W Sercu Maryi przeżywajmy czas Wielkiego Postu – z archiwum wspólnoty dusz najmniejszych

droga-krzyzowa-w-jerozolimieU progu czasu Wielkiego Postu uświadamiamy sobie, że Bóg dał nam, jako dzieciom maleńkim, Matkę. Ta najukochańsza, najczulsza z Matek, Przeczysta Dziewica Maryja nieustannie przytula nas do swojego Serca. I pragnie, byśmy razem z Nią, w Jej Sercu spędzili ten czas. Dlatego już teraz niech każdy z nas mocno przylgnie do Serca Matki, aby w zjednoczeniu z Jej Sercem, niejako doznając, doświadczając tego wszystkiego, co jest w Niepokalanym Sercu Maryi, przeżyć bardzo głęboko czas jednoczenia się z Bogiem, czas otwierania się na Bożą obecność, na Bożą rzeczywistość. Ona poprowadzi nas poprzez te wszystkie dni. W sposób szczególny stawać będzie z nami przed Najświętszym Sakramentem, byśmy zanurzeni w Jej Sercu mogli poznawać cudowną Bożą prawdę, kim jest Bóg, jakim jest. Ona wyjaśniać nam będzie wielką Bożą tajemnicę miłości, tajemnicę Bożego Serca, tajemnicę samego Boga, który chociaż nie ukrywa Swoich tajemnic, a one są tak wielkie, że dla duszy niepojęte.

  1. Jesteśmy Wspólnotą, która zawierzyła się Niepokalanemu Sercu Maryi

Serce Najświętszej Dziewicy Maryi żyje w Bogu, jest z Nim mocno zjednoczone. Poprzez to zjednoczenie Serce Maryi poznaje, rozumie i żyje prawdami, tajemnicami Serca Bożego. Stąd są one wszystkie w Niej. Maryja nosi je w sobie tak, jak nosiła Jezusa. Dlatego każdy z nas, żyjąc w zawierzeniu, słuchając Matki, zapraszając Ją do swojego życia, może poprzez Jej Serce poznawać Boże tajemnice, Bożą miłość. Każdy z nas może wraz z Maryją spotykać się z Bogiem w Najświętszym Sakramencie, spotykać się z Jezusem przeżywającym Swoją mękę, spotykać się z Bogiem w Eucharystii, z Jego Słowem. I tak z Maryją możemy jeszcze owocniej przeżyć czas Wielkiego Postu. Pod Jej matczyną opieką doświadczyć pogłębienia swojej wiary, kiedy dusze nasze rzeczywiście rozwiną skrzydła i wejdziemy jeszcze pełniej w świat ducha, by w nim prawdziwie żyć. Czytaj dalej

Na czym ma polegać nasza droga podczas Wielkiego Postu? – z archiwum wspólnoty dusz najmniejszych

Drodzy maleńcy! Dzisiaj Środa Popielcowa. Rozpoczynamy okres Wielkiego Postu. Przypominamy wam rozważanie, które podejmowaliśmy w naszej wspólnocie kilka lat temu (Wielki Post 2012 r.). Niech pomoże nam wejść w ten święty czas.

Baner, Wielki Post 2Jezus powiedział słowa, które znają właściwie wszyscy, nawet niewierzący: Nie przyszedłem wezwać do nawrócenia sprawiedliwych, lecz grzeszników. Jezus przyszedł nawrócić grzeszników. Jezus przyszedł dla wszystkich po to, by wszystkich zbawić. Każdy człowiek jest grzeszny, każdy jest słaby, każdy jest mały, każdy potrzebuje Boga. Owszem, patrząc w kategoriach zewnętrznych, kiedy widać od razu, kto jest osobą wierzącą, próbującą żyć zgodnie z przykazaniami, a kto osobą niewierzącą, osobą, która żyje w sprzeczności z Bożymi przykazaniami, człowiek dokonuje swojego podziału, segregacji, po zewnętrznych oznakach. Jednak tymi, którzy potrzebują nawrócenia, są wszyscy. Każdy człowiek, choćby wydawał się nam najbardziej świętym, potrzebuje nawrócenia. Jakże często ci, co uważają siebie za prawych, sprawiedliwych, wierzących, w swoim sercu niosą większą zgniliznę, niż człowiek, którego uznaje się za grzesznika; który być może nie przejawia spektakularnie zachowania osoby wierzącej.

Każdy człowiek potrzebuje nawrócenia. I do każdego Jezus przyszedł. Zatem i okres Wielkiego Postu jest dla każdego. Kościół nie wyodrębnia w tym czasie świętych i grzeszników, ale woła do nawrócenia wszystkich – i świeckich, i konsekrowanych. Każda dusza ma w sobie nędzę, z której powinna wyjść. W każdym sercu jest jakieś błoto, czasem bagno, z którego dusza powinna się wydobyć. W każdym z nas są takie sfery, które należałoby zupełnie porzucić, opuścić, odciąć się od nich, by rozpocząć nawrócenie. Do każdego z nas przyszedł Jezus, ponieważ wszyscy potrzebujemy nawrócenia, każdy z nas jest chorym, potrzebującym lekarza. Każdy. Ten, kto uważa inaczej, grzeszy pychą.

Zatem dzisiaj pragniemy zwrócić naszą uwagę na nasze serca, na dusze i na świadomość swoich słabości. Zazwyczaj przyzwyczajamy się do swoich słabości, zazwyczaj przywykliśmy podczas spowiedzi wymieniać już z pamięci wszystkie swoje grzechy. Wydaje się nam, że dobrze wiemy w jaki sposób grzeszymy raniąc Boga. Ta spowiedź niestety często jest bardziej przyczyną smutku Bożego niż radości. Bóg cieszy się z każdego nawróconego grzesznika. Czym jest nawrócenie? Porzuceniem starego życia, a wybraniem życia nowego, Bożego. Czymże jest nasza spowiedź? Wymienieniem tego, co od lat drąży nasze serca, niczym kornik drzewo. Ale brakuje wyrzucenia tego kornika. Stwierdzenie faktu, jeszcze nie uleczyło drzewa. Trzeba podjąć jakieś kroki. Nie przyzwyczajać się do tego, że korniki są, ale zacząć coś z nimi robić. Bo jeżeli przez lata kornik będzie drążył drzewo, to wystarczy jeden mały kornik, a całe drzewo spróchnieje i w końcu zawali się, upadnie, przestanie żyć. I co będzie z naszych spowiedzi co miesiąc czynionych? Wymieniane były stale jakie to są korniki, ile ich jest, ale one nadal drążyły drzewo. I podzieli dusza los takiego drzewa. Po to jest Wielki Post, aby każdy zastanowił się nad sobą, nad swoją duszą, uczynił refleksję nad tym, co tak teoretycznie wszystko wie na temat swojej duszy, ale warto wejść głębiej, aby poznać prawdziwą przyczynę takiego stanu rzeczy, stanu swojej duszy. Aby w końcu dotrzeć do źródła zła i zacząć wyrywać to zło z korzeniami, aby choć trochę dokonać nawrócenia; jeśli nie radykalnie, całkowicie, to chociaż troszeczkę, by zmieniło się coś w nas, co przyniesie światło duszy i radość Bogu. Czytaj dalej

Musimy wiedzieć, dlaczego idziemy za Jezusem, do Jezusa – Wieczernik w Czerwińsku

Czerwińsk_WieczernikW miniony piątek w Czerwińsku nad Wisłą odbył się dzień skupienia dla naszej wspólnoty, w którym wzięły udział dusze maleńkie m. in. z Płońska, Dzierżąrzni, Domaniewic, Sochaczewa, Płocka i Warszawy.  Dobrze było spotkać się na wspólnej modlitwie i doświadczyć ciepła tylu otwartych serc. Mszę świętą odprawił ks. Piotr z czerwińskiej wspólnoty Salezjanów, któremu jesteśmy bardzo wdzięczni za tę posługę. Po zakończeniu wspólnej Adoracji Najświętszego Sakramentu, trwaliśmy indywidualnie na cichej Adoracji nocnej. W sobotę kontynuowaliśmy naszą modlitwę w gronie wielu osób przybyłych na kolejny comiesięczny Wieczernik Modlitwy. Również i tego dnia w modlitwie poprowadził nas ks. Piotr, a pomagał mu w tym zespół „Najmniejsi” z Ząbek k. Warszawy. Myślę, że bardzo mocno wybrzmiały w nas wszystkich słowa, które usłyszeliśmy podczas okolicznościowej homilii. Najpierw pytania, niby proste, mogłoby się wydawać, że bezpodstawne. A jednak nie były takie. „Po co ty przyjeżdżasz do Czerwińska? Dlaczego tak naprawdę się modlisz? Dlaczego chodzisz do kościoła? Czego tak naprawdę szukasz?” – to pytania, które domagały się odpowiedzi. Bowiem „musimy wiedzieć, dlaczego idziemy za Jezusem, do Jezusa”. Jest to ważne, bo trzeba oczyszczać naszą motywację – powody, dla których wybieram w swoim życiu Jezusa. „Bo można podążać latami nie za Jezusem, ale za swoimi wyobrażeniami Pana Boga.”  Ksiądz Piotr zachęcił nas również, byśmy przyjrzeli się swojej modlitwie. O co prosimy Boga? Czy o to, by zaspokoił nasze pragnienia, „czy też o to, co jest nam realnie w danym momencie potrzebne? Bo czasem modlimy się o dobre rzeczy, ale niekoniecznie nam w danym momencie potrzebne.” A czasem Bóg na naszą modlitwę odpowiada: „ Zaczekaj.” Bogu niech będą dzięki za ten kolejny Wieczernik i Dzień Skupienia w Czerwińsku, za wszystkich, którzy włączyli się w jego przygotowanie i przeprowadzenie – kapłanów i osoby świeckie – oraz za wszystkich, którzy przybyli na wzgórze czerwińskie, do Matki Bożej Pocieszenia. Następny Wieczernik odbędzie się w sobotę po Wielkanocy, tj. 7 kwietnia br., w Wigilię Święta Miłosierdzia. Spotkajmy się tam, bo jak powiedziała jedna z uczestniczek spotkania, obecnie każda dusza, każda modlitwa jest na wagę złota. Nagrania ze spotkania w Czerwińsku można wysłuchać w naszym internetowym Radiu Konsolata. Wiola.

W szkole Ducha Świętego – z doświadczeń duchowych św. Teresy

Ojciec Święty Jan Paweł II w uroczystość Zesłania Ducha Świętego (7.6.1981 r.) przemówił do Episkopatu całego świata, zebranego w bazylice watykańskiej: „O, jakże szczodry jest Pan! Dał Apostołom Ducha Świętego. (…) Powiedział: «Weźmijcie». Czyż nie bardziej jeszcze oddał ich Duchowi Świętemu? Czyż człowiek może wziąć Boga Żywego i posiadać Go «na własność»? Więc Chrystus oddał Apostołów, tych, którzy byli zaczątkiem nowego ludu i fundamentem Jego Kościoła, Duchowi Świętemu. Oddał, aby Go przyjęli jako Dar”.

Duch ŚwiętyTe słowa rzucają snop światła na wizję św. Teresy streszczającą w geście Ojca Niebieskiego jej relację do Trzeciej Osoby Trójcy Przenajświętszej. Pisze ona: „Zdało mi się, że Osoba Ojca przygarnia mnie do Siebie. Między innymi powiedział do mnie na dowód swojej miłości: „Oddałem ciebie Synowi mojemu i Duchowi Świętemu (…) Cóż ty za to możesz oddać Mnie?”.

Oddanie domaga się wzajemnego oddania. Teresa zaczęła je od codziennego poddawania się działaniu Ducha Świętego, bez względu na to, dokąd i w jaki sposób prowadził. Przede wszystkim trwała przy Nim wiernie, gdy doświadczała pustki, nieładu, bezkształtu i ciemności swego serca. Przez więcej niż połowę życia przeżywała w sobie mękę chaosu i mogła odnieść do siebie słowa Księgi Rodzaju: „ciemność była nad powierzchnią bezmiaru wód, a Duch Boży unosił się nad wodami”. Ku unoszącemu się nad jej wewnętrznym chaosem Duchowi wyciągała błagalnie swe ręce, aż poczuła szelest Jego skrzydeł, wzywający ją do lotu. Wierzyła, że mocen jest zaprowadzić w niej Boży ład, że jest Sprawcą nowego stworzenia. Kiedy w wierze dotknęła Jego potęgi i sama doznała Jego dotknięcia, została przemieniona tak, że prawdziwie mogła napisać w autobiografii: „Odtąd zaczyna się inna, nowa księga, to jest inne, nowe życie, życie, którym Bóg żył we mnie, bo bez Niego niepodobna, bym mogła w tak krótkim czasie wyzwolić się. Chwała niech będzie Panu, iż mnie wybawił ode mnie”.

Łaski mistyczne

Kontemplacja ziemskiego życia Jezusa i wzorowanie się na nim to najowocniejsza współpraca z Duchem Świętym. Przełom w życiu Teresy – jak wiemy – spowodował wstrząs na widok wizerunku skatowanego Chrystusa. Po raz pierwszy pojęła straszliwą rzeczywistość Ubiczowania; była do głębi wstrząśnięta, „oglądając Pana w takim stanie„. Żal, skrucha, poczucie niewdzięczności, a jednocześnie miłość i jakaś wyzwalająca moc rozrywały dotychczasowe ograniczenia jej duszy, tak że – jak pisze – zdawało się jej, że serce w niej pęka. Rzuciła się na kolana i błagała Chrystusa o umocnienie. aby Go już więcej nie obrażała.

To przeżycie z 1555 r. zapoczątkowało jej nową relację do Boga – modlitwę wewnętrzną – i przygotowało „jej ducha na niebieskie zaślubiny z Duchem niestworzonym„.

Więcej na stronie: http://www.karmel.pl/w-szkole-ducha-swietego/

Z periodyku „La piccolissima via d’amore di Suor M. Consolata Betrone”

Listy-bannerInformujemy czytelników naszej strony, że podjęliśmy się tłumaczenia krótkich listów, które ludzie z całego świata wysyłają do sióstr w Moncalieri, dzieląc się swoim doświadczeniem duchowym i prosząc o wstawiennictwo Sługi Bożej s. M. Konsolaty Betrone. Są to swego rodzaju krótkie świadectwa i modlitwy prośby. Umieszczamy je na naszej stronie internetowej, aby zachęcić was do dzielenia się swoimi świadectwami na maleńkiej drożynie miłości. Czytaj więcej…>>

Podajemy też adres e-mail do redakcji periodyku „La piccolissima via d’amore di Suor M. Consolata Betrone”: suorconsolata.betrone@gmail.com

Nasze adresy kontaktu…>>

Wieczernik pod patronatem św. Jana od Krzyża – Szczytno, 14 grudnia br.

20171214_183106 (2)W czwartek, 14 grudnia, w liturgiczne Wspomnienie św. Jana od Krzyża, spotkaliśmy się w klasztorze sióstr klarysek kapucynek w Szczytnie, aby wspólnie modlić się na kolejnym Wieczerniku Modlitwy. Była to szczególna okazja, ponieważ świętowaliśmy piątą rocznicę tychże Wieczerników, było więc za co dziękować Bogu i ludziom – siostrom klaryskom, księdzu Tadeuszowi Pawlukowi, księdzu Januszowi Piaskowskiemu i wszystkim członkom wspólnoty ze Szczytna, którzy swoją troską obejmują ten Wieczernik, zwłaszcza zespołowi muzycznemu „Grono 19″.

Nasze spotkanie rozpoczęliśmy Modlitwą Różańcową, którą poprowadził ksiądz Janusz, a następnie uczestniczyliśmy we Mszy Świętej, której przewodniczył i homilię wygłosił Ksiądz Dziekan Andrzej Wysocki. W homilii kaznodzieja nawiązał do patrona dnia – św. Jana od Krzyża, który zanim został doceniony, miał wielu przeciwników i wiele przeciwności. „Musiał sam brnąć, iść tą drogą, którą wskazał mu Chrystus (…) Krzyż był wpisany w jego życie tak, jak wpisany jest w życie każdego chrześcijanina.” – mówił kaznodzieja. I chociaż wciąż dla wielu krzyż jest głupstwem, wielu sprzeciwia się krzyżowi, to przecież właśnie krzyż prowadzi do zwycięstwa. Właśnie w nim jest zbawienie. Święty Jan od Krzyża pokazuje nam, że warto nieść krzyż. Po zakończeniu Eucharystii pozostaliśmy na Adoracji Najświętszego Sakramentu. A po przyjęciu błogosławieństwa udaliśmy się do klasztornego refektarza, aby podzielić się opłatkiem i spędzić kilka chwil na wspólnej Wigilii. Była to również okazja, żeby spotkać się z siostrami kapucynkami, których tak na co dzień nie widzimy. Wiola.

20171214_200437 (2)20171214_203033 (2)

Przyjdź, Panie Jezu, z darem pokoju – druga konferencja adwentowa

guadalupe2Pokój wam! Adwent to szczególny czas, kiedy Serce Boga może spotykać się z duszami, które posłusznie otwierają serca, by napełniać się Światłem, Miłością, Pokojem. Pokój wam! Bo prawdziwie ten pokój Jezus przynosi nam. Na ten pokój czeka cały świat, tak jak oczekiwał dwa tysiące lat temu, tak jak oczekiwał jeszcze wcześniej przed wiekami, tak też oczekuje teraz. Jedni oczekują, bowiem nie przyjęli Jezusa, czekają nadal. To smutne, że ich serca są nadal zamknięte. Ale smutne jest także to, że i inni pozostali są tak bardzo nieświadomi tego, że odrzucili Boży pokój. Nie wiedzą jak bardzo potrzebują Bożego pokoju. Świat żyje w nieustannym lęku, strachu, obawie, w nieustannej pogoni, w nienawiści. I choć w sercach wielu jest pragnienie pokoju, nie potrafią zrozumieć jak bardzo go potrzebują. Pokój jest taką podstawą do życia, podstawą do życia jednostki, każdego człowieka, ale także podstawą do istnienia narodów i całego świata. Człowiek, by mógł normalnie żyć, funkcjonować, być zdrowym potrzebuje pokoju. Od samego poczęcia po kres swoich dni na ziemi. Brak pokoju powoduje przeróżne choroby zarówno somatyczne i psychiczne, Jednak człowiek robi wszystko jakby tego pokoju nie widział. Dramatem tego świata jest to iż mimo braku pokoju, mimo tego, że potrzebuje tego pokoju, robi wszystko odrzucając pokój. Dramatem tego świata jest to, iż przyjmuje panowanie szatana, który przynosi lęk i strach, nienawiść.

Czas Adwentu mógłby być dla świata czasem przygotowania na przyjęcie pokoju. Niestety tak nie jest, tak bardzo człowiek zagmatwał się we własnym bagnie, że nie rozumie, nie widzi tej potrzeby, nie uświadamia sobie, że Adwent to naprawdę nie jest czas dla Boga ale dla każdego człowieka, jest czasem łaski przez wielu niewykorzystanym. Aby ten dar przyjąć trzeba przygotować serce, duszę, trzeba być przygotowanym. Inaczej człowiek nie uczyni miejsca w swoim sercu. I choć Bóg przyjdzie z łaską, na tę łaskę nie znajdzie miejsca. I to jest dramat. Jezus przychodzi do nas, przychodzi do ludzi z łaską pokoju, ale człowiek tej łaski nie zauważa, jej nie przyjmuje. Przychodzi wcześniej z łaską przygotowania, ale człowiek jej nie przyjmuje. Tak wiele mówi się wszędzie na około, we wszystkich mediach o Świętach, ale cóż to za święta, o jakich świętach mówią ci ludzie. Do czego się przygotowują, bo to nie jest przygotowanie do Bożych narodzin. Tymi przygotowaniami rządzi pieniądz, rządzi szatan i to on będzie świętował. I będzie zbierał wielkie żniwo, bowiem nie zagości pokój, nie zagości miłość, nie zagości miłosierdzie. Czytaj dalej

Trwać w pokoju – konferencja adwentowa dla dusz najmniejszych

Fatima_MB_NiepokalanaW okresie Adwentu oczekujemy na przyjście Mesjasza, Tego, który jest Księciem Pokoju. Tego, który jest Królem Pokoju, Dawcą Pokoju. Ten kto jest z Nim, kto jest przy Nim ma w sobie pokój i w tym pokoju trwa. Trwanie w Jezusie, prawdziwe trwanie w Nim, to trwanie w pokoju, to posiadanie tego pokoju w swoim sercu i w swoim umyśle, to światłość jaką daje ten pokój. Światłość ta jest w sercu, to światło jest w umyśle. Człowiek, który trwa w Jezusie, który napełniony jest pokojem potrafi rozpoznać wszelkie zakusy szatańskie, są mu jasne. Dlatego Jezus przynosi nam pokój, abyśmy w dobie tak wielkiego niepokoju, panoszącego się tak straszliwego niepokoju, który targa sercami ludzkimi, ten pokój, Jezusowy pokój posiadali. Bóg dając nam Jezusa chce, abyśmy zanurzali się w pokoju, który sprawia, że serce ludzkie bije spokojniej, że serce ludzkie idzie za swoim Panem bez żadnych obaw, bez lęków, bez patrzenia na otaczający świat, bez rozpraszania się na to co jest w wokół. Dlatego nieustannie zanurzajmy się w pokoju, abyśmy za wszelką cenę tego pokoju pilnowali, abyśmy nie pozwolili, by ten pokój został nam zabrany.

Trwając w pokoju mamy odpowiedni pogląd na wszelkie sprawy. Kiedy niepokój ogarnia serce patrzy się wtedy zupełnie z innego punktu widzenia, nie potrafi się dobrze rozpatrzyć sprawy, nie ma się jasności umysłu, bo umysł opanowany jest przez lęk, przez strach. Toteż starajmy się trwać w pokoju. Mówimy o tym nieustannie od pewnego czasu, mówimy o trwaniu w Jezusie, o byciu nieustannie w zjednoczeniu ze swoim Bogiem. Jednocześnie mówimy o tym, aby swoich myśli, swojego serca nie rozpraszać na świat zewnętrzny. To jednak często dajemy się rozproszyć. Idziemy za tym co daje świat, co proponuje świat, z czym świat wciska się w nasze serca, w nasze życie. Bóg pragnie nas przestrzec, ponieważ widzi jak we Wspólnocie mimo tak wielu pouczeń pozwalamy, by zewnętrzny świat wchodził, wciskał się w nasze serca. Ulegamy słowom, namowom, obrazom. Gubimy się i tracimy pokój, zajmujemy swoje umysły i serca tak wieloma wiadomościami, informacjami, które bombardują nas. A Bóg prosi, abyśmy zamykali oczy i uszy. A jednak otwieramy oczy, otwieramy uszy na świat. Zdaje nam się, że to nic nie zaszkodzi, jeśli zaczerpniemy trochę wiadomości ze świata, tylko wiadomości… Jednak, wraz z tymi wiadomościami do serca wchodzi niepokój, lęk, obawa, niepotrzebne myśli i zajmujemy się nie tym, co trzeba, rozpraszamy się, a serce nie trwa przy Jezusie, umysł, myśli nie trwają przy Nim. Są w świecie i pokój, który nam Bóg daje gdzieś powoli znika, bo zastępuje go co innego. Czytaj dalej

„Jesteśmy napełnieni Duchem Świętym” – rozpoczynamy nowy rok duszpasterski

W pierwszą Niedzielę Adwentu, rozpoczynamy nowy programu duszpasterski na lata 2017-2019, którego głównym celem jest odkrycie Osoby Ducha Świętego, otwarcie się na Jego działanie oraz refleksja nad Sakramentem Bierzmowania i jego skutkami. (…) Z tej racji opracowany na najbliższy rok program duszpasterski, którego hasło brzmi: „Jesteśmy napełnieni Duchem Świętym” odnosi się w sposób szczególny do Sprawcy tego dzieła – do Trzeciej Osoby Boskiej, Osoby Ducha Świętego i stawia sobie za zadanie „ponowne odkrycie obecności Ducha Świętego, który działa w Kościele, zarówno na sposób sakramentalny, zwłaszcza poprzez bierzmowanie, jak i za pośrednictwem licznych charyzmatów, zadań i posług przez Niego wzbudzanych dla dobra Kościoła” (TMA 45).

Baner 5 (2)Duch Święty działa w Kościele. Udziela się każdemu wierzącemu. Już na Chrzcie św. każdy człowiek obdarzany jest Jego darami. Podczas Sakramentów Pokuty i Pojednania oraz Eucharystii przemawia do serc wiernych. W sposób szczególny namaszcza dusze w Sakramencie Bierzmowania, w którym udziela umocnienia w wierze również poprzez charyzmaty. Każdy, zatem wierny doświadcza działania Ducha Świętego, posiada łaskę daną od Boga, by korzystać z darów w nim złożonych. Ponadto Bóg dał człowiekowi sumienie, będące głosem Bożego Ducha, a pomagające ludziom odróżniać dobro od zła. Człowiek w swoim życiu uczy się kierować rozumem, który także jest darem Boga, danym, by się nim posługiwać. Duch Święty przemawia do dusz przez ludzi, przez wydarzenia, sytuacje. Przemawia wprost do serca, poprzez sumienie oraz rozum. Dał każdej duszy najwspanialszy środek porozumiewania się z Bogiem – modlitwę. Dał wiarę, która jest łaską. Człowiek posiada cały „arsenał”, aby lepiej poznawać wolę Bożą i ją wypełniać. To, co dane, trzeba wykorzystywać. Nieraz należy podjąć trud poznania Bożej woli. Nieraz wymaga to czasu. Ale Duch Święty poprzez ten trud i ten czas kształtuje duszę. On ją wyrabia jak rzeźbiarz glinę. Im dłużej wyrabia tym jest elastyczniejsza. Im częściej pracuje w glinie, tym większe doświadczenie i piękniejsze wychodzą prace. Podobnie z duszami. Im częściej i więcej pracują nad poznaniem Bożej woli wysilając serce, duszę, umysł, wolę, charakter, tym efekty będą lepsze. Czytaj dalej