16 listopada – Święto NMP Ostrobramskiej, Matki Miłosierdzia

Kult Matki Miłosierdzia z Ostrej Bramy jest ogromny i niezrównany w swej sile. Sięga drugiej połowy XVII w. i wiąże się z obroną murów miasta. Jednakże wyraźne jego wzmożenie nastąpiło w I połowie XVIII w. Szczególny rozwój czci Matki Miłosierdzia nastąpił po rozbiorach Polski. W 1993 roku modlił się w kaplicy w Ostrej Bramie św. Jan Paweł II. Ofiarował wtedy Matce Bożej Miłosierdzia złotą różę. Kult Matki Bożej Ostrobramskiej jest ciągle żywy i obecny nie tylko na terenie Litwy, ale także w sąsiednich krajach. W Polsce około 30 parafii ma za patronkę Matkę Bożą Ostrobramską. Więcej na stronie: brewiarz.pl…>>

wilno_2016

Rozważanie: Bóg dał człowiekowi pomoc na drodze wiary. Dał nam Matkę. Uczynił Matkę Najświętszą Pośredniczką pomiędzy Sobą a nami, pomiędzy Bogiem a człowiekiem. Jego Syn zszedł na ziemię zstępując najpierw do łona Najświętszej Maryi Panny. Bóg zjednoczył Jej Serce z Synem, aby z jednej strony mogła żyć w niezwykłej relacji z Bogiem, aby mogła wypełniać powołanie, które dał Jej Bóg, a jednocześnie, aby mogła lepiej rozumieć potrzeby dusz. To Boskie macierzyństwo przyniosło ze sobą dla Maryi niezwykle łaski, czyniąc Jej Serce otwartym na sprawy Boże, na sprawy Ducha, dając poznanie i zrozumienie tych spraw, by wprowadzała dusze w to poznanie, by prowadziła dusze do Boga. Nie da się prowadzić kogoś, jeśli samemu nie zna się drogi i celu. Czytaj dalej

Dni skupienia z MB Różanostocką, cz. II

W czasie przygotowywania się do Jubileuszowego Aktu Przyjęcia Jezusa za Króla i Pana szczególnie ważna jest wiara, że każdy z nas jest duszą wybraną, od której Bóg oczekuje, iż pozwoli Mu przyjść poprzez nią do innych dusz. To jest sedno, to jest najważniejsze, aby przyjąć z ufnością powołanie, zadanie, wybranie, aby uwierzyć, że właśnie przed najmniejszymi Bóg odkrywa swoje tajemnice, że odsłania je przed maluczkimi. Jakże często brakuje nam wiary, brakuje ufności. Dni wydają się zwyczajne i szare, a świętość zdaje się nam czymś zupełnie innym i odległym. A przecież ona kształtuje się w zwyczajnym, szarym dniu. Święci ulepieni są dokładnie z tej samej gliny, co my. Dlatego przyjmijmy z wiarą i ufnością, że Bóg właśnie od nas pragnie otwartości serca, iż będziemy trwać przy Nim teraz szczególnie oczekując na to wydarzenie; że będziemy zachowywać czystość swego serca, czystość umysłu, języka, aby jeszcze lepiej być przygotowanym, jeszcze bardziej otworzyć się i dać Bogu samego siebie, by mógł posłużyć się sercem każdego z nas. Tam, gdzie jakoś szczególnie objawia się zło, jeszcze bardziej wylewa się łaska. Skoro tak wiele zła dzieje się wokoło (dzieje się na całym świecie, ale w naszej Ojczyźnie również), to tym bardziej Bóg wylewa swoją łaskę, powołuje dusze wybrane, aby móc zatriumfować. Aby móc obdarzać człowieka dobrem, nawracać dusze, aby je ratować. Toteż nie dziwmy się, że jesteśmy wybranymi przez Boga. Nie musimy czynić wielkich rzeczy, nie musimy dokonywać wyrzeczeń, niezwykłych ofiar – tego od nas Bóg nie oczekuje. W naszej codzienności trwajmy w swoim sercu przed Nim, miłujmy Go i niech ta miłość do Niego przekłada się na miłość do naszych bliskich. W każdej sekundzie naszej codzienności przyjmujmy Jezusa jako swojego Pana i Króla, aby triumfowała Jego miłość w nas, w naszym życiu i ten triumf aby przelewał się na nasze otoczenie. W ten sposób Bóg zatriumfuje w innych sercach, zatriumfuje w naszej Ojczyźnie i dokonają się dobre zmiany. Na wszystko potrzebny jest czas. Człowiek jest niecierpliwy, chciałby widzieć wszystko już, od razu. Chciałby, aby spełniały się obietnice Boże natychmiast, natomiast Boże obietnice spełniają się w odpowiednim czasie, do którego Bóg przygotowuje dusze, tak jak przygotował najpierw nas do przyjęcia Go jako Króla. Przygotowywał i inne dusze, ale nas również przygotował do tego wydarzenia, które będzie miało miejsce w całej Polsce. Potem również dalej będzie przygotowywał dusze, aby ten pochód triumfalny mógł iść dalej, najpierw na całą Europę, potem na cały świat. Na to potrzeba czasu, niemniej jednak Słowo Boże jest skuteczne, wypełnia się, a czas i miejsce wybiera Bóg. Im bardziej dusze są posłuszne, im są wierniejsze, tym szybciej dokonuje się obietnica Boża, tym ma pełniejszy wymiar i wyraz, obejmując więcej dusz. Czytaj dalej

Dni skupienia z MB Różanostocką, cz. I

Przygotowujemy się do niezmiernie ważnego wydarzenia – JUBILEUSZOWEGO AKTU PRZYJĘCIA JEZUSA CHRYSTUSA ZA KRÓLA I PANA. Cały kraj przygotowuje się do tego wydarzenia. Dobrze byłoby, choć w pewnym stopniu uświadomić sobie, czym jest to, co ma nastąpić, jakie ma to odniesienie do narodu wybranego, jego stosunku do Boga i oczekiwań na Mesjasza.

Naród wybrany przez całe wieki uznawał w Bogu swego Pana i Króla. Oczekiwał na Mesjasza, a więc na przyjście właśnie Króla, który wyzwoli ich. W przepięknych modlitwach, w Psalmach potrafili wyśpiewać hymny pochwalne na cześć Króla. Potrafili pięknie modlić się wyznając, że tylko Bóg jest Królem nad nimi. Radowali się ze swego wybraństwa, bo tylko ich naród został tak wyróżniony. Czekali na przyjście Mesjasza, kiedy jednak przyszedł dokonuje się tragedia, dramat niewyobrażalny, ponieważ do tej pory ten naród, który wyznawał, iż Bóg jest ich Królem, jest ich Opiekunem, ich Sędzią, Tym, który troszczy się o nich, ten naród odrzuca Mesjasza. I co straszniejsze, wyznaje, że już nie mają Boga za Króla, cesarz jest ich królem. Niczego nie rozumieją z tego, co dzieje się na Golgocie. Właśnie tam Jezus, Syn Boży ustanawia nowe Królestwo na ziemi – nowe Królestwo Niebieskie, które rozciąga swoje panowanie, władzę na wszystkie ludzkie serca, na cały świat. Już nie tylko naród wybrany jest narodem, który ma Boga za Króla, ale każdy, kto przyjmie Jezusa jako Zbawiciela, kto uzna w Nim Boga, przyjmuje Go za Króla. Każdy naród może stawać się takim narodem wybranym, gdzie Bóg jest Najważniejszy – jest Głową, Panem, jest Władcą. Teraz każdy naród może odnosić do siebie wszystkie obietnice, które otrzymywał naród wybrany przez wieki i w każdym mogą te obietnice spełniać się.

A cóż takiego Bóg obiecuje? Bóg, biorąc we władanie naród, zawiera z nim niezwykłe przymierze. On jako Król, jako Pan, jako Władca, jako Ten, który posiada wszystko, obiecuje swoją opiekę, troskę o naród. Obiecuje dać wszystko, aby ten naród mógł żyć – żyć w dobrobycie, w szczęściu. Bóg obiecuje, iż prowadzić będzie ten naród, że go nie opuści, że to On będzie wskazywał drogę jego rozwoju; że to On będzie dawał temu narodowi swoje prawa, a gdy naród będzie je przestrzegał, dobrze będzie się mu powodziło. Każdy naród, który uznaje w Jezusie Króla Wszechświata, który obiera sobie Jezusa jako swego Króla, może być spokojnym. Może mieć pewność, że od tej pory prawdziwym Sędzią, ale i prawdziwym Ojcem, prawdziwym Opiekunem, staje się Bóg. Od tej pory Jezus panując w danym narodzie, troszczy się o niego, dba o jego bezpieczeństwo, o jego dobro. Ten, kto podniesie rękę na ten naród musi mieć świadomość, iż podejmuje walkę z Bogiem, bo Bóg stanie w obronie tego narodu. Ten naród może sięgać do obietnic Bożych ze Starego Testamentu i odnosić je do siebie. Może wyśpiewywać Psalmy, może dziękować Bogu radując się, może oddawać Bogu cześć i chwałę właśnie słowami tych Psalmów, przyjmując je teraz, jako swoje hymny pochwalne na cześć Boga Króla. Czytaj dalej

61. Droga krzyżowa i ukrzyżowanie (J 19,16-24)

To kolejny fragment z Ewangelii św. Jana Apostoła do wspólnotowego rozważenia.

p1210841-3Zabrali zatem Jezusa. A On sam dźwigając krzyż wyszedł na miejsce zwane Miejscem Czaszki, które po hebrajsku nazywa się Golgota. Tam Go ukrzyżowano, a z Nim dwóch innych, z jednej i drugiej strony, pośrodku zaś Jezusa. Wypisał też Piłat tytuł winy i kazał go umieścić na krzyżu. A było napisane: «Jezus Nazarejczyk, Król Żydowski». Ten napis czytało wielu Żydów, ponieważ miejsce, gdzie ukrzyżowano Jezusa, było blisko miasta. A było napisane w języku hebrajskim, łacińskim i greckim. Arcykapłani żydowscy mówili do Piłata: «Nie pisz: Król Żydowski, ale że On powiedział: Jestem Królem Żydowskim». Odparł Piłat: «Com napisał, napisałem». Żołnierze zaś, gdy ukrzyżowali Jezusa, wzięli Jego szaty i podzielili na cztery części, dla każdego żołnierza po części; wzięli także tunikę. Tunika zaś nie była szyta, ale cała tkana od góry do dołu. Mówili więc między sobą: «Nie rozdzierajmy jej, ale rzućmy o nią losy, do kogo ma należeć». Tak miały się wypełnić słowa Pisma: Podzielili między siebie szaty, a los rzucili o moją suknię. To właśnie uczynili żołnierze. (J 19,16-24)

Komentarz: Bardzo zwięźle opisuje Jan Drogę Krzyżową i ukrzyżowanie. Czyni to w taki sposób, że można czytając przemknąć po powierzchni tych słów i niczego nie zrozumieć pozostając tym samym człowiekiem, co przed lekturą Pisma św. A przecież pod tym krótkim opisem mieści się niewyobrażalna męka Jezusa, Jego miłość do człowieka i miłosierdzie oraz nienawiść człowieka do Boga, która zadaje Mu śmierć. Kiedy czytamy Słowo Boga, nie możemy traktować Go jak zwykłą książkę. Bowiem  to Słowo żyje. Jest Rzeczywistością, a nie znakiem nakreślonym dzięki farbie drukarskiej. Niezwykła to Rzeczywistość, która otwiera się przed czytającym i zaprasza go do współuczestniczenia w wydarzeniach. To zaproszenie, jeśli z niego skorzystamy, posiada moc włączenia człowieka w życie samego Boga, przemiany duszy ludzkiej, zbliżenia jej do Jezusa i umiejscowienia w samym Jego sercu. Z tego serca, z tej niezwykłej pozycji, człowiek inaczej przeżywa, inaczej doświadcza swoją wiarę i relację z Bogiem. A życie Jezusa staje się mu niezmiernie bliskie, staje się jego życiem. Wtedy właśnie ten krótki fragment, zdający się być suchą relacją, dotyka serca ożywiając go, nie pozwalając na szybkie przemknięcie bez zatrzymywania się. Zdania, które pozornie lakonicznie opisują wydarzenia i niewiele niosą emocji, budzą duszę z uśpienia, potrząsają nią i wprowadzają w głębię historii Zbawienia. Ukazują istotę. Ludzkie zachowania, które miały umniejszyć  znaczenie Jezusa, zwracają uwagę na Niego i na to, Kim tak naprawdę jest. Czytaj dalej

60. Wyrok (J 19,13-16)

Zapraszamy do wspólnego rozważenia kolejnego fragmentu z Ewangelii według św. Jana

p1210841-3Gdy więc Piłat usłyszał te słowa, wyprowadził Jezusa na zewnątrz i zasiadł na trybunale, na miejscu zwanym Lithostrotos, po hebrajsku Gabbata. Był to dzień Przygotowania Paschy, około godziny szóstej. I rzekł do Żydów: «Oto król wasz!» A oni krzyczeli: «Precz! Precz! Ukrzyżuj Go!» Piłat rzekł do nich: «Czyż króla waszego mam ukrzyżować?» Odpowiedzieli arcykapłani: «Poza Cezarem nie mamy króla». Wtedy więc wydał Go im, aby Go ukrzyżowano. (J 19,13-16) 

Komentarz: Dzisiejszy fragment Ewangelii jest przerażający. Jezus okrutnie torturami umęczony, oszpecony, wystawiony na widok publiczny wyszydzony i odrzucony jako Bóg, Człowiek i Król, wydaje się być zależnym od decyzji lękliwego człowieka.

Piłat nie myśli o Jezusie, ale o sobie. Jego słowa i czyny są oznaką pogardy dla Żydów, ale też nie mają znamion szacunku dla Jezusa. I chociaż powtarza, że Jego zdaniem Jezus jest niewinny, to jednak poświęca Jego życie za cenę swojej kariery. Żydzi zaś są jak w amoku- nic już nie widzą, niczego nie pragną, tylko śmierci Jezusa. Jego widok- zalanego krwią, chwiejącego się na nogach, okrytego szmatą, z cierniową koroną- jeszcze bardziej podburza ich emocje i zaślepieni w swej nienawiści wykrzykują znamienne słowa: „Precz! Precz! Ukrzyżuj Go!(…)Poza Cezarem nie mamy króla.” Zadziwiające jest to, jak w jednej chwili zmieniają swoje poglądy i to, co do tej pory było znienawidzone, nagle zostaje przyjęte i ogłoszone. Przecież byli pod panowaniem Rzymu. Przez wieki nie tylko wierzyli w jedynego Boga, ale i uznawali Go za swego Króla. Potem, gdy rozpoczęły się rządy królów, musieli być oni specjalnie namaszczani, co oznaczało swego rodzaju wybranie przez Boga na ten urząd. A i tak Bóg był ponad całym Izraelem opiekując się nim i pouczając go. Kolejne niewole były znienawidzone. Panowanie Rzymian nad narodem wybranym też nie należało do akceptowanych. Wydawać by się mogło, że Żyd nigdy w życiu nie uzna za swego króla- Rzymianina, czy też innego najeźdźcy. Przecież modli się psalmami do Boga, w których wychwala Go jako swego Króla.

Teraz jednak dzieje się coś, co można przyrównać jedynie do opętania szatanem. Patrząc na Jezusa zalanego krwią krzyczą: Precz! Odrzucają Go całkowicie. Odrzucają Boga! Do Boga krzyczą: Precz! Ciekawe, na ile w tej burzy emocji, mają świadomość tego, co czynią. Gdyby posłuchali serca, gdyby wyciszyli własną pychę, byliby w stanie usłyszeć głos Boga we własnym sumieniu. Niestety oni nie chcą słuchać. Nie tylko odrzucają Boga odcinając się od wiary swych ojców, dziadów, poprzednich pokoleń. Oni Go mordują. Skazują na śmierć przez ukrzyżowanie jednocześnie wygłaszając słowa, które nie przeszłyby przez gardło ich przodkom: Poza Cezarem nie mamy króla. Czytaj dalej

Wspomnienie Wszystkich Wiernych Zmarłych

dusze-czysccoweJeszcze parę zdań pouczenia o życiu dusz w Kościele, o wzajemnej łączności tych dusz, o ich zależności. Wiele już mówiliśmy na ten temat. Pragnę jedynie przypomnieć, aby w tych dniach na nowo rozbudzić w naszych sercach miłość do naszych bliskich zmarłych.

Żyjemy w jednym wielkim Kościele, we wspólnocie dusz. Dusz, które żyją jako święte w Niebie, dusz, które żyją w czyśćcu pragnąc oczyszczenia, oczekując na to najwspanialsze spotkanie z Bogiem twarzą w twarz i dusz takich jak my, przeżywających swoją drogę, idących drogą powołania, starających się swoim życiem przygotować do wieczności. I chociaż wyróżniamy niejako te trzy Kościoły, to jednak stanowią one jedność i wszystkie dusze połączone są ze sobą – stanowią jedno Ciało Mistyczne Chrystusa. Głową jest Chrystus, który umiłował tak bardzo dusze, że dał swoje życie za nie. Łączy więc swoją miłością wszystkich razem i pragnie byśmy i my kochali się wzajemnie, byśmy i my sobie nawzajem pomagali. Stworzył w ten sposób Kościół, aby w Kościele nieustannie przepływała Jego miłość. W ciele ludzkim krew poprzez naczynia krwionośne rozchodzi się po całym ciele, roznosząc tlen i odżywcze składniki. W Ciele Chrystusa to miłość rozchodzi się po całym ciele dzięki temu, że stanowimy jeden organizm. Jedni drugim są bardzo potrzebni. Jedni drugich powinni kochać. Prawdą jest, że święci w Niebie żyją już tą doskonałą miłością i oni rozumieją istotę tego zjednoczenia. Oni kochają tak jak kocha Bóg, bo Jego miłość jest w nich, a oni czyniąc jedność w Kościele przekazują tę miłość nam. Modlą się za nas i za dusze czyśćcowe.

Jednak Bóg pragnie byśmy swoją miłością i my obejmowali świętych i dusze czyśćcowe. Przecież do miłości nas powołał Bóg. Miłość nie ogranicza się do kilku osób. Prawdziwa, doskonała miłość obejmuje wszechświat. Taka jest miłość Boga. W Jego miłości wszystko jest i wszystko żyje. I Bóg oczekuje, że przyjmując Jego miłość będziemy taką miłością kochać, że tą miłością obejmiemy szczególnie dusze oczekujące na otwarcie się przed nimi Nieba.

Te dusze bardzo potrzebują miłości, bowiem przeszły przez bramę śmierci i wiedzą, iż oczekuje na nich Bóg. Poznały tę prawdę i bardzo same pragną już żyć z Bogiem w tej wielkiej bliskości, jedności. Poznały Jego miłość i zrozumiały jak bardzo zraniły Boga swoim życiem. Dlatego one same niemalże szukają oczyszczenia, bo czują się niegodne, by stanąć przed Obliczem Boga w tym stanie, w jakim są. A więc z jednej strony pragną oczyszczenia, z drugiej – wielka tęsknota duszy, serca sprawia im ból, tęsknota za Bogiem. Pragną ogromnie połączenia z Nim. One same nie mogą za siebie się modlić, nie mogą sobie same pomóc. Czytaj dalej

Uroczystość Wszystkich Świętych

Wszystkich_swietych3Przypomnijmy sobie, z jaką prawdą wiary wiąże się Uroczystość Wszystkich Świętych, bowiem bardzo wiele dusz ma skrzywiony obraz tej Uroczystości. Istotą tego uroczystego dnia jest radość z tego, co Bóg przygotował dla swoich świętych w Niebie. Zatem pozwólmy się poprowadzić ku Niebu, ku wiecznej szczęśliwości, ku przepięknej krainie, która czeka na każdego z nas.

Bóg obdarza świat swoją miłością. Świat żyje we wnętrzu Boga, żyje w Jego Sercu, zanurzony w Jego miłości. Bóg stwarzając człowieka stworzył go do życia w zjednoczeniu z Nim, do życia w szczęściu. Stworzył człowieka, by mógł w niezwykły sposób jednoczyć się ze swoim Stwórcą. Grzech niestety zepsuł relację z Bogiem. Ale jakże niepojęta jest Boża miłość. Bóg dał jeszcze więcej – dał swojego Syna. Syn naprawił relację człowieka z Bogiem.

Cena jest niezwykła! Tej ceny człowiek nie może pojąć swoim rozumem. Cena najwyższa – życie samego Boga za życie człowieka. Jednak ta cena mówi, jak wielką wartość w oczach Bożych ma dusza ludzka? Jaką miłością Bóg darzy każdego człowieka? Skoro taką cenę zapłacił za każdego człowieka, to jakież niezwykłe wspaniałości przygotował dla swoich świętych? Możemy być pewni tego, iż czeka na nas cudowne życie w wieczności, jakiego nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie tu na ziemi. Wszelkie wyobrażenie jest niczym wobec wielkości, piękna naszego przyszłego mieszkania, zamieszkania w Bogu, zjednoczenia z Bogiem.

To wszystko uczynił Bóg z miłości. A ci którzy już dostępują szczęścia w Niebie zaświadczają o wielkiej, nieskończonej, niepojętej miłości Boga do człowieka. Wielu świętych żyjąc jeszcze na ziemi miało łaskę oglądania Nieba – skrawka Nieba. Bóg przed niektórymi uchylił rąbka tajemnicy. Święci ci opowiadali jak pięknym i niezwykłym miejscem jest Niebo. Niektórzy od tego momentu tęsknili za Niebem traktując ziemię jako stan przejściowy, traktując ziemię jako wygnanie, jako miejsce zesłania. Oni o czym innym już nie mogli myśleć i za niczym innym nie mogli tęsknić – tylko za Niebem!

Żeby zrozumieć choć w pewnym, niewielkim stopniu, czym jest Niebo, trzeba zapragnąć i starać się poznać samego Boga. Bowiem dusza, która zbliża się do Boga – zbliża się do Nieba. Ona wtedy zaczyna rozumieć, czym jest Niebo. Im lepiej poznaje Boga, im więcej swoich tajemnic przed duszą Bóg wyjawia, tym lepiej ona wie, czym jest Niebo. Czytaj dalej

Przykazanie miłości Boga i bliźniego obejmuje także tych, którzy odeszli

p1210586Istnienie świata duchowego nie można udowodnić w sposób naukowy, a jednak ludzie wierzący otwierając się na rzeczywistość Boga, równocześnie otwierają się na całą rzeczywistość duchową. Spotkanie z Bogiem owocuje też poczuciem, że istnieje coś więcej niż świat dostrzegalny zmysłami. A kiedy dusza coraz bardziej zagłębia się w obecność Boga, kiedy otwiera się na Jego miłość i poznaje tę miłość pragnie coraz więcej, coraz bardziej uczestniczyć w życiu samego Boga. Wtedy też zaczyna rozumieć i w sercu rodzi się pewność, że prawdziwie w rzeczywistości Boga, w Jego świecie jest niezmiernie dużo istot, które Bóg stworzył i które służą Mu z wielką radością. A potem zaczyna również rozumieć, że ci, którzy żyli wcześniej na ziemi żyją nadal, ale w innym wymiarze – żyją w świecie duchowym. Dusza, która poznaje miłość Boga, która kroczy ku Bogu, łączy się z Nim, ma w sercu coraz większą pewność, iż dusze ludzkie przebywają w świecie duchowym, może nie widzialnym dla oczu ludzkich, ale jednak w świecie bardzo realnym.

Dusza zdobywa taką pewność. Zanurzając się w miłość, otrzymując łaskę kochania, współpracując z tą łaską, kocha. Najpierw swoją miłością zwraca się przede wszystkim ku Bogu, potem Bóg uczy ją kochać bliźnich. I w pewnym czasie zaczyna dostrzegać swoich braci i siostry w duszach, które są już po drugiej stronie. Miłość, która rodzi się w duszy obejmuje właśnie ten świat, świat nieznany. Obejmuje dusze żyjące w czyśćcu i dusze cieszące się oglądaniem Boga w Niebie. Zaczyna rozumieć, że to bracia i siostry, że są to bliskie osoby, choć przecież nieznane. Większość z nich żyła wcześniej, dawno, dawno temu, nieraz setki lat temu, a jednak wszyscy stanowią jedną rodzinę. Jeśli dusza otwiera się jeszcze bardziej na tę łaskę miłości, jeśli wytrwale stara się iść za tą łaską, pragnie okazać swoją miłość duszom czyśćcowym poprzez modlitwę w ich intencji, poprzez różne prośby kierowane za ich pośrednictwem do Boga. I duszom świętym również pragnie okazać miłość, bo czuje bliskość z tymi duszami. Czuje też, że te wszystkie dusze mogą opiekować się nią, przecież są starszym rodzeństwem. I rodzi się taka nić porozumienia, jakaś więź, która istniała już wcześniej, ale dusza nie odczuwała tego, nie rozumiała. Dopiero teraz, kiedy miłość zbliża ją coraz bardziej ku Bogu, widzi, że ta miłość oplata wszystkie dusze. I wszystkie stanowią jedną wielką rodzinę Bożą. Czytaj dalej

59. Oto Człowiek (J 19,1-13)

 Ponownie zapraszamy do wspólnego rozważania Ewangelii według św. Jana. Dzisiejszy fragment rozpoczyna 19 rozdział tej księgi.

p1210841-3Wówczas Piłat wziął Jezusa i kazał Go ubiczować. A żołnierze uplótłszy koronę z cierni, włożyli Mu ją na głowę i okryli Go płaszczem purpurowym. Potem podchodzili do Niego i mówili: «Witaj, Królu Żydowski!» I policzkowali Go. A Piłat ponownie wyszedł na zewnątrz i przemówił do nich: «Oto wyprowadzam Go do was na zewnątrz, abyście poznali, że ja nie znajduję w Nim żadnej winy». Jezus więc wyszedł na zewnątrz, w koronie cierniowej i płaszczu purpurowym. Piłat rzekł do nich: «Oto Człowiek». Gdy Go ujrzeli arcykapłani i słudzy, zawołali: «Ukrzyżuj! Ukrzyżuj!» Rzekł do nich Piłat: «Weźcie Go i sami ukrzyżujcie! Ja bowiem nie znajduję w Nim winy». Odpowiedzieli mu Żydzi: «My mamy Prawo, a według Prawa powinien On umrzeć, bo sam siebie uczynił Synem Bożym». Gdy Piłat usłyszał te słowa, uląkł się jeszcze bardziej. Wszedł znów do pretorium i zapytał Jezusa: «Skąd Ty jesteś?» Jezus jednak nie dał mu odpowiedzi. Rzekł więc Piłat do Niego: «Nie chcesz mówić ze mną? Czy nie wiesz, że mam władzę uwolnić Ciebie i mam władzą Ciebie ukrzyżować?» Jezus odpowiedział: «Nie miałbyś żadnej władzy nade Mną, gdyby ci jej nie dano z góry. Dlatego większy grzech ma ten, który Mnie wydał tobie». Odtąd Piłat usiłował Go uwolnić. Żydzi jednak zawołali: «Jeżeli Go uwolnisz, nie jesteś przyjacielem Cezara. Każdy, kto się czyni królem, sprzeciwia się Cezarowi». (J 19,1-13)

Komentarz: Jezus został wydany na ubiczowanie. To straszna, nieludzka kara, która często kończyła się śmiercią skazanego. Piłat niby stwierdza niewinność Jezusa, ale każe Go ubiczować. Niby nie znajduje w Nim winy, a wydaje Go na śmierć krzyżową. Żydzi przyglądają się biczowaniu. Kapłani uczestniczą w wykonaniu wyroku. Ich serca pozostają niewzruszone. Jak bardzo musiały być zatwardziałe! Gdzie podziała się zwykła, ludzka wrażliwość?

Trwają straszne tortury zadawane Jezusowi. Człowiek przestaje być ludzki. Pozwala, by w nim samym nastąpiło jakieś zezwierzęcenie. W okrutny sposób traktuje samego Boga. Jedni zadają Jezusowi te męki, drudzy przyglądają się temu niewzruszenie. Oni zresztą byli inicjatorami tych wydarzeń. Nie pozwalają w swoich sercach dojść do głosu sumieniom. Trudno zrozumieć, jak bardzo trzeba być bezdusznym, aby pragnąć dla kogoś takich tortur, przyglądać się im z zadowoleniem i czekać na śmierć skazanego. Czytaj dalej

58. Przesłuchanie (J 18,33-40)

Kolejny fragment z Ewangelii według św. Jana, z rozdziału 18 mówi o Jezusie Królu. Zapraszamy całą Wspólnotę do wspólnego rozważania.

p1210841-3Wtedy powtórnie wszedł Piłat do pretorium, a przywoławszy Jezusa rzekł do Niego: «Czy Ty jesteś Królem Żydowskim?» Jezus odpowiedział: «Czy to mówisz od siebie, czy też inni powiedzieli ci o Mnie?» Piłat odparł: «Czy ja jestem Żydem? Naród Twój i arcykapłani wydali mi Ciebie. Coś uczynił?» Odpowiedział Jezus: «Królestwo moje nie jest z tego świata. Gdyby królestwo moje było z tego świata, słudzy moi biliby się, abym nie został wydany Żydom. Teraz zaś królestwo moje nie jest stąd». Piłat zatem powiedział do Niego: «A więc jesteś królem?» Odpowiedział Jezus: «Tak, jestem królem. Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu». Rzekł do Niego Piłat: «Cóż to jest prawda?» To powiedziawszy wyszedł powtórnie do Żydów i rzekł do nich: «Ja nie znajduję w Nim żadnej winy. Jest zaś u was zwyczaj, że na Paschę uwalniam wam jednego [więźnia]. Czy zatem chcecie, abym wam uwolnił Króla Żydowskiego?» Oni zaś powtórnie zawołali: «Nie tego, lecz Barabasza!» A Barabasz był zbrodniarzem. (J 18,33-40)

Komentarz: Odpowiedział Jezus: „Tak, jestem królem. Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu.”

Jezus jest Królem. Jest to prawda niepodważalna. Prawda odwieczna przenikająca wszystkie wieki istnienia ludzkości. Prawda tak głęboka w swej treści, że trudno jest podczas jednego rozważania całkowicie wyczerpać omawiany temat. Możemy jedynie lekko zbliżyć się do tego tematu, bowiem, co znaczy, że Jezus jest Królem, poznamy dopiero w wieczności. Niemniej jednak to stwierdzenie: „Jezus jest Królem” jest niezmiernie istotne, ponieważ właśnie o to rozbija się rozumowanie Żydów i o tę prawdę potykają się Żydzi niejako tracąc wręcz przywilej swego wybraństwa.

Jest to zadziwiające, bowiem od wieków Izrael widział w Bogu swego Króla. Wyznawał w Nim swego Króla. Wiele tekstów Starego Testamentu ukazuje tę relację Bóg- Król i naród wybrany, którym On włada. W psalmach i innych księgach naród zwraca się do Boga, swego Króla, aby ten miał go w swojej opiece. I Bóg dawał dowody takiej opieki niekiedy nawet w sposób nadzwyczajny. W przymierzu zawartym przez Boga z Izraelem podkreślane jest to najwyższe panowanie Boga jako Króla, jako tego, który daje narodowi swoje prawa, który może też je egzekwować. Natomiast Izrael to naród Boga. Wybrany przez Niego, obdarzony szczególnymi względami, otaczany przez Niego opieką, troską, chroniony przed złem i wybawiany z różnych opresji. Przez pokolenia nie znali innego Króla, jedynie w Bogu go widzieli. Dopiero z czasem zaczęto namaszczać wybranego człowieka na króla narodu. Jednak nadal Bóg był ponad nim, ponad narodem. Był Jego Pasterzem, Panem, Przewodnikiem, Obrońcą, Opiekunem, Sędzią. To On dawał prawa. Czytaj dalej