszedł na ziemię z miłości do nas. Wszystko co czyni również czyni z miłości do każdego z nas. Dla każdego z nas poszedł na Krzyż i dla każdego zmartwychwstał. Dla każdego z nas pozostał w Kościele w Sakramentach świętych. Każdy Sakrament jest przejawem najwyższej miłości Boga do człowieka. Bóg jest Miłością i wyraża się w miłości. Cały akt stworzenia, każdy człowiek jest wyrazem Jego miłości. Każdy ma swoje źródło w Nim, czyli w miłości i każdy wziął się z miłości. Wszystko, co otrzymujemy, otrzymujemy z miłości. Życie każdego z nas jest darem miłości. Cokolwiek w życiu się wydarza również płynie z miłości. Wszystkie wydarzenia, nie tylko te miłe, sympatyczne, radosne, ale wszystkie, a więc i te trudne, smutne – mają swoje źródło w miłości. Żyjemy otoczeni miłością, poruszamy się, oddychamy miłością. Nieustannie obdarzani jesteśmy pełnym miłości spojrzeniem Boga. Każda chwila, każda sekunda naznaczona jest miłością i jest darem Boga dla nas.

Jedynym przewinieniem człowieka jest odrzucanie miłości, niezauważanie, obojętność wobec miłości, brak wiary, ufności w miłość, zaprzeczanie miłości. Pod tym kątem człowiek powinien robić rachunek sumienia.

  • Czy rzeczywiście zauważył Bożą miłość, nieustannie spływającą na niego?
  • Czy tę miłość przyjmował z radością?
  • Czy przypadkiem nie odrzucał jej?
  • Czy potrafił spojrzeć nawet na trudną sytuację oczami wiary, jako na dar Boga płynący z miłości?
  • Czy każda rzecz, sytuacja, spotkanie, relacja z drugim człowiekiem, czy była spostrzegana jako obecność Bożej miłości w życiu człowieka?
  • W sposób szczególny, czy my, którzy jesteśmy członkami tej wspólnoty, czy staraliśmy się dostrzegać we wszystkim, co się tutaj wydarza, miłość Boga? Nie tylko chodzi o pouczenia, które większość z nas przyjmuje jako dar Boży, Bożą obecność, ale czy potrafiliśmy przyjąć to, co niewygodne, trudne we wzajemnych relacjach jako dar miłości?
  • Czy potrafiliśmy odpowiedzieć miłością na każdy z tych darów?
  • Czy jako dusze obdarowane miłością rzeczywiście przyjęliśmy tę miłość do swoich serc i sami stawaliśmy się miłością dla innych? Czy w naszych relacjach nie było pychy, stawiania na swoim, egoizmu, które są zaprzeczeniem miłości?
  • Czy potrafiliśmy zrezygnować ze swego zdania, ze swojej opinii, nawet z ewidentnej swojej racji w duchu miłości?
  • Bardzo trudno jest człowiekowi zrezygnować z samego siebie. Zawsze, w różnych sytuacjach człowiek jednak wypowiada swoje zdanie, stara się je przeforsować, jego opinia wydaje mu się najważniejsza, najwłaściwsza, najmądrzejsza.

Czytaj dalej

List ks. Tadeusza – moderatora wspólnoty

Dusze Najmniejsze!

U progu Nowego Roku 2016 i u progu zainaugurowanego już przez Ojca Świętego Franciszka Roku Miłosierdzia, pragnę zachęcić Was do ponownego przeżycia tego wszystkiego, co było nam dane, dane naszej Wspólnocie w całym roku 2009, który był dla nas wszystkich bogaty w Miłosierdzie Boże. Wchodząc w czas Nowego Roku pomyślmy, czy łaska Miłosierdzia dana nam nieco wcześniej, nie wymaga naszej odpowiedzi i naszego zaangażowania dla dobra innych wielu dusz? Mnie osobiście nie daje spokoju ten fakt wcześniejszego obdarowania, dlatego idąc za pragnieniem mojego kapłańskiego serca zapraszam Was wszystkich, by spróbować w tym roku pomóc innym doświadczyć tej wspaniałej prawdy o Bożym Miłosierdziu.

Prześledźmy zatem, co takiego wydarzyło się i co powinniśmy zrobić i gdzie powrócić myśląc o roku 2009.

W noc sylwestrową, z 31 grudnia 2008 r. na 1 stycznia 2009 r., podczas Wieczernika Modlitwy w Czerwińsku nad Wisłą, przyjęliśmy zgodnie, że będziemy rok 2009 przeżywać, jako Rok Miłosierdzia. Zawierzając się Miłosierdziu Bożemu przez wstawiennictwo MB Pocieszenia, królującej  w Czerwińsku, oraz przez wstawiennictwo MB Miłosierdzia zobowiązaliśmy się rok 2009 przeżywać w taki sposób, by Miłosierdzie Boże było przez nas bardziej znane, a jednocześnie dało bogatsze doświadczenie Miłosierdzia Bożego. Motywowani natchnieniem Bożym daliśmy się poprowadzić Duchowi Świętemu, który porwał nas na bogatą drogę ubogaconą Miłosierdziem samym.

I tak kolejne miesiące Roku Miłosierdzia (2009) przynosiły nowe łaski, które jak deszcz błogosławieństw obficie zraszały nasze serca. Były one tym samym duchowymi owocami, które pozwoliły nam przeżyć wszystkie dni mijającego roku łaski jako niezapomnianą przygodę z Bogiem.

W styczniu nawiedziliśmy Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Płocku. To tam Pan Jezus ukazał się św. s. Faustynie Kowalskiej, jako na tym Obrazie z napisem Jezu ufam Tobie. Jezus Zmartwychwstały  – pełen Chwały, spod Jego szaty wychodzą dwa promienie, jeden blady, drugi czerwony jako Zdrój Miłosierdzia wypływającego z wnętrza Miłosierdzia Bożego. W tym miejscu rozpoczęła się nasza Wspólnotowa droga ku większemu poznaniu tajemnicy miłosierdzia, ku zgłębianiu tej tajemnicy, ale także otworzenia się na doświadczanie Boga Miłosiernego. W tym płockim sanktuarium modląc się u stóp Jezusa Miłosiernego wraz ze świętą Jego Apostołką zdecydowaliśmy, że będziemy rok 2009 przeżywać z Dzienniczkiem Duszy siostry Faustyny Kowalskiej, czytając po krótkim fragmencie każdego dnia. Również w Płocku zdecydowaliśmy, że będziemy każdego dnia, przynajmniej przez 15 minut, adorować Jezusa Ukrzyżowanego. I tak urzeczywistniła się w konkretnych faktach i postanowieniach nasza droga ku Tajemnicy Bożego Miłosierdzia. Czytaj dalej

Uczmy się od Dzieciątka Jezus

„Kult Dzieciątka Jezus jest powszechny. Wielu świętych pielęgnowało go wfranciszek_papież codziennej modlitwie i chciało kształtować swoje życie na wzór Dzieciątka Jezus. Mam tu na myśli w szczególności św. Teresę z Lisieux, która jako mniszka karmelitańska przyjęła imię Teresy od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza. Ta święta, będąca również doktorem Kościoła, potrafiła żyć i dawać świadectwo o tym «dziecięctwie duchowym», które się przyswaja, medytując w szkole Maryi Dziewicy pokorę Boga, który dla nas stał się mały. Jest to wielka tajemnica: Bóg jest pokorny! My, pyszni i pełni próżności, uważający się za wielkich, jesteśmy niczym! On, wielki, jest pokorny i stał się dzieckiem. Oto prawdziwa tajemnica! Bóg jest pokorny! Czyż to nie piękne?”.

W tym kontekście Franciszek przypomniał, że każdy etap ziemskiego życia Jezusa jest objawieniem i może nas czegoś nauczyć. „Był też taki czas, kiedy w bosko-ludzkiej osobie Chrystusa Bóg był dzieckiem. I musi to mieć szczególne znaczenie dla naszej wiary” – powiedział Papież.

W okresie Bożego Narodzenia wspominamy Jego dzieciństwo. Aby rozwijać się w wierze, powinniśmy częściej kontemplować Dzieciątko Jezus. Oczywiście, niewiele wiemy o tym okresie Jego życia. Kilka wskazań, jakie posiadamy, odnosi się do nadania imienia po ośmiu dniach od narodzenia i do ofiarowania w Świątyni (Łk 2,21-28); a także do wizyty Mędrców wraz z następującą po niej ucieczką do Egiptu (Mt 2,1-23). Następnie mamy wielki przeskok do dwunastego roku życia, kiedy Jezus wraz z Maryją i Józefem udali się w pielgrzymce do Jerozolimy na święto Paschy i zamiast wrócić z rodzicami zatrzymał się w Świątyni, by rozmawiać z uczonymi w Prawie” – powiedział Franciszek.

Papież zauważył, że w sytuacji, kiedy nasza wiedza o dzieciństwie Jezusa jest tak skromna, musimy przyglądać się życiu naszych dzieci.

Przede wszystkim odkrywamy, że dzieci chcą naszej uwagi. Powinny być w centrum uwagi. Dlaczego? Nie z powodu pychy, ale dlatego, że potrzebują się czuć chronione. Także i my musimy umieścić Jezusa w centrum naszego życia i zrozumieć, choć może się to wydawać paradoksalne, że mamy obowiązek Go chronić. Chce On być w naszych ramionach, pragnie, byśmy się Nim opiekowali i aby mógł utkwić swoje spojrzenie w naszym. Ponadto powinniśmy się starać, by Dzieciątko Jezus się uśmiechało, okazując Mu w ten sposób naszą miłość i naszą radość z tego, że On jest pośród nas. Jego uśmiech jest oznaką miłości, która daje nam pewność, że jesteśmy przez Niego kochani”.

Inną cechą dzieci, która może nas czegoś nauczyć, jest ich zamiłowanie do zabawy.

Jeśli jednak chcemy sprawić, by dziecko się bawiło, musimy zrezygnować z naszej logiki, aby wejść w jego logikę. Jeśli chcemy, aby dziecko się bawiło, trzeba zrozumieć, co mu się podoba, a nie być egoistami, każąc mu robić to, co nam się podoba. Dzięki temu możemy się czegoś nauczyć. Stając przed Jezusem, jesteśmy wezwani do porzucenia naszych roszczeń do autonomii. I to jest prawdziwy problem: nasze roszczenia do autonomii. Musimy się ich wyrzec, aby przyjąć prawdziwą formę wolności, polegająca na poznaniu, Kogo mamy przed sobą, aby Mu służyć. On, dziecko, jest Synem Bożym, który przychodzi, aby nas zbawić. Przyszedł pośród nas, aby ukazać nam oblicze Ojca bogatego w miłość i miłosierdzie. Przytulmy zatem w naszych ramionach Dzieciątko Jezus, stańmy w Jego służbie: Ono jest źródłem miłości i pokoju. I byłoby pięknie, gdybyśmy dziś po powrocie do domu podeszli do żłóbka i pocałowali Dzieciątko Jezus, mówiąc Mu: «Jezu, chcę być pokorny tak jak Ty, pokorny jak Bóg». Prośmy Go o tę łaskę”.

Więcej…>>

Przyjąć błogosławieństwo Nieba

WO_MrągowoCzas sylwestrowej nocy spędzany jest często w sposób świecki. I zazwyczaj nie mamy tyle siły, aby oprzeć się temu, co proponuje świat. Zatem może warto w tym czasie zaplanować uczestnictwo w nabożeństwie, by znaleźć się blisko Boga i jednoczyć się z Jego Sercem. Tak wykorzystany czas będzie sprzyjał, by powierzyć Bogu cały rok, który przemija i przyjąć Boże błogosławieństwo na rok przyszły. A tym samym podziękować Bogu za wszystkie otrzymane łaski i prosić o następne na kolejny etap życia.

„Rok Miłosierdzia”

To prawda rok jubileuszowy już został zainaugurowany, ale ten czas sprzyja, by w sposób szczególny świadomie wejść w dni naznaczone Bożym Miłosierdziem, by usposobić serca na łaski płynące z Nieba, na zwrócenie serc ku temu co istotne w tym roku łaski, ku temu co tak ważne dla nas, dla naszych dusz i dla całej wspólnoty

Przyjąć całym sobą błogosławieństwo Nieba

Zatem warto wziąć udział w Wieczerniku Sylwestrowym, by przyjąć całym sobą błogosławieństwo Nieba na cały nowy rok. Błogosławieństwo dane wspólnocie, jako cząstce Kościoła, jako duszom, które zjednoczone z Jezusem pragną odpowiadać jeszcze bardziej, jeszcze żywiej całymi sobą na wszystko, czym nas Bóg obdarza. By odpowiadać całymi sobą na wszelkie łaski i na Boże oczekiwania. Niech zatem ten czas będzie dla każdego z nas czasem błogosławionym, czasem spędzonym wraz z Bogiem, czasem, kiedy nasze dusze otworzą się na głębsze zrozumienie istoty powołania każdej duszy. Niech Bóg i Matka Najświętsza błogosławią nas!

Wieczernik Sylwestrowy – parafia Błogosławionego Honorata Koźmińskiego w Mrągowie, początek o godz. 17:00. ZAPRASZAMY!

Adoracja Najświętszego Sakramentu – Wieczernik Sylwestrowy 2014 r.:

Rozpoczęło się nowe życie w nas

szopka_2Chrystus się narodził. W każdym z nas rozpoczęło się nowe życie. Jesteśmy teraz przemienieni, nowi i mamy nawiązywać nowe relacje z Bogiem. Mamy otwierać swoje serca na nowo, na nowo spojrzeć na Boga, na swoje życie z Nim. Wszystko zostało odnowione. Czasem trudno jest człowiekowi uwierzyć, szczególnie wtedy, kiedy w swoim sercu nic nie czuje, nie doświadcza żadnych niezwykłości. Jednak niech przekona nas logiczna argumentacja – nie zwykły człowiek, ale Bóg przyszedł na ziemię. To wydarzenie jest już samo w sobie niezwykłe i musi ze sobą nieść zmiany. Skoro Sam Bóg zstąpił na ziemię, do serc ludzkich, to znaczy, że zaczęło się nowe. Każdy z nas rozpoczął już nowe życie. Teraz od nas zależy, w jaki sposób będziemy je przeżywać, w jaki sposób będziemy przyjmować to nowe życie, które zostało w nas złożone. Otwierajmy swoje serca w pokorze, w uniżeniu, ale z radością, że Bóg zamieszkał w każdym z nas.

Do każdego z nas przyszedł Jezus. I to nieważne, czy ktoś to odczuwał czy nie. Postarajmy się z wiarą przyjąć, że Bóg podczas Adwentu przygotowywał nas, by na nowo zagościć w naszych sercach, by przynieść swoje życie, objawić się w naszym życiu, jako Bóg pełen mocy; Bóg, który króluje. Jest Królem nie tylko naszych serc, ale jest Królem wszechświata. Starajmy się przyjąć tę prawdę, że Bóg zamieszkał w nas na nowo i pragnie, by każdy z nas na Jego obecność, na Jego życie otworzył się. Bóg pragnie, abyśmy rozpoczęli nowe życie, tak jak cały świat rozpoczął niejako na nowo swoje istnienie właśnie wtedy, kiedy Bóg zstąpił na ziemię. Narodziny Jezusa wszystko przemieniły. Aniołowie radowali się, ponieważ wydarzenie to było wydarzeniem jedynym w swoim rodzaju – do tej pory takiego wydarzenia nie było. Swoim uwielbieniem Boga chcieli oddać Mu chwałę nie tylko tak, jak oddawali do tej pory w Niebie, ale chcieli oddać Mu chwałę w imieniu całego stworzenia. Łączyli się z całym stworzeniem, by w każdym wielbić Boga, oddawać Mu chwałę.

Ten Bóg przyszedł do każdego z nas i zamieszkał w sercu. Aniołowie łączą się z nami, by Go nieustannie w naszych sercach adorować, a więc towarzyszą nam. W naszym sercu razem ze swoim Synem jest i Maryja. Ona w nas przyjęła Go w swoje ramiona. Jest Pośredniczką – pośredniczy pomiędzy Bogiem a człowiekiem. Nie inaczej, ale właśnie poprzez Jej pośrednictwo otrzymujemy Jezusa. Dzień Narodzin był najpiękniejszym i takim go czyni Maryja w naszych sercach. Jest w każdym z nas i w swoich objęciach trzyma Jezusa. A jednocząc się z Nim, żyjąc razem z Nim, pragnie włączyć każdego z nas do tego zjednoczenia – do życia, które dzieli razem z Jezusem.

Świętych Młodzianków z Betlejem

Wydarzenia, o których dzisiaj czytamy w Ewangelii (Mt 2, 13-18) są strasznymi wydarzeniami. Śmierć małych dzieci przyszła znienacka. Ich rodzice nie mogli utulić się w żalu przez długi, długi czas. Wielkie cierpienie unosiło się z ziemi do Nieba. Gdy jednak spojrzymy na to troszeczkę inaczej będziemy mogli zrozumieć, chociaż w jakimś stopniu to, co się wydarzyło.

Bóg zstąpił na ziemię, uświęcając wszystko, co na niej było. Wraz z Jego przyjściem już nastawało Zbawienie. Jednak szatan nie chciał ustąpić miejsca – wściekał się ogromnie. W różny sposób starał się umniejszyć znaczenie tego wydarzenia. Starał się zrobić wszystko, aby to wydarzenie wręcz wymazać. Już wcześniej zawładnął sercem Heroda, który czynił straszne rzeczy. Tak bardzo owładnięty był żądzą władzy, że dał się poprowadzić szatanowi. Dla zdobycia i utrzymania władzy zabijał kolejne osoby, również członków swojej rodziny – synów. Szatan mścił się. Nie widząc już sposobu, chciał zabić Jezusa. Ale przecież to Bóg! Jest Królem, Stwórcą i nie podlega stworzeniu. Szatan więc uczynił coś innego – wzbudził ogromny lęk, sprawił ogromne cierpienie wielu, wielu ludziom, a Heroda pociągnął na samo dno piekła. Skoro nie mógł dotknąć Jezusa, to chciał przynajmniej utrudnić życie Świętej Rodzinie.

Wszystkie dzieci, które zginęły wtedy, zginęły za Jezusa, choć nie były tego świadome. Dostąpiły od razu chwały Nieba, gdy tylko Jezus dokonał Zbawienia całej ludzkości. W tym wielkim nieszczęściu, którego doświadczały całe rodziny poprzez wiarę można zobaczyć łaskę, jakiej dostąpiły niewinne dzieci. Trzeba jednak patrzeć oczami wiary, inaczej człowiek w swoim sercu zacznie źle interpretować te wydarzenia i będzie miał złą ocenę wszystkiego. Trzeba otworzyć serce, aby łącząc się w ogromnym cierpieniu ze wszystkimi rodzicami zabitych dzieci, łącząc się w cierpieniu maleńkich dzieci, które krótko, a jednak cierpiały przed śmiercią, zobaczyć światło z Nieba, opromieniające każdego, kogo dotyka ten dramat. Trzeba starać się zobaczyć łaskę, która prowadzi te dzieci od razu na łono Ojca Niebieskiego; łaskę, która dotyka serc rodziców cierpiących po stracie swych maleństw, a która od tej pory będzie im towarzyszyć. Dokonało się coś strasznego, ale tak jak w każdym wydarzeniu można starać się zobaczyć światło, które pomaga w odpowiedni sposób zinterpretować dane wydarzenia, tak tutaj należy zobaczyć światło samego Jezusa, obdarzającego łaską całe rodziny, niejako dziękując za oddane życie, za cierpienie, dzięki któremu Jego życie zostało ocalone i mógł bezpiecznie wzrastać w Egipcie. Czytaj dalej

Zapraszamy na Wieczernik Sylwestrowy

Tegoroczny Wieczernik Sylwestrowy nasza wspólnota współorganizuje z Parafią p.w.Mragowo_kosciol2 Błogosławionego Honorata Koźmińskiego w Mrągowie.

Oto szczegółowy program spotkania:

  • 17:00 – Zawiązanie wspólnoty, modlitwa do Ducha Świętego, Modlitwa Różańcowa,
  • 18:00 – Uroczysta Eucharystia z homilią,
  • 19:00 – Nabożeństwo na zakończenie roku, Adoracja Najświętszego Sakramentu, błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem,
  • 21:00 – Apel Jasnogórski

Wszystkich uczestników naszych spotkań oraz wszystkich wiernych z Mrągowa i okolic na to okolicznościowe spotkanie serdecznie zapraszamy!

Czuwanie przy Żłóbku

BN_banner_10Zapraszamy do wysłuchania audycji: Czuwanie przy Żłóbku i wspólnej modlitwy w ten wyjątkowy, jedyny w roku Wieczór Wigilijny:

Wigilia Bożego Narodzenia

BN_banner_9Bóg w swej wielkiej nieskończonej miłości okazuje miłosierdzie człowiekowi. Pozostawia cały swój Majestat, swoją wielkość, zniża się do człowieka. Widząc dobrze, że człowiek nic nie może dać i w żaden sposób nie może zbliżyć się do Niego, Bóg sam zbliża się do człowieka. Nie zważa na straszliwą nędzę ludzką, która objawia się nieustannie w człowieku, ale obdarza człowieka swoją miłością. Jego miłość odpowiada na każdą ludzką potrzebę, na każdą ludzką słabość i na każdą ludzką nędzę. Odpowiedzią Boga nieustannie jest miłość. Choćbyśmy popełnili wszystkie możliwe grzechy, choćbyśmy wykazali się wszystkimi możliwymi słabościami i jakkolwiek wielka byłaby nasza nieprawość, Bóg zstępuje na ziemię specjalnie dla ciebie. Zstępuje, bo kocha, bo to On jest spragniony twego serca, bo to On tęskni za tobą, bo to On ciebie wyglądał przez ten cały czas. To On nawoływał ciebie i szukał, to On spieszy się bardzo, z niecierpliwością biegnie do ciebie, aby ci powiedzieć: Kocham ciebie, Moje dziecko. Pozwól, że to Ja wezmę ciebie w objęcia, pozwól, że będę ciebie tulić i będę ci mówić, że cię kocham. Bo to ty potrzebujesz Mojej miłości, bo jesteś Moim dzieckiem i potrzebujesz mnie. Jesteś oblubienicą i potrzebujesz mnie. Jesteś najmniejszą duszą, słabością samą i potrzebujesz mnie, a Ja kocham ciebie.

Pozwólmy objąć się tej Miłości, pozwólmy przyjść Bogu do swoich serc. Już nie rozważajmy nad swoją słabością i nędzą, nie myślmy już o tym, myślmy już tylko o Bogu i o tym, że On się bardzo spieszy, On już biegnie, aby wziąć cię w swoje objęcia.

Modlitwa za przyczyną Maryi

Maryja_niosaca_Ducha_SwietegoO, Panie mój, proszę Ciebie za tymi sercami, abyś dał swojego Ducha, który choć trochę rozjaśni je dając poznanie i zrozumienie Twojej miłości, pokazując im istotę Twego przyjścia na ziemię. Proszę Ciebie, Panie mój, dotknij tych serc miłością, aby zapłonęły nią. Przecież Ty wiesz, miłość wszystko wytłumaczy. Miłość sprawia, że serce rozumie. Miłość też pomaga wierzyć, wlewa ufność w serce i nadzieję. Proszę Cię, Jezu, abyś tym sercom udzielił swojej łaski, by z wiarą oczekiwały na Twoje przyjście, by z wiarą przyjęły Ciebie i by z wiarą rozpoczęły nowe życie – życie w Tobie, z Tobą, aby było to już Twoje życie w nich. Tak słabe są te serca, tak słabe, Jezu. Potrzebują Ciebie, Twojej łaski. Nie są w stanie same wznieść się ponad swoją niewiarę, ponad swoją ciemność. Nie są w stanie. Dlatego Ty, Jezu, pochyl się nad nimi i zejdź do ich mroków ciemności. Zejdź tak bardzo nisko, do ich niewiary, do braków miłości. Boże mój, jeśli Ty tego nie uczynisz ani oni nie będą w stanie przeżyć Bożego Narodzenia, ani świat nie będzie w stanie. Bez Twojej pomocy, bez Twojej łaski zanurzy się jeszcze bardziej w otchłaniach nienawiści, bólu. O, Panie, pozwól tym sercom doświadczyć Twojej łaski, otworzyć się na Twoje przyjście i spotkać się z miłością Twoją.

Dziękuję Ci, Jezu, Synu Mój. Ty zawsze wysłuchujesz Mnie. Nie pozostawiaj tych dusz samymi. Razem z nimi, Jezu przyjmować będę Twoją łaskę, aby im pomóc przeżyć Twoje przyjście.

Niech nasze serca napełnią się radością

Niech nasze serca napełnią się radością. Niech serca nasze napełnią się miłością, bo oto nadchodzi. Matka Boża zna nasze serca. Zna każdy zakamarek serca, każdy smutek i każdą radość, każdy niepokój. Przez czas Adwentu czuwała nad naszymi sercami, nieustannie z naszymi sercami trwała na modlitwie. Razem czekaliśmy. Maryja zna ułomności ludzkich serc i wie, jak bardzo są słabe, niezdolne do wszystkiego, co dobre, jak bardzo ociężałe. Wie od Boga wszystko o ludzkich sercach. To On dał Jej tę łaskę – możliwość zaglądania do ludzkich serc, możliwość troszczenia się o nie. Ona wie, jak trudno jest człowiekowi wznieść się ponad ziemię, by zajmować się tym, co Boskie. Dobrze wie, jak bardzo ziemia potrafi przyciągać. Sił grawitacji nie da się pokonać, więc nie smućmy się, że nie wszystko udało się nam w czasie Adwentu, tak jak byśmy chcieli.

Często mówimy sobie, aby stawać w prawdzie przed Bogiem i ta prawda człowieka wyzwala. Dlatego i teraz postarajmy się stanąć w prawdzie przed Bogiem, stanąć przed Nim uznając, jakimi jesteśmy. Nie martwmy się swoimi wielkimi słabościami. Nie martwmy się, że w naszych sercach brakuje miłości, że często brakowało oczekiwania, prawdziwej tęsknoty za Bogiem. Nie martwmy się również tym, że często serca zajęte były tak bardzo otaczającym światem. Nie martwmy się, że nie potrafiliśmy iść za pouczeniami i być wiernymi do końca w ich wypełnianiu. Nie martwmy się niczym. Wystarczy, że stajemy przed Bogiem, mając serca otwarte, ukazując Bogu całą swoją słabość. Przecież zawsze chodzi o to, aby stanąć w prawdzie. O nic innego nie chodzi. Jeśli przed Bogiem wyznamy swoją słabość, jeśli widząc tak liczne grzechy, upadki, niewierności swego serca, wyznamy je przed Bogiem, On pochyli się nad nami. Czyż matka z czułością nie bierze swego dzieciątka na ręce, gdy ono ze skruchą wyznaje, że zbroiło coś. Matka dobrze wiedziała, że ono uczyniło tę rzecz, np. zbiło wazonik, ale dla matki ważne jest, że dziecko przyznało się, że stanęło w prawdzie przed sobą, przed matką i że w końcu uznało prawdę. Ona obdarza to swoje dzieciątko najczulszymi pocałunkami, już dawno przebaczyła i nagradza darami swojej miłości, nie dlatego, że dziecko zasłużyło, bo nie zasłużyło, ale dlatego, że matka je kocha. Tylko dlatego. Czytaj dalej

On już nadchodzi, już jest blisko

Wprowadzenie do Różańca

Tak niewiele czasu zostało już do Bożego Narodzenia, tego wydarzenia, na które czekamy. Spróbujmy sobie dzisiaj znowu uświadomić na kogo czekamy. Co przyniesie Bóg schodzący na ziemię? Nie przychodzi przecież bez powodu. Przyjście Boga nie jest przyjściem zwykłego człowieka, a więc jest to wydarzenie na miarę wszechczasów, musi wiązać się z czymś ważnym, najważniejszym dla całej ludzkości.

Tak, Bóg przychodzi, aby w każdym z nas odrodzić swoje życie. Czym jest Boże życie w duszy? Tego tak naprawdę żaden człowiek nie jest do końca świadomy, nawet najmądrzejsi nie rozumieją tak do końca. Wiemy, w jaki sposób Bóg przynosi swoje życie – poprzez swoją mękę i śmierć. Ale do tego jeszcze trzeba dołożyć jeden fakt – zmartwychwstanie. Zmartwychwstanie jest pieczęcią, która zamyka całość wydarzenia męki i śmierci. Bez zmartwychwstania nie byłoby życia wiecznego. Jednak, czym jest to życie, które Bóg przynosi każdemu człowiekowi? Czy chodzi tylko o życie po śmierci? Czy człowiek nie jest w stanie doświadczyć życia Bożego w sobie, żyjąc na ziemi? Wspaniałe jest to, że Bóg przynosi życie, którym obdarza człowieka już tu na ziemi. Chociaż człowiek nie jest w stanie pojąć, czym jest Boże życie, nie jest w stanie docenić wartości tego niezwykłego daru, mimo to Bóg obdarza człowieka nim. Pozwala człowiekowi w różny sposób doświadczyć swego życia w nim samym. Daje swego Ducha i chociażby Apostołowie doświadczają obecności Ducha Jezusowego w sobie. Im bardziej człowiek otwiera się na życie Boga w duszy, tym bardziej upodabnia się do Niego i przyjmuje to, co wiąże się z życiem Bożym, a więc miłość, pokój, radość, poznanie.

Gdy spojrzymy na życie Maryi i obdarowanie Jej życiem Bożym, możemy zobaczyć pełnię tego życie w Niej. Możemy też zobaczyć, do czego prowadzi przyjęcie daru życia Bożego. Święci obdarowani są w Niebie tym życiem w sposób niebywały. Uczestniczą w życiu Boga już w Niebie w sposób pełny i świadomy. A to uczestnictwo wprowadza Świętych we wszystko, co jest przejawem życia Bożego. A więc Święci nie żyją sami dla siebie w Niebie, tak jak Bóg nie żyje sam dla siebie, ale nieustannie udziela się człowiekowi, nieustannie obdarowuje człowieka łaską, czuwa nad nim, go chroni, prowadzi, nieustannie wylewa Zdroje Miłosierne, nieustannie zbawia. We wszystkim tym mają swoje uczestnictwo Święci, w których już jest pełne życie Boże. I my na ziemi, choć jeszcze nie w pełni, a jednak możemy w dużym stopniu, przyjmując to życie uczestniczyć w Nim, doświadczając, przeżywając zupełnie inaczej swoją drogę na ziemi. Możemy już tu być zanurzeni w Bogi i podobnie, jak Święci, uczestniczyć w Jego życiu, we wszystkich przejawach życia Bożego.

Powróćmy teraz do pytania. Czy wiemy na kogo czekamy? Czy rozumiemy, z czym Bóg przychodzi do nas, z jak niezwykłym darem. Rozważajmy to podczas kolejnych dziesiątek Różańca.   Czytaj dalej

Oto ja oddaję go Panu

Ofiara – temat trudny i niekiedy nie łączony z oczekiwaniem na przyjście Boga

Wspólnie oczekujemy na Jezusa. Staramy uświadamiać sobie, Kim On jest. Naród wybrany czekał na Mesjasza. Różne były jego wyobrażenia o Nim, w jaki sposób wybawi naród wybrany. W sposób wręcz radykalny różniły się od tego, kim rzeczywiście jest Mesjasz, Zbawiciel. Gdy Jezus już przyszedł, ci którzy czekali na swoje wyobrażenie Mesjasza, odrzucili Jezusa, bo nie pasował do ich oczekiwań, do ich wyobrażeń.

A jak jest z naszymi sercami? Na kogo czekamy? Bowiem przyjść ma Zbawiciel. Każdy z nas wie, co oznacza Zbawiciel, każdy wie, w jaki sposób Jezus dokona Zbawienia. Bardzo często dusze podczas Adwentu oczekują jedynie na Maleńkiego Jezusa, odsuwając od siebie myśl o tym, Kim On jest naprawdę – odsuwają myśl o Krzyżu, o męce, o śmierci. Wydaje im się, że jest to coś sprzecznego z oczekiwaniem na Narodziny Jezusa, że to są dwie różne osoby, że nie można cieszyć się oczekując na Jezusa Ukrzyżowanego. Jakże dusze te są w błędzie. Dusza zakochana w Bogu, ona rozumie cudowną jedność pomiędzy Maleńkim Jezusem a Jezusem na Krzyżu. W duszy tej nie powstaje żadna sprzeczność i nie zmniejsza się miłość, radość oczekiwania, gdy myśli o Jezusie Ukrzyżowanym, bowiem dusza, która prawdziwie miłuje Jezusa nazywa Go swoim Oblubieńcem. Jezus konający jest prawdziwym Oblubieńcem dusz. Na Krzyżu Jezus poślubia duszę. Krzyż jest łożem miłości, jest ołtarzem, na którym składana jest Ofiara miłości. Nigdzie indziej Bóg tak nie ukazuje potęgi swojej miłości do duszy, jak na Krzyżu.

Modląc się na Różańcu, zanurzając się w Bolesne Tajemnice starajmy się swoje serca pobudzić do oczekiwania z wielką tęsknotą, z wielką miłością na Jezusa Ukrzyżowanego. Starajmy się pobudzić swoje serca do wielkiego pragnienia, by przyjąć takiego Jezusa. Niech w naszych sercach będzie wielka miłość, która niejako przyciągać Go będzie tu na ziemię, będzie Go niejako przyspieszać, by jak najszybciej przyszedł, bo są dusze, które Go kochają całą mocą swoich serc, które pragną Go przyjąć do swego wnętrza takim, jakim jest naprawdę, nie wyznaczając Mu granic swoją wyobraźnią, nie ograniczając Go żadną swoją słabością.

Bóg przygotowuje nasze dusze, aby były oblubienicami Boga. Jednak trzeba dobrze rozumieć, co to znaczy, iż dusza jest oblubienicą Jezusa. Dusza, która prawdziwie miłuje, w sposób szczególny miłuje Krzyż i Jezusa konającego. W stronę Krzyża kieruje swój wzrok nieustannie, bo tam na Krzyżu widzi wyznanie miłości, jakie czyni Bóg wobec niej. Oczekujmy swojego Oblubieńca z miłością, z tęsknotą, z wielkim pragnieniem jak najszybszego spotkania się z Nim i dobrze rozważajmy, Kim jest ten Oblubieniec. Czytaj dalej

Ukochany mój! Oto on! Oto nadchodzi!

Bóg zakochał się w każdym z nas. Każdą duszę umiłował miłością niepojętą, której nikt z ludzi na ziemi nie zna w pełni. Zapragnął, by każda dusza poznała Jego miłość, zapragnął każdą duszę uszczęśliwić. On wie, że największym szczęściem dla duszy jest zjednoczenie z Bogiem. Bóg objawia swoją miłość duszy czyniąc to w różny sposób. A gdy dusza pozwala się prowadzić, gdy otwiera się na poznanie Bożej miłości, wtedy Bóg prowadzi ją drogą niezwykłą – drogą miłości oblubieńczej. Taką duszę przygotowuje do pełniejszego życia – do życia wewnątrz Boga. Wyznając jej miłość przygotowuje ją do tego, czego pragnie dokonać – chce ją poślubić. Jeśli posłuszni byliśmy pouczeniom, jeśli poddaliśmy swoje dusze formacji, którą dokonuje sam Bóg, stajemy się powoli właśnie takimi duszami, które Bóg w sposób szczególny umiłował i przeznaczył dla Siebie; które pragnie poślubić lub też niektóre już poślubił. Każdy taki czas oczekiwania, np. Adwent, jest niezwykle pięknym czasem, kiedy dusza może szczególnie przygotować się na zjednoczenie z Bogiem.

Wspólnie oczekiwaliśmy, wspólnie wypatrywaliśmy Boga, wspólnie staraliśmy się rozważać, Kim jest Ten, na którego czekamy. I Bóg objawia nam Siebie jako Miłość. Przychodząc do wszystkich ludzi jako Stwórca, jako Pan i Władca jednocześnie objawia swoją miłość. Pragnie, aby każda dusza pełniej rozumiała, Kim On jest, aby wiedziała, Kogo umiłowała. Jeśli tęskniliśmy za Bogiem, jeśli nieustannie staraliśmy się czekać na Niego, doświadczamy ogromnego pragnienia, aby już spotkać się z Nim. I Bóg wspiera łaską taką duszę, dając jej jeszcze większą tęsknotę, jeszcze większe pragnienie, wzmagając w niej to wypatrywanie Boga, budząc w niej coraz większą miłość do Niego. Taka dusza staje się niczym oblubienica z Pieśni nad Pieśniami, która zakochana wygląda, czeka. I już nie może się doczekać, zaczyna szukać, wołać. Cała jest miłością, oczekiwaniem, cała jest cierpieniem wywołanym przez tęsknotę. Zdaje jej się, że już nie zdoła wytrzymać, tak bardzo tęskni, tak bardzo pragnie swego Umiłowanego, tak chciałaby Go już zobaczyć.

Jeśli my tak tęsknimy, jesteśmy tą oblubienicą. Ona wychodzi na miasto i szuka. Spójrzmy na wystrój Ołtarza – Betlejem jest oświetlone. A oblubienica, która chodzi i szuka przemierza puste uliczki, choć oświetlone, jednak puste i cierpi coraz bardziej. Ale spójrzmy poniżej, gdzie znajdzie swoją miłość? W swoim sercu! Jezus, otulony miłością, jest w twoim sercu! To tylko tobie się tak wydaje, że jest gdzieś, że daleko, że czekasz i wyglądasz patrząc w dal. Całe przygotowanie, wszystkie pouczenia, wszystko kieruje wzrok twojej duszy do wewnątrz ciebie. Jesteś również trochę jak to Betlejem. Owszem, można powiedzieć, że światła są już przygotowane na przyjście Pana, aby nie przychodził do ciemnego, smutnego miasta, ale tak naprawdę w twoim sercu, w głębi ciebie On już jest. Całe to przygotowanie, wszystko zmierza ku temu, abyś zagłębił się w siebie, w swoją duszę i przechodząc przez całą nicość i całą nędzę swojej duszy, a więc przez sianko, abyś zrozumiał, że w tej nędzy, w wielkiej biedzie Bóg złożył samego Siebie. On jest całym bogactwem twojej duszy, twego serca, twego życia. To On rozświetla twoją duszę, to On daje światło, abyś i ty cały rozświetlony mógł zanieść Boże światło innym.       Czytaj dalej