Apel Jasnogórski

Apel Jasnogórski :: 4 listopada 2007

Apel Jasnogórski. Matka Boża była uśmiechnięta. Miała takie dobre, czułe spojrzenie. Jak prawdziwa Mama patrząca z czułością i miłością na swoje dzieci?

„Błogosławię was, dzieci Moje. Jesteście w Moim Sercu. Czujcie się bezpiecznie. Dzieci. Dzieci Moje! Tulę was z miłością! Jesteście radością Moją i Mojego Syna. Patrzę na was i uśmiecham się. Jesteście jak małe dzieci, które wybierają się na wycieczkę z mamą. Są pełne niepokoju, ale i oczekiwania, pragnienia. Idą z mamą. Mama zna całą wyprawę, wie wszystko, ma przygotowane to, co trzeba. Jest spokojna o przebieg wycieczki i cieszy się patrząc na swoje dzieci. Tak Ja patrzę na was. Miłuję was. Trwajcie na modlitwie, trwajcie we Mnie, w Moim Sercu. Zaufajcie Mi, Ja was poprowadzę. Duch Święty czuwa. Błogosławię was, Moje dzieci.”

 

Wieczernik w Czerwińsku

Wieczernik w Czerwińsku :: 3 listopada 2007

Drogie dzieci! Wzywam was, abyście swoje serca otworzyli na Mojego Ducha. Jego pragnę wam dziś udzielić. Pragnę Nim wypełnić serca wasze. Pragnę, aby On, Duch Mój, pomógł wam zjednoczyć się ze Mną. Aby serca wasze prowadził i je uświęcał. Aby modlił się w was, kiedy wy stajecie się słabi i zapominacie o modlitwie oraz o wołaniu: Jezu, Maryjo kocham Was, ratujcie dusze! To co uda się wypracować sercom waszym, słabość wasza pogubi, stajecie się letni i trudno jest wam odnaleźć drogę do modlitwy i do Mnie. Wzywam was, abyście z powagą przyjmowali każde Moje słowo, gdyż czas jaki wam pozostał do nawrócenia i zjednoczenia się ze Mną jest bardzo krótki. Jak poradzicie sobie, kiedy dotkną was doświadczenia? Jak poradzicie sobie, kiedy serca wasze nie będą przygotowane na wydarzenia jakie stoją u drzwi waszych? Wzywam was, wzywam rodziny wasze do trwania na modlitwie, do trwania na wołaniu: Jezu, Maryjo kocham Was, ratujcie dusze! Wzywam was do nawrócenia, do wyzbycia się grzechów waszych i słabości waszych. Drogie dzieci, pragnę serc waszych czystych, rozmodlonych i czuwających. Błogosławię serca wasze.

 

Obrazy z Wieczernika w Czerwińsku

Obrazy z Wieczernika w Czerwińsku :: 3 listopada 2007

W chwili wystawienia Najświętszego Sakramentu wyszedł Jezus w białej szacie, o pięknych zapatrzonych w dal oczach. Był to wzrok smutny, strapiony. Przez czas odmawiania pierwszej tajemnicy różańca, Jezus rozglądał się, wciąż czegoś szukał smutnymi oczyma. Kiedy rozważaliśmy drugą tajemnicę – Nawiedzenie, przed Jezusem stanęła Maryja i na Jego ręce składała bukiety białych kwiatów. Było ich bardzo dużo. Pytałam, co one oznaczają. Nagle po prawej stronie Maryi, dokładnie w miejscu, z którego Maryja brała bukiety stanęła św. s. Faustyna i uśmiechnięty Papież Jan Paweł II. Siostra Faustyna odpowiedziała mi, że to ufność. Wówczas zrozumiałam,że Maryja, św. Faustyna i Papież Jan Paweł II upraszają dla nas dar ufności, który w kolejnej tajemnicy Jezus rozrzucał wśród stojącego tłumu. Znaczną część kwiatów podawał poza obręb tej świątyni. Był radosny, chciał podawać te kwiaty aż po krańce ziemi. W tajemnicy Ofiarowania, zatroskana Maryja stanęła obok Jezusa i swoją ręką wskazywała dwie grupy ludzi stojących na uboczu: pierwsza grupa to ludzie młodzi, zagubieni, nieporadni, a druga – to ludzie biedni, odsunięci, pogardzani, bezdomni. W piątej tajemnicy Maryja odwiedzała rodziny w ich domach. Nie pomijała żadnego domu. Kiedy wróciła do Jezusa, ten wyciągnął swoje ręce i długo się modlił. Po tej modlitwie zobaczyłam Jezusa idącego na koniec świątyni, gdzie był zastawiony stół, nakryty białym obrusem, by mógł spotkać się ze swoimi wybranymi i naznaczonymi poprzez złote nakrycia na głowy dziećmi, widziałam jak niewielu wysunęło się nieśmiało z tłumu. Zobaczyłam smutek Jezusa, że tak naprawdę Jemu nie ufamy. wielbią Go nasze języki, a sercom brak wiary i ufności. On pragnie z nami obcować jak z Apostołami, tak bardzo nas ukochał. Pragnie nam rozdzielać zadania, pragnie do nas mówić. W czasie Eucharystii podczas śpiewu Święty, Święty… widziałam różne chóry Aniołów jak składały Jezusowi hołd kłaniając się przed ołtarzem i stawały za plecami kapłanów. Kiedy mówiliśmy Ojcze nasz… po słowach „Bądź wola Twoja” usłyszałam słowa: nie pełnicie jej bo nie ufacie. Adorowałam przyjętego w Eucharystii Jezusa, by zadośćuczynić za brak ufności, Jezus powiedział mi, że jest hojny i do wielu serc ją dzisiaj wlewa. Powiedział też, że jak św. Faustyna i Jan Paweł II otworzyli swoje serca i zaufali tak jest to możliwe dla każdego serca. Podczas odmawiania koronki do Bożego miłosierdzia był przed nami Jezus miłosierny, promienie Jego miłosierdzia rozchodziły się po całej świątyni. W pewnym momencie moja głowa została zanurzona w ranie Jego Serca, było tam wiele miejsca. Byłam zdziwiona jak wielkie jest Serce Jezusa. Przechodzący i błogosławiący z krzyża Jezus wylewał ogrom łask na nas. Poczułam to poprzez ciepło kręgosłupa i zrozumiałam, że Pan umacnia mój kręgosłup wiary i czułam, że umacnia wielu pośród nas. Kiedy Jezus błogosławił nas od ołtarza, na krzyżu pojawiło się mnóstwo złotych, różnej długości promieni, które przenikały nas. Trwało to jeszcze przez czas kapłańskiego błogosławieństwa. Niech będzie Bóg uwielbiony w tym co uczynił dziś dla każdego z nas.

 

To jest Mój ogromny ból!

  To jest Mój ogromny ból!  :: 26 listopada 2007

(…) Dzisiejszy świat pogrąża się w grzechu nieczystości nie zauważając tego. Człowiek nie uznaje za zło tego, co nim jest. Powołuje się na wolność, tolerancję, a tak naprawdę to jest coraz bardziej zniewolony przez własne zmysły i ciało. Pożądliwość oczu i serca dominuje. Człowiek przestał pracować nad własnym charakterem. Nie ćwiczy własnej woli. Ulega żądzom. Nie potrafi ich pohamować. Nie musi to na początku dotyczyć sprawy czystości ciała. Współczesny człowiek zawładnięty jest ogólnie żądzą posiadania. Wszystkie reklamy uczą go, że musi on posiadać te czy inne rzeczy, aby osiągnąć szczęście, sukces, powodzenie i uznanie. Od dziecka wyrabia się w nim żądzę posiadania słodyczy, zabawek, gadżetów. Rosną ludzie, w których stale podsyca się tę chęć posiadania wszystkiego, co jest wokół. Nie ćwiczy się silnej woli, wyrzeczenia, skromnego życia, panowania nad własnymi zachciankami. Nie uczy się autorefleksji. Przykazania Boże traktuje się z przymrużeniem oka, a Pierwsza Komunia to tylko tradycja, którą się pielęgnuje, bo tak czynią wszyscy. O, ludzie! Jak bardzo bolą Mnie wasze grzechy nieczystości, żądzy posiadania, wasze myśli nieskromne, wasze odwracanie się od Moich przykazań. Jezus. Więcej >>

 

One cierpią niewysłowione męki, czekając na jedno Zdrowaś Maryjo

One cierpią niewysłowione męki, czekając na jedno Zdrowaś Maryjo :: 2 listopada 2007

Dzieci drogie, wielką radość czynicie Sercu Mojemu, że przychodzicie modlić się tutaj za dusze cierpiące w czyśćcu. One zgromadziły się wokół was. Wokół was jest dużo, bardzo dużo dusz. One cierpią niewysłowione męki, czekając na chociażby jedno Zdrowaś Maryjo jakiegoś człowieka. Przechodzą w czyśćcu straszliwe męki. Nie da się tego opisać językiem ludzkim. Ach, jeden dzień w czyśćcu to jest o wiele większa męka, niż cierpienia całego życia na ziemi. Dlatego, dzieci, nie myślcie teraz o niczym innym, tylko myślcie o tych duszach, które proszą was o modlitwę. Proszę, abyście byli bardziej skupieni. Niech nie rozprasza was przyroda ani dzwony. Ani nic innego. Nie patrzcie na siebie nawzajem, na to, jak wyglądacie. Dzieci, w waszych sercach za mało jest gorliwości, wasze serca za mało gorliwie modlą się za te dusze. Czy wiesz, dziecko, że wystarczy jedno Zdrowaś Maryjo odmówione gorącym, szczerym sercem, pełnym sercem, pragnieniem modlitwy za dusze, a dusza ta pójdzie z radością poprowadzona przeze Mnie do Jezusa? Dlatego, dzieci, czekam na waszą modlitwę całym sercem, z większym zaangażowaniem. Czekam tu razem z wami, bo chcę te wszystkie dusze zaprowadzić do Nieba. Ja tego bardzo pragnę i pragnie tego Mój Syn. On czeka w Niebie z wyciągniętymi ramionami aby przyjąć te dusze. A te dusze, dzieci, te dusze też wyciągają ręce. One wyciągają ręce do was w błagalnym geście, abyście modlili się za nich. Nie zapominajcie o nich w codziennej modlitwie. Módlcie się nieustannie za nie. A i teraz, kochani, niech wasze serca napełnią się miłością do tych dusz i wielkim, gorącym pragnieniem zadośćuczynienia pragnieniu serca Jezusa, który prosi was i Ja również proszę, módlcie się za nie całym sercem, dzieci. Błogosławię was.

 

Każda modlitwa za dusze czyśćcowe może nieść tak wielką radość

Każda modlitwa za dusze czyśćcowe może nieść tak wielką radość :: 2 listopada 2007

Dzieci Moje, stoicie tutaj na cmentarzu. Otacza was mnóstwo, mnóstwo dusz. Są to dzieci małe, większe, chłopcy, dziewczynki. Są to dorośli. są to ludzie świeccy, kapłani i zakonnice. Jest ich mnóstwo. Wszyscy oni wyciągali do was dłonie w błagalnym geście, byście się modlili za nich. Wystarczyło, dzieci, jednoZdrowaś Maryjo a po kolei Mój Syn dawał przyzwolenie. Niebo się otwarło i Ja, po kolei, każdego z nich prowadziłam do Nieba. Dzieci, co za radość! Tutaj, wokół was biegała dziewczynka. Była taka radosna. W podskokach ze Mną za rękę poszła do Nieba. Była też pewna osoba. W życiu codziennym bardzo samotna. Mało kochała. Nie odwzajemniła miłości, dlatego cierpiała. Ona również przepojona miłością weszła do Nieba. I tak po kolei wprowadziłam kapłanów, siostry zakonne, zakonników, wprowadziłam ludzi świeckich. Dzieci, nad wami otwarte jest teraz Niebo. Z tego nieba płynie do was ogromne światło, blask. To blask tej miłości, która tam w Niebie panuje. Ta miłość, dzieci Moje, która was otacza, schodzi do was właśnie w tym blasku, w tym świetle, każdego z was otacza. Każdy z was stoi w smudze światła. Z Nieba do was wyglądają już tera Święci. Oni wam błogosławią i obiecują swoje wstawiennictwo. Dzieci drogie, każda modlitwa za dusze czyśćcowe może nieść tak wielką radość. Abyście tylko modlili się sercem, dzieci – sercem! Wystarczy modlić się sercem. Nie trzeba wielu modlitw. Wystarczy serce. Bóg z wami, dzieci. Jeszcze raz wam dziękuję!

 

W tym Wieczerniku jest miejsce dla Wspólnoty serc waszych!

W tym Wieczerniku jest miejsce dla Wspólnoty serc waszych! :: 2 listopada 2007

Spotykamy się w Sercu Mej Matki. To stałe miejsce Mego zamieszkania. Pragnę, aby stało się takim i dla ciebie. Tu nabieram sił przed kolejnym cierpieniem. Tu doznaję pocieszenia, gdy złość i nienawiść ludzka bardzo rani Moje Serce. Tutaj przyjmuję prośby Mej Matki. Ona ustawicznie oręduje za wami. Tutaj przyjmuję dusze wybrane i zaślubiam je. Tutaj Matka Moja przygotowuje je, przyozdabia i przyobleka w swoje cnoty. Córeczko. Serce Mej Matki to miejsce szczególne. To Niebo dla Mnie i dla Świętych. To oddech po trudach, to pokarm dla zgłodniałego, to pokój, gdy wokół chaos, to miłość, mimo, że wokół panuje nienawiść. Córeczko. Jej Serce jest rajem, miejscem wytchnienia, odpocznienia, miejscem nabrania mocy, miejscem uświęcenia. Serce Maryi jest Świątynią. Moją, Ducha i Ojca. To Świątynia całej Trójcy Świętej. Och, jak piękna jest ta Świątynia. Godna Świętego, którego przyjmuje, do którego należy i z którym przebywa. Przebywaj jak najczęściej w tej cudownej Świątyni, w tej Stolicy Mądrości, gdzie aniołowie stale wielbią Boga i czekają, aby usłużyć Niepokalanej, Przeczystej Dziewicy Maryi, Matce Boga. Tutaj pragnę spotykać się z tobą. W tym Wieczerniku Jej Serca jest miejsce dla Wspólnoty serc waszych i dusz. Tutaj doznawać będziecie umocnienia, a Duch Święty, Oblubieniec Maryi, będzie wam dawał swoje słowo, pouczenie i światło swej mądrości. Niech Maryja stanie się odtąd miejscem waszych spotkań i modlitwy. Niech Jej Serce stale wam błogosławi, kryje was i uświęca.

 

Modlitwy Wspólnoty Zjednoczonych Sercu

Modlitwy Wspólnoty Zjednoczonych Sercu :: 2 listopada 2007

Niech Duch Święty spocznie na Was, a moc Jego niech Was obejmie. Niech dusze Wasze doznają Jego pokoju, a miłość Jego niech je wypełni. Niech światło Jego mądrości zawsze przenika Wasze umysły i prowadzi myśli Wasze, a czystość i świętość Jego będzie Waszą czystością i świętością. Błogosławię Was mocą tegoż Ducha. W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen.

O Krwi Chrystusa, któraś tak obficie wypłynęła z ran naszego Zbawiciela, obmyj teraz dusze nasze, niech doznają oczyszczenia. Ulecz to, co zostało zranione. Umocnij to, co w nas jest słabe. Uświęć nas, abyśmy mogli stanąć przed Obliczem Najwyższego. Udziel nam Jezu swoich skarbów przecudownych: Krwi, Potu i Łez, abyśmy nimi uświęceni, obmyci i umocnieni, mogli głosić ciągle Twoją chwałę. Niech poprzez nasze apostolstwo rozbrzmiewa na całej ziemi cześć i chwała Boga Najwyższego. Niech Jego miłość zostanie poznana przez każdą duszę, a miłosierdzie niech będzie przez nie uwielbione.

Orędzie Królowej Pokoju

Orędzie Królowej Pokoju z 2 listopada

Drogie dzieci. Dziś wzywam was, abyście otworzyli swoje serca Duchowi Świętemu i pozwolili Mu aby was przemienił. Dzieci moje, Bóg jest najwyższym dobrem i dlatego jako matka proszę was módlcie się, módlcie się, módlcie się, pośćcie i miejcie nadzieję, że to dobro jest możliwe do osiągnięcia, ponieważ Miłość narodziła się z tego dobra. Duch Święty wzmocni w was tę miłość
i będziecie mogli nazywać Boga swoim Ojcem. Przez tą najwyższą miłość będziecie szczerze kochać wszystkich ludzi i w Bogu uważać ich będziecie
za braci i siostry. Dziękuję.

***

Podczas błogosławieństwa Matka Boża powiedziała: „Na drodze, którą prowadzę was do mojego Syna, ci którzy reprezentują Go kroczą obok mnie”.

Dzieci umiłowane idą na śmierć. Kto je powstrzyma?

  Dzieci umiłowane idą na śmierć. Kto je powstrzyma?  :: 27 listopada 2007

Szatan atakuje. Podsyca nienawiść. Wzbudza wątpliwości. W wątpliwość poddaje czystość i autentyczność świętych. Atakuje moralność, wyśmiewa dziewictwo i czystość przedmałżeńską, wzbudza pychę i egoizm, wzmacnia materializm w duszach. O, córko! Świat idzie ku zagładzie! Świat pędzi do piekła! Stacza się na dno! Och, cierpię. Cierpię niewysłowione męki. Dzieci Moje! Dzieci umiłowane idą na śmierć. Kto je powstrzyma? Kto je zawróci? Kto podejmie się ratowania dusz razem ze mną? Kto zdobędzie się na to, by przeciwstawić się złu? Kto wykaże się postawą całkowicie odwrotną niż proponuje świat? Kto ma na tyle odwagi, by iść pod prąd modom i stanie się cichym, pokornym, ukrytym, ofiarnym? O dusze! Dusze Moje wybrane! Wśród was szukam tych, którzy zgodzą się na to, by wraz ze Mną dać się ukrzyżować, dać się powiesić na Krzyżu, zgodzić się na odrzucenie, wyszydzenie. Kto z was Moi kochani, pozwoli ukrzyżować swoje myśli, marzenia, plany, zamiary, przyzwyczajenia? Kto pozwoli, aby opluto jego dobre imię, aby drwiono z niego, obmawiano? Kto zgodzi się przyjąć to wszystko bez bronienia się, bez słowa obrony, tłumaczenia? Kto zdobędzie się na to, by w milczeniu modlić się za tych, którzy prześladować będą, komentować i obmawiać? Kto z was zaprze się samego siebie, zrezygnuje ze swojego wolnego czasu, ze swoich zainteresowań, pasji, przyjemności? Kto z was dzieci, zdecyduje się otwarcie stanąć po Mojej stronie? Kto z was, dzieci Moje? Jak mało widzę dusz, które gotowe są tak uczynić. Jak mało! Ale wystarczy niewielu, aby wielu dostąpiło zbawienia. Zatem pomyśl, duszo! Może właśnie ty masz w sercu na tyle miłości do Mnie, że powiesz „tak” na Moje pytanie? Wystarczy kochać! Tylko kochać! Nie trzeba niczego więcej! Tylko kochać! Czy kochasz Mnie dziecko moje?….Ja czekam i bardzo cierpię.. Czekam na twoją decyzję. Jezus ukrzyżowany.