Zanurzeni w Kościele i w Miłości

Bóg nieustannie objawia swoją miłość. Nieustannie przychodzi do człowieka ze swoją miłością i zanurza w niej każdą istotę. Z miłości każdego stworzył, powołał do życia i otacza miłością przez cały czas, prowadząc ku największemu szczęściu – ku wieczności. Wiele dusz zachwyca się życiem Świętych, a czytając Pismo Święte, poznając życie proroków zadziwia się Bożym działaniem w ich życiu. Słowo Boga skierowane jest nie tylko do tamtych proroków, ale jest wieczne i wybrzmiewa nieustannie dotykając każdego serca, pragnąc stawać się ciałem w każdym z nas.

Przepiękne są dzisiejsze słowa zarówno czytania (Jr 1, 4-10; 1 P 1, 8-12), jak i Ewangelii (Łk 1, 5-17). Zapewne większość odniesie je do proroków. Owszem, wtedy były skierowane do proroków, ale jednocześnie Bóg te cudowne, pełne miłości słowa wypowiada wobec każdego z nas. To do ciebie Bóg mówi, że powołał ciebie już w łonie twej matki; że myślał o tobie i pragnął ciebie stworzyć o wiele wcześniej niż zaistniałeś na ziemi. A Jego pragnienie zrodzone zostało z miłości, którą On jest. To Jego miłość poczęła ciebie. Nie dość na tym, Jego miłość powołała ciebie do życia w miłości. Stworzyła ciebie w tak cudowny sposób, aby Bóg mógł gościć w tobie i abyś ty mógł nieustannie z Bogiem obcować w swoim wnętrzu. Myślisz, że jedynie prorocy powołani zostali do przebywania z Bogiem i słuchania Go? Do każdego człowieka Bóg przemawia dzisiaj zarówno w pierwszym czytaniu, jak i w Ewangelii i każdego z nas Bóg czyni taką duszą, która ma otwierać się na Jego Słowo, na Jego obecność. Nie tylko wybrani mogą słuchać i przyjmować Słowo Boga. Każdy jest wybranym, umiłowanym w sposób szczególny i wyjątkowy. Każdy staje się świadectwem Bożej miłości poprzez sam fakt narodzenia się na ziemi, posiadania duszy. To świadczy o niezwykłej Bożej miłości. Każdy otoczony jest tą miłością, zanurzany jest w niej chociażby poprzez życie w Kościele. Zanurzeni w Kościele, zanurzeni jesteśmy w miłości Bożej. Nie ma innej możliwości. W sposób cudowny i niepojęty ta miłość przychodzi do ciebie podczas Eucharystii. I wtedy jednoczysz się z tą miłością. Zazdrościsz Świętym?  Dokładnie to samo, co przeżywali Święci, dzieje się z twoją duszą – Bóg jednoczy się z tobą. W Eucharystii, jak w żaden inny sposób, dokonuje się przebóstwienie całej twojej istoty. A ty stajesz wobec Boga w Jego wnętrzu, przemieniony, przebóstwiony w niezwykły sposób. Czytaj dalej

Dzień skupienia w Gietrzwałdzie

Konferencja

W tych dniach w sposób szczególny radujemy się Bożym Sercem. Rozważamy szczególnie miłość Bożą, wypływającą z Serca Jezusa. Zastanawiamy się, jaka jest miłość Boża, jaka jest miłość Jezusa, który przyszedł na ziemię. Przyglądamy się Krzyżowi i zachwyceni widzimy niezwykłą głębię miłości, której nie jesteśmy w stanie objąć umysłem. Tak piękną, tak cudowną jest ta miłość.

Czerwiec jest miesiącem rozważania Bożej miłości. Również przed naszą Wspólnotą Bóg otworzył swoje Serce i zaprosił nas do Niego. Nie jest tylko grzecznościowe zaproszenie, jest to coś o wiele więcej – to wybranie i wyróżnienie. Jest to szczególne zaproszenie dla każdego z nas, byśmy zwrócili się całym sercem ku Sercu Jezusa i czerpali z Jego tajemnicy prawdziwie Boże życie. Jest to zaproszenie do zanurzenia się w miłości Bożego Serca, byśmy cali wypełnili się tą miłością i dzielili się nią z innymi. Czytaj dalej

Zapatrzmy się w Boże Serce

Mówić o Bożym Sercu jest największym szczęściem i rozkoszą, chociaż miłość ta nie jest do pojęcia na ludzki rozum – człowiek jest maleńkim stworzeniem, a Bóg Nieskończonym i Jego miłość jest nieskończona. Miłość Bożą można omawiać od różnych stron, można zagłębiać się w nią w różny sposób, ukazywać różne jej aspekty, ale zawsze będzie się miało poczucie, że głębia jest o wiele większa niż to, cośmy poznali, że piękno jest o wiele większe niż to, które widzimy, a moc nieporównywalna do żadnej mocy nam znanej. Jak zatem mówić o Bożej miłości, skoro żadne słowa nie oddadzą pełni prawdy? To prawda, ludzkie serce i rozum nie są w stanie pojąć, ale można przyrównywać Bożą miłość do różnych rzeczy i te porównania, choć w niewielkim stopniu, będą ukierunkowywać nasze serca na Bożą miłość. Za każdym razem jednak trzeba mieć świadomość, że głębia jest o wiele większa. Czytaj dalej

Różaniec – Tajemnice Bolesne

Boże Serce otwarte nad całą ziemią wylewa nieustannie swoją miłość na każdą duszę. Boże Serce – Najcudowniejsze i Najpiękniejsze, tak umiłowało każdego człowieka, że pozwoliło zrobić ze Sobą wszystko człowiekowi. Boże Serce! Zapraszam, byśmy poprzez modlitwę różańcową adorowali, miłowali Boże Serce, zbliżali się do Niego, wyrażali swoją miłość. Zapraszam, byśmy razem z Matką Najświętszą objęli miłością Boże Serce, pocieszyli je i razem wynagradzali wszystkie zranienia, całe cierpienie, jakiego nieustannie Ono doświadcza. Prawdziwa miłość oznacza też największe cierpienie, bo kiedy ktoś prawdziwie kocha, a zostaje zdradzony, zraniony, odrzucony, cierpi rzeczywiście ogromnie.

Bóg wyszedł do człowieka, otworzył przed nim swoje wnętrze, niejako na dłoni położył swoje Serce i dał człowiekowi. A człowiek odrzucił Je, odepchnął, strącił. To odrzucenie jest szczególnie wielkim bólem zadanym Bogu. Nasza miłość może trochę pocieszyć Jezusa, może dodać Mu nieco sił w Jego cierpieniu. Jezus cierpi nieustannie – nieustannie jest na Krzyżu, nieustannie wylewa swoją Krew na dusze, Jego Serce jest nieustannie otwarte. A dusze nadal odrzucają Jego miłość, więc Jego cierpienie trwa ciągle. Dlatego potrzeba kolejnych dusz w kolejnych wiekach, które by chociaż trochę pocieszyły Jezusa, otoczyły Go swoją miłością, utuliły, swoimi łzami zrosiłyby Jego Rany, pocałunkami je zabliźniały, które kochając wyrażałyby swoje oddanie Jezusowi, swoją ciągłą obecność przy Nim, swoje pragnienia towarzyszenia Mu,

Dzisiaj, kiedy cały Kościół czci cudowne Serce Boga, możemy w szczególny sposób oddać Bogu chwałę, wielbiąc Jego miłość, czcząc Jego Najświętsze Serce, Najczystsze, Najcudowniejsze. Zapraszam do miłości, by otworzyć swoje serce i przylgnąć do Serca Jezusa. Nie potrzeba niczego innego, wystarczy tylko przytulić się do Niego i Go kochać. Wtedy wypowiadane przez nas słowa modlitwy będą prawdziwie miłością, która otoczy Jezusa, będzie balsamem na Jego cierpienie, która ukoi Jego ból. Jezus nie potrzebuje niczego innego, tylko miłości. Kochajmy Go! Kochajmy!

Różaniec – cz. Bolesna

 

Tajemnica I – Modlitwa Pana Jezusa w Ogrójcu

Patrząc na Jezusa modlącego się w Ogrójcu zobaczmy nieskończoną miłość, bo to miłość zaprowadziła Go do Ogrójca. Tylko miłość, żadne inne uczucie, żadna inna motywacja nie przyprowadziłaby Go aż w to miejsce. Tylko z miłości jest się zdolnym oddać życie, wcześniej przyjmując tak wielkie cierpienie. Tylko z miłości do człowieka można zgodzić się, by człowiek odrzucił tę miłość. Tylko miłość sprawia, że kocha się dalej pomimo odrzucenia.

Jezus cały jest Miłością. Widzi przyszłość, wie, co będzie się działo w kolejnych wiekach. Widzi dokładnie każdego człowieka, grupy ludzi, widzi wszystkich tych, którzy odrzucą Jego miłość i będą działać przeciwko. Te dusze zadają Mu największy ból, wobec którego Jezus wylewa jeszcze większą miłość na cały świat. On jest Miłością, On cały jest Miłością. Nie ma w Nim niczego innego, tylko miłość.

Przytulmy się do Jezusa, przylgnijmy do Niego i swoją miłością pocieszmy Go, umocnijmy. Trwajmy przy Nim, aby czuł, że ma przyjazne dusze, które z Nim współczują. Kochajmy Go! Czytaj dalej

Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić

Bóg jest w każdym z nas. W każdym z nas żyje Chrystus. Ta prawda jest Prawdą odwieczną, iż w każdej duszy zamieszkuje Bóg. Każda dusza jest Jego świątynią, jest mieszkaniem Boga, każda jest umiłowana przez Boga, każdą Bóg pragnie mieć u Siebie w Niebie na wieczność. Prawda o Bogu, który stwarzając człowieka dał mu duszę, by móc mieszkać w niezwykłej bliskości człowieka, jest podstawą dla każdego z nas, naszego życia, naszej wiary, naszego dążenia do życia z Bogiem. Ta prawda powinna nasze serca rozradowywać, do niej powinniśmy nieustannie sięgać, zagłębiać się w nią i rozważać, by za każdym razem doświadczać coraz większej bliskości Boga, coraz większej Jego miłości, by samemu być coraz bardziej otwartym na Boga.

W Nowym Testamencie w sposób szczególny ta prawda wybrzmiewa i mówi, iż Bóg stworzył, wybrał, naznaczył i przeznaczył dla Siebie każdego z nas. Wczoraj mówiliśmy o tym, iż naznaczając dał nam swojego Ducha. W tym Duchu każdy z nas ma starać się żyć, ma Go zapraszać nieustannie, na Niego ma się otwierać i dać się Jemu poprowadzić. Ten Duch jest Duchem Miłości, która jako doskonała niesie wolność. Człowiek żyjący miłością nie czuje ograniczenia prawem, a nakazy prawa, przykazania nie są więzieniem, czymś, co tak bardzo ogranicza sposób bycia. Miłość przynosi nowe spojrzenie na Prawo Boże, na Boże zasady moralne, Boże Przykazania. Miłość niesie wolność w patrzeniu na przykazania. To nie jest dowolność, ale wolność. Miłość sprawia, że serce przyjmuje, w sobie doświadcza Bożych praw jako swoją własność. Ten, kto żyje miłością, kto przyjął Ducha w sobie odnajduje Boże Prawo. Odczytuje je jako wewnętrznie spójne z nim samym. Nie odczuwa tego prawa jako czegoś, co jest narzucone, dane z góry, ale jako coś co jest naturalne i spójne z jego istotą.

Jezus przyszedł, aby wypełnić wszystko do końca; nie aby znieść, ale by wypełnić. W Nim wypełnia się każde przykazanie. W Nim można zobaczyć istnienie wszystkich przykazań. On będąc Miłością żyje tymi przykazaniami. One są w Nim i są nierozłącznie związane. Jezus jest Bogiem. A Bóg dał przykazania. Przychodząc na ziemię, przyjmując Postać człowieka utożsamia się niejako z tymi przykazaniami. Będąc Miłością żyje w sposób doskonały, czysty i piękny. W Nim Duch miłości wypełnia wszystko, kieruje wszystkim. Ten, kto kocha wypełnia wszystkie Boże nakazy, a starając się to czynić jak najlepiej wypełnia Bożą wolę, jednoczy się z Bogiem i rozumie Boże pragnienia. Czytaj dalej

Błogosławieni ubodzy w duchu

„Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.” Właściwie ten fragment z Ewangelii (Mt 5, 1-12) mógłby wystarczyć za całe pouczenie. Cóż więcej potrzeba duszy maleńkiej, która otrzymuje tak cudowne zapewnienie od Boga? Błogosławieni wszyscy pokorni, mali, uznający swoją słabość i swoją nędzę, przyjmujący siebie takimi, jakimi są w rzeczywistości, godzący się na swoje „nic”, albowiem stają się największymi bogaczami, bo do nich należy Królestwo Niebieskie.

Kiedy spojrzysz na samego siebie, gdy krytycznym wzrokiem ocenisz to, kim jesteś, jakie posiadasz cechy, to, co w swoim życiu zdobyłeś, osiągnąłeś, kiedy spojrzysz na siebie w codzienności, każdego dnia na swoje relacje z bliskimi i z innymi osobami, kiedy uczynisz to w sposób jak najbardziej obiektywny, cóż zobaczysz? Jeśli otworzysz się na łaskę, jeśli światło Boże dotrze do twego serca, zrozumiesz, jak bardzo człowiek jest małym stworzeniem, jak bardzo jest słabym. Porównanie chociażby do mrówki wobec słońca wydaje się dobrym porównaniem, a jednak mrówka jest olbrzymem. Człowiek jest jeszcze mniejszy niż mrówka w porównaniu do słońca. Ty wobec Boga jesteś tak maleńkim pyłkiem, że nie da się ciebie porównać do Jego nieskończoności. Nie da się porównać twojej słabości wobec Jego mocy, twego „nic” wobec Jego mądrości.  Czytaj dalej

Uroczystość Trójcy Przenajświętszej

Bog_trojcaBóg jest Tajemnicą, i chociaż umysł ludzki jest zbyt mały, by pojąć Istotę Boga, to jednak należy swoim sercem otwierać się na Bożą rzeczywistość; należy, na tyle, na ile jest to możliwe starać się rozważać Kim jest Bóg i jaki jest. Jako Wspólnota Dusz Najmniejszych mamy za zadanie zbliżać się do Boga i otwierać się na Jego miłość, a miłość niejako wypływa z samego centrum – z samego Bożego Serca. Nasze powołanie, nasz cel – to całkowicie zniknąć w Bożym Sercu, zjednoczyć się tak z Ojcem, Synem i Duchem Świętym, by dusza stanowiła jedno z Bogiem, by cała rozpłynęła się w miłości Bożej, zniknęła w niej, przemieniła się w nią.

Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty pojawiają się na kartach Pisma św. w Starym Testamencie, głównie jako Jeden Bóg, jako Bóg Ojciec, jako Bóg Pasterz, Bóg Pan, Bóg Król. Pojawia się również Duch Święty. Jednak w sposób wyraźny ta Troistość Boga  jest zaznaczona w Nowym Testamencie, gdy pojawia się Syn Boży, Jezus. I to głównie On poucza o Bogu Trójjedynym i to On poucza Apostołów, w jaki sposób mają sprawować swój urząd, sakramenty, mówiąc chociażby o tym, że mają chrzcić w imię Ojca, Syna i Ducha Świętego. W Nowym Testamencie Jezus bardzo często mówi o swoim Ojcu i o relacji z Ojcem – Syna w Ojcu, a zarazem Ojca w Synu, o jedności, niemalże o tożsamości, bowiem kto widzi Syna, widzi Ojca. Chociaż cały czas zaznaczana jest ta odrębność Osób Boskich, jednak Miłość, Istota, Byt jest ten sam.

Dobrze byłoby, abyśmy dzisiaj uwielbili Boga w Trójcy Świętej, byśmy oddali cześć i Bogu Ojcu, i Synowi, i Duchowi Świętemu, bowiem jako wspólnota jesteśmy napełniani błogosławieństwem od każdej z tych Trzech Osób Boskich. I każda z Nich ma swój udział w prowadzeniu wspólnoty. Duży nacisk kładziemy na Ducha Świętego, bowiem to On jest Tym, który ożywia naszą wspólnotę i w tak widoczny sposób ją prowadzi. Duch Święty jest Miłością Ojca i Syna. A więc można powiedzieć, że Bóg Ojciec i Syn miłość wzajemną wylewają na nas i to Duch Święty przychodzi do nas jako Miłość Ojca i Syna. Jednocześnie to prowadzenie Jezusa jest bardzo widoczne w wielu pouczeniach. Również Matka Najświętsza prowadzi nas nieustannie do Jezusa, na Niego kierując nasz wzrok, bo to On jest ucieleśnieniem Bożego Słowa, Ucieleśnieniem Miłosierdzia Bożego dla całej ludzkości. Jednak to Miłosierdzie, ta Miłość, niejako swój początek wzięła od Przedwiecznego, który nie pochodzi od nikogo, który jest. Pochodzi od Ojca. Czytaj dalej

Święto Nawiedzenia NMP

Dzisiaj również wspólnie uczcimy Bożą Miłość. Dobrze, że jesteśmy tutaj, wierni i słuchający. Spróbujemy teraz duchowo przenieść się do Ziemi Świętej, abyśmy razem z Matką Najświętszą powędrowali do Elżbiety. Ta wędrówka i spotkanie w domu św. Elżbiety jest niezwykle ważne. Dobrze by było, aby nasze dusze, otwierając się na działanie Ducha Świętego, uczestniczyły w tym spotkaniu i zobaczyły w nim ważne wydarzenia dla siebie. Z każdego wydarzenia opisanego w Piśmie Świętym można wynieść dla duszy niezwykłe korzyści. Można odnieść do współczesności to, co to wydarzenie niesie i otworzyć się na łaskę, która w związku z tym wydarzeniem przychodzi do duszy teraz; do rzeczywistości, w której my teraz żyjemy. Tak więc zapraszam do otwarcia się na Słowo Boga i w pierwszym czytaniu (Syr 51, 12-20) i w Ewangelii (Łk 1, 39-56), byśmy doświadczyli Bożego działania w swojej duszy i pozwolili Bogu na to działanie. Niech ono dotknie naszych dusz, przeniknie nas, byśmy doświadczyli przemiany.

Ain Karem – mała miejscowość w Ziemi Świętej, do której zdążała Maryja niosąc w Sercu Skarb niezwykły. Nieustannie rozważała to, co powiedział Jej Anioł i ciągle trwała przed Bogiem, wielbiąc Go. Tak wielkie sprawy dotknęły również Jej życia, Jej Osoby! To Boży zamysł, Boża wola, że została w nie włączona Maryja. Była pełna wdzięczności, wzruszenia. Chciała podzielić się tą swoją radością z Elżbietą, którą też wypełniała radość z długo oczekiwanego dziecka. Wiedziała, że Elżbieta będzie chciała tę radość przekazać Jej. Maryja niosła jej swoją radość. Ich serca radowały się, bo Bóg zstąpił na ziemię i udzielił swojej łaski i Maryi, i Elżbiecie. Zbliżając się do domu Elżbiety, zobaczyła ją, a ona z oddali zobaczyła Maryję. Była nieco zdziwiona, ale bardzo uradowana. Kiedy wpadły sobie w objęcia, ich serca doświadczały obopólnej radości, ich dusze łączyły się w radości. Duch Święty obejmował ich obie. A Jezus, który żył w Maryi błogosławił temu, który żył pod sercem Elżbiety. Jan choć był dzieckiem w łonie matki, doświadczył poprzez to błogosławieństwo napełnienia Duchem Świętym. Niezwykłe to wydarzenie, kiedy Duch Święty zstępuje na dziecko w łonie matki! Elżbieta również doświadczyła napełnienia Duchem Świętym. Maryja nie musiała jej nic mówić, tłumaczyć, ona sama zrozumiała. Duch Święty rozjaśnił serce Elżbiety.

Spotkanie ze św. Elżbietą było przepięknym doświadczeniem i dla niej samej, i dla Maryi. Ich serca unosiły się w uwielbieniu Boga. Pełne były dziękczynienia. Nie było ono zwykłym, czysto ludzkim spotkaniem, ale było przeniknięte Bogiem, pokierowane Duchem Świętym, było modlitwą uwielbienia. Każda z nich radowała się w Duchu Świętym i każda modliła się całą sobą. To spotkanie przyniosło Elżbiecie poznanie niektórych tajemnic Bożych.  Czytaj dalej

Jezus spojrzał na drzewo figowe

Jezus spojrzał na drzewo figowe: nie miało owoców; nie miało żadnych zawiązków owoców. To spojrzenie Jezusa jest wnikliwym spojrzeniem w głąb każdej duszy. Jezus co rusz patrzy, czy w duszy są zalążki owoców, czy dusza wyda owoce.

Patrząc na dzisiejsze pierwsze czytanie i na Ewangelię możemy analizować je właśnie pod kątem duszy, która według zamysłu Bożego ma wydać owoce. I tak w pierwszym czytaniu (Syr 44, 1. 9-13) mowa jest o tych, którzy przynieśli owoce. Zaowocowali i pamięć o nich pozostała. Ludzie pamiętają o tych, którzy byli sprawiedliwi, żyli w zgodzie z Bożymi przykazaniami, którzy byli wierni Bogu. A więc ci, którzy przynieśli owoce są w pamięci kolejnych pokoleń. Ale są też i takie dusze, o których bardzo szybko się zapomina. W nich nie było owoców.

Czy zauważyliśmy, że w Ewangelii (Mk 11, 11-25) mowa jest o tym, iż Jezus wszedł do świątyni, obejrzał wszystko i wyszedł. Co mogą znaczyć te słowa? Jezus nieustannie spogląda na duszę, ciągle badając jej stan. Każda dusza jest przecież świątynią Boga, każda więc należy do Niego. Skoro każda należy do Boga, każda powinna starać się o swoją świętość. To prawda, świętością świątyni jest Bóg w niej zamieszkujący, ale tak jak w świątyni, o której mowa jest w dzisiejszej Ewangelii, tak i w duszy może być wiele złego – może stać się jaskinią zbójców. Wtedy dusza taka nie przynosi zdrowych owoców. Można przyrównać ją jedynie do owoców robaczywych. Jezusowi zależy na każdej duszy, dlatego też nieustannie spogląda na każdą. Słuchając dzisiejszej Ewangelii zauważamy, jak bardzo przejął się stanem świątyni, jak bardzo przejął się tym, co ludzie z niej czynią. Dobrze byłoby czasami zastanowić się, w jaki sposób zareagowałby Jezus wchodząc do świątyni twojego serca, wchodząc do twojej duszy? Co zastałby?    Czytaj dalej

Syn Człowieczy przyszedł żeby służyć

Daj nam, żebyśmy w Twojej chwale siedzieli jeden po prawej,

drugi po lewej Twej stronie

Czy zauważyliśmy, jak bardzo dzisiejsza Ewangelia (Mk 10, 32-45) przypomina sytuacje wśród dzieci? To, co dzieje się między Apostołami bardzo przypomina dziecięce kłótnie. Dzieci często się spierają. Każde z dzieci chce dominować, każde chce być pierwsze, lepsze, zauważone, chce być pochwalone, każde chce otrzymać lepszą część, zająć lepsze miejsce. Takie są dzieci. Rolą tych, którzy je wychowują jest tłumaczenie, strofowanie, ukazanie we właściwym świetle danej sytuacji i wyjaśnienie tego, co jest dobrem dla duszy, jak powinno dziecko się zachować.

Apostołowie zachowują się dokładnie tak, jak dzieci. Najpierw Jan ze swoim bratem chcą mieć lepsze miejsca, a potem pozostali Apostołowie słysząc o tym, oburzają się na nich i zaczyna się kłótnia. Zamiast zajmować się tym, o czym mówi Jezus (a mówi o Męce), oni się kłócą o miejsce, o pierwszeństwo; o to, żeby mieć zapewnioną lepszą cząstkę. Jezus jest wspaniałym wychowawcą, który łagodnie patrzy na dzieci i powoli, stopniowo wyjaśnia im, poucza, wykazując przy tym niezwykłą cierpliwość. Przecież o Męce mówił im nie raz, a oni nadal nie rozumieją. Na koniec uświadamia im rzecz niezwykle ważną, iż nie przyszedł, aby Mu służono. To pouczenie dotyczy wszystkich, którzy chcą być uczniami Jezusa, chcą pójść za Nim, którzy wybierają drogę zbawienia. Ci, którzy chcą naśladować Jezusa mają mieć świadomość, że nie im będą służyć, ale to oni mają służyć. POSTAWA POKORY, SŁUŻBY JEST PODSTAWOWĄ I WŁAŚCIWĄ POSTAWĄ, JAKĄ UKAZUJE JEZUS CAŁYM SWOIM ŻYCIEM I DAJE ZA PRZYKŁAD KAŻDEJ DUSZY. Bardzo ściśle wiąże się ona z miłością. Człowiek, który nie kocha, nie będzie rozumiał postawy pokory i służby i będzie mu trudno taką postawę przyjmować. Tylko w imię miłości człowiek gotowy jest na pokorę i gotowy jest służyć całym sobą do końca; być sługą w takim stopniu, w jakim był Jezus, który Siebie ofiarował do końca.  Czytaj dalej