Ja stwarzam nowe niebiosa i nową ziemię

W pierwszym czytaniu (Iz 65, 17-21) Prorok mówi, iż Bóg stwarza wszystko nowe. Należy się radować, bo Bóg czyni nowym życie na ziemi – czyni nowym człowieka, jego wnętrze i w tym nowym zamieszkuje, radując się tym, czego dokonał; tym, co stało się w sercu człowieka. Raduje się człowiekiem, jego radością, raduje się nowym. Bóg wręcz pragnie, by człowiek radował się zapowiedzią, że Bóg czyni wszystko nowym – nową ziemię, nowego człowieka. W Psalmie (PS 30 (29), 2 i 4. 5-6. 11-12a i 13b (R.: 2a)) dziękujemy, wielbimy Boga za to, co czyni.

Jak się ma czytanie i Psalm do Ewangelii (J 4, 43-54), do wiary i prostoty? Otóż, do Jezusa przyszedł pewien urzędnik królewski. Jego syn był chory, umierał. Nie był to człowiek wierzący, ale kiedy umiera bliska osoba, syn, wtedy człowiek chwyta się wszystkiego, żeby ratować. Ten urzędnik usłyszał o Jezusie, że dokonuje cudów, uzdrawia, a nawet wskrzesza, dlatego do Niego przybył. Pragnął, aby Jezus poszedł z nim do domu i tam uzdrowił jego syna. To nie było w tej samej miejscowości, to było w Kafarnaum, a więc trzeba by wyruszyć w drogę. Jednak Jezus powiedział temu człowiekowi, aby wrócił do domu, bo jego syn żyje. I człowiek ten nie dyskutował z Jezusem, na siłę nie zapraszał, nie prosił jeszcze, ale zaufał słowom: „Idź, syn twój żyje”. Wracał do domu z ufnością i nadzieją, że syn został uzdrowiony. Jezus nie mówił wiele, a ten człowiek przyjął Słowo Jezusa, tak po prostu wrócił do domu. A gdy potem dowiedział się, że dokładnie w tym czasie, kiedy Jezus powiedział, że jego syn żyje, syn rzeczywiście powrócił do zdrowia, uwierzył on i jego cała rodzina.

Bóg mówi, że stwarza nową ziemię, nowego człowieka, że od nowa daje nowe życie. Mówi o radości, aby się już radować, i że On też chce się radować tym nowym życiem, nowym człowiekiem, nową ziemią. Czy potrafimy uwierzyć Słowu Jezusa, tak jak uczynił to urzędnik z dzisiejszego czytania? Czy potrafimy uwierzyć jednemu, dwóm słowom Jezusa i już dziękować Bogu, wielbiąc Go za to, czego dokonuje, mimo, że tak jak ten urzędnik, nie widzimy jeszcze spełnienia swojej prośby, nie widzimy jeszcze zapowiedzi, którą daje Bóg? A w czytaniu jest mowa, żeby już się weselić. W czytaniu mowa jest o tym, że Bóg może uczynić wszystko – w jednym momencie może dokonać całkowitej zmiany. A więc już można się weselić, już można dziękować Bogu, już można wielbić Go za to, że wypowiedział swoje Słowo nad nami. Nie widząc jeszcze spełnienia się tego Słowa można już Boga wielbić za nie, bo przecież Bóg nie wypowiada słów na wiatr.

Czy nasza wiara jest właśnie taką, że polegamy na Słowu Boga, że ufnie idziemy za tym Słowem dziękując i wielbiąc? Czy potrafimy z ufnością podjąć Słowo Boga, wierząc, że ono się spełnia, nie widząc jeszcze efektu końcowego? A tego właśnie oczekuje od nas Bóg. Ufności i wiary. Wiara ma być wiarą prostą, a więc Bóg mówi, dusza przyjmuje. Idzie uspokojona w swoim życiu, dziękując Bogu za obietnice. Czy rzeczywiście potrafimy tak wierzyć, tak ufać w każdej sytuacji, szczególnie, gdy chodzi o sytuacje trudne, gdy jesteśmy zaskoczeni czymś, sytuacje, które są cierpieniem, smutkiem? Czy wtedy, gdy budzi się w nas niepokój, potrafimy uwierzyć Słowu, że oto Bóg czyni nowe, bo w Jego mocy jest wszystko? I czy nasze serce doznaje uspokojenia, czy potrafimy już wtedy dziękować Bogu za to, co dokonuje, za to, co będzie? Patrząc na urzędnika królewskiego dobrze by było postępować podobnie – uwierzyć jednemu Słowu Boga, nie prosić i nie błagać, jak gdyby nie zmuszać Boga różnymi modlitwami, podejmowanymi jakimiś ofiarami, wyrzeczeniami, nie zmuszać Boga do tego, czego pragniemy. Czy potrafimy, tak jak ten urzędnik, przyjść, poprosić i z ufnością odejść do swoich obowiązków, dziękując Bogu za Jego opiekę i za to, co czyni? Zazwyczaj duszom trudno jest tak zaufać. Zazwyczaj jest tak, że w różnych trudnych sytuacjach, dusze są tak zajęte swoimi sprawami, problemami i cierpieniami, że nie potrafią słuchać Boga i nie potrafią w prostocie przyjmować Jego Słowa. Wydaje się duszom, że muszą Bogu nieustannie przypominać o swojej sprawie. Wydaje im się, że jak będą dużo mówić, dużo prosić, jeszcze podejmą jakieś wyrzeczenia, ofiary, to na pewno wtedy Bóg spełni ich oczekiwania. A Bóg pragnie wiary prostej. Bóg wypowiada Słowo, a człowiek ufnie przyjmuje i ze spokojnym sercem odchodzi do swoich zwykłych czynności, dziękuje Bogu i wielbi Go za Jego opiekę. Nie powraca z niepokojem ciągle do tej jednej sprawy, nie woła znowu do Boga i nie prosi, nie błaga na kolanach, tylko ufa, bo Bóg już czyni wszystko nowe. Czytaj dalej

Wielkopostny dzień skupienia – 5 marca br.

Wprowadzenie

Dzisiaj spróbujemy uświadomić sobie, że cokolwiek czynimy, mamy czynić z miłości, ponieważ czynienie czegokolwiek wobec Boga z obowiązku, z przymusu jest ranieniem Go, a często jest też grzechem. Na tak wielką miłość, jaką Bóg obdarza człowieka, człowiek powinien odpowiedzieć też tylko miłością. Każda inna odpowiedź sprzeciwia się Bożej miłości, jest ranieniem, odrzucaniem jej. Każda osoba wierząca powinna w swojej relacji do Boga żyć miłością. Wiara oparta na miłości to prawdziwa wiara. Brak miłości, to tylko kalkulacje lub też życie pod strachem, a to nie zgadza się z miłością, jest obrażaniem Boga. Dlatego dzisiaj spróbujemy jeszcze raz uświadomić sobie potrzebę wejścia w relację miłości z Bogiem.

Konferencja

Sensem wiary jest miłość. Bez miłości trudno jest mówić o wierze. Sensem istnienia człowieka jest miłość. Nie ma prawdziwego życia bez miłości. Prawdziwa relacja z Bogiem to relacja miłości, nie tylko ze strony Boga do człowieka, ale człowieka do Boga również. Dopiero wtedy, kiedy człowiek kocha może mówić, że wierzy i że żyje z Bogiem. Bóg jest Miłością. Cały jest tylko Miłością. Nie ma w Nim niczego, co nie byłoby miłością. Wszystko, co z Boga wypływa, wypływa jako miłość. Czemu Bóg daje początek, daje początek z miłości. Cokolwiek Bóg czyni wobec człowieka, czyni z miłości. Każde wypowiedziane Słowo Boga wobec człowieka jest słowem miłości. Jego wola, wszelkie zamysły, plany są planami miłości. Człowiek jest zbyt mały, aby mógł pojąć wielkość tej miłości, dlatego często się buntuje uważając, że to, co go spotyka jest złem, które nie pozwala mu żyć prawdziwie. Natomiast Bóg, który miłuje człowieka, otacza człowieka tylko miłością, patrzy na to inaczej. Wola Boża, która objawia się w życiu człowieka jest przecież wolą objawiającą się z miłości, nawet sytuacje trudne są łaską. Człowiek nie rozumie trudnych sytuacji i buntuje się przeciwko nim, a one pochodzą lub też są przyzwoleniem Boga z miłości.

Podczas Wielkiego Postu w sposób szczególny rozważa się miłość, widząc w Krzyżu objawiającą się pełnię miłości. Jezus zdecydował się pójść na Krzyż tylko z miłości. Nie było w Nim żadnego innego powodu, tylko miłość – przede wszystkim miłość do Ojca i Jego zjednoczenie z wolą Ojca. A wolą Ojca było zbawić ludzkość, a więc wszystkie umiłowane dzieci z powrotem przywrócić jako dzieci Boga; z powrotem wszystkim umiłowanym dzieciom dać życie Boże. W Raju żyły tym życiem, ale grzech to przerwał. Tylko ktoś równy Bogu mógł przywrócić człowiekowi życie Boskie. I uczynił to Boży Syn. Czytaj dalej

Wielkopostny dzień skupienia – 4 marca br.

Wprowadzenie

Witam Was, Dusze Najmniejsze, w tym pięknym miejscu; w miejscu, w którym tak szczególnie uobecnia się Męka Jezusa, gdzie szczególnie się ją rozważa i jest ona w sercach wielu odwiedzających to miejsce.

Dzisiaj postaramy się bardziej uświadomić sobie samotność Jezusa, która nie miała i nie ma sobie równych. Opuszczony przez wszystkich, doświadczając opuszczenia od Boga Ojca, co jest szczególnie trudnym i ciężkim doświadczeniem, oddawał życie każdemu z nas. I chociaż nikt z ludzi nie był w pełni świadomy tego, co dokonuje Jezus – ci co żyli przed Jego Narodzeniem o niczym nie wiedzieli; ci, co urodzili się po, nawet nie zawsze chcą zatrzymać wzrok na Krzyżu – jednak Jezus wszystkich zbawił, również tę garstkę, która, gdy On chodził po ziemi nienawidziła Go i doprowadziła do Jego śmierci. On był Sam spośród całej ludzkości; całej – od początku istnienia po jej kres. On Sam wobec ogromu zła, ogromu grzechu. Sam odrzucony i nieprzyjęty przez człowieka, w poczuciu opuszczenia przez Ojca, w wielkiej miłości, niepojętej, niewyobrażalnej podjął Dzieło Zbawcze i zrealizował do końca. Uczynił to, chociaż nikt nie rozumiał, co się dokonuje. I obecnie ludzie też nie rozumieją, co takiego Jezus uczynił. Dokonał tego, chociaż żaden człowiek nie jest w stanie zrozumieć wielkości Ofiary, a tak wielu ludzi nawet nie chce zastanowić się nad Jej wielkością. Dokonał Sam rzeczy wielkiej, jedynej, jakiej nie dokonał żaden człowiek. W samotności przeżywał wielki dramat, wielkie cierpienie i wielki ból. W samotności przeżywał to, co dokonywało się i dokonuje się teraz po Jego śmierci i Zmartwychwstaniu. Pomimo dalszego odrzucania Jego miłości, widząc wszystko, co będzie się dziać w przyszłości, dokonał tego Dzieła – z miłości. Jedyne, co dusza może uczynić, to uklęknąć przed Nim i przyjąć tę miłość. A przyjmując ją, rozważając, starać się towarzyszyć Jezusowi, aby choć odrobinę zmniejszyć Jego samotność. Cierpienie w samotności doświadcza się jako zwielokrotnione. Kiedy ktoś jest z nami, cierpienie nie wydaje się aż tak wielkie, aż tak straszne, choć nadal pozostaje takie samo. Dlatego, chociaż niewiele rozumiemy z tego, co Bóg dokonuje, spróbujmy towarzyszyć Jezusowi, aby nie czuł się samotny, aby zmniejszyło się Jego poczucie zdrady, osamotnienia i opuszczenia, przecież nawet najbliżsi uciekli.

Miejsce, w którym jesteśmy jest naznaczone łaską, dlatego warto tutaj być w czasie Wielkiego Postu, warto rozważać w tym miejscu Mękę Jezusa, Jego Zbawcze Dzieło. Bóg otwiera swoje Serce przed każdym, kto wyrazi pragnienie, by rozważać tutaj Mękę Jezusa i towarzyszyć Mu, kto zapragnie, chociaż odrobinę współczuć z Jezusem, być z Nim do końca. Spróbujmy otworzyć serca na łaski tu płynące, aby stanąć na Golgocie, pozwolić Duchowi Świętemu każdego z nas przenieść do tego wydarzenia, byśmy żywiej, mocniej doświadczyli dokonującego się niezwykłego wielkiego Dzieła Bożego Miłosierdzia.

Adoracja Najświętszego Sakramentu

Witaj, mój Jezu! Witaj, mój Panie! Witaj, moja Miłości! Klękam przed Tobą i chylę moje czoło do samej ziemi, aby Ci powiedzieć, żeś Ty moim Bogiem, żeś Ty moim Królem, moją Miłością. Dziękuję Ci, Jezu! To Ty zaprosiłeś mnie tutaj, to Ty sprawiłeś, że mogliśmy się spotkać, Ty przywołałeś każde serce, bo do każdego serca pragniesz przemawiać słowami miłości. Dziękuję Ci, Jezu! Już teraz dziękuję Ci za wszystkie łaski, którymi obdarzasz i którymi jeszcze będziesz obdarzać nas. Pragnę, Panie, wyrazić Ci swoją miłość, swoją wdzięczność. Pragnę przytulić się do Ciebie, wsłuchać się w bicie Twego Serca i po prostu być z Tobą. Proszę Ciebie, abyś udzielał mi swego Ducha, który poprowadzi moje serce ku Tobie, moje myśli, całego mnie, całe moje jestestwo skieruje ku Tobie. Ty możesz to uczynić. Ja jestem tylko duszą maleńką, człowiekiem mizernym i nie potrafię, Boże, rozmawiać z Tobą, nie mogę uczynić nawet kroku ku Tobie o własnych siłach, ale Ty jesteś Wszechmocny i ufam, że to Ty pragniesz, aby moje serce doświadczyło Twojej miłości. Dlatego proszę Ciebie, abyś mi udzielił swego Ducha, aby moje serce otwarło się na Twoją obecność i aby przylgnęło do Ciebie. Proszę, daj nam swego Ducha. Czytaj dalej

Wielkopostna Adoracja Najświętszego Sakramentu

adoracja_rekolekcje_rozanystok

Witaj, mój Jezu! Znowu napełniasz moje serce szczęściem. Przychodzisz podczas Eucharystii i jesteś. Pragnę Ci dziękować za tę cudowną, niezwykłą łaskę Twojej obecności w moim sercu. Nie bardzo umiem, Boże, nie bardzo wiem jak, ale chciałbym całym sercem oddać Tobie chwałę, uwielbić Ciebie. Padam więc do stóp Twoich, bo Ty Królem moim jesteś. Wyznaję, że Ty jesteś Panem mego serca, całego mojego życia. A ja? Ja jestem Twoją własnością, należę do Ciebie. Pragnę czynić wszystko, czego Ty ode mnie będziesz oczekiwał. Teraz, Boże mój, pragnę uczcić Ciebie jako Najwspanialszego Gościa w moim sercu. Pragnę Ci śpiewać, pragnę Cię wielbić, bo moje serce napełniłeś światłem, napełniłeś Sobą, bo postawiłeś moją duszę przed Sobą. Otworzyłeś moją duszę na swoją obecność i sprawiłeś, że moja dusza ożyła. Bądź uwielbiony, Boże!

***

O, mój Jezu, w jaki sposób mogę wyrazić swoją wdzięczność za to, co czynisz z sercem moim. Każde słowo wydaje się być niczym wobec obdarowania, jakiego doświadcza dusza, kiedy przychodzisz do niej. Wtedy dopiero zaczynam rozumieć sens słów, ich głębię. Wtedy dopiero rozumiem, co znaczy – jesteś.

Panie mój, kocham Ciebie! Pragnę Ciebie! Kiedy przychodzisz i duszę obdarzasz słodyczą swojej obecności, wtedy dusza dotknięta miłością pragnie. Dziwi mnie, Boże, że im jesteś bliżej, tym moja dusza pragnie bardziej. Im bardziej zbliżasz się, im mocniej obejmujesz moją duszę, tym bardziej tęsknię za Tobą i bardziej cierpię. Ale szczęściem dla mojej duszy jest to cierpienie, nie chciałbym przestać cierpieć. I chociaż niewiele z tego wszystkiego rozumiem, Panie mój, wiem, że jestem szczęśliwy. A szczęście wypełnia mnie całego, bo dusza moja znajduje się w objęciach Boga, bo miłość Twoja przenika mnie, obejmuje mnie; bo cały znikam w Tobie, cały przemieniam się w Ciebie. A wszystko to, Panie, darem Twojej łaski jest. Wszystko to Twoja miłość, Twoje dobre Serce, Twoje miłosierdzie nade mną, bo przecież moja dusza tak słaba, niezdolna jest do niczego. Nie jest w stanie otworzyć się, spotkać się z Tobą.

Dlatego pragnę uwielbiać Ciebie, Boże, wywyższać Ciebie, śpiewać Tobie wraz z Aniołami jak najpiękniej. Wiem, że mój głos nie jest tak wspaniały i słuch nie bardzo, ale wiem też, Boże, że to, co czynione jest z serca, to, co prawdziwie płynie z głębi duszy, przyjmujesz z radością. A ja ufam, że moi bracia Święci i Aniołowie połączą się za mną i razem będziemy wielbić Ciebie. Wtedy ten śpiew będzie najpiękniejszy. Jakie to cudowne, że mam tyle braci i sióstr, że dzięki ich pięknym hymnom, które śpiewają Tobie również i mój śpiew nabiera piękna. Jest przyjmowany przez Ciebie z radością. Uwielbiam Ciebie, Boże! Czytaj dalej

Idź, obmyj się siedem razy w Jordanie…

Wspólnie przeżywamy ten piękny, ubogacający czas. Wspólnie zbliżamy się do Jezusa, wspólnie otwieramy się na Jego miłość, na Jego miłosierdzie, wspólnie otwieramy się na poznanie Boga. Dzisiaj chwilę zatrzymamy się nad pierwszym czytaniem (2 Krl 5, 1-15a), a szczególnie nad słowami: „…gdyby prorok kazał ci spełnić coś trudnego, czy byś nie wykonał? O ileż więc bardziej, jeśli ci powiedział: „Obmyj się, a będziesz czysty”. Mowa jest tu o tym, że gdyby Naaman musiał zrobić coś trudnego do wykonania, aby zostać oczyszczonym, na pewno by to uczynił, a że zadanie ma zbyt łatwe jego zdaniem, nie bardzo wierzy w efekt tego zadania. Otóż w głębi ludzkiego serca nieustannie jest pycha. Pomimo tego, że tyle lat idziemy już maleńką drogą miłości, pomimo tego, że poznajemy własną małość, to jednak w sercach jest pycha. Przejawia się ona w różny sposób, między innymi w tym, że człowiek lepiej się czuje, gdy ma możliwość zrobić coś sam. Kiedy podejmie wysiłek, wykona jakąś pracę, wtedy wie, że zapracował na coś. Kiedy natomiast staje w obliczu sytuacji, gdzie nie od niego zależą jakieś sprawy i musi zaufać Bogu, wtedy czuje w sercu niepokój. Pycha przejawia się również w tym, że człowiek jest bardziej spokojny wtedy, gdy w jakiejś intencji odmówi pewne modlitwy niż wtedy, gdy np. wypowie akt miłości w tej intencji, bowiem wydaje mu się, że jak odmówi cały Różaniec, poświęci więcej czasu, swojego wysiłku, będzie to jego wyrzeczenie, wtedy uzyska to o co prosi. To już nie jest wiara, to jest pycha. Człowiek nieustannie w swoich postawach, zachowaniach, w swoich myślach, słowach przejawia pychę. Często jest to ukryte, zakamuflowane. Bardzo często człowiek od razu znajduje jakieś wytłumaczenie na swoje zachowania, często jest ono tak piękne, tak duchowe, że sam zaczyna w to wierzyć. A dzisiejszy przykład z pierwszego czytania mówi o tym, aby zaufać Bogu i w Nim pokładać całą nadzieję, aby przestać wierzyć we własne siły, we własne zdolności, aby stanąć przed Bogiem w pokorze, w poczuciu bezradności, aby wszystko uzależnić od Niego. Naaman był bardzo poruszony i zagniewany – taki wysiłek, długa droga, przygotowane dary, aby podziękować za oczyszczenie, a tu ktoś w ogóle do niego nie wychodzi, nie spojrzał na niego a wysyła do jakiejś rzeki, aby się wykapał. Była to tak zwyczajna rzecz, prozaiczna, a w dodatku łatwa.

Teraz dobrze by było spojrzeć na siebie samego. Cały czas w duszy tkwią jeszcze stare przyzwyczajenia, stare sposoby przeżywania Wielkiego Postu. Mimo, że na ten temat mówimy, jednak w głębi duszy gdzieś tam tkwią te stare nawyki. Poza tym stykamy się z różnymi ludźmi, którzy właśnie preferują dawniejszy sposób przeżywania Wielkiego Postu. Chciałoby się podjąć jakieś postanowienia, które wymagają dużej ofiary, wysiłku, aby człowiek poczuł, że pracuje nad sobą. Poza tym wtedy człowiek może poczułby się trochę lepiej, bardziej komfortowo, bo coś zrobił, coś uczynił. Czytaj dalej

Zaproszenie do ściślejszego zjednoczenia z Bogiem

Życie Maryi złączone było od samego początku z Jezusem. Od chwili Zwiastowania Jej dusza została złączona z Jego duszą. Ale przecież z Bogiem Maryja żyła jeszcze wcześniej – należała do Niego, swoją duszę Mu oddała, swoje życie poświęciła Bogu. Życie duszy, która staje się oblubienicą Boga ma być właśnie życiem w całkowitym zjednoczeniu z Jezusem, w całkowitym oddaniu. Kiedy spojrzymy na życie Maryi, zobaczymy, że cały sens Jej istnienia to Jezus. Wszystkie czynności, wszystkie myśli, wszystko było skierowane ku Niemu i ze względu na Niego było wykonywane. Ktoś może powiedzieć, że Bóg obdarzył Ją szczególną łaską i dlatego było to możliwe. Owszem, to prawda. Jednak Bóg zaprasza do życia w zjednoczeniu z Nim wiele dusz, a życie Maryi ma być dowodem na to, że jest to możliwe. Z Jej życia dusze mogą czerpać wzór, ale też mogą czerpać siłę. Zjednoczenie z Jezusem może mieć miejsce poprzez Jej Matczyne Serce. Wtedy jest to bardzo ścisłe zjednoczenie, życie w niezwykłej bliskości Jezusa, właściwie życie życiem Jezusa, bo takie było Jej życie. Maryja oddając się Bogu, nie należała już do siebie, nie kierowała sobą, nie traktowała życia jako swojej własności. Od momentu pojawienia się Jezusa w Jej Sercu, całkowicie już poszła drogą życia Jezusa. I każdą duszę, która pragnie życia w zjednoczeniu z Jezusem prowadzi do takiej bliskości, do takiego zjednoczenia. Włącza ją w nurt swego zjednoczenia z Jezusem. Maryja żyje w sercu takiej duszy, a ona żyje w Sercu Matki Bożej i powoli wchodzi w życie Boga, uczestnicząc we wszystkim, co należy do Niego.

Teraz, w Wielkim Poście, w tym przepięknym czasie w Kościele, zjednoczenie duszy z Jezusem może być szczególnie ścisłe. Dusza może uczestniczyć we wszystkim, co jest życiem Jezusa. Zapragnijmy razem z Maryją nieustannie przeżywać Mękę Jezusa. Dla duszy nie jest to łatwe, posiada ona swoje słabości, dlatego pomoc Matki Boga jest tutaj bardzo potrzebna. Maryja pragnie wziąć nas do swojego Serca i poprowadzić w każdym momencie dnia i nocy przez Mękę Jezusa. W pewnym stopniu jakiś czas temu już o tym mówiliśmy. Chodzi tutaj o to, abyśmy: Czytaj dalej

Bóg wszystkie dusze zaprasza pod Krzyż

Od pewnego czasu idziemy maleńką drogą miłości i znajdujemy się już na pewnym stopniu tej drogi. Na tym etapie, na którym teraz się znajdujemy Bóg oczekuje od nas większej otwartości serca na świat duchowy. Cała ta droga jest otwieraniem się na świat Ducha, niemniej jednak pierwsze etapy są nieudolnymi próbami otwierania się na świat Boży, to zazwyczaj przyjmowanie większości pouczeń intelektualnie, to też bazowanie na emocjach. My już przeszliśmy te pierwsze etapy, przeszliśmy również przez zniechęcenie. Różne były nasze doświadczenia. Teraz Bóg wprowadza Wspólnotę na głębsze zjednoczenie z Bogiem i pragnie naszej świadomości, iż świat duchowy istnieje naprawdę, nieustannie nas otacza, jest światem realnym, prawdziwym, światem wiecznym. Trzeba jednak zamknąć zmysły ciała a otworzyć zmysły duszy, by poruszać się w tym świecie. Kiedy dusza pozwoli Duchowi Świętemu, aby On otworzył ją na ten świat, zaczyna doświadczać świata duchowego i wzruszona często nie może ukryć łez, bo wszystko to, co do tej pory w jakimś stopniu wyobrażała sobie, czytała o tym, okazuje się być rzeczywistością realną. Słowa, jakie wypowiada Kapłan dla tej duszy mają nowy wymiar. Dopiero teraz doświadcza tych słów jako prawdę, która staje się. Jeśli w pouczeniu słyszymy, że tu, w tej kaplicy w miejscu Ołtarza jest Golgota, to zazwyczaj dusze wyobrażają sobie tę Golgotę. Jedni przyjmują to z większą wiarą, inni troszeczkę z powątpiewaniem, ale tak do końca nie jest to rzeczywistość prawdziwa dla dusz. Częściej przyjmują jako porównanie, przenośnię, jakąś alegorię, nawiązanie do przeszłości, ale nie jako rzeczywistość, która teraz ma miejsce. To, co Bóg mówi jest rzeczywistością tu i teraz. Wszystkie wydarzenia zbawcze, o których Bóg mówi są rzeczywistością tu i teraz. Jeśli otworzymy się na tę rzeczywistość zaczniemy głębiej pewne rzeczy rozumieć, odbierać, zaczniemy żyć tą rzeczywistością, bowiem wtedy dopiero stanie się ona dla nas prawdziwą, realną. Wtedy dopiero zobaczymy, że to, co do tej pory wydawało nam się, że jest naszą wiarą w istnienie świata duchowego było jedynie namiastką wiary, nieudolną próbą przyjęcia do wiadomości, że taki świat istnieje. Bóg pragnie, by nasze serca przyjmowały wprost każde pouczenie. To przyjmowanie w prostocie, w otwartości powoduje, że dusza rzeczywiście wchodzi w duchowy świat, doświadcza jego wydarzeń, przeżywa razem z Jezusem czy też razem z innymi osobami, bohaterami danych wydarzeń. Jednocześnie ma głębsze zrozumienie istoty, wymowy, znaczenia tych wydarzeń.

Teraz w czasie Wielkiego Postu Bóg wszystkie dusze zaprasza pod Krzyż. To zaproszenie pod Krzyż jest umiejscowieniem Krzyża, Golgoty w sercu każdego z nas. Jednocześnie jest to rzeczywistość, która nas otacza. Dopiero wtedy można tej rzeczywistości doświadczyć wokół siebie, jeżeli otworzy się serce na nią. Tak więc ta rzeczywistość – świat duchowy – jest w nas i jest wokół nas. Czytaj dalej

Wielkopostny dzień skupienia – 20 lutego br.

Nieustannie otwierajmy swoje serca na obecność Jezusa cierpiącego. Starajmy się w sposób duchowy towarzyszyć Mu na Jego drodze krzyżowej. Bóg obdarza szczególnymi łaskami te dusze, które starają się towarzyszyć Mu podczas Jego Męki. Czyńcie wszystko z wielką prostotą. Nie silmy się na wyszukane słowa, nie starajmy się być innymi niż jesteśmy. Bądźmy sobą podczas spotkania z Bogiem. Bóg nie potrzebuje naszego wielomóstwa, naszej inteligencji, byśmy tworzyli przepiękne zdania, nie potrzebuje naszych zdolności. Bóg jest samowystarczalny. To On jest Stwórcą, On nas stworzył, On nam wszystko dał, z miłości uczynił nas wolnymi. Jedynie czego pragnie od nas, to miłości. Gdy staramy się więc trwać u stóp Jego Krzyża, to tylko z miłości. Nie musimy nic czynić, wystarczy kochać.

Tak trudno człowiekowi jest uwierzyć, że wystarczy tylko miłość. I gdy staje przed Bogiem zaczyna wiele czynić, a zapomina o jednym, że trzeba kochać. Więc my podejmijmy wysiłek, by kochać. Podczas trwania przed Bogiem, podczas towarzyszenia Bogu w Jego Męce nie jest ważne, czy my się dobrze czujemy podczas takiej modlitwy – ważny jest Bóg. Tak więc podczas Adoracji, podczas naszej osobistej modlitwy w ciągu dnia, gdy klękamy przed Bogiem nie myślmy o sobie, o swoich sprawach. Myślmy o Bogu i tylko o Nim. Prośmy Ducha Świętego, by prowadził nasze serca, by wydobył nas z naszej pychy i próżności, z naszego egoizmu. One nieustannie odwracają naszą uwagę od Boga. Prośmy, aby Duch Święty prowadził nasze serca ku wielkiej miłości, ku zjednoczeniu z Bogiem, ku otwarciu się na Niego tak, by prawdziwie zająć się tylko Nim, należeć tylko do Niego, by rzeczywiście otworzyć serce na Bożą miłość. Prośmy Ducha Świętego, by to On prowadził każdy nasz krok, każdą naszą myśl, by był w każdej naszej modlitwie, by otwierał nasze serca na obecność Boga, który jest.

Adoracja Najświętszego Sakramentu

Witaj, mój Jezu! Witaj, mój Ukochany! Witaj Ty, którego umiłowała moja dusza, za którym moja dusza podąża! Witaj, Boże! Ty pierwszy wybrałeś mnie. Ty pierwszy wyznałeś miłość mojej duszy. Ty pierwszy zapragnąłeś mego serca. Ty pierwszy pociągnąłeś moje serce ku Sobie. Od momentu, gdy wyznałeś mojej duszy miłość, czynisz to nieustannie. Zapraszasz moją duszę ku życiu w zjednoczeniu z Tobą, w bliskości niepojętej. Ale moja dusza jest słaba. Nie posiadam w sobie mądrości, żadnej wiedzy, niczego. Jeśli Ty nie dasz mi poznania Siebie, nie wiem nic, nie rozumiem, nie mogę poznać wartości tego, czym mnie obdarzasz. Jeśli mi nie objawisz Siebie, nie będę wiedział, jak cennym darem jest Twoja miłość. Czytaj dalej

Wielkpostny dzień skupienia – 19 lutego br.

Wprowadzenie

Dzisiaj spróbujemy jednoczyć się z Jezusem Ukrzyżowanym. Postarajmy się otworzyć serca i uczestniczyć w cierpieniu samego Boga. A otwierając swoje serca na doświadczenie Jezusa, abyśmy mieli pełniejszą świadomość niezwykłej, nieskończonej miłości Boga do każdego z nas i abyśmy zrozumieli, jak wielkie jest Boże miłosierdzie, skoro Bóg posłał swego Syna i skoro każdego z nas zaprasza nieustannie do uczestniczenia w tym, co jest najważniejsze dla całej ludzkości. Jak bardzo musi Bóg kochać dusze, skoro pragnie ich uczestnictwa w swoim cierpieniu, skoro pozwala, by dusze w sposób duchowy mogły jednoczyć się z Nim, mając swój udział zbawczy. Jest to wielkim wyróżnieniem, wielkim wybraniem, wielką łaską, gdy dusza pociągnięta Bożym zaproszeniem otwiera się na możliwość uczestnictwa w Drodze Krzyżowej Jezusa, Jego Męce i śmierci.

Uświadamiając sobie to wielkie wyróżnienie, zapragnijmy dzisiaj uczestnictwa w cierpieniu Jezusa. Otwórzmy serca, abyśmy szczególnie w czasie Wielkiego Postu bardziej świadomie uczestniczyli w Dziele Zbawczym, otworzyli się na Boże Miłosierdzie i stali się Jego świadkami.

Konferencja

Jesteśmy umiłowanymi dziećmi Boga. Miłość Jego wyraża się w tym, że obdarowuje nas w sposób niezwykły. Tym obdarowaniem wyróżnia spośród całego stworzenia. Posłał swojego Syna. Zgodził się na Jego mękę i śmierć, byśmy otrzymali życie Boga, by każda dusza mogła żyć Boskim życiem. Jezus na Krzyżu to życie przekazał nam. Jest to dar dla każdego człowieka, dla całej ludzkości. Nasze wybranie, to szczególne umiłowanie przez Boga naszych dusz wyraża się jeszcze głębiej w tym, że Bóg zaprasza każdego z nas do uczestniczenia w obdarowywaniu życiem Boskim innych dusz. To jest niezwykłe wyróżnienie – OJCIEC SWOIM DZIECIOM DAJE UDZIAŁ W TYM, CO SAM CZYNI. Nie każda dusza zaproszona jest do takiego uczestnictwa. Bóg wybiera Sobie dusze, by one wraz z Nim uczestniczyły w Jego Dziele Zbawczym. To wybranie jest szczególnym, jest znakiem niezwykłego umiłowania przez Boga, jest darem, łaską, jednocześnie jest pewną odpowiedzialnością przed Bogiem za to, co Bóg składa w takiej duszy. Jednak, kiedy dusze słyszą o zaproszeniu do uczestniczenia w Bożym Dziele Zbawiania dusz, zaczynają się wahać. Kiedy słyszą o zaproszeniu do udziału w krzyżu, jakże często odstępują od tej drogi. Jeśli dusza odstępuje, waha się, jeżeli rezygnuje, to znaczy, że nie rozumie, do czego zaprasza ją Bóg. To znaczy też, że w niej samej nie ma jeszcze miłości do Boga; takiej miłości, która by ją pociągnęła na sam szczyt Golgoty. Czytaj dalej

Wielkopostny dzień skupienia – 13 luty br.

Przyjęcie Jezusa do swojego serca, nieustanna próba życia z Nim sprawia, że dusza jest szczęśliwą. Pozostawienie wszystkiego, uczynienie swego serca wolnym od wszystkiego, a skierowanie swego wzroku na Boga czyni duszę szczęśliwą. Jeśli swoje serce człowiek uwolni od ziemskich spraw, od doczesności, od przeróżnych przywiązań, różnych myśli, pragnień, a skieruje się ku Bogu, będzie szczęśliwy.

Jezus przychodzi do każdego z nas z wielką pomocą. Przychodzi Sam osobiście, by zamieszkać w nas. A będąc tak blisko nas chce pomóc nam skierować swoje serce ku Bogu, chce pomóc nam osiągnąć szczęście. Darem Bożej miłości jest cudowna obecność Jezusa Ukrzyżowanego w każdym z nas. Adoracja Krzyża, Męki Jezusa, rozważanie Jego cierpienia, Jego śmierci jest największą korzyścią dla duszy. Podczas prób jednoczenia się z Jezusem, trwania u stóp Krzyża, otwierania serca na Jego cierpienie, dusza otrzymuje szczególnie dużo. Może nie doświadczać jakichś niezwykłych łask, może nic nie czuć, a jednak właśnie wtedy, gdy trwa pod Krzyżem otrzymuje najwięcej – Boże życie zstępuje do jej serca. Jeśli czyni to systematycznie, codziennie, jeśli stara się nieustannie jednoczyć się z Jezusem, wtedy najszybciej postępuje na drodze doskonałości, bowiem poznaje miłość i otrzymuje siły, by odpowiadać na tę miłość, by próbować do tej miłości ciągle się zwracać.

Postarajmy się w czasie Wielkiego Postu pozostawić wszystkie swoje pragnienia, wszystko, co ziemskie, abyśmy otworzyli się na obecność Jezusa Ukrzyżowanego i z Nim ten czas spędzili. Największe korzyści pozyska dusza, która rzeczywiście pozostawi wszystko, a otworzy się na Boga. Nie tylko jej serce zacznie nowe życie, ale otrzyma ona wielkie łaski podczas samego Triduum i w o wiele bogatszy sposób przeżyje Zmartwychwstanie Jezusa. Stanie się również źródłem łask dla innych dusz. Bóg zaprasza nas do takiej bliskiej relacji i udziela wszystkiego, czego dusze potrzebują. Z naszej strony wystarczy próba otwarcia się na to. Tylko tyle, a jak wspaniałe mogą być owoce.

Adoracja Najświętszego Sakramentu

Witaj, mój Jezu! Przypadam do stóp Twoich, aby ucałować Twoje Rany. Ty jesteś moim Panem, moim Królem, Ty jesteś moją Miłością. Pozwól mi być sługą Twoim. Uczyń mnie swoim niewolnikiem, chcę należeć do Ciebie. Panie mój, tak hojnie obdarowujesz duszę, Sam do niej przychodzisz. Jesteś jej największym bogactwem, skarbem. Dlaczego więc, Boże, nie zawsze czuję się tak bogaty? Tyle różnych spraw mam w swoim sercu, do tylu różnych rzeczy jestem przywiązany, różnymi sprawami się zajmuję, w mojej głowie ciągle są różne myśli. Układam sobie plan dnia, aby ze wszystkim zdążyć, aby nie zapomnieć o niczym. Moje oczy patrzą na różne rzeczy i zaczynam pragnąć tych rzeczy. Nie jestem wolny, Boże. Ciągle jestem czymś zniewolony, czymś zajęty. Moje serce jest ciągle gdzieś. A w tym czasie Wielkiego Postu Ty przyszedłeś do mnie, zapragnąłeś ten czas spędzić ze mną i zaprosiłeś mnie do tego. Czuję, że jestem uwiązany, przywiązany, połączony różnymi więzami, linami, łańcuchami z tym światem. To uwiązanie dotyczy serca. Moje serce zajęte jest wszystkim, tylko nie Tobą. Uświadamiam sobie, Boże, że jestem tak słabą duszą, że nie potrafię zostawić tego wszystkiego, zrezygnować, aby być tylko z Tobą. Twoja cudowna obecność pociąga mnie. Ty sprawiłeś, że moje serce zapragnęło żyć z Tobą, ale ciągnę za sobą cały ten bagaż. Chciałbym prosić Ciebie, Jezu, abyś zabrał go. Nie chcę żadną myślą wiązać się z czymkolwiek. Nie chcę, aby jakakolwiek myśl przesłoniła mi Ciebie. Chcę Ci wszystko, Boże, oddać, wszystkie moje myśli, wszystkie dążenia, moje plany, pragnienia. Chcę Ci oddać wszystkie relacje z ludźmi, wszystkie obowiązki i wszystko to, co wydaje się mi, że jest moim obowiązkiem. Chcę Ci oddać, Panie, najdrobniejsze poruszenie serca w jakimkolwiek kierunku. Nie chcę posiadać niczego, pragnę być z Tobą. Proszę, pomóż mi, Jezu. Udziel takiej łaski.

Jest Rok Miłosierdzia, a w tym roku Wielki Post. O, Panie, to czas szczególnej łaski. Proszę więc Ciebie o nią, uwolnij mnie od wszystkiego, co nie pozwala mi otworzyć się na Twoją obecność i trwać przy Tobie. Proszę Cię, Jezu! Czytaj dalej