Święto NMP Matki Kościoła – poniedziałek po Zesłaniu Ducha Świętego

Matka_KościołaBóg umiłował człowieka. Umiłował tak bardzo, że dał mu swojego Syna, a potem Matkę. Jednak myliłby się ten, kto uważałby, że w Bogu jest tylko miłość Ojcowska. On jest źródłem wszelkiej miłości, a więc również tej Matczynej. Wybierając Maryję na Matkę swojego Syna, wypełnił Ją tą miłością i sprawił, że Ona pokochała nią całą ludzkość w sposób doskonały. Można by snuć różne przypuszczenia, dlaczego Bóg to uczynił, skoro w Nim samym jest ta pełnia miłości i On zawsze objawiał wobec człowieka zarówno miłość Ojcowską, jak i Macierzyńską. Przedstawimy tylko jeden argument. To ze względu na ludzką słabość i sposób rozumowania Bóg dał człowiekowi Matkę. Łatwiej bowiem jest człowiekowi zwrócić się do Matki, a poprzez Nią – do Ojca.

W Bogu jest pełnia wszystkiego. On jest źródłem wszystkiego. Z Niego wszystko wychodzi i do Niego powraca. Maryja nie ma nic, czego nie otrzymałaby od Boga. Każda łaska, błogosławieństwo czy dar jedynie przechodzi przez Serce Matki, ale pochodzi z Serca Bożego. To Bóg sprawił, że Jej Serce obejmuje miłością całą ludzkość. To On wypełnił Maryję miłością Macierzyńską, a więc ta miłość pochodzi od Niego. I to On ma w sobie tę czułość, delikatność, wyrozumiałość; to najcudowniejsze, najdelikatniejsze Matczyne Serce. Całe piękno Matki, które spostrzegamy w Osobie Maryi, pochodzi od Boga. Bowiem świętość, czystość, miłość, które nadają piękno ludzkiej postaci – piękno wewnętrzne, ale ujawniające się na zewnątrz – pochodzą od Boga. On Maryję stworzył i obdarował wszystkim. Ona nie jest twórcą samej siebie. Jest stworzeniem Boga. Nie posiada nic swojego. Wszystko jest dziełem Bożym. Gdy więc będzie się chlubić – to Bogiem i Jego miłością, Jego czułym Sercem, Jego pięknem i doskonałością.

W poniedziałek po Uroczystości Zesłania Ducha Świętego cały Kościół czci Maryję jako Matkę Kościoła. My – jako ten mały Kościół – czcimy Ją jako swoją Matkę – Matkę dusz najmniejszych. Matka cieszy się, że Bóg w Jej ręce składa dusze ludzkie. Obdarowana Jego miłością doświadcza dokładnie tego, co jest w Sercu Bożym. Kocha więc nas Jego miłością. Pragnie Jego pragnieniami, abyśmy przyjęli tę miłość i żyli szczęśliwie. Serce Matki pragnie uratowania i zbawienia każdej duszy – i to też pochodzi od Boga. W Jej Sercu jest ogromna troska o Kościół, który jest oczkiem w Sercu Boga. W Sercu Matki jest każde uczucie Boże, każdy najmniejszy odcień tego uczucia. Ona nie posiada nic swojego, wszystko otrzymała od Boga. Dzięki temu Maryja wie, czego potrzebują dusze, co jest potrzebą Kościoła. Maryja wie też, w jaki sposób Bóg pragnie prowadzić w Kościele dusze najmniejsze. Wszystko to jest w Niej jako stworzeniu Bożym w Nim zanurzonym, w którym odbijają się Jego blaski, w którym odbija się sam Bóg. Każde pouczenie, każde słowo, zachęta czy przestroga nie pochodzą od Maryi, ale od Boga. To prawda, że Pan powierzył Matce Bożej nas, ale Ona należy do Niego. Dlatego w Sercu Matki jest to co i w Bożym. Ona realizuje Jego pragnienia, przekazuje nam Jego pouczenia, przedstawia nam wizję Jego planów. Nie daje nam niczego, co pochodziłoby od Niej. Wszystko jest łaską Boga dla nas, ale również wobec Niej. To dla Maryi ogromna radość, że poprzez Nią Bóg prowadzi każdego z nas; że poprze Jej Serce obdarza nas miłością i każdy jest szczególnie umiłowany. Czytaj dalej

Uroczystość Zesłania Ducha Świętego

Moditwa w Ziemi ŚwiętejLiturgia Uroczystości Zesłania Ducha Świętego przenosi nas w rzeczywistość, kiedy Apostołowie już z wielką niecierpliwością oczekują obiecanego Ducha Pocieszyciela. Oni wiedzą, że ma On przyjść. Wierzą Jezusowi, On nigdy nie zawiódł. A więc i teraz wiedzą, są pewni, że spełni się Jego Słowo. Starajmy się zobaczyć oczami serca. Znajdujemy się w Wieczerniku, jesteśmy razem z Apostołami. To prawda, ubrani są nieco inaczej niż my. A i sam Wieczernik nie wygląda może tak jak wyglądają nasze domy. Ale to miejsce niezwykłe; miejsce, jak pamiętamy, bardzo ważnych wydarzeń; miejsce, które było świadkiem Ostatniej Wieczerzy; miejsce, do którego przyszedł Jezus po Zmartwychwstaniu, a teraz ma dać swojego Ducha.

Serca Apostołów nie są sercami wielkich świętych, nie są sercami mocarzy, herosów, wielkich bohaterów; to serca zwykłych ludzi. Różnią się między sobą bardzo, tak jak i my różnimy się między sobą. Ich charaktery, temperamenty – jakże były różne. Ale i zdolności, inteligencja też. Każdy był inny. W większości byli ludźmi prostymi. Ich słabości w pełni objawiły się w czasie Męki Jezusa. Do czasu Zesłania Ducha Świętego to są ludzie tacy jak my. Tak jak my mają swoje słabości, ale mają też i zalety. Tak jak i my potrafią się sprzeczać, kłócić, obrażać na siebie nawzajem. Tak jak i my czują niechęci do siebie nawzajem, do różnych osób; jednych lubią bardziej, drugich mniej. To naprawdę są zwykli ludzie, tak jak i my. My też nie jesteśmy świętymi. Każdy z nas dobrze o tym wie. Chociaż nie przeszliśmy takiego cierpienia jak Apostołowie i jeszcze nie stanęliśmy w prawdzie o sobie samych, jeszcze jej do końca nie poznaliśmy, jednak wiemy, że nie jesteśmy ideałami.

Różni nas jedna rzecz. Apostołowie mają wiarę płynącą z miłości; miłości wielkiej; miłości, która przeszła całą drogę przeobrażenia, która się wydoskonaliła i w związku z tym ich wiara opiera się właśnie na tej miłości. Nawet trudno jest określić, czym jest taka wiara? Oni tę wiarę posiadają. Czytaj dalej

Święto Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny – 31 maja

Nawiedzenie, które w dniu dzisiejszym liturgicznie wspominamy jest naszym udziałem każdego dnia, kiedy pozwalamy Maryi przemawiać do naszych serc, kiedy słuchamy, kiedy nastawiamy uszu, aby usłyszeć. To Nawiedzenie dokonuje się za każdym razem, gdy zbieramy się na modlitwie, Matka Najświętsza przychodzi do nas, by przybliżać nam Jezusa. Niesie nam Go w swoim Sercu, opowiada o Nim i modli się razem z nami, aby serca nasze otworzyły się na Jego obecność.

Spotkanie Maryi z Elżbietą było dosyć niezwykłe. Całe to wydarzenie było niezwykłe, bowiem odbywało się w Duchu Świętym. Maryję do Elżbiety poprowadził Duch Święty, Elżbietę Duch Święty oświecił z Kim do niej Maryja przychodzi. Duch Święty połączył Dzieci Maryi i Elżbiety, obmył Jana i napełnił Sobą. A więc to spotkanie, to wydarzenie jest pełne Ducha Świętego, zatem dokonują się w Nim wielkie, istotne rzeczy, które mają wpływ znaczący, wpływ na życie poszczególnych uczestników tego wydarzenia. Bardzo ważnym to wydarzenie było dla Świętego Jana – pierwszy raz spotkał się wtedy z Jezusem. Konsekwencje tego spotkania oglądamy w Jego życiu, w całym Jego życiu. To, kim był, to konsekwencja spotkania z Jezusem, to konsekwencja napełnienia Duchem Świętym.

Elżbieta, również, niewiasta, która była bardzo pobożna, przygotowywana była przez Boga do tego by zostać matką Jana, Ona również otworzyła się na Ducha Świętego, sercem rozpoznała, Kto do niej zawitał. Jej dusza rozradowała się tym spotkaniem, została umocniona w jej powołaniu, bo przecież chwile, które miały później nadejść nie zawsze były dla niej łatwe. Jednak to spotkanie dało jej moc do tego, by być wierną Bogu, by być posłuszną Bogu, by słuchać Boga i czynić wszystko w zgodzie z Jego wolą.

To spotkanie było też ważne dla Maryi. Stało się radością Jej Serca i swego rodzaju zapewnieniem, że to co przeżywa, czego doświadcza, za czym idzie, jest Prawdą, Jedyną, Nieskończoną; Prawdą Świętą. Czytaj dalej

Obdarowanie ludzkości Matką – Dzień Matki, 26 maja

Fatima_MB_NiepokalanaBóg jest Miłością i to, co czyni, czyni z miłości. Zatem, miłością Jego Serca jest również obdarowanie ludzkości Matką. Maryja uwielbia Boga, rozważając ten niezwykły Dar, jaki najpierw Bóg uczynił Jej, a potem całej ludzkości. Niezwykłym wyrazem Jego Miłości było to, iż zechciał, by Jego Syn przyszedł na ziemię poprzez Osobę Maryi, czyniąc Ją Matką swego Syna. Dla Maryi jest to najwyższy Dar i niezwykły przejaw Jego Miłości. Całe życie spędzone z Jezusem to kolejny dar, w którym Maryja nieustannie odkrywała Miłość Boga. A kiedy Jezus wisiał na Krzyżu i wspólnie ze swą Matką przeżywał ten trudny czas, a jednocześnie doświadczał szczytu miłości, wtedy Jezus podarował Maryi całą ludzkość jako Jej dzieci. Skoro On ofiarował Siebie Ojcu za wszystkich, to wszystkich uczynił Jej dziećmi. Nie mogło być inaczej. On był Synem Maryi, uczynił wszystkich dziećmi Boga, a więc uświadomił swojej Matce, że wszyscy są również i Jej dziećmi. W ten sposób jednocześnie każdemu człowiekowi wskazuje, iż otrzymał Matkę. Dzięki łasce, która uczyniła Maryję Matką Boga, Bóg podarował ludzkości niezwykły Dar, bo w Jej Osobie podarował człowiekowi pełnię łaski. Skoro Maryja otrzymała wszystko w Osobie Jezusa – całego Boga, wszystko, co w Nim jest – każdy człowiek otrzymując Ją za Matkę jest obdarowany niezwykłą łaską.

Patrząc na Osobę Matki oczami ludzkimi, możemy sobie wytłumaczyć, kim jest Matka Jezusa dla każdego człowieka. Pojęcie „matka” jest dobrze zrozumiałe dla każdego człowieka, bo sercem czuje się, kim jest matka dla dziecka. W słowie „matka” ukryta jest pełnia miłości, niezwykła czułość, delikatność, wielka wyrozumiałość, zrozumienie, a także usprawiedliwienie, opieka, troska; po prostu wielka, pełna, doskonała, ofiarna miłość, bo matka zdolna jest do ofiary na rzecz swojego dziecka. Wszystkie te cechy zawierają się w Bogu w pełni, w sposób doskonały. A jako że On zamieszkał w Maryi, zamieszkały w Niej i wszystkie te cechy. Obdarzona nimi mogła stać się Matką każdego człowieka. Maryja może być blisko każdej osoby poprzez fakt, iż sama jest człowiekiem. Chodzi tutaj o zrozumienie przez człowieka, bo łatwiej człowiekowi przyjąć człowieczą Matkę, uwierzyć, zaufać Jej niż Bogu Ojcu, który często wydaje się być niektórym duszom bardzo odległy. A ponieważ obraz Ojca nie zawsze w sercu człowieka jest obrazem prawidłowym z powodu ziemskiego ojca, tym bardziej trudno jest człowiekowi zbliżyć się do Boga. Łatwiej do Matki, bo Ona jest człowieczą Matką.    Czytaj dalej

24 maja – NMP Wspomożycielki Wiernych

Matko Boża, Niepokalana Maryjo! Tobie poświęcam ciało i duszę moją, wszystkie modlitwy i prace, radości i cierpienia, wszystko, czym jestem i co posiadam. Ochotnym sercem oddaję się Tobie w macierzyńską niewolę miłości. Pozostawiam Ci zupełną swobodę posługiwania się mną dla zbawienia ludzi i ku pomocy Kościołowi Świętemu, którego jesteś Matką. Chcę odtąd wszystko czynić z Tobą, przez Ciebie i dla Ciebie. Wiem, że własnymi siłami niczego nie dokonam. Ty zaś wszystko możesz, co jest wolą Twego Syna, i zawsze zwyciężasz. Spraw więc, Wspomożycielko Wiernych, by moja rodzina, parafia i cała Ojczyzna były rzeczywistym królestwem Twego Syna i Twoim. Amen.

Zapraszam, byśmy wspólnie jeszcze raz zanurzyli się w scenę Zwiastowania. Mówię, abyśmy się zanurzyli, ponieważ nie chodzi tutaj o zewnętrzne oglądanie wydarzenia, ale o to, by sercem zanurzyć się w sam sens, w sedno wydarzenia, by odkryć istotę, by zobaczyć wszystko od wewnątrz, by przeniknąć duchem. Oczywiście nie będziemy poznawać wszystkiego, nie da się tego zrobić. Możemy poznać jakąś część, pewien aspekt, jakąś jedną stronę, a i to będzie wielkim poznaniem dla naszych serc.

Kiedy Anioł przyszedł i zwrócił się do Maryi: „Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami” (Łk 1,28) – słowa te niejako wypełniły całą rzeczywistość. Anioł przyniósł to pozdrowienie, błogosławieństwo i wraz z jego słowami ono zstąpiło na Maryję i Ją wypełniło. Nie na darmo mówi się, iż ktoś jest czyimś posłańcem, pośredniczy; prawdziwie Anioł przyniósł błogosławieństwo Boga, które objęło duszę Maryi, Jej Serce. To błogosławieństwo usposobiło Jej Serce na przyjęcie niezwykłej wieści od Boga. Anioł mówił, iż Maryja jest pełna łaski. Same te słowa można długo rozważać. Niezwykła jest głębia tych słów, niezwykła jest prawda tych słów, rzeczywistość, którą wyrażają. To cała tajemnica, na temat której teologowie piszą długie wywody.

Pełna łaski! Serce Maryi pod wpływem tych słów doznało niezwykłego poruszenia. To sam Bóg dotknął Jej Serca i Maryja ten dotyk poczuła. Czasem Bóg daje duszy doświadczyć swego dotyku. Wtedy dusza mówi, iż czuje rozkosz, czuje wielką słodycz, czuje Bożą obecność, wypełnia się pokojem, jest szczęśliwa, doświadcza miłości, nieziemskiej miłości. Maryja również poczuła ten dotyk. A wszystkie te określenia, owszem w pewnym stopniu wyrażają to doznanie, ale ten dotyk był czymś więcej, bowiem Ona doświadczyła wypełnienia swego Serca. Na początku podczas samego Zwiastowania nie zdawała sobie sprawy z tego wszystkiego, czego doświadcza. Dopiero potem, podczas swojego życia ziemskiego, rozważając te słowa, żyjąc wraz z Jezusem, jednocząc się z Bogiem coraz bardziej zagłębiała się w znaczenie tych słów i rozumiała coraz więcej. Czytaj dalej

Tylko Jezus oddaje wszystko i do końca

20170415_132012 (3)Kościół przeżywa teraz czas pełen radości. Przyroda zdaje się dopasowywać do tej radości – rodzi się nowe życie. Jednak, czy w naszych sercach jest również ta radość i czy nasze serca rozumieją, czym mają się radować? Co roku przeżywamy Wielki Post, Triduum, co roku są Święta Wielkanocne, ale czy tak do końca jesteśmy pewni tej radości? Czy w swoim życiu zauważamy jakąś zmianę? Dzisiaj spróbujmy otworzyć pewne drzwi. Zanim to uczynimy kilka słów wyjaśnienia.

Bóg jest Nieskończony, Niepojęty. Wszelkie ludzkie próby poznawania, rozumienia Boga właściwie nie kończą się zbyt wielkim sukcesem. Jeśli ktoś chce to czynić bardziej intelektualnie, owszem, pewną wiedzę posiądzie, ale nie pozna Boga. Poznać Boga oznacza spotkać, doświadczyć, przeżywać osobistą relację z Bogiem, pozwolić Bogu, by zanurzył duszę we własnym wnętrzu. A i tak im bardziej dusza zanurza się we wnętrzu Boga, czyli im bardziej poznaje, tym ma większą świadomość, że nic nie wie, że Bóg jest jeszcze bardziej nieskończony, nieogarniony i nie da się Go ująć w żadne słowa, żadne ramy. Mimo to, Bóg zaprasza, by poznawać Jego miłość. On Sam tę miłość objawia. On powołał człowieka do miłości i pragnie, by człowiek poznawał Jego miłość. Daje swoją miłość człowiekowi, objawia ją w pełni, ale ta miłość jest tak wielka, że człowiek nie jest w stanie zrozumieć. To trochę może tak, jakbyśmy chcieli mikroskopem elektronicznym obejrzeć obraz Matejki „Bitwa pod Grunwaldem”. Owszem, zobaczymy setną część milimetra jakiegoś włókna, ale czy pojmiemy obraz? Z drugiej strony będziemy mieli jakieś bardzo blade pojęcie, że ten obraz musi być wielki, skoro my oglądając widzimy tylko naprawdę niewielką cząstkę. I musi być wspaniały, choć nie możemy go pojąć. Dusza zbliżając się do Boga poznając tak niewiele, a jednak tak wiele, zaczyna rozumieć, że nic nie wie, bo Bóg jest nie do pojęcia. Ale rozumie, że jest nieskończony. Doświadcza piękna, choć nie potrafi opisać go i zdaje sobie sprawę, że to, co ona widzi jako piękno tak naprawdę jest nieskończenie bardziej piękne. Więc boleje nad tym, że nic nie widzi i niczego pojąć nie może. Zachwyca się pięknem i nieskończonością. Czytaj dalej

Rekolekcje Wielkopostne – dzień III – Śmierć Jezusa na Krzyżu

Dzień 1: Obnażenie Jezusa z szat

Dzień 2: Ukrzyżowanie Jezusa

              Film mp4: Ukrzyżowanie Jezusa

Dzień 3: Śmierć Jezusa na Krzyżu

***

Jesteśmy tymi, którzy pragną towarzyszyć Jezusowi w najtrudniejszych dla Niego chwilach, a zarazem najważniejszych dla całej ludzkości. Trwajmy przy Nim! Bądźmy na Golgocie z miłującymi sercami! Nie starajmy się towarzyszyć Jezusowi poprzez swoją mądrość, ale starajmy się być sercem. Nawet podczas osobistej modlitwy często zapominamy, że wystarczy kochać, że nie potrzeba słów, mądrych zdań. Przed Jezusem nie trzeba wykazywać się czymkolwiek. On jedynie pragnie miłości. Teraz, gdy wisi na Krzyżu, potrzebuje jej szczególnie. Więc złączeni razem obejmijmy Go miłością i spróbujmy towarzyszyć Mu do końca.

1. Rozważanie – Śmierć Jezusa

Dla Jezusa zaczęły się długie godziny wielkich męczarni, długie konanie. Wydawało się, że i Niebo nie może patrzeć na tę mękę. Słońce przysłoniło swoje promienie. Zrobiło się ciemno. Ludzie trwożliwie patrzyli wokół – patrzyli w Niebo, na siebie nawzajem. Niektórzy zaczęli kojarzyć to dziwne zjawisko z Męką Jezusa, z Jego ukrzyżowaniem i zaczęli wymawiać faryzeuszom, kapłanom, że źle postąpili, że zabijają niewinnego Człowieka, za którym ujmuje się Bóg, a więc nie takiego zwykłego. Ale faryzeusze, kapłani, choć ich serca nieco zaniepokoiły się, nie okazywali tego po sobie. Nadal z wielką pychą drwili z Jezusa, nadal Go obrażali, nadal wykrzykiwali do Niego obraźliwe zdania. Posługiwali się nawet słowami z Pisma, aby Go obrazić, wyśmiać. Ileż pychy było w tych sercach?! Że też Boga się nie bali?! Choć nie wypowiadają Imienia Bożego, to używają słów Bożych, by Boga obrazić, poniżyć.

Przyroda zachowywała się dziwnie. Widać było strwożone ptaki, które siadały na wzgórzu. Było ich bardzo dużo. Dziwne było zachowanie tych ptaków i całej przyrody. Powiał wiatr. A Jezus wisiał na Krzyżu w straszliwych męczarniach. Nie da się opowiedzieć całego Jego bólu, cierpienia, ponieważ nie da się tego przyrównać do czegokolwiek, co człowiek zna z własnego doświadczenia. Wystarczy powiedzieć, że każdy inny człowiek już dawno umarłby z bólu, z upływu krwi, z osłabienia, z wycieńczenia. Organizm nie wytrzymałby takich tortur, psychika nie zniosłaby tego. To miłość Boża podtrzymywała Serce Jezusa, niewyobrażalnie wielkie pragnienie, by uratować ludzi. Jakimś odpowiednikiem Bożej miłości jest miłość matczyna, choć nie pokazuje jej w pełni. Każda matka zdolna jest zrobić wszystko, by ratować swoje dziecko. Oddałaby własną krew, gdyby dziecku trzeba było ją przetoczyć. Zdolna jest do każdej ofiary, aby dziecko żyło. Skoro matka zdolna jest do wszystkiego z miłości do swojego dziecka, o ileż bardziej Bóg, który zrodził każdego człowieka z miłości! Każda dusza jest szczególnie umiłowaną, upragnioną, wyczekiwaną, zaplanowaną przed wiekami. Przed wiekami Bóg widział każdego z nas. Każdy z nas ma już przygotowane miejsce w Niebie i każdy z nas ma jedno miejsce dla siebie przeznaczone w Sercu Bożym. Ta miłość dawała Jezusowi siłę do trwania na Krzyżu, do znoszenia cierpienia. A znosił je z wielką łagodnością i pokojem. Czytaj dalej

Rekolekcje Wielkopostne – dzień II – Ukrzyżowanie Jezusa

Dzień 1: Obnażenie Jezusa z szat

Dzień 2: Ukrzyżowanie Jezusa

              Film mp4: Ukrzyżowanie Jezusa

Dzień 3: Śmierć Jezusa na Krzyżu

***

Podczas tych rekolekcji jesteśmy zaproszeni na Golgotę, by przeżywać Mękę Jezusa. Cały czas Wielkiego Postu jest czasem łaski. Jesteśmy zaproszeni do tego czasu i otrzymujemy tę łaskę. W tych dniach chcemy zastanowić się jakie jest znaczenia Męki Jezusa, a tym samym dostrzec jak wielką łaską, jakim dobrodziejstwem jest móc towarzyszyć Jezusowi w Jego Męce. Każdy bowiem jej etap naznaczony jest kolejnymi łaskami. Dzisiaj będziemy towarzyszyć Jezusowi podczas przybijania Go do Krzyża. Otwórzmy swoje serca na świat duchowy, aby stanąć przy Jezusie. Pozwólmy Duchowi Świętemu na przeniesienie nas do Jerozolimy, a właściwie poza jej mury i razem módlmy się.

1. Rozważanie – Ukrzyżowanie Jezusa

Oprawcy szarpiąc Jezusa podprowadzili do Krzyża. Nie musieli Go szarpać, ciągnąć, nie musieli popychać. Pomimo niewyobrażalnego cierpienia, Jezus sam podchodził do Krzyża. On Sam pochylał się nad nim, Sam usiadł, położył się i dał ręce. Rozpoczęło się największe cierpienie. O ile do tej pory Jezus miał jako taką swobodę ruchu, co przy bólu fizycznym jest bardzo ważne, o tyle teraz wstępował już na sam szczyt cierpienia, gdzie oddaje całkowicie wszystko, sobie nic nie pozostawiając. Poprzez przybicie zostaje rozpostarty na Krzyżu. W ten symboliczny sposób pozostają otwarte Jego ramiona, potem zostanie otwarte również Serce. Pozwala unieruchomić się. Tak jakby chciał pokazać, że: Oto tobie człowieku oddaję całego Siebie. Pozwalam uczynić ci wszystko ze Sobą.

To rozciągnięcie na Krzyżu jest czymś niepojętym. Można by rozważać sam ten fakt rozpięcia Jezusa na Krzyżu. Stań przy Jezusie, aby sercem poczuć Miłość, która cała oddana jest dla ciebie, która cały czas, przez całą drogę krzyżową skierowana jest na człowieka. Ta Miłość niczego sobie nie zatrzymuje. Ta Miłość nieustannie przyjmuje razy, ataki, a odpowiada tylko dobrem, tylko miłosierdziem. Stań przy Jezusie, aby być w momencie, gdy Jezus oddaje wszystko, pozwala zrobić ze Sobą wszystko. Tu objawia się w tak niezwykły sposób Jego miłość. Proś Ducha Świętego, by pomógł zobaczyć ci tę Miłość podczas przybijania jednej ręki, drugiej, podczas przybijania stóp. Bądź w tym momencie razem z Jezusem. Niech i na ciebie wylewa się łaska, która towarzyszy cały czas wszystkim wydarzeniom podczas Męki i obejmuje wszystkich towarzyszących Jezusowi. Uklęknij przy Jezusie, bo On teraz leży na łożu boleści. Bo właśnie teraz daje swoje dłonie, swoje nogi wiedząc, co Go czeka. Godzi się na wszystko z miłości do ciebie. Czytaj dalej

Rekolekcje Wielkopostne – dzień I – Obnażenie Jezusa z szat

Dzień 1: Obnażenie Jezusa z szat

Dzień 2: Ukrzyżowanie Jezusa

              Film mp4: Ukrzyżowanie Jezusa

Dzień 3: Śmierć Jezusa na Krzyżu

***

Przez czas Wielkiego Postu, idąc drogą krzyżową wznosiliśmy się na szczyt Golgoty. Teraz rozpoczyna się bezpośredni etap przygotowania, by ukrzyżować Jezusa, by Go zabić. Zapraszam was, byśmy towarzyszyli Jezusowi otwierając serca, otwierając swoją duszę. Starajmy się być cały czas na Golgocie. Pamiętajmy, że jako dusze maleńkie nie jesteśmy w stanie czynnie pomagać Jezusowi, bronić Go przed ukrzyżowaniem. Nie będziemy wchodzić w dyskusje z żołnierzami, nie będziemy wykłócać się z Żydami, którzy stojąc już pod Krzyżem bluźnią, złorzeczą. Pamiętajmy, że jako dusze najmniejsze uczestniczymy w tych wydarzeniach poprzez miłość naszych serc. Pamiętajmy, ważna jest nasza obecność. Starajmy się więc ze wszystkich sił odrzucać myśli, wątpliwości i nieustannie powracajmy na Golgotę.

***

Rozważania wprowadzające w rekolekcje (mogą posłużyć jako rozważania do tajemnic bolesnych Różańca św.)

Tajemnica I. Dusze Najmniejsze! Razem z Jezusem dochodzimy do szczytu. To szczyt cierpienia, szczyt miłości, szczyt wytrzymałości, szczyt pokory, szczyt posłuszeństwa. To niezwykłe miejsce. Właśnie tutaj objawi się pełnia Bożej miłości, jej różne aspekty, różne przejawy. Tutaj można zobaczyć wszystko to, co w Jezusie jest doskonałością, a do czego każda dusza ma dążyć.

Jezus doszedł. Pod koniec właściwie był ciągnięty przez Szymona. Bardziej przytrzymywał się Krzyża niż niósł go. Był wycieńczony, osłabiony. Ponieważ chciano przygotować Krzyż, wrzucono Jezusa do jamy, aby tam poczekał. Cokolwiek czyniono z Jezusem, czyniono to w sposób brutalny. Jak to dobrze, że Bóg Ojciec nieustannie posyłał swoich Aniołów. To oni chronili Jezusa. Gdyby nie pomoc Aniołów, Jezus jeszcze bardziej pokaleczyłby się na drodze krzyżowej, a były momenty, że umarłby. Jezus drżał. Gorączka obejmowała całe Ciało, miał dreszcze. Słońce świeciło mocno, a jednak właśnie teraz coś dziwnego zaczęło się dziać z Niebem. Dziwnie wyglądało słońce i Niebo. Pojawiła się na Niebie jakaś czerwona smuga. Jeszcze teraz niewiele osób to dostrzegało. Wyglądało tak, jakby przyroda przygotowywała się na to najważniejsze wydarzenie.

Jezus nieustannie się modlił. Modlił się za tych, którzy zadawali Mu ból; za tych, którzy patrzyli na Jego Mękę i nie potrafili w swoich sercach wzbudzić litości, współczucia; za tych, którzy później, w następnych wiekach, będą spożywać owoce Jego Męki. Modlił się o siłę i wytrwanie do końca. Bądźmy razem z Jezusem. Módlmy się razem z Nim. Czytaj dalej

Oto rozpoczyna się czas najważniejszy – Niedziela Palmowa

Betfage 2 (2)Oto rozpoczyna się czas najważniejszy, czas, do którego zmierzały wszystkie drogi, wszystkie czyny, całe ziemskie życie Pana Jezusa. Po to przyszedł On na świat, po to się narodził, do tego czasu przygotowywał siebie i innych. Czas, który nie ma sobie równych, czas w dziejach całej ludzkości najważniejszy; czas, w którym wypełnia się wszystko to, co wcześniej było zapowiedziane; czas, w którym Bóg w pełni objawia swoją miłość, objawia swoją potęgę, objawia swoje panowanie nad światem; czas, w którym niejako Serce Boga zostało otwarte i cały świat został zanurzony w miłosierdziu. Jest to czas niepojętej mocy objawiającej się również w Świecie Ducha. Oto bowiem Bóg okazał swoją moc, objawia się jako Król, jako Władca całego świata, mimo, że nie jest to dostrzegane przez całą ludzkość w tym momencie, kiedy się to dokonuje. Jednak my już wiemy, czym była ta męka, śmierć i zmartwychwstanie. Bóg objawił się całemu światu jako jedyny Władca, jako Ten, który panuje nad niebem i ziemią, jednocześnie jako Ten, który umiłował cały świat, a w szczególności człowieka i wyzwolił go z niewoli zła, szatana.

Gdy Jezus wjeżdżał na osiołku a ludzie wiwatowali na Jego cześć, czynili to mając na myśli Jezusa, jako człowieka, Jezusa jako tego, który jest w stanie zapewnić im to, co jest dobrem ziemskim. Patrzyli na Niego jedynie jako na człowieka, owszem, mądrego człowieka, posiadającego pewną wiedzę, również pewną moc, człowieka czyniącego rzeczy niespotykane, a więc człowieka w jakiś sposób związanego z Bogiem. Niektórzy uważali Go za proroka, niektórzy myśleli, że być może jest Mesjaszem. Ale tak naprawdę euforia ogarnęła wszystkie serca, które nie zagłębiały się w istotę powołania Jezusa, Jego przyjścia i misji. Okrzyknięto Go Królem. Nie zdawali sobie sprawy, że ich słowa są prawdą. Tylko, że oni inne królowanie mieli na myśli, niż to, w jaki sposób Jezus króluje, panuje nad światem. A bliskie Mu osoby, uczniowie, apostołowie, przyjaciele zupełnie inne mieli wyobrażenie o tym, w jaki sposób Król będzie wywyższony. Serce Jezusa z wielkim bólem patrzyło na ten tłum, na miasto, które umiłował. Tyle wieków oddawania czci Bogu, tyle wieków przeżytych wspólnie z narodem wybranym, przez Boga umiłowanym. A Jezus wiedział, co ten naród uczyni za kilka dni, jaki ból zada Mu, Bogu, którego miłuje. W Sercu Jezusa mieszały się uczucia smutku, bólu, ale i radości, bowiem On na te dni czekał. Przecież wiedział, jaka jest misja, jaki jest tych wydarzeń ostateczny cel. Czytaj dalej