Uroczystość Św. Andrzeja Apostoła

Poniżej udostępniamy jedno z ostatnich kazań śp. ks. Józefa Gregorkiewicza, które wygłosił dla naszej wspólnoty.

„Jak piękne stopy tych, którzy zwiastują dobrą nowinę!” (Rz 9,15). Słuchając Boga i idąc za Jego wezwaniem raduję się, że mogę głosić Jego miłość. I wtedy zaczynam rozumieć, że ten, kto głosi Bożą miłość jest największym zwiastunem, jest oczekiwanym gościem, jest tym, którego pragnie dusza. Jest tym, który rozradowuje duszę. Jest spostrzegany jako piękny, nie fizycznie, ale duchowo, bowiem ten, kto zwiastuje Bożą miłość, ten, kto mówi o Bożej miłości, która zwycięża, ten, który żyje tą ks-j-gregorkiewicz-2miłością jest nią przemieniany, jest piękny. I to piękno dostrzega się, bowiem ono bije z tego zwiastuna. Piękno, które ma w sobie, w swojej duszy promieniuje na zewnątrz. Dusza żyjąca miłością promieniuje tą miłością na innych. I inni dostrzegają tę miłość, chociaż nie zawsze mogą sobie to wytłumaczyć dokładnie na sposób biblijny, religijny.

Ja ogromnie się cieszę, że mogę być tym zwiastunem Dobrej Nowiny, Bożej miłości, zwycięstwa Bożej miłości w ludzkich sercach i na całym świecie. Tę Dobrą Nowinę przyniosłem wam w postaci „Orędzia Miłości Serca Jezusa do świata”. Sam tym Orędziem się zachwyciłem, odkrywając je w sposób niemalże przypadkowy. Jednak wiem, że to było Boże działanie. To sam Bóg dał mi do ręki słowa Orędzia. I to sam Bóg poruszył moje serce miłością, abym zaczął zgłębiać tę cudowną tajemnicę miłości w Orędziu. I to Bóg był Tym, Który moje serce przynaglał, abym mógł mówić o Jego miłości. To Bóg ujął moje serce tak wielką miłością swoją, że nie sposób było Mu się oprzeć. Dzięki Jego miłości, która żyła we mnie, mogłem wam tę miłość głosić, o niej mówić, przekazując nie tylko słowa, przekazując przede wszystkim samą miłość. Bóg, który wypełniał moją duszę, poprzez słowa, poprzez moje usta rozlewał swoją miłość na was. To ona dotykała waszych serc, to ona je porywała; czuliście, że Bóg działa, że Bóg jest; podczas naszych spotkań, podczas Mszy Świętej, podczas katechezy. Czasem dziwiliście się jak dużo jest we mnie energii, jak dużo zapału, tak wiele słów wypowiedzianych o Bogu, o miłości, o Matce Bożej; i stale od nowa z siłą i mocą kolejne słowa wypowiadane. I zawsze poruszone serca, zawsze dusze, które zaczynały płonąć miłością. To nie były moje słowa i to nie był mój duch.

To Boża miłość, to Bóg, który posłużył się moim sercem, który wybrał mnie na swojego kapłana; dokonał cudu, zjednoczył swoje Serce z moim i mógł poprzez moje serce docierać do was. Za to jestem Mu wdzięczny. I to On pokierował mną, w moje serce włożył Orędzie, mojemu sercu dał poznać Sł. B. s. Marię Konsolatę Betrone, jej duszę; i  mojej duszy dał zrozumienie czym jest proponowana przez samego Jezusa droga – życie aktem miłości: Jezu, Maryjo kocham Was, ratujcie dusze! Gdy pojąłem głębię tej modlitwy, tak krótkiej, wydawać by się mogło, tak zwyczajnej, zrozumiałem, że jest to moja droga, i że pragnę głosić tę drogę wszystkim, ponieważ wszystkie dusze potrzebują takiej drogi. Wielcy Święci mieli swoje drogi; wielcy Męczennicy przeżywali wielkie męczeństwo dla Boga. Byli Wielcy, więc ich droga, ich życie było wielkim zmaganiem się, wielką walką i ujawniają się w wielkiej mocy Bożej w ich wielkich sercach. Czytaj dalej

10 rocznica śmierci śp. ks. Józefa Gregorkiewicza

ksjozef01

30 listopada 2006 r., w Uroczystość Św. Andrzeja Apostoła, odszedł do domu Ojca nasz drogi kapłan, współzałożyciel naszej wspólnoty – ks. Józef Gregorkiewicz – salezjanin. W 10 rocznicę jego śmierci pamiętajmy o tym świątobliwym kapłanie w swoich modlitwach, dziękując Bogu za oddane nam to kapłańskie, pełne miłości serce. Aby doświadczyć jego bliskości, zachęcamy do przeczytania kilku zdań ks. Józefa Gregorkiewicza wypowiedzianych do nas w czasie jednego z ostatnich spotkań z naszą wspólnotą. Tekst poniżej.

Moi kochani! Bóg udzielił mi tej łaski, że byłem przy początkach powstawania tej wspólnoty. Bóg dał to światło, że razem mogliśmy zobaczyć drogę, po której ta wspólnota ma iść. Wcześniej Bóg dał mi zachwycić się „Orędziem Miłości Serca Jezusa do świata”, przekazanym za pośrednictwem Sł. B. s. Konsolaty Betrone, a potem przekazywać ten zachwyt innym. Dzięki łasce Bożej stałem się orędownikiem tej drogi. Trud, jaki ponosiłem był dla mnie wielką radością. Maleńka droga miłości stała się moim życiem, moją radością, wypełniała moje serce i wielbiłem Boga, iż właśnie na tę drogę również i mnie powołał.

Gdy usłyszałem o tym, iż kilku z was modli się, aby rozeznać w jaki sposób chcecie układać swoje duchowe życie, na myśl przyszła mi maleńka droga miłości, ta książka, poprzez którą mogliście tę drogę poznawać. Zapewnieniem dla was, że idziecie tą właściwą drogą jest fakt, że zaczynaliście w kilka osób; teraz tą drogą idą już nie dziesiątki, ale setki, a poprzez te setki zapoznają się z tą drogą tysiące. Ta wspólnota, którą nazywam już moją, rozrasta się, a członkowie tej wspólnoty mieszkają w całej Polsce i poza jej granicami. Patrzcie na owoce, prawdziwie Boże to prowadzenie i prawdziwie dobrze odczytaliście drogę waszego powołania, powołania na maleńką drogę miłości. Na tej drodze najważniejsza jest miłość, otwarcie się na miłość, nasłuchiwanie tej miłości i pójście za tą miłością. Kiedy serce otwiera się na Bożą miłość, zaczyna więcej rozumieć, jeśli posłuszne jest temu zrozumieniu pewnych prawd, wtedy zaczyna kroczyć drogą świętości. Moi kochani, ta droga prowadzi wprost do Nieba. Na tę drogę zapraszajcie wszystkich. Ta droga, droga miłości zaprowadzi was w same objęcia Boże.

Teraz, kiedy spotkaliśmy się wspólnie tutaj, starajcie się podczas modlitwy również swoje serca otworzyć, otworzyć na miłość. To takie ważne, aby człowiek modlił się sercem, aby w jego sercu była miłość, aby słowa wypowiadane do Boga były pełne miłości, były kierowane z miłością. Wtedy nie potrzeba aż tak wielu słów, ponieważ miłość mówi wszystko. Swoją miłością obejmijcie teraz wszystkich kapłanów, a więc módlcie się za nich z miłością. Od ich świętości zależy wasza świętość. Ci, którzy już nie mogą sami iść tą drogą, aby osiągnąć świętość, którzy już przeszli swoją drogę, teraz czekają na waszą miłość, a więc i tych kapłanów obejmijcie swoją miłością. Bardzo często wierni mówią krytycznie o swoich kapłanach. Powinni najpierw zastanowić się nad tym, na ile kochają swoich kapłanów i za nich się modlą. Kapłani objęci miłością swoich parafian, otoczeni modlitwą idą szybko ku Niebu. Kapłani opuszczeni, którzy nie są otoczeni miłością, mają o wiele trudniejszą drogę. Dlatego nigdy, moi kochani, nigdy nie wypowiadajcie słów bez miłości o kapłanach, natomiast zawsze módlcie się za wszystkich z miłością, za tych, którzy jeszcze idą i za tych, którzy mogą jeszcze czekać na wasze modlitwy. Jednych i drugich obejmujcie swoją miłością, bo to miłość przybliża ku Bogu. Błogosławię Was.

Miłość przygotowuje nas do przeżywania wydarzeń w roku liturgicznym

adwent-8Miłość jest najważniejszą. Jest jedyną, która może wprowadzić dusze w zjednoczenie z Bogiem, która prowadzi cały Kościół, przygotowuje w Kościele dusze do przeżywania kolejnych wydarzeń w roku liturgicznym. Cały czas mimo mówienia o miłości, jednak dusze nie dowierzają, nie przyjmują w pełni faktu, że NAJWAŻNIEJSZA JEST MIŁOŚĆ i w związku z tym, że miłość wystarczy. To ona daje siły Świętym do czynienia wielkich wyrzeczeń, do dokonywania bohaterskich, heroicznych czynów, do przyjmowania męczeństwa za wiarę. Ona też otwiera serca na Boga, na Jego świat i wprowadza dusze w duchowy świat Boży. Otwiera przed duszą tajniki duchowego świata – Bożego Serca. Miłość pomaga człowiekowi stawać się bardziej duchowym niż cielesnym. Miłość uzdalnia duszę najsłabszą, najmniejszą do rzeczy wielkich i niepojętych. Nic innego nie ma takiej mocy, takich możliwości, nic innego w taki sposób nie oddziaływuje na duszę. Dlatego tak ważnym jest, by przyjąć i zacząć żyć miłością prawdziwie; przyjąć prawdę, że miłość sama wystarczy. Kto umiłował Boga już posiadł Niebo. Jest prowadzony bezpieczną drogą i przejdzie przez życie chroniony przez Niego. Będzie umiał przyjąć różne doświadczenia. Będzie potrafił przyjąć cierpienie, które każdemu człowiekowi towarzyszy. Kto umiłował Boga posiada wszystko. Niczego nie potrzebuje.

Starajmy się przyjąć dar Bożej miłości. Teraz tym darem jest ZAPROSZENIE DO WSPÓLNEGO PRZYGOTOWANIA SIĘ DO BOŻYCH NARODZIN. Maryja przychodzi do nas i pragnie zamieszkać w każdym z nas. Poprzez to zamieszkanie przybierze każdego z nas  do swojego Serca i uczy, w jaki sposób przygotowywać się na Narodziny. Uczy dusze właściwej postawy – pokory, milczenia, otwarcia na Boga, oczekiwania, z wielkim pragnieniem spotkania z Nim. Uczy wyciszenia wszystkiego, co w człowieku jest hałasem i rozproszeniem, by całkowicie już skupić się na Jezusie. Czytaj dalej

Z radością oczekujemy na przyjście Jezusa

adwent-12Niezwykłe są dzisiejsze czytania (Iz 2, 1-5), poruszająca Ewangelia (Mt 8, 5-11). Spróbujmy zastanowić się nad nimi w kontekście rozpoczynającego się Adwentu, odnosząc wszystko do naszych serc.

Rozpoczął się przepiękny czas; czas, w którym każda dusza powinna z radością, z utęsknieniem wyczekiwać przyjścia Jezusa. Ale skąd tę radość i tęsknotę brać, skoro każdy z nas przytłoczony jest różnymi sprawami, problemami, codziennością? Dzisiaj słyszymy radosne słowa, że nadejdzie taki czas, kiedy nastanie pokój. Każdy z nas tęskni za takim pokojem serca, gdy nic nie zdoła go zniszczyć, zniweczyć. Słyszymy o niezwykłej wierze setnika, któremu wystarcza Słowo Jezusa, który wierzy, że na to Słowo Jezusa stanie się rzeczywistość, o którą prosi. Każdy z nas pragnąłby takiej wiary.

Bóg pragnie obdarzyć nas radością. Chce ukazać nam w naszej codzienności światło, które rozjaśni naszą duszę, dając radość, nadzieję, wprowadzając w nią pokój. Rozjaśni, bo napełni miłością. Tym wszystkim Bóg obdarza nas nieustannie, daje każdego dnia. On jest obecny w życiu każdego z nas i to w sposób tak realny, tak rzeczywisty, że to, co widzimy zmysłami jest wobec Jego rzeczywistości jedynie złudzeniem. Spróbujmy na chwilę pozostawić swoje troski, oderwać swoje myśli od tego, co tak przyziemne, co zajmuje nas, bardzo mocno angażując nasze uczucia, emocje, nasze myśli. To, o czym mowa jest dzisiaj w czytaniach ma się dokonać i to już w niedługim czasie. Potrzeba jednak wiary setnika. Czytaj dalej

Wieczernik wprowadzający w Adwent (mp3)

Podczas ostatniego Wieczernika Modlitwy w Mrągowie modliliśmy się o owocne przeżywanie czasu Adwentu. Zapraszamy do wysłuchania nagrań z tego spotkania.

dsc03357

1. Kazanie ks. Tadeusza:

2. Adoracja Najświętszego Sakramentu:

Więcej zdjęć:
wieczernik_mragowo

Wskazania na zbliżający się czas Adwentu

adwent-14W czasach, kiedy człowiek jest bardzo zagubiony, kiedy nie wie w która stronę się zwrócić, gdzie szukać prawdy, gdzie szukać oparcia, potrzeba, by DUSZA ZNAŁA SWEGO PANA, BY WIEDZIAŁA, KTO JEST KRÓLEM I BY Z CAŁĄ ŚWIADOMOŚCIĄ KIEROWAŁA SIĘ DO NIEGO. Trzeba też, by dusza dawała świadectwo obecności Króla w niej. Czasy nie są łatwe, stają się coraz trudniejsze. Dusza, aby się nie pogubić, aby nie zginąć musi mieć świadomość, do kogo należy, kogo przyjmuje do swego wnętrza, kto jest panem, kto włada, kto ma prawdziwą moc. Musi zwrócić się w tę stronę i z całą ufnością i wiarą wyznawać panowanie Jezusa w niej. Jednocześnie ma też uświadamiać sobie, że TEN, KTÓRY PRZYCHODZI KRÓLOWAĆ, PRZYCHODZI JAKO WŁADCA MIŁUJĄCY, WŁADCA, KTÓRY KOCHA. Człowiek nie posiada zbyt dobrego doświadczenia, jeśli chodzi o władzę, dlatego też myśląc o Bogu jako o Królu jednocześnie starajmy się cały czas uświadamiać sobie miłość, jaką Bóg ma do każdego z nas, że przychodzi z miłości. Nie ma innego powodu, tylko z miłości. Przychodzi, aby zaznaczyć swoje panowanie, swoje królowanie, by w ten sposób pomóc każdej duszy, dać nadzieję, na nowo wprowadzić pokój, poruszyć serca, które nie znają Boga, które pragną Go; pragną miłości, ale często nie są tego świadome.

Wielokrotnie mówiliśmy o tym, że każdy z nas jest cząstką Kościoła I JAKO CZĄSTKA KAŻDY Z NAS MA SWÓJ UDZIAŁ W KOŚCIELE I SWÓJ WPŁYW NA TO, CO SIĘ W KOŚCIELE DZIEJE. To trzecia sprawa, o której dobrze by było abyśmy pamiętali. Człowiek często zniechęca się w swoich praktykach, ponieważ nie uświadamia sobie, bądź też nie wierzy, że jego życie ma swoje odbicie w życiu Kościoła, że stan jego duszy ma odbicie w stanie całego Kościoła. My oczekując na Króla, uświadamiając sobie Jego miłość, pamiętajmy również o tym, że od jakości naszej wiary zależy jakość życia Kościoła. Tak więc starajmy się ze wszystkich sił uświadamiać sobie: Kim jest Ten, który ma się narodzić; uświadamiajmy wielką miłość, z jaką przychodzi; że od stopnia naszego zjednoczenia z Bogiem zależy świętość Kościoła, jego życie i stan. Co zatem robić, aby przygotować się?

Pierwsza i podstawowa rzecz – OCZYŚCIĆ SERCE, rozpocząć z czystym sercem. Serce czyste to serce wolne. Łatwiej takiemu sercu otwierać się na rzeczywistość Bożą i przyjmować Boże natchnienia. Czytaj dalej

Zapraszamy do głębokiego przeżywania Adwentu

adwent-3Aby chociaż trochę zrozumieć, czym jest przyjście Mesjasza, czym jest przyjście Boga, czym są Narodziny Boga, Narodziny na ziemi, Narodziny w sercu, trzeba najpierw zrozumieć historię ludzkości; zrozumieć, co takiego wydarzyło się i wydarza w sercach ludzkich, w związku z tym, czego te serca potrzebują. Trzeba, choć trochę rozumieć istotę życia ludzi, rozumieć byt. Kiedy człowiek zagłębia się w te tajemnice, kiedy zaczyna sercem poznawać ludzkie pragnienia i tęsknoty za Bogiem, wtedy dopiero może lepiej rozumieć przyjście Boga na świat, przyjście Boga do duszy, Narodzenie w duszy i Narodzenie na ziemi. Wtedy lepiej rozumie to, co dzieje się w narodzie wybranym, to, co dzieje się w sercach ludzkich, to, co ma być spełnieniem pragnień, to, co ma być celem ostatecznym i sensem. Człowiek lepiej zaczyna rozumieć samego siebie, kim jest, skąd pochodzi i dokąd idzie; może otworzyć się na łaskę czasu Adwentu, a potem na łaskę Bożego Narodzenia.

Bóg stwarzając człowieka „wydobył go” ze swego wnętrza, tchnął w niego życie dając mu cząstkę samego siebie. CZŁOWIEK WYSZEDŁ Z BOGA. Jego źródło istnienia jest w Bogu, i z Boga bierze swój początek. Z BOGA WYSZEDŁ I DO BOGA PODĄŻA. Pierwotnie żył w cudownej harmonii z Bogiem i w niezwykłej harmonii z całą przyrodą, ze światem. Duch Boży, który przenikał wszystko, przenikał też człowieka. Dopóki żył Bogiem i dopóki nie zaznał grzechu, a więc braku Boga, nie zastanawiał się nad tą cudowną harmonią życia z Bogiem.

Ale w pewnym momencie pojawił się grzech. Została zerwana więc więź z Bogiem. Człowiek stracił piękno pierwotnej harmonii, a także przestał doświadczać przenikania Bożego życia. Boża miłość już nie łączyła wszystkiego w jedno. Człowiek zaczął doświadczać braku Boga, a co za tym idzie braku miłości, harmonii, braku pokoju. W zamian doświadczył lęku. Dopiero wtedy zrozumiał, iż wcześniej żył w cudownej harmonii, żył w Bogu. Dopiero, gdy doświadczył grzechu zrozumiał, jak wielkie szczęście stracił, w jakim szczęściu żył poprzednio. I zrodziła się prawdziwa tęsknota za utraconą rzeczywistością. Pierwszy człowiek miał jeszcze w swojej pamięci tę harmonię, niezwykłe życie z Bogiem, życie w Jego bliskości, ubogacone oglądaniem Boga twarzą w twarz. Gdy po pojawieniu się grzechu to wszystko znikło zaczął on prawdziwie tęsknić. Tęsknił za Bogiem, za tym wszystkim, co niesie ze sobą zjednoczenie z Nim. Kolejne pokolenia, które już tylko słyszały o dawnym życiu człowieka w harmonii z Bogiem, również doświadczały podobnej tęsknoty. Nie wiedziały już dokładnie, na czym polega ta harmonia, na czym polega zjednoczenie z Bogiem, ale również tęskniły. Czytaj dalej

Ten ważny czas przeżywaliśmy z Panią Gietrzwałdzką

dsc03291-2

Więcej zdjęć…>>intronizacja_gietrzwald

Fotoreportaż z Wieczernika do pobrania…>>

Ten ważny czas Jubileuszowego Aktu Przyjęcia Jezusa za Króla i Pana przeżywaliśmy razem z Matką Najświętszą. Bóg włączył Ją w tak niezwykły sposób w Dzieło Zbawienia. Udzielił przy tym łask wielkich, by Jej człowiecze Serce podołało misji, jaką otrzymała. Maryja towarzyszy Jezusowi nieustannie. Od momentu poczęcia jest z Nim. Zadanie, jakie wypełnia wymagało, aby miała głębsze rozumienie tego, czego Bóg dokonuje w sercach ludzkich i na całym świecie. Bóg niejako podzielił się z Maryją uczestnictwem w swoim Dziele do tego stopnia, że uczynił Ją Współodkupicielką. Wszystko, co Boże i co Bóg przeprowadza na ziemi staje się również i Jej udziałem. We wszystko jest włączona. Teraz gdy Bóg pragnie, aby ludzkie serca przyjęły królowanie Boga, Jego panowanie nad światem, Maryja również uczestniczy w tym. I w tym zadaniu otrzymała swoje miejsce. Bóg uczynił Ją Królową serc ludzkich, Matką wszystkich ludzi na ziemi dzieląc niejako z Nią swój tron. W Jej ręce złożył losy każdego człowieka. Maryja może każdemu udzielać Bożych łask, a jako Królowa może otaczać opieką, może prowadzić, ukierunkowywać, może obdarzać niezwykle hojnie. Jako Matka w sposób szczególny każde dziecko trzyma w ramionach i na każdym Jej zależy. Toteż teraz i w Sercu Maryi jest wielkie pragnienie, aby cała Polska przyjęła Jezusa jako Króla, jako Pana. Aby każde serce zaczęło nowe życie razem z Jezusem. Dzięki udzielonej Jej łasce może wspierać serca, które wyrażą takie pragnienie. Serca, które chcą odpowiedzieć na Boże zaproszenie może wspierać o wiele bardziej niż serca zamknięte, obojętne, czy chłodne. Czytaj dalej

64. Pogrzeb Jezusa (J 19,38-42)

Kontynuujemy wspólne rozważanie Ewangelii według św. Jana. Dzisiejszy fragment zatytułowany jest: „Pogrzeb Jezusa”

p1210841-3Potem Józef z Arymatei, który był uczniem Jezusa, lecz ukrytym z obawy przed Żydami, poprosił Piłata, aby mógł zabrać ciało Jezusa. A Piłat zezwolił. Poszedł więc i zabrał Jego ciało. Przybył również i Nikodem, ten, który po raz pierwszy przyszedł do Jezusa w nocy, i przyniósł około stu funtów mieszaniny mirry i aloesu. Zabrali więc ciało Jezusa i obwiązali je w płótna razem z wonnościami, stosownie do żydowskiego sposobu grzebania. A na miejscu, gdzie Go ukrzyżowano, był ogród, w ogrodzie zaś nowy grób, w którym jeszcze nie złożono nikogo. Tam to więc, ze względu na żydowski dzień Przygotowania, złożono Jezusa, bo grób znajdował się w pobliżu. (J 19,38-42)

Komentarz: Pogrzeb Jezusa. Jakże ciężkim przeżyciem był dla Jego przyjaciół i bliskich. Współczesny człowiek patrzy na to z perspektywy 20 wieków. Wie, jakie były dalsze wydarzenia. Do niego należy 2000 lat istnienia Kościoła i Jego doświadczenie wiary. Oni wraz z Jezusem chowali swoje nadzieje, pragnienia, marzenia. Ich dotychczasowe życie legło w gruzach. Osób na pogrzebie było niewiele. Ale większość z nich była ściśle związana z Jezusem. Jedyne, co posiadali, a co jest niezwykle cenne, to doświadczenie bezpośredniego spotkania z Jezusem. To bogactwo, którego nikt nie był w stanie im zabrać. Nawet śmierć. Z jednej strony ogarniało ich przerażenie związane z męką, jaką przeszedł Jezus. Ogarniała ich rozpacz z powodu Jego odejścia. Jednak mimo tego mieli w sobie coś, o czym w tym momencie nie myśleli, z czego sobie nawet nie zdawali sprawy. Pomimo całego bólu, pomimo smutku, załamania, oni nie byli sami. Towarzyszyło im doświadczenie spotkania Jezusa, towarzyszył im sam Jezus. Był w ich sercach. Jego miłość była w nich. Jego dobroć, Jego miłosierdzie. To, czym stali się bogaci żyjąc z Nim, pozostało na zawsze.

Człowiek spotykając Jezusa, doświadczając Jego miłości, staje się innym. Jego wnętrze się zmienia. Przyjmując Go do serca, staje się silny Jego mocą. Napełniony tym, co przynosi sercu Jezus, jest w stanie przejść różne trudności, przeciwności. Jest w stanie nawet przyjąć cierpienie, którego jako człowiek najzwyczajniej w świecie obawia się i nie chce. Spotkanie z Jezusem przemienia wnętrze do tego stopnia, że człowiek zmienia swój sposób życia, zainteresowania, inaczej ocenia ludzi i sytuacje, innymi wartościami się kieruje. Czuje w sobie Jego obecność i ze względu na nią podejmuje decyzje, układa plan dnia, buduje relacje z ludźmi. Osoby biorące udział w pogrzebie Jezusa były pełne bólu. Nie wyobrażały sobie, co będzie dalej. Jednak nie wiedząc o tym, one były stale umacniane przez Jezusa, który był w nich dzięki wcześniejszemu spotkaniu. Czytaj dalej

Fotoreportaż z Wieczernika w Gietrzwałdzie

newsletter4

Całej wspólnocie i pielgrzymom dziękujemy za tworzenie tego Wieczernika wraz z Panią Gietrzwałdzką i zanoszoną prawdziwie gorącymi sercami do Nieba wspólną modlitwę. Więcej…>>

Najnowszy nasz Newsletter

newsletter3Dzięki wspólnej modlitwie i ofiarności możemy cieszyć się wyposażeniem naszej domowej kaplicy w długo oczekiwane ławki. Wraz z naszą wdzięcznością zapewniamy Was o naszej modlitwie i obecności w naszych sercach, zwłaszcza podczas każdej Mszy św. odprawianej w naszej kaplicy. W dniu wczorajszym, tj. 22 listopada br. wracając z Ostrowa Wlkp. zatrzymaliśmy się na wspólną modlitwę w Sanktuarium NMP Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II w Toruniu. W naszych sercach zawieźliśmy tam Was wszystkich i polecaliśmy także ważne dla Was intencje modlitewne. Więcej…>>

Światowy dzień życia kontemplacyjnego

kapucynki_ostrowW święto Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny, 21 listopada, przypada Światowy Dzień Życia Kontemplacyjnego.

Nazwa kontemplacja wywodzi się z łaciny. – To forma modlitwy, podczas której modląca się osoba spogląda z miłością na Boga i na Boże tajemnice – Według św. Teresy z Avila kontemplacja jest doświadczaniem wzajemnej obecności, „byciem sam na sam z Bogiem, który nas kocha”. Św. Jan Paweł II powiedział do sióstr wizytek w Reggio Calabria (Włochy) 7 października 1984 r.: „Jesteście powołane, by być lampami oświetlającymi drogę, którą idzie wielu braci i sióstr rozproszonych w świecie (…). Dajecie im radość Bożą, zapewniając ich, że będziecie się za nich modlić, że ofiarujecie waszą ascezę, aby również oni czerpali siłę i odwagę ze Źródła życia, którym jest Chrystus”.
Tego dnia nasza Wspólnota wraz z mniszkami klaryskami kapucynkami tworzyć będzie kolejny Wieczernik Modlitwy w klasztorze w Ostrowie Wlkp. Zapraszamy do uczestnictwa w tym spotkaniu i w ważnej modlitwie o to, by nie zabrakło nowych, dobrych powołań do tej formy życia, niosącej wiele łask dla nas wszystkich i dla całej wspólnoty Kościoła. Początek spotkania o godz. 18:00, w programie modlitewnym: Różaniec, Eucharystia z konferencją i Adoracja Najświętszego Sakramentu.

21 listopada – Ofiarowanie Najświętszej Maryi Panny

ofiarowanienmpTen dzień, jakże ważnym był dla Maryi. Oprócz zewnętrznej formy, znaku widocznego oddania Jej na służbę Bogu, miał też wymiar bardzo wewnętrzny, bowiem tego dnia, Rodzice Matki Najświętszej, niejako zrzekli się praw rodzicielskich do Niej, uznając, iż należy do Boga. A i w sercu Maryi, choć sercu jeszcze małego dziecka, bardzo, nad wiek dojrzałym, już od pewnego czasu rodziło się pragnienie należenia do Boga. I to pragnienie zostało zrealizowane. Nie znaczy to, że bez cierpienia, bowiem Maryja była dzieckiem i kochała Rodziców, bardzo ich potrzebowała, a i oni mając Ją w późnym wieku, kochali Maryję ogromnie. Jednak obietnica dana Bogu była dla nich ważniejsza, niż ich własne uczucia i ich własne pragnienia. Na gruncie, zarówno tych cierpień, jak i tego szczerego oddania się Bogu zrodziło się coś wielkiego. Zawsze bowiem połączenie wyrzeczenia się siebie, połączenie własnego cierpienia z jednoczesnym ofiarowaniem wszystkiego Bogu, uczynienie tego ze względu na Boga, rodzi w duszy ogromne duchowe owoce. To co się dokonało tego dnia, nie było jednorazowym aktem, czymś, co miałoby zaskoczyć wszystkich, bowiem tak naprawdę Bóg przygotowywał i duszę przyszłej Matki Syna Bożego, i serca Jej rodziców, a i cała historia Izraela była swego rodzaju przygotowaniem do przyjścia Mesjasza. To był jedynie kolejny, bardzo ważny krok w tym przygotowaniu całego Izraela.

Człowiek zazwyczaj odczytuje wydarzenia w swoim życiu bardzo prywatnie, odnosi tylko do siebie samego, ewentualnie do swoich bliskich. Wydaje mu się, że ma to jedynie tak ograniczone znaczenie. A jednak życie każdego człowieka ma głębsze znaczenie, i to znaczenie dla Kościoła, dla dusz w Kościele. Patrząc na życie Matki Bożej, na Jej Ofiarowanie, może łatwiej nam będzie zrozumieć, jak wielkie znaczenie ma to, co dokonuje się w jednej duszy, w jednej małej duszy. Owszem, zrozumiałym to jest, że każdy z nas traktuje Maryję nieco inaczej niż inne dusze, niż innych ludzi, a jednak właśnie na przykładzie Matki Zbawiciela, Bóg pokazuje nam ogromne znaczenie życia duszy dla Kościoła, dla realizacji Bożych zamierzeń.

Rodzice oddali Maryję – małe dziecko – do świątyni,. Można by powiedzieć, cóż takie małe dziecko może rozumieć, jakie to może mieć znaczenie, przecież to dziecko potrzebuje przede wszystkim opieki. Dopiero zaczyna się rozwijać, rosnąć. Jego pojęcie o świecie jest właściwie żadne, ono potrzebuje prowadzenia, opieki, troski. To prawda, jednak należy tu mieć na uwadze fakt, iż Bóg stworzył Maryję w tym jednym celu, aby została Matką Jego Syna. Toteż stwarzając Maryję, od początku ją formował. Od samego momentu poczęcia Jej dusza była ku temu formowana. I gdy przyszła na świat, Jej dusza była bardziej dojrzała niż dusza innych nowonarodzonych dzieci. I każdy kolejny dzień owocował większą dojrzałością i niepojętym rozumieniem spraw Bożych. Bóg obdarzył Maryję bystrością umysłu, obdarzył Ją inteligencją, dobrą pamięcią, ale przede wszystkim wrażliwym sercem, otwartą duszą, dał Maryi też świętych Rodziców. Toteż oni od samego początku, żyjąc w głębokiej wierze i Maryi tę wiarę przekazywali, swoją postawą, swoim życiem, nie tylko słowem. Dusza Maryi, która już od chwili poczęcia była cały czas formowana, która po Jej narodzinach już była w pewien sposób ukształtowana, teraz mogła lepiej chłonąć to, co działo się wokół niej, a co było też wielką łaską u Boga wyrażająca się  w sercach i duszach Rodziców, w ich wierze i zaufaniu Bogu. W ich miłości i dobroci oraz miłosierdziu. To wszystko na Maryję wpływało i to wszystko kształtowało Ją całą. Toteż w wieku trzech lat Maryja była o wiele dojrzalszym dzieckiem jeśli chodzi o wiarę, o sumienie, o serce, o duszę, o zrozumienie pewnych prawd wiary, o rozumienie historii Izraela, Pism, o zjednoczenie z Bogiem. Czytaj dalej

63. Śmierć (J 19,28-37)

Zapraszamy do wspólnego rozważenia fragmentu z Ewangelii według św. Jana, opisującego śmierć Jezusa.

p1210841-3Potem Jezus świadom, że już wszystko się dokonało, aby się wypełniło Pismo, rzekł: «Pragnę». Stało tam naczynie pełne octu. Nałożono więc na hizop gąbkę pełną octu i do ust Mu podano. A gdy Jezus skosztował octu, rzekł: «Wykonało się!» I skłoniwszy głowę oddał ducha. Ponieważ był to dzień Przygotowania, aby zatem ciała nie pozostawały na krzyżu w szabat – ów bowiem dzień szabatu był wielkim świętem – Żydzi prosili Piłata, aby ukrzyżowanym połamano golenie i usunięto ich ciała. Przyszli więc żołnierze i połamali golenie tak pierwszemu, jak i drugiemu, którzy z Nim byli ukrzyżowani. Lecz gdy podeszli do Jezusa i zobaczyli, że już umarł, nie łamali Mu goleni, tylko jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok i natychmiast wypłynęła krew i woda. Zaświadczył to ten, który widział, a świadectwo jego jest prawdziwe. On wie, że mówi prawdę, abyście i wy wierzyli. Stało się to bowiem, aby się wypełniło Pismo: Kość jego nie będzie złamana. I znowu na innym miejscu mówi Pismo: Będą patrzeć na Tego, którego przebili. (J 19,28-37)

Komentarz: Kiedy czytamy opisy męki Jezusa widzimy rzecz niebywałą. Po pierwsze: Jego męka ma już swój opis w Starym Testamencie. Po drugie: dokonuje się w dniu Przygotowania do Święta Paschy i można dostrzec w niej analogię do wyjścia Izraelitów z niewoli. To musi zastanawiać. To musi skłaniać do myślenia. Nie dzieje się to przypadkiem, nie jest zbiegiem okoliczności. Widzimy w tym niezwykłe powiązanie przeszłości z czasami Jezusa i wydarzeniami, które dotyczą bezpośrednio Jego. Kiedy zagłębimy się w  rozważanie tych wydarzeń, zobaczymy zadziwiającą mądrość i jedność. Przepiękny i wzruszający jest Psalm 22 opisujący cierpienie osoby prześladowanej. Podczas jego czytania od razu narzucają się skojarzenia z Jezusem i widzimy w tym opisie obraz samego Jezusa i Jego męki. Nie jest to jedyny fragment w Starym Testamencie zapowiadający mękę Mesjasza. Zastanawia zgodność tych opisów z cierpieniem zadawanym Jezusowi.

Bóg zapowiadał narodowi wybranemu przyjście Mesjasza. Przygotowywał go do tego wydarzenia. A te przygotowania obejmowały wszystkie sfery życia. Niezmiernie istotna była sfera duchowa, moralna. Bóg nieustannie pouczał swój naród, przestrzegał, a jak trzeba, to i karcił. Grzech pierwszych rodziców był tak poważnym przewinieniem przeciwko Bogu, że jego konsekwencje rozlały się na całą ludzkość. Skaza była tak głęboka, że potrzebowała interwencji samego Boga, aby ją zmazać. Najpierw wiele pokoleń było wychowywanych przez Boga i przygotowywanych na przyjście Tego, który miał wyzwolić ludzkość z grzechu. Potem sam Bóg w osobie Syna zstąpił na Ziemię. A chociaż nie powinno być to zaskoczeniem, jednak Żydzi nie chcieli rozpoznać w Jezusie oczekiwanego Mesjasza. Znaki, jakie czynił, nie przekonały ich. Męka i śmierć dotknęły niektórych serc i zachwiały ich pewnością siebie. Za dużo zgodności życia i śmieci Jezusa ze Starym Testamentem. Słowa tam zawarte były wiernym opisem Jezusa. To musiało zastanawiać i niepokoić. Czytaj dalej

62. Testament z krzyża (J 19, 25-27)

Zapraszamy ponownie do wspólnego rozważania Ewangelii według św. Jana

p1210841-3A obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena. Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: «Niewiasto, oto syn Twój». Następnie rzekł do ucznia: «Oto Matka twoja». I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie. (J 19, 25-27)

Komentarz: Cały czas znajdujemy się na Golgocie. Jezus powoli umiera w wielkich męczarniach. W uszach brzmią jeszcze okrzyki: Precz! (…) Poza cezarem nie mamy króla! Te słowa są strasznym cierpieniem zadanym Jezusowi. Jednocześnie są swego rodzajem wyrocznią nad całym Izraelem. Konsekwencji doświadczać będzie przez następne pokolenia aż do czasów obecnych.

Tymi słowami Izraelici odrzucają też dar Jezusa dany z Krzyża- dar Matki. Niezwykłe jest to, że Jezus w chwili tak niewyobrażalnej męki konania myśli o wszystkich ludziach i obdarowuje ich darem nie mającym sobie równych. Oczywiście ktoś mógłby powiedzieć, że Jezus tylko chciał, aby Jan zaopiekował się samotną kobietą, która w tamtym społeczeństwa nie mając opieki, żadnych środków do życia, byłaby skazana na żebractwo. Jednak słowami: „Niewiasto, oto syn Twój.(…) Oto Matka twoja.” Jezus czyni Maryję Matką całej ludzkości.

To dar Miłości. Dar Boga dla każdego człowieka. Sam fakt, że to dar Boski już powinien uświadamiać każdemu wielkość i znaczenie tego wydarzenia. Skoro dany jest w takim momencie, to znaczy jest niezwykle ważny, istotny dla życia każdej osoby. Chwila na pozór wydaje się być nieodpowiednia. Przecież Maryja cierpi wraz z Synem, a Jej ból jest bólem konania, bólem Matki, która oddała już wszystko. Syn zapewniał matce- wdowie utrzymanie, opiekę. Ona oddała Bogu wszystko, nie ma nic na czym lub na kim mogłaby się oprzeć. Czytaj dalej